publicystyka filmowa

PODWÓJNE ŻYCIE WERONIKI (1991) – PROJEKT DOPPELGANGER #4

Film Kieślowskiego przypomina trochę bajkę lub sen.

Autor: Karolina Nos-Cybelius
opublikowano

W filmie Przypadek z 1981 Krzysztof Kieślowski zabrał widza w podróż po alternatywnych wersjach losu młodego mężczyzny. Równo dekadę później, w Podwójnym życiu Weroniki, reżyser wziął na warsztat sytuację odwrotną – ukazał biegnące niemal identycznymi torami życia dwóch bliźniaczo podobnych kobiet, które się nie znają, ale przeczuwają wzajemnie swoje istnienie.

„Mam dziwne uczucie. Wydaje mi się, że nie jestem sama. Że nie jestem sama na świecie” – mówi młoda Polka Weronika. Świadomość istnienia bratniej duszy towarzyszy jej od lat, ale pozostaje w sferze intuicji i domysłów. Jej przeczucia się potwierdzają, kiedy przypadkowo spotyka swojego sobowtóra. Obserwuje „bliźniaczkę” z pewnego dystansu, ale nie ma wątpliwości co do ogromnego podobieństwa. Oniemiała stoi i wpatruję się we Francuzkę Véronique, która – zaaferowana robieniem fotografii – nie dostrzega Weroniki, ale nieświadomie uwiecznia jej wizerunek na zdjęciu.

ob_9feb5e_la-double-vie-de-veronique1

Weronika i Véronique (w obu rolach francuska aktorka Irène Jacob) są jak jedna osoba, zdublowana i umieszczona w dwóch różnych miejscach. Obie straciły matki we wczesnym dzieciństwie i były wychowywane przez samotnych ojców. Obie kochają śpiewać. Obie mają na powiekach jęczmienie, które próbują usunąć pocierając złotą obrączką. Ich ciała wyglądają jak lustrzane odbicia, życiorysy – do pewnego momentu – także. Ale tajemnicza nić, która je łączy, zostaje nagle przerwana. Weronika umiera.

W lustrzanych egzystencjach następuje pękniecie. Weronika nie żyje, od tej pory jest tylko Véronique, która odczuwa irracjonalny smutek i przygnębienie. Wie, że straciła kogoś ważnego, nie wie tylko kogo. Pod wpływem tej straty i niepokojących przeczuć postanawia zweryfikować swoje życiowe plany. Można odnieść wrażenie, że dopiero po odejściu swego nieznanego sobowtóra staje się odrębną osobą, która zaczyna podejmować – nierzadko niezrozumiałe dla innych – autonomiczne decyzje.

Irene Jacob 34

Weronika bez żalu zostawiła ukochanego, by rozwijać karierę wokalną. Miała wysokie poczucie własnej wartości, była skupiona na sobie i swoich aspiracjach. Po jej śmierci Véronique z nieznanych przyczyn rezygnuje z muzycznej pasji. Zadowala ją skromna posada nauczycielki muzyki. Czerpie radość ze spotkań z ludźmi. Jej ambicją jest odnalezienie szczęścia i miłości. Véronique ma bogate życie duchowe. Funkcjonuje w świecie transcendentnych przeczuć, objawień, swoistego mistycyzmu. Przy czym nie ma to najmniejszego związku z jakąkolwiek religią, transcendencja dotyczy tu wyłącznie relacji międzyludzkich.

Film Kieślowskiego przypomina trochę bajkę lub sen.

Wyświetlana na ekranie historia wydaje się nierzeczywista – reżyser zastosował złocisto-żółty filtr, przez co obrazy wydają się lekko rozmyte, cieplejsze i delikatniejsze niż są w rzeczywistości. Ale na baśniowy charakter filmu wpływa nie tylko forma, ale też jego treść, obecność tajemniczych przedmiotów, symbolika oraz wątek teatru lalek, który jest transpozycją losu głównych bohaterek. Podwójne życie Weroniki to filmowy realizm magiczny.

vvv

Przy okazji wizyty u ojca Véronique wypytuje go, czy pamięta wizerunek gotyckiego kościoła.  „To był chyba sen. Widziałam rysunek. Bardzo prosty, wręcz dziecinny. Stroma uliczka w małym miasteczku, po obu stronach domki. A w głębi kościół. Wysoki strzelisty kościół z czerwonej cegły” – opisuje. Sen, wizja, ponadzmysłowe doświadczenie, efekt nadprzyrodzonej więzi, a może mgliste wspomnienie z innego życia? Kościół ten stoi w rodzinnej miejscowości Weroniki. Dziewczyna przygląda mu się z nostalgią z okna pociągu, wyruszając w podróż do Krakowa, a opisany przez Francuzkę obrazek wisi w mieszkaniu ojca Weroniki. Widzimy go na początku filmu, kiedy dziewczyna budzi się z koszmarnego snu…

Podobieństwo doświadczeń dwóch młodych kobiet chyba nie może być przypadkiem. Może to przeznaczenie?

Antek jadący na motorze za Weroniką i Alexandre podążający vanem za Véronique; zgarbiona staruszka zmagająca się z ciężkimi torbami, której Weronika chce wyświadczyć sąsiedzką przysługę i identyczna staruszka, którą Véronique obserwuje z okna szkoły w której pracuje, identyczne szklane kule, którymi bawią się zatopione w rozmyślaniach i marzeniach Weronika i Véronique… Takich pozornie nic nieznaczących drobiazgów jest więcej i są one znakami bliźniaczych losów i lustrzanego otoczenia młodych kobiet – angielskojęzyczny tytuł można tłumaczyć jako podwójne, ale i sobowtórowe życie.

vero

Co ciekawe, rozdwojenie w filmie Kieślowskiego objawiło się także na płaszczyźnie formalnej. Oprócz wyraźnie zarysowanej dwudzielności kompozycyjnej filmu na część polską i francuską, jest jeszcze kwestia dwóch różnych zakończeń obrazu. To dość delikatna defférence – chodzi o zaledwie jedną dodatkową scenę, która pojawia się w finale filmu przeznaczonego na rynek amerykański (więcej na ten temat w autobiografii Krzysztofa Kieślowskiego wydawnictwa Znak).

W filmowej opowieści Kieślowskiego nie ma nic z mrocznej symboliki doppelgangera i grozy spotkania z sobowtórem. Można w niej za to dostrzec podobieństwo do pewnej literackiej historii w równie nietypowy sposób nawiązującej do motywu sobowtóra.  Choć reżyser nie wskazuje bezpośrednio na inspiracje twórczością Julio Cortázara, to z jego autobiografii wynika, że zna pisarstwo argentyńskiego autora. W powieści Gra w klasy pojawia się fascynująca idea, że istnieją dwie równoległe rzeczywistości, które się przenikają i dopełniają. Człowiek może funkcjonować na tych dwóch planach. Bohaterowie książki – Oliveira i Traveler – do pewnego momentu zdają się być jedną osobą, ich biografie są tak podobne, niemal tożsame. Nie są sobowtórami pod względem fizycznym – chociaż jeden drugiego nazywa swoim doppelgängerem – ale istnieje pomiędzy nimi charakterystyczna dla motywu sobowtóra więź oraz relacja komplementarności. Istnieje ona w jakiś sposób także pomiędzy Weroniką i Véronique. Są podobne i różne zarazem, stanowią jedność przeciwieństw, wzajemnie się dopełniają. Pod koniec filmu słyszymy też, jak Véronique mówi Alexandre’owi: „Zawsze miałam wrażenie, że żyję w dwóch różnych miejscach”. W Grze w klasy znajdziemy podobne słowa, które mogłyby paść w filmie, gdyby tylko bohaterki Podwójnego życia Weroniki miały szansę na prawdziwe spotkanie i rozmowę w cztery oczy: „Wcale by mnie nie zdziwiło, gdybyśmy ty i ja okazali się jedną i tą samą osobą – tyle, że każdy po swojej stronie”.

Krzysztof Kieślowski i Irene Jacob

Krzysztof Kieślowski i Irene Jacob

Ostatnio dodane