NAJLEPSZE FILMY 2015 ROKU – ZŁOTE KRABY KMF | FILM.ORG.PL

NAJLEPSZE FILMY 2015 ROKU – ZŁOTE KRABY KMF








REDAKCJA
31.12.2015


I oto najważniejsza z kategorii – najlepsze filmy według redakcji KMF. W tym roku postanowiliśmy nie dzielić na filmy anglojęzyczne, polskie, obcojęzyczne, animowane i tak dalej. Głosowaliśmy po prostu na najlepsze filmy z danego roku, bez względu na język, gatunek, rodzaj. Powstała lista ok. 30 najlepszych tytułów, z czego zdecydowanie top wygląda tak, jak poniżej. Braliśmy pod uwagę tylko te filmy, które miały polską premierę między 1 stycznia a 31 grudnia 2015 roku.

Najlepsze seriale, aktorzy i kwestie techniczne – TUTAJ.

Archiwalne wyniki Złotych Krabów dostępne są TUTAJ.

Redakcyjne TOP5 – TUTAJ.

 


10. TURYSTA
Force Majeure

Reżyseria: Ruben Östlund

Scenariusz: Ruben Östlund

TURYSTA

Mały film, który przefrunął przez ekrany niezauważony. Ci, którzy mieli szczęście go zobaczyć, z miejsca uznali go za znakomitą produkcję, która siłą przekazu bije na głowę polską “Idę” (z którą niejako “Turysta” konkurował na wielu polach). Inteligentny, błyskotliwy, odważny – prztyczek w nos dla dobrego samopoczucia.

*

Ruben Östlund pokazuje nam, jak pozorne jest poczucie kontrolowania natury. Panowanie okazuje się złudne, raz – że natura zsyła nieprzewidziane kataklizmy, dwa – nie wiemy, czy nasze wyuczone zasady oraz wyznawane wartości wezmą górę nad instynktami, w dodatku w chwilach ekstremalnego zagrożenia. Idealnie jest tylko na zdjęciach.
Reżyser doskonale bawi się formą. Dowodzi tego świetny początek jego filmu, zdjęcia i muzyka ukazujące współczesnego człowieka osaczonego przez rażącą śnieżną bielą naturę gór. Wyraźny podział na kolejne epizody, wolne tempo akcji i długie ujęcia, chwile ciszy-obserwacji albo dłuższe dialogi/kłótnie nie dają poczucia znużenia. Świetnie wypadają rozmowy i kłótnie, kiedy dwie, trzy osoby mówią/krzyczą na raz.

Recenzja


9. GWIEZDNE WOJNY: PRZEBUDZENIE MOCY

Star Wars: The Force Awakens

Reżyseria: J.J. Abrams

Scenariusz: Lawrence Kasdan, J. J. Abrams, Michael Arndt

STARWARS

Wciąż bije rekordy kasowe i wciąż budzi ogromne emocje – z tej strony na pewno powrót do Gwiezdnych Wojen jest udany. Na pewno J.J. Abramsa wypada pochwalić za to, że pamiętał o tym, co w uniwersum najważniejsze i najbardziej charakterystyczne, nie szarżował z narzucaniem swojej wizji i z szacunkiem odniósł się do formy i treści. Mniej słyszalny – ale czy mniej zasadny? – jest głos krytukujących to otwarcie za swoiste rimejkowanie Nowej nadziei. Można jednak powiedzieć jedno: to udane nowe otwarcie.

*

Jest dziedzictwo. Jest swoiste, romantyczne „szukam siebie i szukam Mocy w sobie”. Jest konflikt Jasnej i Ciemnej strony, jest też klasyczny wątek, który najbardziej kocham w serii – przebaczanie, fatum i zmywanie zła wrodzonego. Czyli znowu Gwiezdne wojny są starotestamentową historią okraszoną kosmiczną baśnią, z małą szczyptą awanturnictwa. I dobrze, powinniśmy naprawdę się cieszyć, że J.J. Abrams, który rozbujał nam tego gwiezdnego niszczyciela, jedzie na paliwie znanym, nie szpanuje, nie udaje kogoś, kim nie jest, ale niekiedy zdarzyło mi się mimo wszystkich tych pachnących, znajomych smakołyków łaknąć nowości.(…) Pomysły na sceny akcji to wszak najlepsza tradycja Kina Nowej Przygody, bez oczopląsu, naturalnie wynikające ze scenariusza, walki kendo są dynamiczniejsze i mniej chaotyczne niż w prequelach, a zdjęcia Dana Mindela to wspaniały kolaż galaktycznych pocztówek.

Recenzja


8. SICARIO

Reżyseria: Denis Villeneuve

Scenariusz: Taylor Sheridan

SICARIO

Thriller jednego z najciekawszych reżyserów XXI wieku. Denis Villeneuve podejmuje się ambitnych tematów, kreśli odważne portrety niedoskonałych bohaterów, ubiera je w cudowną formę za pomocą kamery Rogera Deakinsa. “Sicario” nie prostym filmem o kartelach narkotykowych – to opowieść, która domaga się rozumienia na wielu poziomach.

*

Villeneuve kreuje przytłaczający koszmar na ekranie, rzeczywistość, w którą nietrudno uwierzyć, ale nie sposób jej zaakceptować. Jest w tym tak przekonujący, że atmosfera braku zaufania i nieustannej podejrzliwości pozostaje w widzu na długo po wyjściu z kina. Ale sam scenariusz autorstwa Taylora Sheridana jest daleki od doskonałości. Rozpada się, wciąż szukając historii, jaką naprawdę chce opowiedzieć. Początkowo sprawia wrażenie całkiem realistycznego obrazu wojny z narkobiznesem, stylistycznie podobnym do Wroga numer jeden Kathryn Bigelow, który dotykał tematu walki z terroryzmem. Scenarzystę jednak bardziej interesuje manipulacja Kate, bezradność, w końcu bezcelowość jej działań.

Recenzja


 

7. MŁODOŚĆ

Youth

Reżyseria: Paolo Sorrentino

Scenariusz: Paolo Sorrentino

MLODOSC

Za “Wielkie piękno” wypada Paolo Sorrentino budować pomniki, za “Młodość” – nazywać ulice jego imieniem. Mądra, uczciwa historia o przemijaniu – grająca zarówno na emocjach, jak i na intelekcie, z jednymi z najlepszych ról aktorskich roku w wykonaniu Michaela Caina, Harveya Keitela i Rachel Weisz.

*

Nowy film Sorrentino to seria nieustannych starć pomiędzy starością a młodością, przeszłością a przyszłością, smutkiem i radością. Intelektualna przyjemność płynąca z seansu Młodości idzie oczywiście w parze z zachwytem nad jej stroną wizualną. Za zdjęcia do filmu odpowiada Luca Bigazzi, czyli ten sam człowiek, który zaczarował rzymskie uliczki w Wielkim pięknie. Ujęcia obrazujące życie w szwajcarskim sanatorium mogą w zasadzie funkcjonować jako oddzielne dzieła sztuki. Ich kompozycyjna maestria nie jest jednak pustą formą mającą zmienić scenariuszową pustynię w las amazoński. Fotografie Bigazziego, mimo swej wyrazistości, są jedynie dopełnieniem historii, dzięki nim emocjonalne stany bohaterów stają się jeszcze lepiej wyczuwalne, intelektualne rozterki bardziej zrozumiałe. W parze z muzyką Davida Langa (jego utwory również pojawiły się na ścieżce dźwiękowej poprzedniego filmu Sorrentino) stanowią po prostu integralny element doskonałego filmu, o którym z pewnością będzie pamiętać się przez lata.

Recenzja


 

6. COŚ ZA MNĄ CHODZI

It Follows

Reżyseria: David Robert Mitchell

Scenariusz: David Robert Mitchell

ITFOLLOWS

Horror jak nie horror. Niby thriller, a jednak umyka łatwym definicjom. Straszy, przeraża, fascynuje. Z pewnością czołówka kina grozy XXI wieku – ze względu na tę nietypowość.

*

To dzieło zaskakujące nie tylko elegancką formą i niebanalną fabułą, ale również (co najważniejsze) potrafiącym skutecznie przestraszyć. I choć poszczególne elementy wydają się być wzięte z innych, klasycznych już tytułów, całość sprawia wrażenie czegoś świeżego i nietypowego.

