Paul Thomas Anderson bierze się za Pynchona | FILM.ORG.PL

Paul Thomas Anderson bierze się za powieść Pynchona








Andrzej Brzeziński
03.05.2013


Przyznam szczerze, że na tę ekranizację czekam bardziej niż na „Mistrza”, którego w dalszym ciągu rozgryzam. Paul Thomas Anderson – z błogosławieństwem samego Thomasa Pynchona, autora „Inherent Vice” (Ukryta wada) – zrobi film, który po prostu nie może się nie udać! 

Ekranizację powieści Pynchona Anderson planował już od wielu lat, często podkreślając, że jest to jednym z jego marzeń. Gdy pojawiły się pierwsze doniesienia o tym projekcie, wówczas ukończenie, czy nawet rozpoczęcie zdjęć do „Mistrza”, stało pod ogromnym znakiem zapytania. Najpierw były to tylko plotki, jednak szybko zostały potwierdzone przez samego reżysera. W głównej roli miał wystąpić Robert Downey Jr. Na dzień dzisiejszy pewniakiem w obsadzie jest jednak Joaquin Phoenix, który pokazał co potrafi na planie poprzedniego filmu Andersona. Zastanawiam się tylko czy znajdzie się miejsce dla Philipa Seymoura Hoffmana, wszak to on jest nieodłączną częścią filmów Andersona (wyjątkiem był „Aż poleje się krew”). Warto również wspomnieć, że główną rolą żeńską zainteresowana jest Charlize Theron. Podobno również można się spodziewać powrotu wieloletniego współpracownika Andersona Roberta Elswita, autora zdjęć do prawie wszystkich jego filmów. Z pewnością jeszcze kilka znanych nazwisk przewinie się wokół tego projektu, chociaż obecnie możemy liczyć już na potwierdzone informacje. Nazwisko autora „Wady ukrytej” to przecież równie gorące nazwisko, co twórcy „Boogie Nights” i „Magnolii”.

W tym miejscu muszę zaznaczyć, że Pynchon jest dla mnie jak Cormac McCarthy. Co prawda jeszcze nie zapoznałem się z jego ostatnią książką, o której tutaj mowa, jednak taka „Tęcza grawitacji” to dla mnie pozycja, którą trzeba znać i można ją postawić na półce obok wielkich klasyków literatury. „Wada ukryta” to podobno klimaty noir w stylu „Chinatown” Polańskiego , „Podejrzanych” Singera” oraz „Big Lebowskiego” braci Coen. Rzecz dzieje się w Los Angeles roku 1969. Głównym bohaterem powieści jest prywatny detektyw Larry ‘Doc’ Sportello, który otrzymuje od swojej byłej dziewczyny cynk o planowanym porwaniu jej obecnego przyjaciela. Wkrótce również znika ona sama, jak i jej przyjaciel. Rozpoczyna się śledztwo, w którym niemałą rolę odegrają czarni nacjonaliści zwalczający miejską partyzantkę faszyzujących Aryjskich Braci, weterani z Wietnamu czy stewardesy, które dorabiają na szmuglowaniu prochami.

Nie wiem jak Wam, ale mi ten opis fabuły pasuje raczej do kina w stylu Quentina Tarantino, chociaż widziałbym tu również Roberta Rodriqueza, który mógłby dzięki temu powtórzyć klimat z „Sin city”. Jak zatem poradzi sobie P.T. Anderson?

Jakimś sposobem jestem dziwnie spokojny.

Aaron

Jestem wielkim miłośnikiem kina spod ręki takich geniuszy jak Paul
Thomas Anderson, Stanley Kubrick, Quentin Tarantino czy Joel i Ethan
Coen oraz w wykonaniu takich talentów jak Philip Seymour Hoffman,
Daniel Day-Lewis oraz Kate Winslet. Lista moich ulubionych filmów,
tych najbliższych mojemu sercu jest bardzo długa i nie ma sensu jej
tutaj wypisywać. Jednak gdy ktoś pyta mnie o wskazanie tego jedynego,
zawsze odpowiadam, że jest to "Magnolia" Paula Thomasa Andersona.






  • PH

    Książka to taki właśnie czarny kryminał w stylu Chandlera, tylko, że zamiast alkoholu główny bohater raczy się non stop marihuana ( i okazyjnie innymi specyfikami). Bardzo fajna powieść, choć gdybym nie wiedział wcześniej to nigdy bym się nie domyślił, że jej autor może być uważany za jednego z największych żyjących pisarzy.

    Sporo jest w niej radosno-komicznych momentów niczym z Big Lebowskiego – coś nowego dla Andersona. Ciekawe, jak proadzi sobie z tym materiałem. No chyba, że wytnie te wątki ze scenariusza, żeby widzowie musieli się domyślać, o co chodzi w jego dziele:)

  • Jakub Koisz

    Świetna książka, stopień paranoi sięga tutaj zenitu. Polecam bardzo.

  • Bogusz

    Fabuła książki jest tak enigmatyczna, wielopłaszczyznowa i zwyczajnie trudna w odbiorze, że jest bardzo mało prawdopodobne, iż film będzie jakimś znaczącym dziełem i się zwyczajnie uda. Nie wiem, czy nie jest to nawet trudniejszy materiał na ekranizacje, niż „Cosmopolis” Dona Dellila.

    • Podobnie mówiono o „Mechanicznej pomarańczy”, „Nagim lunchu”, „Paragrafie 22” i „Pachnidle” :) Wierzę w to, że Anderson wie, jak do Pynchona podejść. W 100% mu ufam.

      • Bogusz

        Akurat książkowe „Pachnidło”, to przy „wadzie ukrytej” wręcz gotowy materiał na filmowy przebój :-) Fakt, że autor posiłkuje się stylistyką czarnego kryminału, wcale nie znaczy, że „wada ukryta” nim jest, Wbrew pozorom niewiele tam z kryminałów Chandlera, a i miłośnikom „Chinatown” lub „podejrzanych” ekranizacja -czy też sama powieść- niekoniecznie musi przypaść do gustu.

  • Ej

    „Wada” W OGÓLE nie jest noir.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Filmidła. Agnieszka Osiecka gawędzi o filmach

Następny tekst

The History of Future Folk



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE