OSCARY 2016 – przewidujemy tegoroczne nominacje | FILM.ORG.PL

OSCARY 2016 – przewidujemy tegoroczne nominacje








Kacper Kowalski
13.01.2016


Bez zbędnych ceregieli: oto przewidywania dotyczące oscarowych nominacji. Kacper Kowalski, jak co roku, bawi się w proroka, ale jednocześnie uzasadnia swój wybór. 

Nominacje do 88. edycji zostaną ogłoszone 14 stycznia (czwartek), o godzinie 14:30 naszego czasu, przez aktora, Johna Krasinskiego (gość z Biura), prezydenta Akademii, Cheryl Boone Isaacs, oraz dwójkę reżyserów: Guillermo del Toro i Anga Lee.

oscarhost

http://oscar.go.com


 

Najlepszy film i reżyser na dzień dobry mogą wzbudzić wątpliwości, czy wciąż prognozujemy nagrody kapituły oscarowej, ale nie ma tu mowy o pomyłce – w tych kategoriach dawno nie było równie bogatego kolorytu niekonwencjonalnych zawodników. No, jedynym wyjątkiem (nie bez powodu) jest tutaj, bagatela, niepewny faworyt, czyli Spotlight, dramat o śledztwie dziennikarzy z Bostonu tropiących aferę sięgającą wysokiego szczebla kościelnej hierarchii, którego reżyser – Tom McCarthy (pominięty w ubiegły piątek przez BAFTA, stąd ten niepewny) – sięgnął po bardziej klasyczne rzemiosło. Tematyka redakcji stających się ostoją prawdy i demaskujących zepsucie elit to temat, który Akademia doceniała w przeszłości parokrotnie, a Spotlight ma dodatkowe punkty za brak szafowania różnymi akcentami. Na największego rywala wyrósł tutaj mniej tradycyjny i mało ortodoksyjny The Big Short: Adam McKay, znany dotychczas z różnego sortu komedii, tym razem wziął na warsztat złożoną i ważką tematykę ostatniego kryzysu na rynku finansowym i przekuł ją w narracyjny rollercoaster, który intensywnie bawi i edukuje, nie pozostawiając przy tym wątpliwości, że ukazane wątki mają uniwersalny wydźwięk i sięgają codzienności nas wszystkich.

la-et-mn-oscars-birdman-main-20150223

Kto w tym roku zgarnie najważniejsze Oscary? Znowu Iñárritu?

Przechodząc dalej – nie sądziłem, że kiedykolwiek napiszę te słowa, ale Mad Max: Fury Road wydaje się być poważnym kandydatem, który na tę chwilę jest mocniejszy i cieszy się większym wsparciem niż choćby jakikolwiek blockbuster Christophera Nolana, a pasja, jaką otoczył ten gatunkowy poemat przemysł filmowy pozostaje rzeczą niezwykłą. Co ciekawe, mastermind George Miller był już kilkukrotnie wyróżniany przez członków gremium, ale raczej za kino familijne. Inny blockbuster znajdujący się w czołówce to The Martian, gdy Star Wars: The Force Awakens bez nominacji od Gildii Producentów prawdopodobnie obejdzie się smakiem (superprodukcja o takim sznycie koniecznie jej potrzebowała). W pierwszej szóstce na pewno nie zabraknie też The Revenant spod ręki Iñárritu (uczciwie mówiąc, budżet sięgnął ostatecznie wyższych liczb niż film Scotta, więc to druga najdroższa produkcja w zestawieniu), który świeżo po wygranej wraca z survivalowym kinem zemsty, pokrewnym z Birdmanem w immersywnym sposobie realizacji (jak mówi sam twórca, jego intencją było stworzenie sonic painting). Poza tym, mamy także rezultat najwyższej formy Spielberga od lat, czyli Bridge of Spies.

miller-and-hardy-10022015

George Miller czarnym koniem?

Kolejne lokaty to szansa dla Todda Haynesa, który nadal nie odniósł jeszcze pełnoprawnego oscarowego sukcesu; wygląda na to, że ma spore szanse doczekać się uznania w najważniejszej kategorii, obok swojej pierwszej nominacji za reżyserię. Elegancja i subtelność, z jakimi odtwarza ducha epoki w Carol mają w sobie jednocześnie przystępność i znajomą hermetyczność, a towarzyszą im być może największe w jego karierze emocje. Nie powinno również zabraknąć niezwykle krzepiącego, inspirującego i optymistycznego Brooklynu, który zamyka ósemkę najbardziej prawdopodobnych kanydatów. Na zejściu pod ten próg zyskać może bomba emocjonalna w postaci opartego na bestsellerowej powieści Room, który z niezwykłą gracją ujarzmia niełatwy temat; entuzjazm towarzyszący filmowi, mimo niepodważalnej wygranej na TIFF, ostatnio uległ jednak ostudzeniu. Więcej empatii w środowisku zdają się wzbudzać Straight Outta Compton, jak i naczelny hit wśród tegorocznych animacji: Inside Out, największy tryumf Pixara od czasu Toy Story 3. W grze jest też Sicario, podczas gdy Quentin Tarantino i David O. Russell – reżyserzy aktorów – nie mogą pochwalić się tym razem nadzwyczajną passą, czemu nie pomoże raczej nawet ich wierne grono fanów w Akademii.

Najlepszy film:

  1. The Big Short
  2. Spotlight
  3. The Revenant
  4. The Martian
  5. Bridge of Spies

—-

  1. Mad Max: Fury Road
  2. Carol
  3. Brooklyn

—-

  1. Room
  2. Straight Outta Compton

ALT. Sicario

1035×688-the-martian-DF-20590R_rgb_

Ridley Scott – do dzisiaj 3 nominacje i ani jednego Oscara

Przewiduję, że załapie się przynajmniej dwójka reżyserów technicznych, a Scott otrzyma od kolektywu swoistą nagrodę za całokształt:

Najlepszy reżyser:

  1. Ridley Scott, The Martian
  2. Adam McKay, The Big Short
  3. Tom McCarthy, Spotlight
  4. Alejandro González Iñárritu, The Revenant
  5. Todd Haynes, Carol

ALT. George Miller, Mad Max: Fury Road

revenantleoagi

Teraz albo nigdy?

Aktor pierwszoplanowy w ostatnich latach przybrał charakter krwawej łaźni, w której o pięć miejsc walczyła przynajmniej ósemka panów. Zupełnie na odwrót jest teraz, gdyż z rozsądnym wypełnieniem tej kategorii można mieć prawdziwy problem. Na tym zyskuje przede wszystkim Leonardo DiCaprio, który w końcu naprawdę zdaje się zmierzać po (upragnioną, do czego przekonują nas autorzy sankcjonujących go memów) statuetkę, co zawdzięcza nie tylko przytłaczającym laurom od wszelkiej maści krytyków, chwalących jego bardzo fizyczną kreację, czy najwyraźniej chcącego go wreszcie ukoronować Hollywood, ale także brakowi realnej konkurencji. Dość powiedzieć, że jego największy rywal to wcielający się w Steve’a Jobsa Michael Fassbender, którego bardzo ciepłe recenzje nie idą w parze z porażką frekwencyjną filmu w amerykańskich kinach, a wszystkiemu nie pomaga też umiarkowane zainteresowanie branży.

Dalej mamy Eddiego Redmayne i Bryana Cranstona, obu z rolami w filmach przyjętych bez większego entuzjazmu i uznanych za nieudane oscarowe przynęty. Na niekorzyść pierwszego w rozmowach o ewentualnym zwycięstwie przemawia też oczywiście zeszłoroczna wygrana, natomiast drugi zyskuje przez fakt, że kategoria ta nigdy nie mogła obyć się bez weterana, co wiązano do niedawna z Michaelem Caine’em (Youth) oraz Ianem McKellen (Mr. Holmes), ale po pominięciu przez wszelkie możliwe kapituły wypadli oni z gry. Mamy więc solidną (acz nie zupełnie pewną) czwórkę i wielką niewiadomą nad piątym spotem. Johnny Depp (Black Mass) i Matt Damon wydawali się być tutaj najsensowniejszymi kandydatami do chwili, gdy nie otrzymali zdawałoby najpewniejszych pod Słońcem nominacji (Depp wyróżnienia do Globu, a Matt Damon do nagrody Gildii Aktorów), co trudno racjonalnie wytłumaczyć. Dodatkowo osłabia ich fakt, że panowie robili niewiele w kierunku prowadzenia kampanii, w przeciwieństwie do Willa Smitha, któremu na nominacji wyraźnie zależy, ale nie znajduje to dużego odwzajemnienia w zainteresowaniu filmem kogokolwiek (średnio dopisuje nawet box-office), choć mimo to szybciej kupiłbym comeback w jego wykonaniu, aniżeli Deppa. W grze jest także Carell, na fali ogromnego sukcesu The Big Short, jak i dobrej woli po zeszłorocznej nominacji; to przy nim chciałem początkowo obstawać, jeśli chodzi o zamknięcie stawki, ale ostatecznie ryzykownie byłoby zrezygnować ze wzbudzającego tyle sympatii Damona w filmie z czołówki. Mogę sobie wyobrazić też scenariusz, w którym impet straci ktoś z pierwszej czwórki (raczej Cranston niż Redmayne czy Fassbender), a rzeczywistość pokryje się z moją prognozą w 3/5.

  1. Leonardo DiCaprio, The Revenant
  2. Michael Fassbender, Steve Jobs
  3. Eddie Redmayne, The Danish Girl
  4. Bryan Cranston, Trumbo
  5. Matt Damon, The Martian

ALT. Steve Carell, The Big Short

 

carol-set-cate-blanchett-4-rcm0x1920u

Todd Haynes i Cate Blanchett

Aktorka pierwszoplanowa ma już mocny kwintet kandydatek: o wygraną powalczą najpewniej Saoirse Ronan i Brie Larson, powróci będąca w życiowej formie Cate Blanchett, a na lokatę pełnokrwistej weteranki, mimo pominięcia przez rodaków (BAFTA), największe szanse wciąż ma Charlotte Rampling, która w ostatnim filmie Andrew Haigha daje prawdziwe tour-de-force. Wreszcie, piątkę uzupełnić może Jennifer Lawrence, która mimo nie najlepszych recenzji Joy i otoczki rozczarowania filmem pozyskała liczne noty jasno wskazujące na najlepszą rolę w dotychczasowej karierze. A mowa tu o jednej z najgorętszych obecnie gwiazd.

Jedyne, co może zburzyć ten ład, to w zasadzie wypadkowa tzw. category fraud. Otóż co roku mamy główne role, które dla uniknięcia bezpośredniej rywalizacji z kolegami i koleżankami z produkcji przerzuca się w kampanii na drugi plan. Tym razem wśród głośno wymienianych kandydatek spod tej egidy wymienia się Rooney Marę i Alicię Vikander, których role w, odpowiednio, Carol i The Danish Girl zdają się tak ewidentnie dominować nad obrazem, że nie wszystkie organizacje zdołały im to podarować. Tak, jak środowiso zdaje się na tym etapie akceptować klasyfikację Mary, tak Vikander wciąż znajduje się na linii strzału (być może dlatego, bo to jedna z jej dwóch ról w tym wyścigu). Czy jeśli większość Akademików, na przekór klasyfikacji, zagłosuje na którąś z pań tutaj, to znajdzie się dla nich miejsce? Kto wie! Paradoksalnie, młoda Szwedka zawdzięcza temu obrotowi spraw podwójną nominację do Globów oraz nagród BAFTA; nie widzę większych przeszkód, by powtórzyć ten wynik na Oscarach. Marginalne szanse na skomplikowanie sytuacji ma Charlize Theron w Mad Maxie, dla której nominacja byłaby do tego stopnia nieszablonowym wyborem, że mogłaby wręcz wpisać się w coroczną niespodziankę, wyłaniającą się w sekcji aktorskiej bez wsparcia prekursorów. Niemniej, to pewnie należy umieścić w szufladce opatrzonej myśleniem życzeniowym.

  1. Saoirse Ronan, Brooklyn
  2. Brie Larson, Room
  3. Cate Blanchett, Carol
  4. Charlotte Rampling, 45 Years
  5. Jennifer Lawrence, Joy/(05. Alicia Vikander, The Danish Girl)

ALT. Charlize Theron, Mad Max: Fury Road

Mark-Rylance-05-GQ_19Jan15_getty_b_1083x658

Steven Spielberg i Mark Rylance

Aktor drugoplanowy to nie tylko najlepszy żart tegorocznego rozdania, ale i prawdopodobnie największy bałagan (eufemizm na jakże wdzięczny zwrot clusterf*ck), jaki zastałem odkąd zainteresowałem się przewidywaniem nagród filmowych. Trudno nazwać inaczej fakt, że mamy tutaj blisko tuzin kandydatów na pięć miejsc, a nominacje innych ważnych, poprzedzających Oscary gremiów nie dają żadnej gwarancji, jak uplasuje się układ sił w tej kategorii. No, jeden zawodnik jest akurat pewniakiem i zostawił konkurencję w tyle: Mark Rylance, bo o nim tu mowa, nareszcie cieszy się w tym roku należnym uznaniem branży, gdy niemal dotrzymujący mu kroku Christian Bale wydaje się dość logicznym i bezpiecznym wyborem na drugie miejsce. Co dalej?

Następnie mamy przynajmniej dziewiątkę graczy. Mocny duet, który otrzymał zarówno wyróżnienie od Gildii Aktorów, jak i do Globu to Idris Elba (Beasts of No Nation) i Michael Shannon (99 Homes); pierwszy ma też w zanadrzu wsparcie brytyjskiego kontyngentu, gdy ten drugi skupił na sobie godną wzmianki większą uwagę krytyków. Przemysł darzy obu panów ogromnym szacunkiem, ale problem polega na tym, że najpewniej skończyliby jako jedyne nominacje swoich filmów, stąd intuicja podpowiada, że może udać się tylko jednemu z nich i to bez gwarantowanej wysokiej pozycji. Więcej sensu ma tu wg mnie Elba – Netflix przeznacza na jego kampanię niebywały budżet, zyskując też dzięki mobilnym możliwościom ich platformy. Jeszcze niedawno silny wydawał się być Jacob Tremblay, czyli odtwórca najgłośniejszej tegorocznej dziecięcej roli, ale jego szanse zależą od ogólnego (osłabłego) impetu Room.

Na pozornie dalszych rubieżach królują Tom Hardy, który jest świeżo po być może najbardziej udanym roku w karierze oraz Sylvester Stallone, który wraca z recenzjami życia jako kultowa postać, w dodatku w docenianym kasowym hicie. Mimo braku bardziej istotnych nominacji, nie należy zapominać, że ten pierwszy sekunduje w The Revenant faworytowi do Oscara za pierwszy plan, który może go wciągnąć ze sobą – ta sztuka udała się już DiCaprio parę lat temu, gdy wydobył z czeluści w zasadzie zupełnie pominiętego przez prekursorów Jonaha Hilla (tzw. coattail nominee). Na korzyść aktora przemawiał wtedy co prawda argument, że był już uprzednio nominowany do Oscarów, ale dla balansu Hardy ma też w zanadrzu Mad Maxa, więc trudno zaprzeczyć, że jest należycie wyeksponowany.

Kolejni aktorzy, o których wypada wspomnieć to przewodzący obsadzie faworyta oscarowego Michael Keaton i Mark Ruffalo, w bardzo różniących się, ale równie dobrze ocenianych rolach, które HFPA i Gildia Aktorów bardzo zaskakująco pominęły, co należy wyjaśnić tym, że być może panowie wykluczyli siebie wzajemnie, a sprawująca pieczę nad kampanią wytwórnia popełniła błąd wciskając ich do tej samej kategorii. Niełatwo uwierzyć, by czołowy film obecnego wyścigu miał iść dalej z pominięciem obsady, ale widzieliśmy już dziwniejsze rzeczy, a reprezentantką zespołu może też zostać Rachel McAdams. Jeśli jednak uda się któremuś z nich, to zapewne będzie to Ruffalo, mający na koncie nominacja BFCA i BAFTA. Wreszcie, nie zapominajmy o Paulu Dano (Love & Mercy), który uzyskał po drodze parę znaczących laurów oraz Benicio Del Toro, który może jeszcze wypłynąć na solidnie radzącym sobie ostatnio Sicario. Z żyłką hazardzisty stawiam na Tremblaya, który wydaje się być
integralną częścią popisu aktorskiego typowanej do zwycięstwa Brie Larson i – jednak! – Hardy’ego, w swoistej analogii do pary z DiCaprio, ostrożnie licząc się z tym, że któregoś zastąpić może Sly.

01. Mark Rylance, Bridge of Spies
02. Christian Bale, The Big Short
03. Idris Elba, Beasts of No Nation
04. Jacob Tremblay, Room
05. Tom Hardy, The Revenant

ALT. Sylvester Stallone, Creed

 

EXM_D006_00747

Alex Garland i Alicia Vikander

Aktorka drugoplanowa wydaje się być w tym roku prezentować silniejszą, bardziej zwartą grupę, niż zazwyczaj. Może to częściowo z powodu wspomnianego już procederu przekuwania głównych ról na te dalszoplanowe, choć mimo powstałych po drodze wątpliwości, wierzę, iż nominacje dla Mary i Vikander pojawią się właśnie tutaj. Na wypadek, gdyby The Danish Girl nie wydała się jednak Akademikom atrakcyjnym wyborem (lub co ważniejsze, dostatecznie drugoplanowym), ta druga ma też w zanadrzu bardziej pasującą tu rolę w rosnącej na ostatnich prostych w siłę Ex Machinie. Tradycyjna drugoplanowa kreacja to występ u boku Michaela Fassbendera w wykonaniu Kate Winslet, którą po latach przerwy sezon nagród ponownie ma ochotę przyjąć z otwartymi ramionami. Jest tu też Rachel McAdams, która dotychczas nie zawitała jeszcze w progi oscarowych zmagań. To ją, indywidualnie, w przeciwieństwie do kolegów z obsady, wyróżniła Gildia Aktorów i tym samym może być niezłą kandydatką do reprezentowania zespołu. Mocna weteranka to natomiast Helen Mirren, wyniesiona przez nieoczekiwane wsparcie dla Trumbo, ale tymczasem w grze jest również Jennifer Jason Leigh, która może stać się kolejną zasłużoną, ale nieco odsuniętą w cień osobą, dla której Tarantino pozyskał złoto, a dodatkowy szum zapewnia jej przecież równie głośna rola (zupełnie innego formatu) w Anomalisie Charliego Kaufmana.

  1. Rooney Mara, Carol
  2. Alicia Vikander, The Danish Girl/Ex Machina
  3. Kate Winslet, Steve Jobs
  4. Jennifer Jason Leigh, The Hateful Eight
  5. Helen Mirren, Trumbo

ALT. Rachel McAdams, Spotlight

 

InsideOut5488b2dee5743.0

Czy wystarczy odwagi, by nagrodzić za scenariusz wybitne kino animowane?

Scenariusze to jak zawsze dwa bieguny o zupełnie innej dynamice. W tym roku teksty oryginalne mają już czwórkę pewniaków-nie-do-zdarcia (all rights reserved) i parę skryptów walczących o ostatni spot, gdy w bardziej przepakowanej skrybami kategorii adaptacji sprawy przybrały elastyczny kształt. Ta pierwsza sekcja to kwartet spod znaku Spotlight, Inside Out, Bridge of Spies i Ex Machina (szansa na nagrodzenie debiutanckiego sukcesu reżyserskiego Alexa Garlanda), gdy o ostatnie miejsce powalczą najpewniej The Hateful Eight i wspierany przez różne gildie, wielowątkowy Straight Outta Compton, dla którego wsparcie może skupić się właśnie w tym miejscu. Druga kategoria oferuje nam przede wszystkim The Big Short, Brooklyn i The Martian. Stawkę powinny domknąć Carol (tekst oparty jest przecież o prozę Patricii Highsmith) oraz kolejny scenopisarski piruet Aarona Sorkina, w trójpaku z robiącym użytek z jego zawrotnych dialogów duetem aktorskim. Szansę mają również Room (którego przyjęcie przez Akademię stoi pod znakiem zapytania) spod pióra autorki materiału źródłowego i Anomalisa Charliego Kaufmana, który od czasu projektów reżyserskich cieszy się jakby mniejszym uznaniem kolektywu.

  1. „Spotlight”, Tom McCarthy & Josh Singer
  2. „Inside Out”, Pete Docter & Meg LeFauve & Josh Cooley, Ronnie del Carmen
  3. „Bridge of Spies”, Matt Charman, Ethan Coen & Joel Coen
  4. „Ex Machina”, Alex Garland
  5. „The Hateful Eight”, Quentin Tarantino

ALT. „Straight Outta Compton”, Jonathan Herman, Andrea Berloff; Story by S. Leigh Savidge & Alan Wenkus, Andrea Berloff

  1. „The Big Short”, Adam McKay & Charles Randolph
  2. „Brooklyn”, Nick Hornby
  3. „The Martian”, Drew Goddard
  4. Steve Jobs„, Aaron Sorkin
  5. „Carol”, Phyllis Nagy

ALT. „Room”, Emma Donoghue

behind-the-scenes-of-mad-max-fury-road-16

Mad Max: Fury Road – najlepiej zmontowany film roku?

Tym samym zawitaliśmy do sekcji technicznej. Dwie najważniejsze tu kategorie, czyli montaż i zdjęcia w wyraźnej mierze powinni się pokryć. Przypominam, że statystyki sugerują, że bez nominacji w tej pierwszej stawce niezwykle rzadko wygrywa się Oscara w najważniejszej kategorii – tak, świadkami wyjątku staliśmy się choćby rok temu, ale przyznajmy szczerze, że Birdman był bardzo specyficznym (niekoniecznie jedynym w swoim rodzaju) przykładem; wcześniej nie zdarzyło się to od przeszło dekady. Montażyści z najbardziej cenionym zmysłem wizualnym w tym wyścigu stoją za sukcesem takich filmów, jak Mad Max: Fury Road (frenetyczna, ale czytelna akcja; świetny rytm), The Big Short (autorska petarda, nietuzinkowość, żonglowanie wieloma wątkami, szaleństwo kontrolowane), The Revenant (sztuka długich ujęć i subtelność, acz ciut kulejące tempo), The Martian (żonglowanie wieloma wątkami i dobre wyczucie czasu) oraz prawdopodobnie Spotlight (rytm, klarowność, udany balans). Warto też pamiętać o genialnym współpracowniku Spielberga, którego los zależy jednak od faktycznej siły przebicia filmu.

  1. „Mad Max: Fury Road”
  2. „The Big Short”
  3. „The Revenant”
  4. „The Martian”
  5. „Spotlight”

ALT. „Bridge of Spies”

 

THE REVENANT

Emmanuel Lubezki – trzeci Oscar z rzędu za najlepsze zdjęcia?

Osobiście bardziej interesują mnie zdjęcia – wielu wieszczy trzeci z rzędu tryumf Emmanuela Lubezkiego, co nie udało się w historii jeszcze żadnemu operatorowi. Bez wątpienia kolejne z rzędu szaleństwo z długimi ujęciami przy uprzednio przygotowanej choreografii, podkreślone przez eksperymentowanie z kadrami i jego najnowszy wyczyn – zabawę z naturalnym oświetleniem – stawiają autora w czołówce, ale czy aby na pewno wszyscy będą skorzy nagrodzić go raz jeszcze, tak od razu? Wiecznie nominowany i notorycznie pomijany przy rozmowach o wygranej Deakins tym razem wiedzie prym w sferze szanowanych realizatorskich aspektów Sicario, ale nie jest to jednak rodzaj oprawy, który zwykła nagradzać Akademia. Pewniakami wydają się też być Ed Lachman – zaufany operator Todda Haynesa –  który za ostatnie wybitne osiągnięcie zdobył choćby Złotą Żabę na zeszłorocznym Camerimage (stając się, na marginesie, pierwszym operatorem z triplum trofeów głównego konkursu) oraz John Seale, który nie tylko za nic ma sobie emerytalny odpoczynek, ale wręcz docisnął gazu, zachowując formę i energię, jakich pozazdrościć powinni mu młodzi twórcy z całego świata: jego zdjęcia do Mad Maxa to wizualny majstersztyk na każdym poziomie. Ostatni spot należy najpewniej do Roberta Richardsona, którego przyjaciele z bractwa mogą chcieć wyróżnić nie tylko za zwyczajowy wysoki poziom, ale także sam fakt, że na powrót wcielił w życie 70mm, robiąc użytek z Ultra Panavision. Nie bez szans są usual suspects, czyli Kamiński i Wolski (The Martian, ew. The Walk). Wrażenie zrobił na nas ostatnio także Mátyás Erdély, którego zdjęcia do Son of Saul czerpią inspiracje min. z ciągłości narracyjnej Lubezkiego, a przy tym mają autorską fakturę.

  1. „The Revenant”, Emmanuel Lubezki
  2. „Sicario”, Roger Deakins
  3. „Carol”, Ed Lachman
  4. „Mad Max: Fury Road”, John Seale
  5. „The Hateful Eight”, Robert Richardson

ALT. „Bridge of Spies”, Janusz Kamiński

 

force-awakens

Czy Przebudzenie Mocy załapie się na nagrody?

Resztę kategorii technicznych zdominują bez wątpienia Mad Max (kategorie dźwiękowe, efekty specjalne, charakteryzacja, scenografia), The Revenant (kategorie dźwiękowe, charakteryzacja, niedźwiedź) i Star Wars: The Force Awakens (kategorie dźwiękowe, efekty specjalne, możliwa scenografia). Załapać się na nominację za efekty specjalne ogromne szanse mają również superprodukcje ze stajni Marvela i Jurassic World, ale także Ex Machina. Na skróconej liście kandydatów zabrakło niestety Chappiego, który brylował dzięki animacji tytułowego robota, znakomicie wszytego w świat przedstawiony. Pretendenci w kategorii kostiumowej, którzy po drodze olśnili nas blaskiem (wyczarowanych) szat to choćby pierwszoligowa Sandy Powell – bliska podwójnej nominacji za Carol i Cindarellę – czy świeża specjalistka od blockbusterów, Kate Hawley (Crimson Peak).

(Scenografia)

  1. Bridge of Spies
  2. Mad Max: Fury Road
  3. The Martian
  4. Star Wars: The Force Awakens
  5. Cinderella

ALT. The Danish Girl

(Kostiumy)

  1. Carol
  2. Brooklyn
  3. The Danish Girl
  4. Crimson Peak
  5. Cinderella

ALT. Macbeth

(Charakteryzacja)

  1. Mad Max: Fury Road
  2. The Revenant
  3. The 100-Year-Old Man Who Climbed Out the Window and Disappeared

ALT. Mr. Holmes

(Dźwięk – alfabetycznie)

  1. Mad Max: Fury Road
  2. The Martian
  3. The Revenant
  4. Star Wars: The Force Awakens
  5. Straight Outta Compton

ALT. The Big Short

(Montaż dźwięku – alfabetycznie)

  1. Mad Max: Fury Road
  2. The Martian
  3. The Revenant
  4. Sicario
  5. Star Wars: The Force Awakens

ALT. The Hateful Eight

(Efekty)

  1. Mad Max: Fury Road
  2. Star Wars: The Force Awakens
  3. The Martian
  4. Ex Machina
  5. Jurassic World

ALT. Ant-Man

johann-johannsson-sicario

Johan Johansson – zdobył już Złotego Kraba, zdobędzie Oscara?

Muzyka oryginalna to zwyczajowo trudna do przewidzenia kategoria, w której niełatwo zadebiutować wyróżnieniem, stąd przyszykowałem zestaw, w którym dominują weterani tacy jak Ennio Morricone, John Williams, Thomas Newman i Alexandre Desplat. Carter Burwell, choć działa w branży aktywnie od dekad, nie doczekał się jeszcze oscarowej nominacji. Akademia ma szansę naprawić to przeoczenie dzięki jego przepięknej ścieżce do Carol. Ba, wielu typuje go wręcz do wygranej, ku przewidywaniu czego sam się skłaniam. W stawce może też pojawić się Jóhann Jóhannsson, który dzięki The Theory of Everything zwrócił na siebie uwagę kapituły rok temu; jego kompozycje do Sicario nie mogłyby chyba różnić się od ostatniego projektu bardziej. The Revenant przez zaangażowanie trzeciego kompozytora został tutaj niestety zdyskwalifikowany, więc inna godna odnotowania alternatywa to Michael Giacchino (Inside Out).

  1. „Carol”, Carter Burwell
  2. „The Hateful Eight”, Ennio Morricone
  3. „Star Wars: The Force Awakens”, John Williams
  4. „Bridge of Spies”, Thomas Newman
  5. „The Danish Girl”, Alexandre Desplat

ALT. Sicario, Jóhann Jóhannsson

 

SonofSaulCannes

Syn Szawła – węgierski pewniak w nominacjach i nagrodach. Kino wybitne.

Choć nie zdążyłem zapoznać się ze wszystkimi kandydatami, na deser prezentuję najsilniejsze w moim rozeznaniu piątki w kategoriach długometrażowy film animowany, film nieanglojęzyczny, pełnometrażowy film dokumentalny:

(film animowany)

  1. „Inside Out”
  2. „Anomalisa”
  3. Shaun the Sheep Movie
  4. The Peanuts Movie
  5. „When Marnie Was There” (Omoide no Mânî)

(film nieanglojęzyczny)

  1. Son of Saul
  2. „Mustang”
  3. „Labyrinth of Lies”
  4. The Brand New Testament
  5. „Theeb”

(dokument długometrażowy)

  1. Amy
  2. „Cartel Land”
  3. „He Named Me Malala”
  4. „The Look of Silence”
  5. „Where to Invade Next”

 

To by było na tyle – w grze o Oscary powinny liczyć się przede wszystkim Spotlight, The Big Short, The Revenant, The Martian, Bridge of Spies, Mad Max: Fury Road i Carol, które mają szansę podzielić się nagrodami w znakomitej większości kategorii. Powrócę w lutym, by tym razem wziąć na warsztat prognozowanych zwycięzców. Życzę wszystkim wielu niespodzianek (choćby miało to oznaczać, że okażę się w tym roku mało intuicyjnym ekspertem)!

oscar-2016-poster







  • Kylo Ren

    5 nominacji dla Star Wars – jak dla mnie spoko.

  • Mariusz Michalczyk

    A najlepsza piosenka do filmu? Wygra Sam Smith za Writing’s on the wall?

  • Kacper K.

    Podsumowując moje prognozy:

    Best Picture: 7/8
    Best Director: 4/5
    Best Leading Actor: 5/5
    Best Leading Actress: 5/5
    Best Supporting Actor: 3/5
    Best Supporting Actress: 4/5
    Best Original Screenplay: 4/5
    Best Adapted Screenplay: 4/5
    Best Editing: 4/5
    Best Cinematography: 5/5
    Best Production Design: 3/5
    Best Costume Design: 3/5
    Best Makeup: 3/3
    Best Sound Mixing: 4/5
    Best Sound Editing: 5/5
    Best Visual Effects: 4/5
    Best Music (Original Score): 4/5
    Best Music (Original Song): 2/5 (nie zawarłem tej kategorii w powyższym tekście)
    Best Animated Feature: 4/5
    Best Foreign Language Film: 3/5
    Best Documentary Feature: 3/5

    83/106 = 78%

    Żałuję, że nie uwierzyłem ostatecznie, że Akademia będzie na tyle
    fajna, by nominować Millera, ale miałem rację mówiąc, że ktoś
    „techniczny” wyleci na rzecz kogoś z kina niezależnego, no i proszę. Nie wiem też, jakim cudem „Carol” ma nominację za scenariusz bez tej za film, podobny casus co ostatnio „Foxcatcher”.

    • Kacper K.

      Oj, oczywiście reżyser to 3/5, a więc 82/106 (77%) w sumie.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Oko za oko. 20 lat później

Następny tekst

ASH VS. EVIL DEAD. Lepiej być nie może



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE