publicystyka filmowa

NAJLEPSI BOHATEROWIE, NAJLEPSI ANTAGONIŚCI. Sztuka kreacji według American Film Institute

Autor: Radosław Dąbrowski
opublikowano

W swoim poprzednim artykule przybliżyłem czytelnikom ranking najlepszych filmowych cytatów, jaki w 2005 roku stworzył American Film Institute. Ta sama organizacja sporządziła także kilka innych zestawień. W niniejszym tekście przyglądamy się liście wybranych przez nią stu najlepszych ekranowych postaci.

Ranking ten powstał w roku 2003, czyli nieco wcześniej niż ranking cytatów, i został podzielony na dwie kategorie. Na pierwszą składa się pięćdziesięciu najlepszych bohaterów. Drugą tworzy taka sama liczba najbardziej cenionych antagonistów. Od razu zapowiem, że obie grupy dotyczą przede wszystkim kina XX wieku, co notabene stanowi wspólnik mianownik dla wszystkich przygotowanych przez AFI rankingów. Jak w przypadku artykułu o cytatach, tak i w poniższym tekście w nawiasie będę podawać numer pozycji, jaką omawiana postać zajęła w rankingu.

Warto podkreślić, że jeżeli dany bohater wystąpił w więcej niż jednej części tryptyku bądź sagi, to i tak w rankingu uwzględniono jedną, w której zdaniem amerykańskiej organizacji prezentuje się on najdoskonalej. Przykładem posłuży zajmujący 11. miejsce na liście złoczyńców Michael Corleone. Konkretnie chodzi o kreację z Ojca chrzestnego II (1974), w której postać grana przez Ala Pacino została znacznie rozbudowana względem graniczącej pomiędzy pierwszym a drugim planem z otwierającej tryptyk części. Niektórzy bohaterowie pojawili się w obu kategoriach. Oczywiście nie brakuje różnic w kreacjach Arnolda Schwarzeneggera pomiędzy pierwszą a drugą częścią przygód Terminatora, ale w gruncie rzeczy mówimy o fizycznie tej samej postaci. T-800 jako złoczyńca z Terminatora (1984) zajął 22. lokatę, natomiast jako bardziej pozytywny bohater z kontynuacji dzieła Jamesa Camerona uplasował się na 48. miejscu.

Rankingi tworzą bohaterowie z wielu gatunków. Może się wydawać, że najwięksi herosi wywodzą się z kina sensacji lub przygodowego, ale w zestawieniach AFI nie brakuje postaci z melodramatu, komedii, kryminału czy westernu. W przypadku antagonistów zaskoczeniem nie powinna być dominacja horroru oraz thrillera.

W zestawieniu większość docenionych ról to postaci pierwszoplanowe, którym rzecz jasna najłatwiej utkwić w pamięci widza. Aktorzy występujący na drugim planie muszą wykazać się niemałą siłą przebicia, aby być równie często wspominanymi przez odbiorcę danego dzieła. Analizując ranking AFI, takich przypadków można dostrzec co najmniej kilka. Na liście bohaterów Gwiezdne wojny (1977) reprezentują Alec Guinness jako Obi-Wan Kenobi (nr 37) oraz Harrison Ford w roli Hana Solo (nr 14). Myślę, że zwłaszcza drugi z aktorów stworzył na tyle sugestywną kreację, że dla wielu sympatyków przygód w kosmosie stał się postacią pierwszoplanową. Po stronie złoczyńców przykład stanowi Harry Lime, w którego wcielił się Orson Welles (na jego występ w samym filmie czekamy dość długo, aż wreszcie…). Antagonista Trzeciego człowieka (1949) został usytuowany na 37. pozycji.

Amerykańska organizacja w dzieleniu się swoim gustem nie zapomniała o postaciach zwierzęcych. Z tych pozytywnych wyróżniono tytułowego psa (nr 39) z filmu Lassie, wróć (1943), zaś na przeciwnym biegunie pojawia się zamieszkujący głębokie wody zabójca (nr 18) ze Szczęk (1975). Za dość ciekawy wybór należy uznać pozbawionego imienia leśniczego z Bambi (1942) – określanego jako „Człowiek”. Nie zabrakło także prześladującej gromadkę Dalmatyńczyków Cruelli de Vil (nr 39). Trzeba przyznać, że w bajkach Disneya odnajdujemy całą galerię brawurowo zademonstrowanych żeńskich czarnych charakterów.

Postanowili docenić kreację Paula Muniego zamiast promować zdecydowanie bardziej uznaną rolę Ala Pacino.

O tych bardziej spodziewanych wyborach jeszcze wspomnę, ale w tym momencie może warto przyjrzeć się małym niespodziankom. Za taką uważam obecność Tony’ego Camonte (nr 47) – antagonisty z Człowieka z blizną (1932). To dość zaskakujące, ale jednocześnie sympatyczne, ze strony członków AFI, że postanowili docenić kreację Paula Muniego zamiast promować zdecydowanie bardziej uznaną rolę Ala Pacino, który w postać gangstera z blizną (o nazwisku Tony Montana) wcielił się w późniejszym remake’u Briana De Palmy o tym samym tytule. Starsze kino zatriumfowało również w przypadku Maxa Cady’ego. To nie kunszt aktorski Roberta De Niro, lecz nie mniejszy talent Roberta Mitchuma został bardziej doceniony i złoczyńca z Przylądku strachu (1962) zajął 28. lokatę. Można również dodać, że to Errola Flynna, nie zaś Kevina Costnera czy Russella Crowe’a, uznano za najlepszego odtwórcę tego, który zabiera bogatym i daje biednym. Protagonista Przygód Robin Hooda (1938) znalazł się na 18. miejscu.

Nie brakuje aktorów, którzy w zestawieniach pojawiają się więcej niż raz, lecz w różnych rolach (czyli przeciwnie do wspomnianego Arnolda Schwarzeneggera). Dopiero co przytoczyłem 28. miejsce dla Mitchuma, a zaledwie jedną pozycję niżej jego nazwisko zostaje powtórzone. Tym razem dzięki roli surowego kaznodziei z Nocy myśliwego (1955). Dwukrotnie pojawia się także James Stewart. Na liście bohaterów zajął odpowiednio 9. oraz 11. miejsce jako gest docenienia jego kreacji w filmach Franka CapryTo wspaniałe życie (1946) oraz Pan Smith jedzie do Waszyngtonu (1939). Oprócz Schwarzeneggera w obu zestawieniach pojawia się również nazwisko Ala Pacino. Napomknąłem już o Michaelu Corleone, ale nowojorski aktor zapadł w pamięci członków AFI także jako – bez wątpienia mający więcej pozytywnych cech – protagonista z Serpico (1973).

Ostatnio dodane