W filmie Davida Roberta Mitchella widać wpływ wczesnej twórczości Davida Cronenberga, choć stylistycznie Coś za mną chodzi bardziej przypomina skrzyżowanie Halloween Johna Carpentera z thrillerami Davida Lyncha. Od tego pierwszego bierze długie, panoramiczne ujęcia amerykańskich przedmieść – łatwo zniszczyć i zbrukać taki spokojny i, wydawać by się mogło, normalny obrazek – oraz targającą nerwy muzykę z syntezatora. Od tego drugiego oniryczną atmosferę, która prowadzi do przeświadczenia, że zwyczajny świat bohaterów od początku był ułudą.

Recenzja


5. FOXCATCHER

Reżyseria: Bennett Miller

Scenariusz: E. Max Frye, Dan Futterman

FOX

Dramat minimalistyczny. Prowadzony spokojnie, na chłodno, po cichu. Gdy wybucha, to znienacka uderza prosto w splot brzuszny. Formalnie znakomicie wyglądający, z zaskakującą wizerunkową woltą Steve’a Carella i Channingiem Tatumem w dojrzałej roli. 

*

Po wstrząsającym i okrutnie dobrym Capotem Bennett Miller opowiada o kolejnej kontrowersyjnej postaci z amerykańskiej historii. Wnika w jej osobowść, tworzy wyczerpujący portret psychologiczny, pełen półcieni oraz niedopowiedzeń. John du Pont to postać przerażająco prawdziwa, wielowymiarowa i żywa. W kreacji Carellowi nie przeszkadza nawet wyraźna charakteryzacja. Reżyser znowu uderza w tony podobne do tych z filmu o autorze Z zimną krwią. I po raz kolejny odnosi sukces.(…)

Bennett Miller mistrzowsko kieruje swoimi aktorami, sporadycznie pozwalając im na ekstrawagancję i ekspresję gestów. Dramat rozgrywa się w ich głowach, reżyser nie sprzedaje swoich postaci w scenach głośnych kłótni, w trakcie których strony konfliktu za pomocą krzyku mogą wywalczyć swoje pozycje. WFoxcatcher nie spotkamy tego rodzaju aktorskich szarży. Miller postawił na minimalizm. To kino wyważone, stonowane i, na pierwszy rzut oka, emocjonalnie chłodne.

Recenzja


4. W GŁOWIE SIĘ NIE MIEŚCI

Inside Out

Reżyseria: Pete Docter

Scenariusz: Michael Arndt

INSIDE

W zgodnej opinii miłośników Pixara – czołówka dokonań tego studia. Film, który fascynuje dzieci niebanalną wizją i jednocześnie intryguje dorosłych, którzy chcą, aby ich dzieci poznawały dobre, rozwijające wyobraźnię historie. Idealne połączenie dla jakiejkolwiek animacji.

*

Inside Out to podróż przez dziecięcy umysł, brawurowa wizualizacja przebiegu myśli i próba zrozumienia zmienności emocjonalnych stanów.

Tym razem fabuła nie jest aż tak bogata w akcję. Stanowi raczej pretekst dla reżysera, który może dzięki przemieszczającym się bohaterom przedstawić kolejne fascynujące lokacje i zróżnicowane partie umysłu dziewczynki. Na tej płaszczyźnie Inside Out jest niewątpliwie wyjątkowym, wyczerpującym osiągnięciem. Jednym z najsugestywniejszych w historii studia. Świat wykreowany przez magików z Pixara pochłania, jest wielowymiarowy i niebanalnie złożony.

Jestem pewien, że ten film połączy ze sobą różne pokolenia widzów. Na Inside Out, jak w żadnej wcześniejszej animacji, odnajdą się rodzice. Bo W głowie się nie mieści opowiada również o nich. To mądre, wspaniale wykonane i niebanalnie napisane kino. Uniwersalne i pochłaniające. Nie trzeba być kinomanem, fanem Pixara czy animacji, by w wizji Doctera zatopić się po uszy. Pixar wzniósł się na wyżyny kreatywności i stworzył kolejne arcydzieło.

Recenzja


3. MAD MAX: NA DRODZE GNIEWU

Mad Max: Fury Road

Reżyseria: George Miller

Scenariusz: George Miller

MAD

Wiele lat oczekiwania na sequel, produkcja wypełniona wieloma przeszkodami, premiera przekładana od bodaj 2 lat. I gdy się już pojawił, to wszyscy wiedzą jedno: takiego kina akcji w XXI wieku jeszcze nie mieliśmy. George Miller okazał się 75-letnim mistrzem reżyserii, który wie, w jaki sposób odświeżyć kultową postać. 

*

Mad Max: Fury Road po prostu wgniata w fotel, dokonując transfuzji krwi na wysokooktanową benzynę. Fury Road to w zasadzie jedna, wielka, widowiskowa i wyśmienicie, zaznaczam to jeszcze raz i piszę dużymi literami, WYŚMIENICIE zmontowana obława na ogromną ciężarówkę Maxa i Furiosy.
Dialogi ograniczone są tu do minimum, służą jedynie przedstawieniu specyfiki świata i zrozumieniu motywacji bohaterów. Prawdziwym centrum filmu są jednak rozgrzane do czerwoności silniki, dźwięk niszczonych ton metalu oraz eksplodujące hektolitry paliwa.

Rytm i montaż sprawiają, że dwugodzinna gonitwa przeradzająca się z czasem w strategiczną rozgrywkę pomiędzy ekipą Maxa i wojskiem Immortan Joego nie nudzi widza nawet przez chwilę. Pod kątem filmowego warsztatu oraz umiejętności kreacji widowiska, Fury Road wyznacza nowe standardy. Ciężko będzie to przebić.

Recenzja


2. WHIPLASH

Reżyseria: Damien Chazelle

Scenariusz: Damien Chazelle

WHIPLASH

O sile ambicji, o dążeniu do doskonałości, o tych, którzy wygrywają i o tych, którzy przegrywają. Największą gwiazdą jest oczywiście J.K. Simmons w ikonicznej roli, dzięki której wpisał się na listę najbardziej pamiętnych ról w historii kina. Nie zapominajmy też o Milesie Tellerze, który rolą młodego perkusisty udowadnia, że ma wielki talent. Warto go mieć na oku.

*

To niesamowite dzieło Chazella można określić mianem thrillera muzycznego, pełnego nieoczekiwanych zwrotów akcji i suspensu, którego nie powstydziłby się z pewnością mistrz Hitchcock.

Reżyser stawia w tym niezwykłym filmie, nasyconym unoszącym się w powietrzu napięciem ważne pytania. Ile jesteś w stanie znieść, by osiągnąć sukces? Gdzie jest granica pomiędzy ambicją a arogancją, walką o własne marzenia a obsesją? Jak wiele można poświęcić dla osiągnięcia celu? Sposób prowadzenia narracji, który serwuje nam Damien Chazelle, jest odzwierciedleniem rozchwianej psychiki bohaterów, huśtawką emocji, złożonym utworem „Whiplash”, który rozbrzmiewa na ekranie przez niemalże całą fabułę. Przyzwyczajeni do klasycznych, czarno-białych postaci kina głównego nurtu, nie do końca wiemy komu kibicować. Łzy wzruszenia Fletchera i jego niezbyt zresztą często okazywana wrażliwość, nie zmazują bowiem z niego krzywd wyrządzonych wkraczającym dopiero w dorosły świat młodym ludziom. Postaci Fletchera i Andrew są na tyle wielobarwne i złożone, że niemożliwe jest wystawienie jednoznacznej oceny którejkolwiek z nich. W tych właśnie niuansach i swoistej nieprzewidywalności ich zachowań wyłania się niezwykły kunszt scenopisarski Chazella, który dzięki umiejętnościom aktorskim Tellera i przede wszystkim Simmonsa stworzył postaci niejednoznaczne i zmuszające widza do zadawania pytań, na które wcale nie otrzyma odpowiedzi.

Recenzja


1. BIRDMAN (czyli nieoczekiwane pożytki z niewiedzy)

Birdman or (The Unexpected Virtue of Ignorance)

Reżyseria: Alejandro González Iñárritu

Scenariusz: Alejandro González Iñárritu, Nicolás Giacobone, Alexander Dinelaris, Armando Bo

BIRDMAN

Zdobywca Oscara za najlepszy film, reżyserię, scenariusz i zdjęcia. Absolutnie zasłużenie, bo ten film to realizatorski majstersztyk, aktorski popis i fabularne puzzle, które, po złożeniu, chce się układać na nowo. Fascynujący film od pierwszej do ostatniej minuty. W naszym KMF-owym głosowaniu jeśli już ktoś głosował na “Birdmana”, to umieszczał go na samym szczycie listy (bądź w pobliżu). Czy to wystarczająca rekomendacja?

