Ranking

10 FILMÓW AWANTURNICZYCH. W poszukiwaniu przygód

Autor: Mariusz Czernic
opublikowano

Na bazie francuskiej literatury przygodowej z dziewiętnastego i początku dwudziestego stulecia narodził się podgatunek kina akcji określany nad Sekwaną jako film de cape et d’épée (film płaszcza i szpady). Kształtował się on dzięki popularności takich francuskich autorów jak Aleksander Dumas, Paul Féval, Michel Zevaco. Swoją cegiełkę dołożył również włosko-angielski pisarz Rafael Sabatini, ale za właściwy początek podgatunku uważa się osiągnięcia Amerykanów z lat 1919–20. W tym sezonie powodzenie zdobył Johnston McCulley wraz ze swoją powieścią Klątwa Capistrano, którą zekranizowano rok po publikacji jako Znak Zorro. Główną rolę zagrał Douglas Fairbanks, który kontynuował passę jako D’Artagnan, Robin Hood, Czarny pirat.

W krajach anglojęzycznych gatunek otrzymał nazwę swashbuckler film i jest to pojęcie szersze, bo nie wymaga, aby atrybutem bohatera była peleryna bądź miecz. W niniejszym zestawieniu postanowiłem wyróżnić filmy o swashbucklerach – awanturnikach, którzy choć mają określone zasady moralne i zdarza się, że komuś służą, są wolni duchem, niepokorni i heroiczni, pełni inicjatywy i zapału. Ich zawadiackie usposobienie mocno daje się we znaki osobom na wysokich stanowiskach, pełnych dumy i arogancji. Takie filmy mogą się obyć bez swordfightingu (szermierki), ale jednak broń biała powinna błyszczeć gdzieś w tle jako symbol dawnych realiów. Bo kino stricte awanturnicze opowiada losy bohaterów na tle wydarzeń historycznych.

1. Gunga Din (1939), reż. George Stevens

Napisany z humorem scenariusz podejmuje kwestie koleżeństwa i odwagi jako wartości cenniejszych od złota.

Klasyka kina przygodowego inspirowana utworami laureata Nagrody Nobla Rudyarda Kiplinga: poematem Gunga Din i zbiorem opowiadań Soldiers Three. Bohaterami filmu są trzej żołnierze, którzy jednak różnią się od zdyscyplinowanych podoficerów brytyjskiej armii. Są jak trzej muszkieterowie, wojnę traktują jak zabawę – grę, w której nie należy podmieniać zawodników. Dlatego gdy jeden z nich zamierza przejść do cywila i ożenić się, koledzy postanawiają do tego nie dopuścić. Wynikają z tego komiczne sytuacje, które jednak nie przysłaniają tła historycznego. Akcja rozgrywa się w Indiach w szczytowym okresie dziejów imperium brytyjskiego. Tytułowy Gunga Din to hinduski nosiciel wody, pełniący posługę dla brytyjskich żołnierzy. Jego marzeniem jest służyć angielskiej królowej jako żołnierz, towarzysz broni angielskich kolegów. Wkrótce będzie miał okazję, by się wykazać odwagą. Poszukując legendarnego skarbu, trafia wraz z sierżantem Cutterem (Cary Grant) na trop Thugów, wsławionych okrucieństwem złodziei i rytualnych morderców, którzy wyznają kult bogini Kali.

Film ma właściwie wszystko, co powinno mieć porządne kino przygodowe: wartką akcję, dobre tempo, świetne sceny epickie i charyzmatycznych bohaterów odegranych przez kapitalnych aktorów: Cary’ego Granta, Victora McLaglena i Douglasa Fairbanksa juniora. Napisany z humorem scenariusz podejmuje kwestie koleżeństwa i odwagi jako wartości cenniejszych od złota. Zdjęcia realizowano w Kalifornii, lecz zadbano o egzotyczny klimat – są więc sceny ze słoniem, mostem na linach, dołem z wężami i świątynią bogini Kali. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że mamy tu źródło inspiracji dla twórców przygód Indiany Jonesa. Produkcja George’a Stevensa – choć nie jest tak poetycka, jak dzieła Kiplinga – cechuje się podobną gloryfikacją imperium brytyjskiego uosabianego przez żołnierzy kolonialnych. Wojacy korzystają w pełni z tego, co daje życie, są dobroduszni i gotowi do poświęceń. Dla królowej Anglii, która jest niemal jak bogini, uosobienie Dobra, w odróżnieniu od bogini Kali symbolizującej Zło.

2. Znak Zorro (1940), reż. Rouben Mamoulian

Druga w ogóle i pierwsza dźwiękowa ekranizacja Klątwy Capistrano (1919) Johnstona McCulleya. Poprzednia powstała w 1920 w reżyserii Freda Niblo z Douglasem Fairbanksem w roli Diego/Zorro. W postać zamaskowanego mściciela wcielali się: Guy Williams, Frank Langella, Anthony Hopkins, Antonio Banderas, a nawet Alain Delon w bardzo udanej, uroczo kiczowatej włoskiej adaptacji (Zorro, 1975). Jednak to Tyrone Power – który braki w aktorskim warsztacie nadrabiał charyzmą i nieco przesadną, groteskową elegancją – zasługuje na szczególną uwagę. Wraz z Errolem Flynnem ustalił kanon, którego przez wiele lat trzymali się odtwórcy ról awanturników. Przekonuje zarówno wtedy, gdy odgrywa tchórzliwego arystokratę, jak również wtedy, gdy zmienia się w herosa. Jego szermierczy pojedynek z – jak zawsze fenomenalnym w rolach czarnych charakterów – Basilem Rathbone’em to jedna z najwspanialszych scen w dziejach kina płaszcza i szpady.

Tyrone Power, który był ponoć biseksualistą, dobrze wypadł również jako amant. Jego relacja z piękną Lolitą zmienia się od niechęci i obojętności do pełnej satysfakcji, co doskonale zostało podkreślone podczas sceny tańca. Gdy Diego i Lolita tańczą do hiszpańskich rytmów, widać najpierw chłód, a potem ogień – ten fragment służy nie tylko uatrakcyjnieniu widowiska, ale i wzmocnieniu relacji między bohaterami. W roli Lolity wystąpiła piękna Linda Darnell, ulubienica Darryla F. Zanucka nazywana „dziewczyną z idealną twarzą” („girl with the perfect face”). Poza opieką świetnego producenta film cechuje się mistrzowską reżyserią. Rouben Mamoulian był jednym z najbardziej innowacyjnych filmowców w pierwszej fazie kina dźwiękowego. Jego Doktor Jekyll i pan Hyde (1931) oraz Królowa Krystyna (1933) należą do czołówki filmów z lat trzydziestych. Natomiast Znak Zorro brawurowo rozpoczyna kolejną dekadę i do dziś, po niespełna osiemdziesięciu latach od premiery, wzbudza zachwyt, inspiruje, dostarcza rozrywki.

3. Reign of Terror (aka The Black Book, 1949), reż. Anthony Mann

Film zupełnie nieznany w Polsce, za granicą kojarzony pod dwoma tytułami: amerykańskim Reign of Terror (Rządy terroru) i brytyjskim The Black Book (Czarna księga). Reżyser Anthony Mann znany jest w naszym kraju jako twórca świetnych westernów z lat pięćdziesiątych, ale niektórzy wiedzą, że w poprzedniej dekadzie stworzył serię czarnych kryminałów. Współpracował przy nich między innymi z genialnym operatorem Johnem Altonem, autorem używanego do dziś podręcznika na temat fotografii filmowej (Painting With Light). Kreował także wizualny nastrój filmu Reign of Terror i chociaż jest to kino przygodowo-historyczne, osadzone w okresie rewolucji francuskiej, to w niektórych partiach przypomina film noir. Cienie na ścianach wprowadzają taki klimat, jakiego nie uświadczymy w klasycznych filmach przygodowych. Warto wspomnieć, że producentem obrazu był William Cameron Menzies, wybitny scenograf, który wiedział, jak stworzyć efektowne kino, posiłkując się niewielkim budżetem.

Scenariusz Philipa Yordana i Æneasa MacKenziego to oryginalne suspense story zawierające szereg arcyciekawych motywów: szpiegowskie eskapady, skradzione tożsamości, brawurowe ucieczki, polityczne intrygi i walki o władzę. Dużo jak na niespełna półtoragodzinną produkcję. Akcja częściowo rozgrywa się w klaustrofobicznym miasteczku pełnym ciasnych ulic i mrocznych pokoi, gdzie czuje się zapach krwi i słyszy dźwięk gilotyny. Wkrótce bohaterowie przenoszą się na rozległy teren, gdzie można poczuć zapach wolności. Ale echa rewolucji docierają wszędzie, także do amerykańskich filmowców. W obsadzie Robert Cummings jako Charles D’Aubigny i Richard Basehart jako Maximilian Robespierre. Atmosferyczny, bardzo stylowy i genialnie sfotografowany obraz, który warto wydobyć z kłębowiska starych hollywoodzkich produkcji.

Ostatnio dodane