Niewykorzystane plakaty | FILM.ORG.PL

Niewykorzystane plakaty








Rafał Oświeciński
08.08.2014


Wszyscy znacie te plakaty – „Łowca androidów”, „Imperium słońca”, „Powrót Batmana”, „Król Lew”, „E.T.”. One są częścią tego, co nazywamy doświadczeniem filmu: nie raz są to na tyle ikoniczne grafiki, że nawet niewielki fragment naprowadza na konkretny tytuł, jakby był z nim zespolony na wieki wieków. Za tymi konkretnymi stoi John Alvin, jeden z najznamienitszych twórców filmowych. Może nie ma takiego statusu jak Drew Struzan, niemniej na pewno zapisał się w historii tej sztuki.

W sierpniu w Stanach wydany zostanie album „The art of John Alvin”, a w nim  – obok dobrze wszystkim znanych dzieł – plakaty niewykorzystane. Poniżej galeria, w której dominują postery stworzone dla Stevena Spielberga do „Parku Jurajskiego” (finalnie wybrano plakat Toma Martina, ten cały czarny z logo Parku).

alvin

 

ZZ19827A52-550x715

ZZ129D3394-550x703

ZZ1A5C3C08-550x713

ZZ6BD55547-550x704

ZZ03233AB9-550x789

ZZ2F312DBA-550x789

ZZ305B4A99-550x787

ZZ6A2D05C8-550x825

ZZ060B8703-550x789

ZZ70119493-550x789

1BladeRunner-720x1075

4StarTrek6-720x1107

5Darkman-720x1112

batman-forever-unused-poster-384x600

unused-batman-poster-369x600

Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński






  • saurhil pierwszy

    Plakaty, choć ciekawe, nie ma co żałować, że nie zostały wykorzystane. Jako zwolennikowi plakatów minimalistycznych, najbardziej podoba mi się nr 4. ze śladami opon, dinozaura i drzwiami.

    • Koleś

      Plakat nr 4 bardziej się czyta niż ogląda. Dużo w nim całkiem niepotrzebnego tekstu. Samo „Some things were ment to be left alone … forever” w zupełności by wystarczyło. Jakby się zastanowić co na nim widzimy to wychodzi, że przejechał samochód i zgubił drzwi, a potem jakiś stwór tamtędy przeszedł. Z drugiej strony można to odczytać jako skrzyżowanie się ścieżek dwóch gatunków, ale ciągle to jakieś miałkie i mało emocjonujące się wydaje. Z plakatami „minimalistycznymi” jest jeden zasadniczy problem – wydają się zajebiste, ale tylko gdy już bardzo dobrze znamy film.

      Dla mnie o wiele fajniejszy jest nr 3.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Wywiad z Anną Urbańczyk - reżyserką "Doktora Faustusa"

Następny tekst

Bardzo poszukiwany człowiek



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE