publicystyka filmowa

PASJA. Analiza chrześcijańska

Autor: Przemysław Brudzyński
opublikowano

„Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną, płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! (…) Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?” (Łk 23, 27-31)

Te słowa Jezusa Chrystusa, skierowane do kobiet płaczących nad Jego cierpieniem podczas Drogi Krzyżowej, pozostały we mnie od czasu pierwszego mojego zetknięcia z opisem Męki Pańskiej. I nie dają mi spokoju aż do dziś. Jeśli ktoś tak dalece od nas doskonalszy, tak głęboko duchowy jak On, potraktowany został w tak okrutny sposób – odrzucony i wyszydzony, torturowany i wreszcie w bestialski sposób zabity – to cóż dobrego może czekać nas?

Wizja cierpienia i śmieci Chrystusa stworzona przez Mela Gibsona jest bezkompromisowa i niepodobna do żadnej innej w historii kina.

Ktokolwiek rozpoczyna lekturę niniejszego tekstu z nadzieją na artykuł „stricte obiektywny” i „neutralny światopoglądowo”, zawiedzie się. Dalsza jego treść jak najbardziej nosiła będzie wszelkie znamiona merytorycznego tekstu krytycznego, napisanego jednak przez chrześcijanina, który stara się wierzyć świadomie i żyć zgodnie z tym, jak i w co wierzy, nawet jeśli jest w tym boleśnie niedoskonały i slaby. I z takiej właśnie perspektywy ta refleksja zostanie przekazana.

Nie oznacza to jednak, że mój tekst adresowany jest wyłącznie do osób wierzących. Podobnie zresztą, jak i sama Pasja takim dziełem nie jest; to obraz uniwersalny, podobnie jak uniwersalne są fundamenty chrześcijańskiej wiary, zaś jego specyficzny charakter oraz to, iż stanowi dzieło osoby głęboko religijnie zaangażowanej, jedynie podkreśla, w moim odczuciu, jego uniwersalizm.

W czternaście lat po premierze filmu, jednej z najgłośniejszych i najbardziej dyskutowanych we współczesnym kinie, po jego oszałamiającym sukcesie komercyjnym i kontrowersjach, jakie wywołał, pisanie o jego fabule i specyfice podejścia twórczego jego autora to już nic więcej, niż stwierdzanie oczywistości. Takich jak to, iż film w założeniu miał być wiernym realiom historycznym i przekazom biblijnym zobrazowaniem ostatnich dwunastu godzin ziemskiego życia Jezusa z Nazaretu. Tudzież jak fakt, iż dzieło to skrajnie przeciwstawia się konwencji, w jakiej zrealizowane były wcześniejsze utwory o Jego życiu i o Jego męce – zarówno te zrealizowane w tradycji amerykańskiego kina biblijnego, epickie patetyczne, przedstawiające „wygładzony” obraz Męki Pańskiej (z Opowieścią wszech czasów George’a Stevensa na czele), jak i te bardziej artystyczne i niestandardowe (jak choćby Ostatnie kuszenie Chrystusa  Martina Scorsesego). Wizja cierpienia i śmieci Chrystusa stworzona przez Mela Gibsona jest bezkompromisowa i niepodobna do żadnej innej w historii kina.

Ostatnio dodane