publicystyka filmowa

Powrót do PRESSŁOŚCI #1

Autor: Rafał Oświeciński
opublikowano

whq4

POWRÓT DO PRESSŁOŚCI to nasza nowa inicjatywa, która wynikła z naszego zamiłowania do filmowych czasopism (których w Polsce jest niewiele) i opasłych archiwów, które posiadamy w domach, a które domagają się odkurzenia. Parę lat temu Adi popełnił artykuł, którego tytuł nas zainspirował, a zabawna zawartość skłoniła do rozwinięcia w coś większego, bardziej regularnego i – mamy nadzieję – dla naszych czytelników ciekawego.

Film, Ekran, Cinema, Świat Filmu, Magazyn Filmowy, Cinema Press Video, Świat Młodych, Filipinka, Fantastyka, Przekrój, Kino – wszystkie one (plus wiele innych tytułów) zalegają na strychach, w bibliotekach, w czytelniach czasopism. I chcemy je odkryć na nowo, spojrzeć na świat filmu z perspektywy osób, które obserwowały filmy, aktorów, zjawiska w momencie, gdy były one aktualne, a dzisiaj są historią, klasyką, kanonem. Czasami będzie śmiesznie, czasem poważnie – pokażemy ówczesne recenzje, biografie, analizy, aktualności.  Zerkniemy na opinie o filmach, które dzisiaj są kultowe, a kilkadziesiąt lat temu na taki los nikt ich nie skazywał. Będziemy sięgać do artykułów z wielu dekad – poczynając od lat 40. , kiedy debiutował na rynku „Film”, aż do XXI wieku i materiałów z czasopism, których już nie ma. Najczęściej w języku polskim, choć mogą zdarzyć się również artykuły w języku angielskim. Oczywiście, nie jest naszym zamiarem naruszanie praw autorskich – skany, które wrzucamy, traktujemy jako ciekawostkę, cytat i tylko w ten sposób powinny one być rozumiane 🙂

Jeśli macie materiały, które idealnie nadają się do tego działu, podeślijcie dobrej jakości skany oraz komentarz na adres wspolpraca@film.org.pl.

Razem możemy uchronić prasę filmową od zapomnienia!

 

EKRAN, nr 23, czerwiec 1988 rok

W latach 80. istniało kilka czasopism kulturalnych – wszyscy znamy Film, który w naszym dziale będzie pojawiał się pewnie najczęściej, ale jednym z ważniejszych tygodników (bo w tej formie najczęściej wydawano magazyny) był „Ekran”, czasopismo wydawane od 1957 roku, skupione w równym stopniu na premierach kinowych, relacjach z festiwali, ale i na programach telewizyjnych, nowinkach technologicznych RTV, plotkach i gwiazdach małego i dużego ekranu.

W 1988 roku większość z nas wiedziała, gdzie szukać największych filmowych wrażeń. Dla mnie osobiście odtwarzacz Funai i kasety VHS były czymś, bez czego nie wyobrażałem sobie dnia – jako 8-latek zarzynałem magnetowid na wszelkie sposoby, a on wiernie mi służył latami i do dnia dzisiejszego… działa. Z ciekawości po latach ściągnąłem go ze strychu, wrzuciłem jedną z 20-30 kaset, jakie zostawiłem sobie na pamiątkę, a Funai – podrzędny japoński produkt – bez problemu odtworzył „Szklaną pułapkę” z nieśmiertelnym Jarosławem Łukomskim w roli lektora.

Wracając do „Ekranu”. 1988 rok to (prawie) szczyt popularności VHS na czele z  „Dirty dancing”, „Predatorem”, „Zabójczą bronią”, „Top Gun, „Labiryntem”, „Plutonem”, „Nieśmiertelnym”, „Goonies”, „Powrotem do przeszłości”.  Autor artykułu „Video: wróg czy przyjaciel telewizji” próbuje diagnozować popularność magnetowidów tuż, tuż przed wielkim boomen na tę formę konsumowania rozrywki. I jak zawsze w tego typu przypadkach, pojawia się obawa o znaczenie telewizji, która może znaleźć się w cieniu VHS.

Co ciekawe, autor wspomina o braku jakichkolwiek analiz socjologicznych, statystycznych czy kulturoznawczych mierzących się z popularnością Video. Ten problem chyba wciąż mamy – filmoznawcy skupiają się (generalnie) na twórcach i filmach, których nikt na VHS albo nie chciał oglądać, albo nie miał jak; zwyczajni kinomani raczej pielęgnują sentymenty niż próbują zmierzyć się z erą VHS w sposób typowo naukowy… Prawdopodobnie istnieją gdzieś opracowania na temat  znaczenia VHS, ale kto o nich wie?

Video_przyjaciel_czy_wrog

Kliknij i przeczytaj artykuł

Ostatnio dodane