Ranking

12 pamiętnych scen z Miasteczka Twin Peaks. Przeżyjmy to jeszcze raz!

Autor: Karolina Chymkowska
opublikowano

Idę o zakład, że w oczekiwaniu na premierę nowego sezonu Twin Peaks wielu z was, podobnie jak ja, zafundowało sobie powtórkowy maraton serialu. Oto zestawienie, całkowicie subiektywne i w kolejności przypadkowej, wybranych, ulubionych i najciekawszych scen, na które zawsze czekam i które zawsze z niezmienną przyjemnością oglądam.

Tybetańska metoda dochodzenia

Intuicyjna metoda prowadzenia śledztwa, która przyszła do agenta Coopera we śnie inspirowanym tragedią Tybetu. Cel: wytypowanie, kto z mieszkańców Twin Peaks kryje się pod literą „J”, jako że Laura Palmer w swoim pamiętniku zanotowała „spotkanie z J. wieczorem”. Prezentacja ekscentrycznej skuteczności Coopera w pełnej krasie i pierwsza zapowiedź przyjaznej solidarności, jaka zawiąże się między nim a obsadą lokalnego posterunku. Już nie wspominając o tym, że metoda okazała się skuteczna.

Południe wygrywa wojnę secesyjną

Ben całkowicie traci kontakt z rzeczywistością, a jego jedyną szansą na powrót do normalności jest postawienie biegu historii na głowie, czyli doprowadzenie do wygranej Południa w wojnie secesyjnej. Bobby z trąbką, Audrey w krynolinie Scarlett i składający broń doktor Jacoby. Nie do zapomnienia.

Albert Rosenfield. Trudna ścieżka jego

Której sceny z Albertem by nie wybrać, pasowałaby do zestawienia. Fantastyczna postać i fantastycznie zagrana przez nieodżałowanego Miguela Ferrera. Wpada na posterunek jak torpeda, obraża wszystkich, których da się obrazić, zbiera cięgi, grozi skargą na szczycie, po czym nagle zaskakuje nas zwrotem o 180 stopni, deklarując filozofię życiową opartą na miłości. Kocham pana, szeryfie Truman. Plus bezcenny komentarz Coopera.

Catherine na ratunek

Po klęsce poprzednich biznesowych rozmów Ben znajduje się pod ścianą: jeśli nie doprowadzi kontraktu do szczęśliwego finału, czeka go bankructwo. Tymczasem Leland ma kolejny napad maniakalnego tańca i mało brakuje, by wszystko rozpadło się w gruzy. Sytuację ratuje interwencja Catherine, która dołącza do Lelanda, prezentując jedyne w swoim rodzaju taneczne wygibasy. Uspokojeni cudzoziemcy ochoczo dołączają do kółeczka, przekonani, że właśnie zapoznali się z lokalnym kolorytem. Widocznie w Twin Peaks mają taki styl tańca ludowego…

Idealny serwis hotelowy

Jedna z najbardziej lynchowskich w wyrazie scen w całym serialu. Całkowicie abstrakcyjna, dziwaczna i wyzuta z wszelkiej logiki. Postrzelony Cooper leży na podłodze w hotelowym pokoju, odwiedza go mocno wiekowy boy hotelowy ze szklanką gorącego mleka. W normalnym serialu normalnego reżysera wydałby okrzyk przerażenia i potruchtał co sił wezwać pomoc. Ale nie w Twin Peaks!

Pan Tojamura bardzo się stęsknił

Catherine przekonała się, dosyć boleśnie, że niewiele jest osób w Twin Peaks, którym może zaufać. A w zasadzie – że może być tylko jedna taka osoba. Małżeństwo Pete’a i Catherine nigdy nie wyglądało harmonijnie, widzieliśmy je raczej jak ciągłą wojnę, pełną pogardliwych słów i wzajemnego dokuczania sobie. Niemniej przychodząc do Pete’a w przebraniu pana Tojamury Catherine obejmuje go czule i z całej siły, a on, rozpoznawszy wreszcie swoją żonę, wybucha nieopanowaną radością. Urocza scena.