*

„Birdman” jest bowiem jednym z tych filmów, które dopięto na ostatni guzik. Strona audiowizualna idealnie pasuje tu do poruszanych tematów, a struktura opowieści została przemyślana w najmniejszym szczególe. Każdy element pasuje do pozostałych, niczym w idealnej, opracowywanej przez długie lata układance.

Keaton otrzymał zadanie ekstremalnie trudne; nie gra jednej postaci, ale trzy. Każda wymaga innej maski, innego zestawu min, innych zachowań i innych reakcji. Co więcej, poszczególne jego wcielenia nie są od siebie jasno oddzielone, nie ma pomiędzy nimi żadnych jednoznacznych cięć. Związane jest to po części ze sposobem filmowania, bowiem cięć montażowych także w „Birdmanie” nie ma – a w każdym razie ludzkie oko nie jest w stanie ich wychwycić. Niemal cały „Birdman” wygląda tak, jakby był jednym, nieprzerwanym, blisko dwugodzinnym (!!!) ujęciem – krótka sklejka montażowa pojawia się dopiero w finale. Kamera prowadzona przez Emmanuela Lubezkiego śledzi bohaterów, otacza ich i – co ważne – w żaden sposób nie oddziela wydarzeń realnych od urojonych.(…)

Fascynujący pod względem struktury narracyjnej, przerażająco inteligentny, mądry, a przy tym ironiczny i bardzo empatyczny jednocześnie.

Recenzja


Honorowe wyróżnienie:

11. Ex Machina

12. Co Robimy W Ukryciu (What We Do In The Shadows)

13. Steve Jobs

14. Dar (The Gift)

15. Dzikie historie (Relatos salvajes)

honor






  • Conie

    Nieee, Birdman?? chaotyczny, pseudointelektualny gniot. nie wiem skąd taka fascynacja tak słabym filmem. Foxcatcher zdecydowanie najlepszy.

    • Prez

      Też się dziwię. Zero mnie obchodzą frustracje aktorów.

  • Mariusz Michalczyk

    Lista dość zbieżna z moim prywatnym TOP 10, jedyne co mnie zaskoczyło to brak „Marsjanina”, poza tym jeszcze wyróżniłbym „Spectre” . Birdman nie porwał mnie tak, jak Mad Max, ale to świetny, oryginalnie nakręcony film.

  • Szumo

    Nie ma Marsjanina??! Moim zdaniem na pewno Park Jurajski powinien zostać wyróżniony.
    Whiplash, co za irytujący film.

    • Jan Dąbrowski

      Prawda? Ja też nie rozumiem, co robi na podium. Mało oryginalny, zagrany na jednej nucie, tyle dobrego, że muzyka przyjemna – choć big bandowy jazz jest specyficzny i nie każdy go lubi.

  • bobzielarz

    Odniosę sie do komentarzy odnośnie filmu „Marsjanin”? Bardzo dobry film? Serio? O ile pierwsza część filmu jest ok, to od momentu częstszych „ziemskich” ujęć, film jest po prosty nieznośny. Zbyt dużo nostalgii, naiwności, absurdów, średni Matt Damon. Spodziewałem się dzieła, które w końcu przykryje słabizny gdzie ta planeta była tłem „Misji na Marsa” czy „Duchach Marsa”. Wyszedł średniak, warty obejrzenia ale nic więcej.

  • frost

    it follows? do tej pory ciężko mi to zrozumieć

  • Krzysiek eM

    Mad max najbardziej przereklamowanym filmem roku… Tyle głupoty co tam jest na ekranie to nawet ja, miłośnik filmów SF lat 80-90, łapię się za głowę

  • Foxcatcher, Sicario – wywalam – na ich miejsce – Ex machina i Dzikie historie. Nie pojmuję też tego hajpu w temacie tej animacji – pomysł był, ale nie jest najlepiej wykorzystany. Nie zachwycam się też Maxem , ale nigdy się nim nie zachwycałem. Ot, zwykła rozpierducha, tyle, że dobrze zrobiona przez starszego już pana.
    Lubię „Birdmana”, „Whiplash” i „Turystę” i „Młodosć”. „Coś za mną chodzi” – coś w tym jest, debiut z nadzieją na lepsze.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Mijający rok jest kobietą

Następny tekst

Redakcyjne TOP5 - osobiste listy najlepszych filmów 2015 roku



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE