Na co do kina? | FILM.ORG.PL

Na co do kina #2








Rafał Oświeciński
04.10.2012


Najbliższy weekend to 8 premier. 8 skrajnie odmiennych filmów, z których kilka zapowiada się przeciętnie, ale jest parę tytułów, na które powinniście zwrócić większą uwagę. 

Premiery 5.X.2012

 

Paryż – Manhattan / Paris Manhattan (ITI Cinema)

Francuska komedia romantyczna z idiotycznie polskim wynalazkiem w podtytule („Komedia bardzo romantyczna”) i kampanią reklamową oscylującą wokół Woody’ego Allena, który podobno pojawia się w filmie na moment, sekund kilka lub kilkanaście. Oczywiście polskie telewizje, w których krótkie zajawki już się pojawiły, nie omieszkały skupić się właśnie na autorze „Manhattanu” sugerując tym samym, że „Paryż Manhattan” to jego nowy film. Czytelnicy tej strony wiedzą, że nie jest, ale naród polski, zafascynowany w ostatnich latach romantycznym wizerunkiem Allena, nie wie, nie kojarzy, nie interesuje się. Ważne, że romantyczne, że autora „Zakochanych w Rzymie”, że lasia jak Amelia. Wystarczy. Fuj.

 

 

 

Take This Waltz (Solopan)

Michelle Willias, znudzona związkiem małżeńskim z Sethem Rogenem, szuka pocieszenia w ramionach Luke’a Kirby’ego. Komediodramat biorący na tapetę małżeńskie problemy, rozczarowania i nadzieje? Teoretycznie może to być dobry film, bo krytycy sugerują kilka spraw: dobre, naturalne dialogi, niewiele klisz, lekka prowokacja i delikatna kontrowersja. I jest to jeden z tych małych, nieistotnych filmów, których obejrzenie da wiele dobrego, ale pominięcie nie spowoduje większego żalu.  

 

 

 

Uprowadzona 2 / Taken 2 (Monolith)

Wczoraj TVN przypomniał pierwszą część. Proste, męskie kino akcji, wypełnione rodzicielskimi emocjami i znakomitymi scenami mordobicia. Neesonowi się po prostu wierzy – jest twardą, skupioną na zadaniu maszyną, która sieje zniszczenie. Mimo bombastycznej końcówki „Taken” wywołał wszędzie pozytywne reakcje przede wszystkim ze względu swoją bezpretensjonalność, odpowiednio dawkowane emocje, przekonujące wkurzenie tatuśka.

No ale właśnie, kilka lat minęło i proszę, sequel gotowy. Krytycy na Zgniłych Pomidorach film miażdżą, bowiem dwa najważniejsze grzechy kontynuacji zostały popełnione: pretekstowy scenariusz i irytujące efekciarstwo. Powtórka z rozrywki (bardzo podobny scenariusz do „jedynki”) w kiepskim stylu? Czyżby rozczarowanie?

 

Żółwik Sammy 2 / Sammy's avonturen 2 (Kino Świat)

Hmmm… Z moim synem jestem teraz na etapie Żółwia Franklina i nie wiem, czy dobrym pomysłem jest zabieranie 3-latka do kina na belgijską animację 3D :)

 

 

 

 

 

  

Kronika opętania / The Possession (Forum Film)

No tak, kolejna wariacja o dziewczynce opętanej przez szatana, diabły, siły nieczyste, zło. Tym razem jednak mamy folklor żydowski w roli głównej, czyli tajemniczego dybuka w akcji. Czego możemy się spodziewać? To zazwyczaj świetnie zrealizowane straszaki, które często cierpią na przypadłość zwaną ”przewidywalnością”. Horrorowe schematy  zawsze wchodzą w pewnym momencie  z buciorami – „The devil inside”, „The rite” i tym podobne twory zawsze obiecywały coś dobrego, po czym następowała pełna klisz jazda w dół. Niemniej – będzie straszno. I do tego na faktach. Miłośnicy tego typu kina powinni być ukontentowani. I tylko oni odwiedzą kina. Chyba że są wśród was okrutnicy, którzy chcą zabrać dziewczynę na „Kronikę opętania”. Trauma gwarantowana.

