Felietony

Obiad z dwóch dań, czyli seriale na podstawie filmów

Autor: Agnieszka Front
opublikowano

Filmów powstaje cała masa – jedne lepsze, drugie gorsze, ale praktycznie każdy z nich zapada nam w jakiś sposób w pamięć. Albo jako przykład naprawdę dobrego kina, albo jako coś, co tkwi w naszym umyśle jak nawracający koszmar, o którym wolelibyśmy, lecz niestety nie możemy, zapomnieć.

Obraz kinowy czy nawet telewizyjny trwa jedynie półtorej godziny do maksimum trzech, po czym zmuszeni jesteśmy pożegnać się z bohaterami i liczyć na to, że powstanie część druga – co w wielu przypadkach wcale nie jest takie pewne, a czasami po prostu niemożliwe – z różnych powodów. Co więc ma zrobić widz, który zakochał się już w postaciach wykreowanych przez reżysera i scenarzystów, stęskniony za dalszymi przygodami ulubieńców?

W coraz większej liczbie przypadków taki widz otrzymuje drugą szansę, drugą możliwość na spotkanie znanych już z kina czy ekranu TV charakterów. Może bowiem sięgnąć po serial, jaki powstał na bazie filmu. Takie praktyki stosuje się już od bardzo dawna, wystarczy wspomnieć na przykład klasyczny już, powstały w 1989 roku obraz pod tytułem Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki! z Rickiem Moranisem w roli głównej, który zdobył tak dużą popularność, że zdecydowano się nakręcić serial właśnie. Pierwszy epizod wyemitowano w Stanach Zjednoczonych, 1 września 1997 roku, a show był na tyle popularny, że utrzymał się na antenie aż do roku 2000, zamykając się w trzech sezonach, zawierających w sumie sześćdziesiąt sześć odcinków po czterdzieści dwie minuty każdy. Wspomniany serial jest tak zwanym interquelem, czyli akcja umiejscowiona została pomiędzy pierwszą częścią filmu a drugą (Kochanie, zmniejszyliśmy siebie z tego samego, co serial, 1997 roku). Tym razem w roli małżeństwa wystąpili Peter Scolari i Barbara Alyn Woods.

Rok 1997 obfitował w powstawanie serii epizodów bazujących na podstawie obrazów kinowych, gdyż to właśnie wtedy wyemitowano również pierwszy odcinek Police Academy: The Series, czyli po prostu Akademii Policyjnej opierającej się na filmie pod tym samym tytułem. Jest to spin off, czyli historia poboczna, a polscy widzowie mogli zapoznać się z nim dzięki jednej z naszych rodzimych stacji telewizyjnych.

Nie tylko Amerykanie stosowali metodą przedłużania życia bohaterów kinowych, przenosząc ich przygody na mniejszy ekran. Robili to również chociażby Włosi, biorąc na warsztat Dzielnego szeryfa Lucky Luke’a z 1991 roku i tworząc ośmioodcinkową kontynuację.

Żeby było jeszcze ciekawiej, również w 1997 – czyli podobnie jak Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki! i Akademia Policyjna – powstała Nikita, sięgająca po pomysł Luca Bessona i przekształcająca go w serial.

Jak więc możemy zauważyć, dla osoby nawet średnio zainteresowanej tym, co dzieje się w świecie rozrywki, coś takiego nie jest nowością. Co rusz natykamy się na informację, że kręci się taki a taki serial, na tej czy na innej podstawie. W samym 2016 roku mogliśmy dowiedzieć się, że dobiegły końca prace nad Zabójczą bronią oraz Egzorcystą (bazą tego drugiego był jeden z najważniejszych horrorów w historii kina, film pod tym samym tytułem, w którego obsadzie mogliśmy zobaczyć między innymi Maxa von Sydow), rok wcześniej pojawiło się 12 małp, na filmach Marvela oparte są serie Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D., Agent Carter, Daredevil, Jessica Jones oraz Luke Cage.

Grzechem było jednakże nie wspomnieć jeszcze kilku innych pozycji, które szanujący się widz po prostu musi obejrzeć. Są to zdecydowanie Fargo, Westworld oraz Hannibal. Wszystkie oczywiście posiadają podporę w postaci filmu pełnometrażowego.

Ten pierwszy wiąże się ze swoim pierwowzorem pomysłem na miejsce akcji – małe, senne miasteczko gdzieś w Minnesocie, w którym – jak to się mówi, „nic się nie dzieje”. Pojawienie się w nim jednego człowieka zmienia wszystko, przynosząc ze sobą zmiany, komplikacje w życiu mieszkańców… oraz trupy. O ile obraz podzielił widzów na tych, którzy go kochają, i którzy go nienawidzą i nie rozumieją, to serial szturmem zdobył serca również i tych, który oryginału nie widzieli na oczy, stając się bardzo szybko jednym z najlepszych widowisk ostatnich lat. Warto nadmienić, że w jednej z ról drugoplanowych pojawił się nie kto inny, jak sam Bob Odenkirk, znany między innymi z takich hitów, jak Breaking Bad czy Better Call Saul.

Hannibal to tytuł-legenda. Na sam dźwięk tego słowa staje nam przed oczami nie starożytny wódz kartagiński, a Anthony Hopkins. Sir Anthony zagrał bowiem główną i tytułową zarazem rolę w obrazie z 2001 roku. Reżyserem tegoż był sam Ridley Scott, a film był kontynuacją kultowego już Milczenia owiec. W trójsezonowym serialu w Hannibala Lectera wcielił się Mads Mikkelsen, czyniąc to na tyle dobrze, że w 2016 roku został nominowany do nagrody Saturn w kategorii Najlepszy aktor w serialu telewizyjnym.

Przykłady można by mnożyć – istnieją przecież jeszcze Gwiezdne wojny, Nieśmiertelny, Gwiezdne Wrota, Dominion (luźno oparty na Legionie), Westworld, Raport mniejszości czy chociażby Od zmierzchu do świtu, Bates Motel (opowiadający historię Normana Batesa, znanego nam z Psychozy Alfreda Hitchcocka), albo Terminator: Kroniki Sary Connor. Nam, widzom, pozostaje zadać sobie pytanie – czy warto? Owszem, otrzymujemy historię osadzoną w świecie, który już znamy i lubimy, bohaterów, którzy są nam znani z kina lub filmu pełnometrażowego (ewentualnie tak zwane „nowe twarze”, w jakiś jednak sposób powiązane z główną opowieścią), poza tym niejako wnikamy głębiej w oś fabuły, mogą pojawić się nowe wątki, lub rzucić światło na stare (jak wspomniany już tutaj Bates Motel, pomagający nam zrozumieć psychikę Normana Batesa i motywy jego postępowania). Czy jednak nie jest to po prostu „skok na kasę” w wykonaniu twórców danego serialu? Cóż, to zależy. O ile na przykład potworki w stylu Taxi Brooklyn (pierwowzór – Taxi Luca Bessona z 1998 roku) nie mają prawa istnieć, to małe arcydzieła w stylu Hannibala czy Fargo są jak najbardziej potrzebne i pożądane.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane