Ranking

MARATON Z „PRZYJACIÓŁMI”. Najlepsze odcinki serialu

Autor: Karol Barzowski
opublikowano

Czasem mam wrażenie, że wszystko jedno, o której godzinie włączę telewizor, na którymś kanale i tak puszczają Przyjaciół. A od tego roku ten kultowy serial dostępny jest też na platformie Netflix. Nie będę ukrywał, że perypetie Moniki, Chandlera, Joeya, Phoebe, Rossa i Rachel są dla mnie jedną z ważniejszych produkcji telewizyjnych w historii – uwielbiałem Przyjaciół, kiedy czekałem na kolejne premierowe odcinki, uwielbiam ich też teraz, kiedy chyba każdy dialog znam już na pamięć.

Przyjaciele to serial, do którego lubię wracać. Odcinki nie muszą być w kolejności, nie muszą być całe – ważne, że ta szóstka bohaterów potowarzyszy mi choć przez chwilę. Czasem mam też ochotę zrobić sobie mini-maraton z serialem i powspominać te najfajniejsze momenty. Tak też zrodził się pomysł, aby wybrać najlepsze odcinki Przyjaciół, na przykład do obejrzenia w leniwy weekend, jeden po drugim. Kiedy przyszło jednak co do czego, okazało się, że wcale nie będzie o to łatwo. W ciągu 10 lat emisji tych rewelacyjnych odcinków zebrało się mnóstwo i wybranie kilku „naj” graniczy właściwie z cudem. Z małą pomocą kolegów z redakcji w końcu udało się stworzyć krótką listę, ale nie traktujcie jej jak jakiejś wyroczni. Jutro pewnie znalazłyby na niej już inne typy. A wy – jakie macie ulubione odcinki?

The One with the Prom Video (sezon 2, odcinek 14)

To pierwszy z odcinków pokazujący przeszłość naszych przyjaciół. Na odnalezionym filmie ze studniówki sprzed lat oglądamy Rossa z afro na głowie, grubą Monikę oraz Rachel z wielkim nochalem. Świetny pomysł, zrealizowany z dystansem przez wszystkich aktorów. Później ten motyw powracał, jak choćby w odcinku o najgorszych Świętach Dziękczynienia, ale to właśnie tutaj wybrzmiał najlepiej. Reakcja Rachel na to, co lata wcześniej chciał zrobić dla niej Ross, jest jednym z tych momentów, które definiują tę serialową parę. „It’s her lobster!”.

The One Where Everybody Finds Out (sezon 5, odcinek 14)

Niesamowicie śmieszna jest już jedna z początkowych scen, kiedy Phoebe odkrywa, że Monica ma romans z Chandlerem („Chandler i Monica! Chandler i Monica! Chandler i Monica! Moje oczy, moje oczy!” – pamiętacie?). Potem jest tylko lepiej. Fabuła tego odcinka została rozpisana po mistrzowsku – gra, której założeniem jest „Oni nie wiedzą, że my wiemy, że oni wiedzą, że my wiemy” bawi do łez. Lisa Kudrow i Matthew Perry świetnie spisali się w tej uwodzicielskiej grze, a na drugim planie mamy też Rossa, który stara się zdobyć mieszkanie brzydkiego nagiego faceta.

The One That Could Have Been (sezon 6, epizody 15 i 16)

Dwa odcinki specjalne, pokazujące alternatywne scenariusze naszej szóstki bohaterów. Przyjaciele zastanawiają się „co by było gdyby…”. A dokładnie: gdyby Monica wciąż była gruba, gdyby Chandler pisał komiksy, gdyby Phoebe pracowała w finansach, gdyby Rachel wyszła za Barry’ego, gdyby Ross wciąż był mężem Carol, gdyby Joey nie został wyrzucony z Dni naszego życia. Bardzo ciekawy pomysł, który w połowie szóstego sezonu wprowadził do serialu sporo świeżości. W szczególności bawią wątki Phoebe oraz Moniki i Chandlera (super-nudny chłopak Moniki jest rewelacyjny! Szkoda, że nie pojawił się w „normalnej” fabule, może na dłużej). Wciąż lubię wracać do tych dwóch odcinków.

The One Where No One’s Ready (sezon 3, odcinek 2)

50. odcinek serialu, jak na taki jubileusz przystało, jest naprawdę wyjątkowy. Rozgrywa się w czasie rzeczywistym niemal wyłącznie w salonie mieszkania Moniki. Fabuła jest bardzo prosta – Ross niecierpliwi się, gdyż wraz z przyjaciółmi ma wyjść na oficjalną imprezę w jego muzeum, ale nikt nie jest gotowy. Do wyjścia zostało około 20 minut, a sytuacja staje się coraz bardziej skomplikowana. Sześć osób, jedno pomieszczenie, a ile tam się dzieje! Świetnie napisana rzecz. Ciekawostka: sceny z tego odcinka, odtwarzane przez czarnoskórych aktorów, są częścią klipu do piosenki Moonlight Jaya-Z.

The One After the Superbowl (sezon 2, odcinki 12 i 13)

Czy to najlepsze odcinki serialu? Pewnie nie. Ale z pewnością najbardziej wyjątkowe. Jak sam tytuł wskazuje, wyemitowano je w dniu Superbowl, a więc corocznego święta Amerykanów. Serial, który nadawany jest po meczu, zawsze może liczyć na wysoką oglądalność. Nie inaczej było w tym przypadku – ten dwuczęściowy odcinek oglądały 53 miliony widzów, co jest najwyższym wynikiem w historii Przyjaciół. Osią fabuły jest odkrycie, że małpka, którą Ross oddał kiedyś do zoo, gra obecnie w filmach i przyjechała do Nowego Jorku na plan Epidemii 2 z udziałem Jeana-Clauda Van Damma. Ale to nie jedyny gwiazdor, który występuje w tym odcinku. Jest również Julia Roberts, Brooke Shields i muzyk Chris Isaak. To w tym odcinku dostaliśmy szczere piosenki Phoebe (ta o zwierzątkach to klasyk!) i wątek psychofanki Joeya, która myśli, że naprawdę jest on doktorem Ramorayem. Bardzo, bardzo przyjemny seans.

The One With the Embryos (sezon 4, odcinek 12)

Gdybym musiał wybrać ten jeden jedyny odcinek Przyjaciół, który uważam za najlepszy, byłby to chyba właśnie The One With the Embryos. Tytuł nawiązuje do wątku Phoebe, która decyduje się urodzić dziecko bratu i jego dojrzałej już żonie, jednak wcale nie ten motyw odgrywa tu największą rolę. Numerem 1 jest zakład między chłopakami a dziewczynami o to, kto się lepiej nawzajem zna. Przygotowana przez Rossa gra, której stawka jest bardzo wysoka, to prawdopodobnie 10 najśmieszniejszych minut w historii tego serialu. Końcówka, gdy wszyscy cieszą się, że Phoebe udało się zajść w ciążę i zapominają o wcześniejszych napięciach, to idealne zwieńczenie tego świetnego odcinka.

Ostatnio dodane