 

 

Gra / Play (Against Gravity)

Duńskie kino zaangażowane. Oparta na faktach historia terroru jednej grupy dzieciaków na drugiej grupie. W grę wchodzą mechanizmy manipulacji, przemoc i tortury. Pamiętacie szwedzkie „Zło”? Kojarzycie „Funny Games” Michela Haneke? Jeśli tak, to jesteście na dobrym tropie, bo „Gra” to podobnego rodzaju uderzenie prosto w twarz: podobno dosłowność miesza się z nienachalnym symbolizmem. Tym bardziej bolące i przerażające, że zasadzone w rzeczywistości (i pośród kwestii rasowych) i nakręcone tak, aby widz miał poczucie obcowania z tu i teraz.

Brzmi wybornie, inteligentnie i niebanalnie. 

 

 

Szybki cash / Snabba cash (Vivarto)

Kolejna europejska produkcja w tym tygodniu. Tym razem szwedzka sensacja sprzed 2 i pół roku, ech. Chciałem zajrzeć na oficjalną stronę dystrybutora, ale niestety ostatnia aktualizacja portalu nastąpiła w czerwcu tego roku, materiały prasowe niedostępne, co jest z lekka żałosne, tym bardziej, że Vivarto ma w portfelu świetne tytuły. „Szybki cash” jest podobno właśnie taki – świetny fabularnie, intrygujący formalnie.

Trafiłem gdzieś na skojarzenia z Dostojewskim, Dickensem, „Pusherem” Refna, więc prawdopodobnie szwedzkie kino gangsterskie z kategorią R jest również niebanalne.

 

Marina Abramović – artystka obecna / Marina Abramovic: The Artist is Present (Stowarzyszenie Nowe Horyzonty) 

Dokument. Dokument HBO. I już tylko z tego powodu warto kupić bilet. Rzecz o tytułowej artystce z Nowego Jorku i jednej z najjaśniejszych gwiazd sztuki współczesnej, która robi użytek najczęściej ze swego ciała – eksperymentuje, szokuje, wzbudza podniecenie. Wycięła na brzuchu gwiazdę, biczowała się, doprowadzała swe ciało i ducha do granic ludzkiej wytrzymałości. W imię czego?

Dokument stara się na to pytanie odpowiedzieć. Można nie lubić sztuki współczesnej, można z niej kpić, szydzić. Ale trzeba słuchać, co jej twórca ma do powiedzenia. Miłośnicy artystycznych performance'ów muszą zajrzeć do kin, a krytycy tego typu sztuki powinni. Żeby wiedzieć. 

 

 

 

Gdybym miał coś zasugerować, to dajcie szansę  kinu europejskiemu. Kino z Danii i Szwecji zapowiada się świetnie, więc olejcie multipleksy i zajrzyjcie do kin studyjnych. 

 

Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński






  • be

    „I jest to jeden z tych małych, nieistotnych filmów, których obejrzenie
    da wiele dobrego, ale pominięcie nie spowoduje większego żalu.” = rozumiem, że tu zwykle wyrabiasz sobie zdanie o filmie zanim go jeszcze zobaczysz? Przestaję rozumieć koncepcję tych premierowych wpisów. A co, jeśli to naprawdę dobry, warty obejrzenia film? Co, jeśli „Paryż, Manhattan” to też dobry film, ale pokrzywdzony przez durną promocję?

    • „wyrabiasz sobie zdanie o filmie zanim go jeszcze zobaczysz?” – dokładnie o to chodzi. O pierwsze skojarzenia, oczekiwania (lub ich brak). Nie mówię, że to złe filmy, ale brzmiące zwyczajnie nieinteresująco, nie budzące większych emocji. Czy to sprawiedliwe? Nie. A musi? :) pozdrawiam

      • Be

        Trudno, żeby budziły większe emocje, skoro wszystkie informacje o nich czerpiesz z materiałów reklamowych i recenzji zagranicznych. Rozumiem, o co ci chodzi ale imho jest to trochę niesprawiedliwe, choćby dla takiej Polley i „Take this waltz”, które zewsząd zbiera pochwały (RT jest wyznacznikiem żadnym), obsada jest świetna (idę na wszystko z Michelle Williams!), a reżyserka/aktorka Polley już wcześniej pokazała klasę, co zakończyło się dwoma nominacjami do Oscara za jej poprzedni film – debiut „Away from her” (w tym nom. za scenariusz). Może jednak warto dać jej szansę, zamiast przekreślać, bo trailer czy opis fabuły nie powalają na kolana.

        • masz rację, można dać szansę.
          Ale ja nie przekreśliłem tego filmu. Zwiastuny, plakaty, recenzje, czyli cała otoczka marketingowa towarzysząca temu filmowi, nie przekonuje mnie do siebie – i jest to całkowicie subiektywne odczucie, tak samo jako subiektywne jest odczucia wobec „Gry” czy „Szybkiego cashu”, które również nie prezentują się po mistrzowsku. Ale intrygują. Chciałbym je zobaczyć, a „Take this waltz” jest mi kompletnie obojętny. Tak, to niesprawiedliwe, bo film może być dobry (nie mówię, że nie jest i że nie dam mu szansy). więc obojętność wobec dobrego byłaby głupotą. Jednak to wokół obojętności wobec filmu Polley skupione są są moje osobiste odczucia, wrażenia, oczekiwania.

          • be

            Ok, rozumiem – twoja opinia, twój gust, twoje oczekiwania. Po prostu mi się trochę Polley i jej filmu przykro zrobiło i tyle. Jeśli zaś chodzi o ten tydzień, to najbardziej polecałbym „Grę” i „Marina Abramovic: artystka obecna”, później „Take this waltz”. Dobry weekend, co najmniej trzy naprawdę ciekawe premiery.

            Aha, i proponuje, zeby w krotkim ostatnim akapicie przypominac o filmach z zeszlych tygodni, na które wciąż warto isc, bo np. autor wpisu juz je zobaczyl, albo opinie z forum/strony zapowiadają coś ciekawego :).

  • Entratmer

    Podsumowując, w ten weekend – piwo, zero kina:)

  • „Szybki cash” :) Jak nie dublowanie tytułów, dodawanie podtytułów lub tworzenie zupełnie innych wynalazków, niż zamysł twórców filmu, to tłumaczenie połowiczne. Tak wiem, marketing, film trzeba sprzedać możliwie jak największej ilości osób, kino to produkt etc. Ale pytając w pełni poważnie – czy ktoś spotkał się z szerszą pracą na temat tłumaczeń filmowych lub jakimś udokumentowaniem procesu tworzenia polskich tytułów? Chętnie bym obejrzał film dokumentalny, choćby i krótkometrażowy, pokazujący to zjawisko. Jak to jest – czy grupa ludzi od danego dystrybutora robi burzę mózgów: „Ok, akcja filmu rozgrywa się w Grecji. Główna bohaterka ma problemy z mężem… Moje Wielkie Greckie Rozkochanie?”. W końcu „Wirujący seks” nie wziął się z powietrza.

  • Jak się nie mylę (patrząc na tytuł i opis) to jest to film poniekąd na podstawie książki o tym samym tytule – http://www.empik.com/szybki-cash-glod-nienawisc-pogon-lapidus-jens,prod5510233,ksiazka-p
    Książka świetna, wciągająca o ciekawej fabule. Pytanie jak film.

    • Co nie zmienia faktu, że tytuł został przetłumaczony w połowie. W czym lepszy jest angielski „cash” od polskiej „kasy”, „forsy”, „szmalu”, „gotówki” i innych określeń pieniądza, które można sobie wedle życzenia dopasować do kryminału żeby było git? Poza tym, gdy przewijałem stronę i zauważyłem plakat, w oko rzuciło mi się słowo „CASH” i byłem święcie przekonany, że to film o Johnnym Cashu :) A dezinformacja to kiepska strategia marketingowa. Chociaż w kraju, w którym „Takers” to „Chętni na kasę”, chyba lepiej cieszyć się że ten ‚cash’ nie jest ‚easy’.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

VHS Steel Dawn / Stalowy świt

Następny tekst

Pozdrowienia z raju



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE