publicystyka filmowa

PAN SAMOCHODZIK, TOLEK BANAN I TAJEMNICA SAGALI. Przegląd polskich seriali dla młodzieży

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

Za nami podróż po polskich i zagranicznych dobranockach emitowanych w polskiej telewizji na przestrzeni lat. Nie oznacza to, że pociąg sunący po sentymentalnych torach zakończył już swój bieg, wszak do zwiedzenia zostały jeszcze inne stacje wzbudzające wspomnienia, tym razem nie w formie animowanej, a aktorskiej. Polskie seriale dla młodzieży. Przed telewizory przyciągały tajemnicą, przygodą, wreszcie sympatycznymi bohaterami uwikłanymi w główną intrygę. Jeździliśmy z nimi autostopem, graliśmy w piłkę nożną, szukaliśmy kawałków magicznego kamienia. Przypomnijmy sobie niektóre z tych produkcji i, po raz kolejny, przywołajmy wspomnienia, jednocześnie zwracając uwagę, jakie były późniejsze losy niektórych młodych aktorów w nich występujących.

Niewiarygodne przygody Marka Piegusa (1967)

Adaptacja książki Edmunda Niziurskiego, autora powieści dla dorosłych i młodzieży, z którymi sam swego czasu chętnie się zapoznawałem. Każdy odcinek to kolejna z przygód tytułowego Marka, pechowego trzynastolatka mieszkającego w Warszawie, który mierzy się z bandą złodziei tornistrów. Współautorem scenariusza była sam Niziurski, który na potrzeby serialu pozmieniał część wątków, czyniąc tytułową postać nieco bardziej bohaterską niż w pierwowzorze. Odtwórca głównej roli, Grzegorz Roman, nie kontynuował kariery aktorskiej; w latach osiemdziesiątych wyemigrował z kraju, aby osiedlić się ostatecznie na Wyspach Kanaryjskich.

Do przerwy 0:1 (1969)

Reżyseria: Stanisław Jędryka, scenariusz: Adam Bahdaj, na podstawie własnej powieści pod tym samym tytułem. Duet, który będzie się tu przewijać jeszcze kilkukrotnie – to właśnie ci panowie odpowiedzialni są za gros młodzieżowych seriali z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych (za co zresztą zostali później uhonorowani nagrodą Komitetu ds. Radia i Telewizji). Do przerwy 0:1 przenosi nas w realia powojennej Warszawy, w której wciąż znajdziemy powstałe w wyniku walk gruzowiska. Śledzimy przygody chłopców namiętnie grających w piłkę nożną i pragnących zdobyć zwycięstwo w podwórkowym turnieju, co, oczywiście, nie idzie wcale gładko i wiąże się z całą serią przeszkód oraz perypetii. Piosenka użyta w czołówce serialu, którą zobaczyć można powyżej, zyskała drugą młodość po użyciu jej w reklamach piwa i wody mineralnej. W 1970 roku powstał film pełnometrażowy zmontowany z fragmentów siedmiu wyemitowanych odcinków serialu i pod innym tytułem, wykorzystującym pseudonim głównego bohatera: Paragon gola.

Wakacje z duchami (1971)

Do dziś na ekranie epizodycznie widujemy jedynie Henryka Gołębiewskiego, choć i on miał wieloletnią przerwę w karierze.

Biała, skąpana w kłębach dymu postać widywana na zamkowej baszcie i krzycząca „Przebacz mi, Brunhildo!”. Do tego podejrzani ludzie kręcący się w pobliżu, a w środku wszystkiego trójka chłopców chcących rozwiązać zagadkę rzekomych nawiedzeń. Nie każdy nastolatek mógł powiedzieć, że jego wakacje były równie fascynujące, ale z pewnością większość chętnie śledziła przygody głównych bohaterów. Klimatyczny (w czym duża zasługa wnętrz zamku w Niedzicy zamkniętych w czarno-białych kadrach), wciągający serial ze świetną obsadą. Na drugim planie mamy takich gigantów jak Roman Wilhelmi czy Janusz Gajos, zaś główna trójka dopiero stawiała pierwsze kroki na aktorskiej drodze. Do dziś na ekranie epizodycznie widujemy jedynie Henryka Gołębiewskiego, choć i on miał wieloletnią przerwę w karierze, naznaczoną dodatkowo prywatnymi problemami. Jego jedyną większą rolą – pomijając opisywane tu seriale – pozostaje Edi, za którego otrzymał Złotą Kaczkę. Edward Dymek skończył najgorzej – po latach ubóstwa i samotności umarł w roku 2010. Trzeci z młodych aktorów, Roman Mosior, porzucił aktorską ścieżkę i mieszka z rodziną w Niemczech. Szkoda, że tak wyszło, bo naturalny talent bez wątpienia tlił się w tych chłopakach, dzięki czemu oglądanie ich przygód nabierało dodatkowych walorów.

Ostatnio dodane