Ranking

Mokry sen producenta, czyli niskobudżetowe hity

Autor: Karol Barzowski
opublikowano

Amerykańskie graffiti (1973)

Budżet: 777 tysięcy dolarów

Wpływy: 140 milionów dolarów

Zanim George Lucas zapisał się w historii jako twórca Gwiezdnych wojen, zaliczył bardzo niespodziewany hit kinowy – Amerykańskie graffiti. Ten nostalgiczny dramat obyczajowy w stylu coming-of-age (w głównych rolach Richard Dreyfuss oraz… reżyser Pięknego umysłu, Ron Howard) jest bardzo osobistym dziełem Lucasa – odwoływał się w nim do własnych nastoletnich przeżyć, gdy mieszkał w Modesto w Kalifornii. W wielu scenach planował użyć słynnych piosenek z lat sześćdziesiątych. Kiedy wytwórnia United Artists obliczyła, ile kosztowałyby prawa autorskie, grzecznie mu podziękowano. Później Lucas próbował zainteresować scenariuszem inne studia, ale spotykał się tylko z odmową – projekt odrzucono w MGM, Paramouncie, 20th Century Fox oraz Columbia Pictures.

W końcu Lucasowi udało się przekonać Universal Pictures. Dano mu pełną artystyczną kontrolę oraz tak zwany final cut. Warunek był jeden – film musiał być zrealizowany za bardzo małe pieniądze. Początkowo było to 600 tysięcy dolarów, potem 777, gdy do produkcji dołączył Francis Ford Coppola. Przedstawiciele wytwórni po latach wspominali, że nikt nie oczekiwał po tym filmie sukcesu, a bardziej zależało im na dobrych relacjach z Lucasem, który zaczął pracę nad jeszcze nienazwaną, ale bardzo interesującą, kosmiczną epopeją (co i tak nie wyszło, kiedy po zakończonych zdjęciach studio zaczęło wycofywać się ze swoich obietnic). Okazało się jednak, że widzowie pokochali Amerykańskie graffiti – film w samych kinach zarobił 140 milionów dolarów, a kolejne 100 poprzez sprzedaż oraz wypożyczanie kopii video. Otrzymał też pięć nominacji do Oscara (w tym za najlepszy film) oraz dwa Złote Globy. Lucas dzięki sukcesowi tej produkcji dostał zaś możliwość rozwoju swojej wytwórni Lucasfilm. Jak to się skończyło, wiemy. W 1977 roku premierę miały Gwiezdne wojny i na zawsze odmieniły oblicze kina.

Rocky (1976)

Budżet: 1,1 miliona dolarów

Wpływy: 225 milionów dolarów

Rocky, który otrzymał Oscara dla najlepszego filmu oraz na zawsze zapisał się w historii kina, ściśle związany jest z finansowymi problemami. Zanim Sylvester Stallone napisał scenariusz w zwykłym zeszycie w kratkę i odmienił swoje życie, był tak naprawdę na dnie. Przez trzy tygodnie spał na dworcu autobusowym. Aby mieć jakiekolwiek pieniądze, zgodził się nawet na występ w filmie porno. Cały czas marzył, że zostanie aktorem i w pewnym momencie postawił wszystko na jedną kartę. Miał na koncie 106 dolarów. Sprzedał psa, bo nie było go stać na jedzenie dla niego, zapakował do zdezelowanego samochodu ciężarną żonę i ruszył do Los Angeles. Od świtu do nocy pisał scenariusze (ponoć było ich ponad 30), aż w końcu jeden z nich, Rocky, zainspirowany słynną walką Chucka Wepnera z Muhammadem Alim, zainteresował jedną z hollywoodzkich wytwórni. Chcieli oni zapłacić Stallone’owi za tekst i obsadzić w głównej roli Roberta Redforda. Sly pozostawał jednak nieugięty – albo on zagra Rocky’ego, albo mogą pożegnać się ze scenariuszem.

Choć Stallone’owi proponowano za sprzedaż praw nawet 150 tysięcy dolarów, nie złamał się. Wreszcie któryś z producentów stwierdził, że ten dziwnie wyglądający aktor włoskiego pochodzenia może wystąpić, ale pod warunkiem, że cały budżet zmieści się w milionie dolarów (ostatecznie nagięto go tylko trochę). Nawet w przypadku klapy, a taką zwiastować miało zatrudnienie niedoświadczonego Stallone’a, nie byłaby to dla studia wielka strata. Jak się skończyło – wiemy. Rocky zdecydowanie należy do najważniejszych filmów w historii kina. Co ciekawe, to właśnie jego niski budżet miał spory wpływ na to, że się tak stało. Wiele scen miał wyglądać inaczej, ale oszczędności spowodowały zmianę planów. Najlepszym przykładem jest tu słynna sekwencja treningów głównego bohatera, zakończona na szczycie schodów przed Muzeum Sztuki Współczesnej w Filadelfii. Oczywistym było, że do jej nakręcenie trzeba użyć dźwigu lub szyn, ale nie było na to funduszy. Rozwiązanie znalazł pomocnik operatora Garrett Brown, który kilka lat wcześniej wymyślił system stabilizacji kamery, znany dziś jako steadicam. Rocky był zaledwie trzecim filmem, w którym go użyto. Kamera była przymocowana do ciała operatora poprzez specjalny strój, co pozwalało uzyskać płynne ujęcia nawet w trakcie szybkiego ruchu. Wysoki i wysportowany Brown biegał więc razem ze Stallonem. Poradził sobie nawet ze wspomnianymi już schodami i tak właśnie powstały te wspaniałe ujęcia, służące za symbol całej serii.

Mad Max (1979)

Budżet: 300 tysięcy dolarów

Wpływy: 100 milionów dolarów

Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale pierwszy Mad Max był tak naprawdę filmem w stylu „zrób to sam”. Aby w ogóle rozpocząć zdjęcia, reżyser George Miller oraz jego przyjaciel, producent Byron Kennedy, brali dodatkowe zmiany na pogotowiu – liczył się każdy grosz. Miller był ratownikiem medycznym, Kennedy siadał za kierownicą karetki. Początkowo akcja filmu wcale nie miała rozgrywać się w świecie postapokaliptycznym. To właśnie niski budżet spowodował, że reżyser skłonił się do tego pomysłu – postapokalipsa nie wymagała bogatej scenografii, można też było dużo oszczędzić na statystach.

Większość ekipy nie miała żadnego doświadczenia w realizacji filmów kinowych. Nieliczni statyści byli głównie znajomymi lub członkami rodzin twórców. Płacono im… piwem. Motocyklowy gang z filmu w dużej mierze składał się zaś z prawdziwego, nie do końca legalnego, klubu. Jak wspominają dziś twórcy, czuli się jak filmowi buntownicy. Ekipa na przykład zamykała drogi bez stosownego pozwolenia. Autor scenografii, John Dowding, ukradł zaś szyld sklepu, przy którym rozgrywa się bardzo ważna scena spotkania Jessie z Obrzynaczem. Jak twierdzi, następnej nocy osobiście przymocował go z powrotem. Film w rodzimej Australii z miejsca stał się przebojem, później zyskiwał też ogromną popularność na świecie. Poza jednym rynkiem – USA. Tam Mad Max nie osiągnął wielkich wpływów, prawdopodobnie przez fakt dystrybucji wersji z dubbingiem. Tak, tak – wszystkie dialogi nagrano jeszcze raz z udziałem tamtejszych aktorów; stwierdzono, że australijski akcent i niektóre typowo regionalne zwroty będą odstraszać. Amerykańscy widzowie mogli obejrzeć oryginalną wersję dopiero wiele lat później.

Ostatnio dodane