Wspólny sen Coopera i Laury

Kwintesencja tajemnicy Twin Peaks. Nic nie jest dopowiedziane, nic nie jest pewne. Wszystko jest labiryntem, niespodzianką, pytaniem zawieszonym w wieczności gdzieś między mrokiem i światłem. Dziwna więź łączy podświadomość Laury i Coopera, stając się spuentowaniem jej tragedii i zapowiedzią dramatu, który czeka na niego. A oboje walczą z demonami, o których istnieniu woleliby nie wiedzieć. Teraz czekamy, co przyniesie to zapowiedziane spotkanie po 25 latach?

Gordon Cole odzyskuje słuch

Kiedy spotykamy osobę idealną, czas staje w miejscu, biją pioruny, odbiera nam mowę… W przypadku Davida Lyncha możemy natomiast odzyskać słuch. Cudownie komiczna postać lojalnego szefa Coopera w małym okolicznościowym flircie. Nic wielkiego, a cieszy.

Bobby mówi, jak jest

Wielki moment Bobby’ego na pogrzebie Laury Palmer. Bobby – postać zdecydowanie ciekawsza od nudnego jak flaki z olejem, a promowanego na męskiego lidera Jamesa, postać, która rozwija się z buntowniczego i niedojrzałego uczniaka w świadomego swojej odpowiedzialności mężczyznę – jasno, krótko i w żołnierskich słowach rozprawia się ze społecznością Twin Peaks. Wytyka im hipokryzję, krótkowzroczność, obojętność, fałszywość i grę pozorów. Wytyka ją zresztą również sobie, bo ta demonstracja na pogrzebie to również przejaw jego własnych wyrzutów sumienia. Gdzie byliście, kiedy Laura jeszcze żyła? Dlaczego nikt nie wyciągnął do niej ręki, skoro wszyscy przecież wiedzieli, że ma problemy?

Agent Cooper przybywa do Twin Peaks

Od pieewszej sceny wprowadzającej postać agenta Coopera wiemy, że będziemy mieć do czynienia z kimś nietuzinkowym, dalekim od klasycznego stereotypu funkcjonariusza FBI, do jakiego przywykliśmy. Dale zachwyca się ożywczym zapachem jodeł w powietrzu i entuzjastycznie nawija do dyktafonu o zaletach placka z wiśniami. Siłą rzeczy zaczynamy się odrobinę wahać, czy należy brać jego profesjonalizm na poważnie. Przyszłość pokaże jednak, że Cooper jest równie skuteczny, co oryginalny, jego filozofia życiowa opiera się na przeżyciach pełnych bólu, a ponadto dysponuje niezłomną siłą charakteru.

Sen majora Briggsa

Relacje między zdyscyplinowanym wojskowym a jego zbuntowanym synem Bobbym nie są łatwe. Patrzą na świat w tak różny sposób, że trudno im znaleźć płaszczyznę porozumienia. Dlatego moment, w którym major opowiada Bobby’emu o swoim pogodnym śnie – a może wizji – jest tak ujmujący. Widzimy ojca, który nie pragnie niczego, jak tylko szczęścia dla swojego syna, który jest gotów usunąć się z równania, by syn mógł to szczęście osiągnąć. Widzimy też tegoż syna, który docenia szczerość i gest, chociaż niezręcznie mu wyrażać emocje, nie do końca wie, jak się zachować. Po raz pierwszy pojawia się między nimi widoczna więź i porozumienie.

How’s Annie?

Podsumowanie, które mrozi krew w żyłach. Takiego zakończenia wolelibyśmy zdecydowanie nie oglądać. No i to nieznośne pytanie: co dalej? Co z Cooperem? Czy się uwolni? Co z nim będzie? I przede wszystkim – jakie nieszczęście tym razem przyniesie ze sobą BOB i kogo w pierwszym rzędzie ono dotknie? Długo musieliśmy czekać na szansę, by dostać te odpowiedzi…

BONUS:

Lama.

Ostatnio dodane