NOC OCZYSZCZENIA (The Purge) – podsumowanie serii | FILM.ORG.PL

NOC OCZYSZCZENIA (The Purge) – podsumowanie serii

Jedna noc, podczas której można legalnie kraść, gwałcić i mordować.








Jakub Piwoński
16.07.2016


Wielki jest gniew tkwiący w człowieku. Uczucie w swej naturze złe, a jednocześnie bardzo… ludzkie. Choćbyśmy się starali, choćbyśmy nad tym pracowali, prędzej czy później nawiedzają nas myśli, które za wszelką cenę będziemy starać się wyprzeć. Nasza nienawistna, mroczna strona będzie pragnęła dojść do głosu i uwolnić się z ciemiężących ją kajdanków. Przyjdzie nawet moment, w którym nie będziecie mieć wątpliwości: ujadający pies sąsiada powinien w końcu ponieść zasłużoną karę. Z niesprawiedliwie oceniającym nas szefem, a może nawet żoną, także dałoby się coś zrobić. Po większości te myśli spłyną. Znajdą się jednak tacy, którzy pozwolą im przejąć nad sobą kontrolę. Na pytanie, w jaki sposób się z nich „oczyścić”, odpowie wam James DeMonaco.

purgeposters

O co właściwie chodzi?

Gdybyście jeszcze nie wiedzieli, Noc oczyszczenia to seria trzech filmów łączących cechy thrillera i SF, powstałych w latach 2013–16. Kilka słów o fabule. Wyobraźcie sobie, że w przyszłości władzom USA udaje się doprowadzić do niemal całkowitego zaniku przestępczości. Złotym środkiem okazało się wyznaczenie jednego dnia, a ściślej dwunastogodzinnej nocy, w której wszelkiej maści występki są całkowicie legalne. Można zatem kraść, gwałcić i mordować, a policja pozostaje wobec tego faktu niewzruszona. Główny bohater te dwanaście godzin postara się przetrwać, chroniąc swoich bliskich.

W pierwszej części serii akcję śledziliśmy z perspektywy bogatej rodziny, która w zamkniętym domu-twierdzy stara się przeżyć czystkę i odeprzeć atak żądnych krwi napastników. W drugiej części twórcy postanowili wyjść na ulicę i pokazać to, co dotychczas pozostawało w sferze wyobraźni – skalę i charakter dokonywanych oczyszczeń. Z kolei do mającej niedawno premierę części trzeciej, twórcy dołożyli aspekt polityczny, przez co główny bohater tym razem zajmuje się ochroną pani senator, której życie jest o tyle cenne, gdyż jej ewentualna wygrana w wyborach prezydenckich pozwoli znieść Noc oczyszczenia i przywróci dawny porządek.

purgee

Co się podoba?

Dwa czynniki przemawiają na korzyść tej serii. Po pierwsze – pomysł wyjściowy. Kryje się w nim satyra na współczesny obraz Ameryki jako miejsca skoncentrowanego na potrzebie posiadania broni. Mnie jednak interesuje najbardziej moralny wydźwięk tego przedsięwzięcia. Nie warto zastanawiać się nad tym, czy wprowadzenie Nocy oczyszczenia sprawdziłoby się w rzeczywistości, gdyż czuć, jak grubymi nićmi jest to szyte (już widzę tych wszystkich zwyrodnialców cierpliwie czekających cały rok na otwarcie dwunastogodzinnego sezonu polowań). Aczkolwiek sama idea społecznej umowy polegającej na stworzeniu ludziom odpowiedniego wybiegu umożliwiającego uwolnienie negatywnych emocji i najgorszych instynktów prowadzi do ciekawych wniosków. W średniowieczu najwięcej dyspensy otrzymywano w okresie karnawału, ale z natury swej miał on zgoła inny charakter. Trudno bowiem rozpustę równać z mordem. Ale już wtedy było wiadomo, że człowiekowi w okowach norm egzystuje się po prostu źle. Zasadnicze pytanie brzmi zatem: czy naprawdę zgoda na brutalny mord dokonany jednego dnia jest jedynym sposobem, by osiągnąć spokój i bezpieczeństwo dnia następnego?

Druga pozytywna cecha filmów DeMonaco to umiejętne nawiązywanie do klasyków, w tym wypadku do dzieł Johna Carpentera. Pierwsza część Nocy oczyszczenia w swym koncepcie całościowo odnosi się do Ataku na posterunek, co, mam wrażenie, jest dość czytelne. Części druga i  trzecia to z kolei hołd złożony słynnej Ucieczce z Nowego Jorku. Carpenter miał wiele do powiedzenia w temacie przemocy i rosnącej przestępczości. Nie pozostawiał jednak złudzeń – człowiek człowiekowi jest wilkiem, przez co w przyszłości sami sobie zgotujemy zgubę. DeMonaco uderza w podobne tony (dodatkowo prowadząc swoją historię bohaterem, charakterologicznie bliskim Snake’owi).

the-purge-anarchy-default-1920

Co się nie podoba?

Tak jak potrafię zrozumieć założenia Nocy oczyszczenia, tak już kompletnie nie trafia do mnie to, jak ona przebiega. To jakiś pokręcony festiwal figur cyrkowych, gdzie każdy prześciga się z wymyślaniem najbardziej absurdalnego sposobu zabijania. Gilotyny, piły mechaniczne, złote karabiny, wymyślne stroje, tortury – tyle tego, że głowa puchnie. Te przerysowania drażnią, bo znacząco odrywają od realiów, wędrując w kierunku campu. I nie miałbym nic przeciwko takiemu kierunkowi, gdyby nie to, że stoi on w wyraźnym konflikcie z ogólną tonacją, która stara się podejść do głównego tematu na poważnie. Bo z jednej strony twórcy za sprawą podniosłych hasełek starają się przekonać widza, że prezentowane wydarzenia mogłyby mieć miejsce w prawdziwym życiu, a z drugiej zabijają to wrażenie, wypuszczając na ulicę miasta wynaturzone klowny, którym bliżej do pacjentów szpitala psychiatrycznego niż normalnych, szarych obywateli.

1200

Co mogłoby się podobać?

I tego brakuje mi bodaj najbardziej. Ta historia mogłaby zadziałać, gdyby wybrano tylko jeden kierunek. Camp albo realizm. Osobiście najbardziej stałbym po stronie opowiedzenia tej historii jak najbardziej realistycznie. A to wiązałoby się wyrzuceniem na śmietnik tych idiotycznych, świńskich masek, porzucenie skomplikowanych systemów zabezpieczeń oraz pozłacanych karabinów. Tego przecież nie ma. Dramat koncentrowałby się na przeżyciach zwykłych, prostych ludzi, sąsiadów zza ściany bloku, którzy muszą samodzielnie bronić się przed tymi, z którymi mają na pieńku. Chwytają więc za broń, do której dostęp ma każdy: od pałek, młotków i noży kuchennych po zwyczajne pistolety – pod warunkiem, że byłoby ich na nie stać. Jest taka scena w trzeciej części Nocy oczyszczenia, w której jedna z bohaterek stara się pomóc napotkanej kobiecie, gdyż ta nierozważnie zamordowała własnego męża. Właśnie takie tragedie, przeżywane przez przeciętnych zjadaczy chleba, mogłyby nadać tej satyrze znacznie autentyczniejszy, trwalszy wymiar.

The-Purge-Election-Year-16

Czy będzie kolejna część?

Być może jeszcze nie wszystko stracone. Choć nie zostało to potwierdzone – bo trzecia część filmu dopiero zbiera swoje żniwo w kinach – to jednak mam podskórne przeczucie, że wkrótce dowiemy się o planach na realizację czwartej części serii. W kasach pieniądze się w końcu zgadzają: jak na razie wszystkie Noce oczyszczenia (przy budżetach zamykających się w 10 milionach dolarów) zwróciły się kilkukrotnie podczas pierwszych tygodni wyświetlania. W myśleniu o sequelu nie przeszkadza mi dość jednoznaczne zakończenie „trójki”. To tylko pozory i łatwa do przeskoczenia przez scenarzystów błahostka.

korekta: Kornelia Farynowska

Jakub Piwoński

Jakub Piwoński

Film fascynuje mnie odkąd sięgam pamięcią. Każdy seans jest jak nowa przygoda, nowa podróż, która pozwala przenieść się do miejsc jeszcze nie odwiedzonych, poznać ludzi jeszcze nie poznanych, zmierzyć się z problemami jeszcze nie doświadczonymi. Każdy seans pozwala lepiej zrozumieć otaczający mnie świat, lub utwierdzić w tym co już zdążyłem zrozumieć. Szukam przesłań, tych oczywistych, bądź ukrytych w drugim dnie dzieła.
Jakub Piwoński






  • Mefisto

    Oczywiście, że świńskie maski, skomplikowane systemy zabezpieczeń oraz pozłacane karabiny są na co dzień. Tym bardziej jestem więcj w stanie uwierzyć w ich użycie w swoistym „święcie przemocy”, na który przecież niektórzy czekają i przygotowują się do cały rok. Co jak co, ale custom made to w Ameryce chleb powszedni.

    • Co więcej, te dziwne maski czy złote karabiny działają jak modne gadżety. Bo w końcu nie chodzi o samo zabijanie dla zabijania, ale oczyszczenie, nadanie zabijaniu jakiegoś wyjątkowego statusu. A płycizna kryjąca się za ideą Oczyszczenia przybiera właśnie takie gadżetowe formy, co nie jest niczym zaskakującym w tym świecie, który idee traktuje powierzchownie – i to jest niezły pomysł, nie traktowałbym go jako wady.






Poprzedni tekst

100 lat terroru, przerażenia i nerwów

Następny tekst

Sztuczne światy – FANTASTYCZNY PAN LIS



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE