Do premiery epickiego zwieńczenia sagi o Mrocznym Rycerzu pozostał niecały rok, ale już dziś  znajdujemy się w posiadaniu dużej ilości informacji na temat najnowszego filmu Nolana. Komercyjny sukces Mrocznego Rycerza oraz kultowa rola Heatha Ledgera, teoretycznie zawiesiły kontynuacji poprzeczkę bardzo wysoko. Piszę „teoretycznie”, gdyż moje stanowisko na temat poprzedniej odsłony dalekie jest od składania pokłonów i bicia braw. Moim zdaniem nolanowski quasi-realizm zjadł swój własny ogon, Batman ponownie wrócił do roli bohatera drugoplanowego, a mądrości wygłaszane przez większość postaci równać się mogą jedynie z kwestiami Optimusa Prime’a z Transformers, czy Aleksandra z filmu Olivera Stone’a. The Dark Knight mocno podkopał autorytet Begins, który z taką konsekwencją budował Nolan w swoim pierwszym obrazie o Nietoperzu.
Nie chciałbym być źle zrozumiany, gdyż uważam Mrocznego Rycerza za dobry film rozrywkowy. Zwracam jedynie uwagę, że jest to pozycja pełna koncepcyjnych niekonsekwencji, źle prowadzonych postaci (Batman, Two-Face), z katastrofalną końcówką, które składają się na film nie tylko ustępujący Początkowi, ale stwarzający  w dodatku duże problemy w podjęciu kontynuacji. Konwencja – tutaj wyraźnie widać, że pomysł Nolana na Batmana na dłuższą metę się nie sprawdza. O ile jeszcze zabijaka z azjatyckich gór, popaprany psychiatra, czy odpicowany Joker bardzo dobrze się przyjęli, tak facet z pizzą na lewej stronie twarzy już nie. Na potrzeby trzeciej części scenarzyści w osobach Chrisa i jego brata, wprowadzają na scenę Bane’a i Catwoman. Bohaterka kreowana przez Anne Hathway została poturbowana niemiłosiernie, co szerokim echem odbiło się w sieci po publikacji zdjęć z wizerunkiem kotki. Panienka w okularach przeciwsłonecznych dumnie dosiadająca swój motocykl, ma tyle wspólnego ze swoim komiksowym pierwowzorem, co Rysiek z Klanu z Johnnym Deppem. Pod względem genezy i tego, co może zaoferować tej historii, Bane wypada bardzo dobrze. Nie mogę się jednak doczekać od Nolana odpowiedzi, dlaczego diablo inteligentny zabijaka o twarzy Toma Hardy’ego paraduje po ulicach i szpitalu w masce podrzędnego wrestlera i płaszczu z lumpeksu…
Inną bardzo istotną kwestią jest to, jak reżyser potraktuje tytułowego bohatera. Od czasu pierwszego Batmana Tima Burtona, w centrum uwagi  znajdowali się zawsze antagoniści. Jack Nicholson, Danny DeVito, Michelle Pfeiffer, zgraja przebierańców z filmów Schumachera… Tak naprawdę dopiero w Batman Begins Człowiek-Nietoperz otrzymał swój film. Doskonale pamiętam słowa twórcy Memento jeszcze przed premierą pierwszej części, w których Brytyjczyk otwarcie krytykował Burtona i Schumachera za takie potraktowanie najważniejszej postaci. W Mrocznym Rycerzu popełnij jednak ten sam grzech, a w The Dark Knight Rises może być podobnie. Bane, Catwoman, Gordon na szpitalnym łóżku, mówi się o wizytach na planie Cilliana Murphy’ego (Scarecrow) oraz Liama Neesona (Ra’s al Ghul) – jeśli rzeczywiście ma być to film o BATMANIE, to Nolan będzie się musiał zdrowo nagimnastykować. Ale cóż, sam sobie tego piwa nawarzył…