Znalezione w Sieci - Najbardziej kasowe filmy w historii. | FILM.ORG.PL

Najbardziej kasowe filmy w historii.








Adam Nguyen
26.07.2013


„Gwiezdne Wojny”, „Indiana Jones”, „Piraci z Karaibów”, „Batman”, „Władca Pierścieni”, „Harry Potter” i inni. Potężne popkulturowe marki z wynikami kasowymi wystarczającymi do sfinansowania najazdu na małe państwo. Ale blockbuster blockbusterowi nierówny.

Po kliknięciu w poniższy obrazek, znajdziecie zestawienie box office’owych osiągnięć największych, filmowych franczyz z podziałem na reżyserów i ery dzielące poszczególne serie. Wszystko w formie zgrabnej infografiki.  







  • Adolf

    jeśli nowa trylogia Star Wars będzie udana, franczyza wyprzedzi Jamesa Bonda, z drugiej strony są przecież w produkcji kolejne Bondy :) a gdzie jest Titanic? sam w sobie zarobił sporo i razem ze znikomej jakości sequelem, mimo zapewne śmiesznych zarobków tego drugiego znalazłby się wysoko tak myślę ;)

    • materatzowy

      hej, titanic nie miał przecie żadnego sequela, przynajmniej oficjalnego.
      poczekaj na kontynuację avatara, która pewnie zmiecie całą konkurencję (podobnie jak wszystko od camerona).

      • Adolf

        no a Titanic 2 od studia Asylum? bodajże z 2010 roku, oglądałem to śmiechu było co nie miara, a CGI biło po tyłku, nawiązania w fabule do pierwszej części, taka współczesna analogia do romansu Jacka i Rose

        • materatzowy

          no tak, ale nie należy to do oficjalnego franchise’u

  • zulombo

    Nie rozumiem jednej rzeczy. W jakim sensie franczyza? Kręcenie kontynuiacji nie jest jeszcze franczyzą. Byłoby franczyzą jakby inne studio się tym zajmowało. Wytłumaczcie mi jeżeli się mylę.

    • Adam Nguyen

      Nie chodzi o franczyzę w czysto biznesowej definicji. Ludzie od dawna narzekali, że brak u nas zgrabnego, polskiego odpowiednika wyrażenia „franchise”, bez którego w anglojęzycznych
      tekstach popkulturowych, ciężko się dziś obejść. Niby jest właśnie „franczyza” lub „koncesja”, ale w tym kontekście pasują trochę jak pięść do nosa. Jednak lepszego zamiennika chyba nie ma i ostatnio coraz częściej „franczyza” pada w polskich tekstach właśnie w tym sensie.

      Wyrażenie „franchise” w kontekście filmowych serii, ma bardziej znaczenie „kulturowe” niż biznesowe. Chodzi o fikcyjne uniwersum/Intelectual Property, z którego można wyciągnąć więcej niż tylko jeden film, które jest na tyle bogate, że można wycisnąć z tego materiał na mnóstwo różnych dóbr, produktów i dodatkowych opowieści. Czyli np. „Gwiezdne Wojny” to „franchise” bo oprócz filmów, mówimy tu również o całej masie opowieści, książek, komiksów, gier i wszelakiego cholerstwa, które wykorzystuje IP Gwiezdnych Wojen ciągle je budując, sprawiając, że cały czas się rozwija, żyje. No i zarabia ;)

      Przy czym trzeba pamiętać, że zarobki przedstawione w powyższej infografice dotyczą jedynie box office’u filmów. Gdyby doliczyć do tego dochód z materiałów wykorzystujących dane IP, to wyglądałoby to tak:
      „Gwiezdne Wojny…

      … i długo, długo nic” ;)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Fota #48 - Freddy Krueger

Następny tekst

Czarno na białym - W kleszczach lęku



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE