O Transformers 4 | FILM.ORG.PL

Premiera Transformers 4 jako szansa na większą sprzedaż zabawek








Rafał Oświeciński
13.09.2012


Tak jak nie cierpię z całego serca Transformersów, tak mocno fascynuje mnie niezwykła w kosmicznej skali pustka filmów Baya. To filmy tak żenujące, tak uwłaczające intelektowi, tak głupkowato pocieszne i stargetowane na oczywiste cele w postaci najmniej wymagającego sortu publiczności, że aż łapię się za głowę, gdy przypominam te wszystkie bayizmy. Innymi słowy – trylogia Transformersów to esencja wszystkiego tego, co złe we współczesnym blockbusterowym kinie – i nie są tego w stanie zasłonić ani świetne efekty specjalne, ani masakrujący zmysły dźwięk i obraz, ani efektowna rozpierducha (bo na rozpierduchy zawsze miło się patrzy).

Ufff, wydałem to z siebie. Więcej parę lat temu napisałem przy okazji drugiej części („Jest fun”), przy okazji trzeciej nie chciało mi się strzępić języka, a teraz czas na zapowiedź czwartej odsłony roboto-robociej wojny z ludzkością pałętającą się między kupą żelastwa.

Dla nikogo nie powinna być zaskoczeniem konstatacja, że seria Transformersów to franchisingowe eldorado. Współpraca Hasbro, właściciela licencji, z McDonaldsem, Disneyem, Britney Spears, LucasFilm, Marvelem, Ulicą Sezamkową, producentami płatków śniadaniowych, twórcami gier komputerowych (m.in. Zynga) jest owocna i generuje wielomilionowe zyski.   

Najważniejsze są oczywiście zabawki, rdzeń biznesu. Zabawki! Zabawki we wszelkiej maści pod wszelkimi szerokościami geograficznymi, dla dzieciaków od wieku niemowlęcego do nastoletniego. Jankesi i Europejczycy (z Azjatami wychylającymi się zza węgła) stoją zazwyczaj pierwsi w kolejce przed sklepem rzucającym co jakiś czas nowe kolekcje robotów, figurek, gadżetów, gier małych, dużych, gigantycznych; plastikowych, gumowych i z papieru. Hasbro sprzedaje licencje w 41 krajach na wszystko, co może zostać kupione przez rodziców dzieciaków.

Dużą część globalnego utargu zagarniają właśnie roboty – od 2007 roku seria filmowa seria Transformers przyniosła (bezpośrednio i pośrednio) spółce giełdowej Hasbro ponad 1,6 miliarda dolców (zysk)! Same filmy, przypomnijmy, zarobiły tylko w kinach prawie 3 miliardy. 

I w tym kontekście spójrzmy na zapowiedź czwartej części. Otóż Brian Goldner, CEO Hasbro, zapowiada na 2014 rok premierę najnowszych Transformerów, które, jak skądinąd wiadomo, doczekają się rebootu tzn. nie będą prostą kontynuacją, a skrętem w bok. Potwierdza to sam Michael Bay, który prawdopodobnie znowu wyreżyseruje (albo będzie błogosławił następcę). Wg CEO najważniejszym motywem powstania kolejnej części jest wprowadzenie na scenę serii nowych robotów, które uzupełnią dotychczasowe uniwersum, a co za tym idzie: dzieciaki kupią nowe zabawki, a Goldner zainkasuje setki milionów na koncie. To jest powód powstania TF4 i jednocześnie szczera odpowiedź na słabszą niż zwykle sprzedaż zabawek-robotów w 2011 roku – wiadomo, trzy części z tymi samymi postaciami to kiepska idea pod względem biznesowym, więc nowe otwarcie – i nowe licencje – jest pożądane.

 

Wiem, że to oczywistości. Franchising filmowy jest znany od dawna, a królem na tym polu jest Disney, którego przychody z kinowych premier to często mniejsza część sprzedaży. Cała reszta to licencje spieniężane na umowach z setkami partnerów w różnych branżach. Jednak novum w tym wszystkim to bezpośredniość deklaracji, wyłożenie wszystkich kart na stół. Bez gadania o jakichkolwiek ambicjach, bez tłumaczenia się, bez jojczenia, mitologizowania i sentymentów.

 

Ta całkowicie racjonalna biznesowo strategia Hasbro udowadnia jedno: Transformers to pozbawiony jakiejkolwiek filmowej tożsamości produkt. Podporządkowany celom biznesowym Hasbro, doskonale zaprezentowany i skutecznie sprzedany. Jeśli się komuś wydawało, że to Michael Bay pociąga za jakiekolwiek sznurki, to był w błędzie. Tutaj rządzą licencje i zabawkowa strategia Hasbro. Bay to narzędzie do osiągnięcia celów.

Czy coś w tym złego? Absolutnie. To tylko jedna z twarzy współczesnego Hollywood. 

 

Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński






  • Entratmer

    A na koniec jaja Dewastatora :P

  • Piotr Sapek

    Trzeba sięgnąć dalej w przeszłość: Transformers od początku (a więc od czasu powstania pierwszego serialu animowanego) były przede wszystkim reklamą linii zabawek/innego plastikowego szajsu. Podobnie było z GI Joe czy drugą odsłoną He-Mana. Obecnie jest to szeroko stosowana strategia, celująca w grupy do małych dzieci (My Little Pony), po młodsze nastolatki (Hanna Montana, Monster High). Po drodze były setki podobnych projektów i TF nie są tu jakimś specjalnym wyjątkiem;)

    Druga rzecz: królem filmowego franchisingu jest jednak Lucas, który z jednej filmowej serii uczynił imperium, obejmujące wszystkie media i wciskające się we wszystkie możliwe formy gadgetów.

    • desjudi

      Taka ścisła współpraca firmy zabawkarskiej implikuje dość ciekawą sprawę: te filmy – Transformery, Marvele itp – zawsze będą kierowane do określonej grupy odbiorców, która ma przede wszystkim korzystać z franczyzowych dobrodziejstw. Nie ma szans na jakiekolwiek wyjście poza fabularne schematy, formalne rewolucje czy zmiany kategorii wiekowych. To biznes, który na pewno nie wspiera ani nigdy nie będzie wspierał twórczych ambicji (co nie znaczy, że to złe filmy, bo mogą być dobre patrz: Avengers). Niby oczywista konstatacja ale jednak dość smutna :)

  • Jak jestem fanem Transformersów. Prawda Des. Święta prawda. Nie zmienia to jednak faktu że będzie i 4, i 5 bo mimo iż seria „T” (po całkiem udanej części 1) stacza się na dno po równi pochyłej, to jednak paradoksalnie do treści przynosi niebagatelne zyski…

    p.s: jak dla mnie mogą nakręcić film totalnie bez aktorów (z akcją np na Cybertronie) to by się fajnie oglądało :)

  • Pingback: gelinlik modelleri()

  • KKKK

    tania papka, oryginalny transformers the movie z lat 80ych to był dobry film, fakt ripoff star wars ale i tak lepszy od tych badziewii z scenariuszem jak z reklam






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

[REC]

Następny tekst

Wieczór panieński



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE