‚MISTRZ’ Paula Thomasa Andersona pojawi się tylko w 36 kinach… | FILM.ORG.PL

‚MISTRZ’ Paula Thomasa Andersona pojawi się tylko w 36 kinach…








Rafał Oświeciński
14.11.2012


 

Właśnie przed chwilą udało mi się potwierdzić wiadomość jakoby „Mistrz” Paula Thomasa Andersona, jedna z najważniejszych premier 2012 roku i jeden z głównych kandydatów do wszelkich tegorocznych nagród, będzie grany w 36 kinach w całym kraju. TYLKO 36 KIN. 

Dystrybutor, Gutek Film, dał ciała ograniczając dystrybucję do tak niewielu kin. Tyle mogę powiedzieć jako fan twórczości Andersona. Z jednej strony nie rozumiem takiej decyzji, a z drugiej rozumiem całkowicie. Ot taki dysonans poznawczy, w którym  lekki wkurw połączył się z ekumenicznym zrozumieniem strategii marketingowej.

Najpierw o złości. Mamy mieć bowiem na ekranach film niebanalny, który wielu już się zachwyca, a jeśli tych wielu nie popadło w przesadne uwielbienie, to na pewno wypowiada się z wielkim szacunkiem wobec dzieła P.T. Andersona. Kto się wypowiada? Widzowie zachodni – to jasne, bo tam „the Master” jest już grany i zarabia całkiem niezłe pieniądze (co znaczy ni mniej, ni więcej jak kilkanaście milionów baksów, czyli gigantycznie dużo jak na wymagające cierpliwości kino dramatyczne). Widzieli też polscy krytycy (i kupa przygodnych widzów),którzy mieli szansę zobaczyć film na pokazie prasowym zorganizowanym w połowie października jak zwykle w Warszawie i jak zwykle w godzinach porannych. Stąd też wysyp wielu przedpremierowych recenzji.

Czy „Mistrza” zobaczą polscy widzowie? Niestety, ci z miast, których nie obejmuje sieć Multikino, będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Przykładowo w Białymstoku, gdzie jest jedno kino studyjne oraz 2 multipleksy Heliosa, filmu Andersona nie będzie. W ogóle w sieci Helios, podobno największej w kraju, filmu nie będzie – przynajmniej w najbliższym czasie.

 

Zerknąłem do Cinema City – na ich stronie brak jakichkolwiek informacji. Wszędzie tylko ten idiotyczne wampiry w nowej odsłonie i magiczne spotkania z Dzwoneczkiem. Ale gdy się zagłębi w szczegółowe repertuary to można natrafić na „Mistrza” – oczywiście nie wszędzie jest grany.

Po prostu lipa. Najciekawsza premiera tego roku omija wiele miast szerokim łukiem. Nic tylko przebierać nogami w oczekiwaniu na dobrego ripa, wszak zbliża się sezon nagród i wiele kopii wpadnie na rynek. 36 kin z „Mistrzem” nie zagospodaruje hajpu, jaki właśnie teraz towarzyszy filmowi Andersona. Rozgłos szybko przeminie, pojawią się kolejne tytuły, niekoniecznie mniej warte poznania. 

Z drugiej strony jednak całkowicie Gutka rozumiem. Wprowadza on bowiem na ekrany film, który nie ma najmniejszych szans na zebranie większej widowni – co prawda nazwisko reżysera jest znane nam, kinomanom, bardzo dobrze ale chyba nikomu innemu. To nie Spielberg w końcu, ani Machulski. Czy da się „Mistrza” wcisnąć w tryby jakiejś oszukańczej kampanii promocyjnej, który przedstawi film w innym  – niż dramatyczny – świetle? Gutek mógł wyjść z inicjatywą i promować film hasłami typu „Zobacz narodziny najpotężniejszej sekty”, „Lepszy niż Kod da Vinci!” i tym podobnymi ściemami, z których znany jest choćby Kino Świat, ale jednak tego nie zrobił. Kampanii w mediach nie ma wcale, w rolach głównych aktorzy kompletnie nieznani szerszej widowni… Taki film zgromadzi wyłącznie nieprzypadkową publiczność, czyli tych, którzy TEN film chcą zobaczyć, bo TEN film nie jest jednym z wielu do wyboru w sobotni wieczór. To po prostu „Mistrz”.

Mogę więc utyskiwać – wespół z innymi kinomanami z mniejszych miast – nad swoim smutnym losem, co nie zmieni faktu, że rynek dyktuje takie a nie inne warunki. Przykre, niesprawiedliwe, rozczarowujące. I zrozumiałe.

Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński






  • etam

    To raczej nie wina Gutka tylko sieci kin. Czasem multikino lub cinema city daje większe pieniądze i wykupuje film na wyłączność. A moze cinema city nie było zainteresowane tym tytułem bo nie wierzyło, że dobrze się sprzeda? Almodovar też nie jest grany w każdym kinie bo nie jest Spielbergiem. Nie nakręci dla kina tyle kasy – to jest cała filozofia.
    A Gutkowi trzeba dziękować że film w ogóle trafił do dystrybucji i to tak szybko. Jeśli idzie o sieć helios to film będzie we Wrocławiu. Co prawda nie jest to już „helios Nowe Horyzonty” a „Kino Nowe Horyzonty”, ale zawsze jest to dodatkowe kino, które gra „Mistrza”.

    • Z drugiej strony Almodovar przyciąga za każdym setki tysięcy widzów do polskich kin :) Najbardziej boli to, że wiele dużych miast też jest pominiętych: Białostok Lublin, Opole… Pewnie jeszcze kilka można dorzucić.

      • Rafał Donica

        Warka też pominięta… a nie, zapomniałem, nasze kino przerobione zostało kilka lat temu na market budowlany MRÓWKA.

        • Bogusz

          No i dzięki niemu teraz każdy może zbudować swoje własne kino ;-)

  • Grzegorz Fortuna

    To ja może trochę inaczej – to jest moim zdaniem tylko i wyłącznie wina Gutka. Gutek jest po prostu beznadziejnym dystrybutorem, choć zwykło się tego głośno nie mówić, bo Gutek rozpowszechnia ambitne kino. Tymczasem problem z rozprowadzanymi przez nich filmami pojawia się właściwie zawsze – albo przekładają datę tuż przed premierą, albo rzucają trzy kopie na kraj, albo wprowadzają film do kin z horrendalnym opóźnieniem. Tak było prawie z każdym filmem przez nich dystrybuowanym, na jaki czekałem – choćby z „Panem Zemstą” kilka lat temu czy z „Code Blue” na początku tego roku. Z kolei Trylogię Zemsty Park-Chan Wooka wydali swego czasu na DVD tak niechlujnie, że aż wstyd to stawiać na półce. Wiem, że Gutek wykupił prawa do nowego filmu Refna i już drżę ze strachu, bo wiem, że pewnie tego w kinie nie obejrzę.

    Aha, żeby nie być gołosłownym – dystrybucją poprzedniego filmu P.T. Andersona, „Aż poleje się krew”, zajmowało się Forum Film Poland. Film leciał w Multikinach, Heliosach (wtedy chyba jeszcze Kinopleksach) i Cinema-City. Co więcej – w wielu kinach sieci CC odbywały się przedoscarowe pokazy przedpremierowe dla zainteresowanych. A był to film równie długi i trudny jak „Mistrz” :). Jak dla mnie Gutek jest tu całkowicie winny. Jeżeli nie chcą dostarczyć filmu widzom, to niech się nie biorą za dystrybucję.

    • simek

      Ja byłem na tej przedpremierze Aż poleje się krew i nigdy nie byłem na tak pustym pokazie przedpremierowym :/ Anderson się w Polsce nie sprzedaje.

      • Grzegorz Fortuna

        Też byłem i też było niewiele ludzi, ale w tym samym tygodniu byłem też na przedpremierze „Juno”, która potem okazała się być sporym hitem i sala też świeciła pustkami, więc aż tak bym sie tym nie sugerował :)

    • Mefisto

      A co jest nie tak z Trylogią Zemsty? Pytam, bo mam i jak dla mnie mocno niestandardowe, oryginalne, dobre wydanie, jak na rynek polski.

      • Grzegorz Fortuna

        Chodzi mi nie o wydanie zbiorcze (tego niestety w rękach nie miałem), a o pojedyncze edycje, wydawane po premierze kinowej. Pomijam już fakt, że te dość drogie wydania nie mają żadnych dodatków, ale są strasznie niekonsekwentne, bo na grzbietach pudełek „Pana…” i „Pani Zemsty” tytuły są skierowane w lewo, a na grzbiecie „Oldboya” w prawo, Niby to drobiazg, ale na półce wygląda jak zupełnie niezwiązane ze sobą filmy, a nie jak jedna trylogia. No i Gutek wyraźnie nie może się zdecydować – sugerując się okładkami – czy wydaje „Oldboya” czy może jednak „Old Boya” :)

        • Mefisto

          A to o pojedyńczych się nie wypowiem. Natomiast jeśli jest źle, to czemu nie kupisz sobie właśnie zbiorczego wydania? Dodatki są, jest nawet bonusowa płyta i swego czasu stało to po 20 lub 30 zł, także po taniości :)

          • Grzegorz Fortuna

            Nie kupowałem, bo myślałem, że jest drożej, a trochę dziwnie kupować drugi raz te same filmy na tym samym nośniku :). Ale jeśli chodzą tak tanio, to koniecznie muszę się zaopatrzyć, dzięki za info :)

          • Mefisto

            Znaczy wiesz, ja to kupowałem dobrych parę lat temu, teraz nie wiem jak z dostępnością :)

          • Grzegorz Fortuna

            Na allegro są po nadal po trzy dychy, więc wszystko jest tak jak mówiłeś :)

  • Rozalia

    Ja mieszkam w Bydgoszczy i juz sie przywyczailam, ze jesli dany film nie jest jakims „Zmierzchem” albo „Transformers, to Multikino w Bydgoszczy z projekcji filmu rezygnuje… Tak bylo np kiedys z „Zodiaciem”, z Almodovarem, ostatnio ze „Wstrętem” czy np w zeszlym tygodniu z „Shadow Dancerem”. Nie wiem, na jakiej podstawie – przeciez to jedno z najwiekszych miast w w Polsce – czy sprawdzano jakis, nie wiem, wspolczynik ukulturalnienia mieszkancow danego miasta i wyszlo, ze np Almodovar sprzeda sie w Krakowie i Wroclawiu, a w Bydgoszczy juz nie? ;) na szczescie Cinema City z reguly staje na wysokosci zadania.

  • Jakub Duszyński

    Przez przypadek trafiłem na Wasze wpisy i biorę je sobie do serca.

    Z jednej strony boli, z drugiej strony super, że są tacy widzowie, jak Wy. Bo też tak się często czuję, kiedy nie mogę się jako widz doczekać jakiegoś filmu.

    Zastanawiałem się, czy odpisać, bo zazwyczaj wpisy na takim forum kogos z firmy wypadaja kiepsko. Ale ponieważ prowadzę GF i sam wybrałem Mistrza do dystrybucji, powinienem może napisać kilka słów – jak to wygląda z mojej strony. Może to będzie dla Was ciekawe. Obejrzałem film w Wenecji, zachwyciłem się i zacząłem negocjować prawa na Polskę. W październiku udało mi się podpisać umowę. Zaczęliśmy z marszu przygotowania do premiery, choć zarówno producenci, jak i sieci kin radziły nam, żeby wprowadzić film do kin w styczniu lub lutym, po ogłoszeniu nominacji do Oscarów. Tak jak kiedyś Aż poleje się krew czekało do lutego na premierę. Postanowiłem wprowadzić film jak najszybciej się da, trochę dlatego, że jestem niecierpliwy i chciałem, żeby można było go obejrzeć już w listopadzie. Poza tym na początku 2013 będzie super gęsto w kinach – Życie Pi, Django, Lincoln, Nędznicy itd itd itd. Tym samym wprowadzając film szybko po USA moze się skończyć na tym, że przeleci przez nasze ekrany, jak kometa. Bez wsparcia promocji Oscarowej, bez nominacji to może być krótka piłka. Ryzykujemy, ale nie staramy się kampanią, hasłami na plakacie, spotami przyciągnąć tzw. „masowego widza”. Bez sensu.

    Zauważcie, że przed nami Mistrza do kin wprowadziły Stany/Kanada i w tym tygodniu UK. Francja, Czechy, Niemcy, Rosja i więszkość pozostałych dystrybutorów świata przetrzyma film do przyszłego roku. Może mają rację? Wróciłem do Polski z targów z zakupionym filmem i pokazaliśmy go wkrótce szefom sieci kin. Kubeł zimnej wody – Mistrz podzielił wszystkich, raczej dominowały głosy, że jest zbyt ambitny dla multipleksowej publiczności. Ale jeśli nie trafiłby do sieci to przeciez w tzw arthousach pojawiłby się w kilkunastu kopiach maksimum. Może powinien trafić tylko do wybranych kin? W USA kiedy Mistrz wszedł do kin, bił rekordy w wąskiej dystrybucji, a kiedy dystrybutor rozszerzył dystrybucję do 800 kin zatrzymał się na 15 mln USD (box office). Czy to sukces? Budżet kosztował grubo ponad 35 mln + duża promocja w USA, Weinsteinowi liczyli na amerykański box office na poziomie Aż poleje się krew…

    Chciałem grać Mistrza szerzej, niz tylko w art housach, ale to wymaga przekonania programujących sieci. Udało się przekonać dwie sieci, zeby zagrały na wybranych seansach Mistrza. Porażka? Sukces? Obejrzyjcie film i oceńcie. Wchodzi w 37 kopiach, bo przecież nie programujemy samodzielnie kin, a duże hollywoodzkie filmy zajmują większość sal (na ilu kopiach wchodzi ostatnie Twilight tego samego dnia co Mistrz?).

    Zatem w ten piątek wchodzi do kin Mistrz – po cichu, bez wielkich fanfar. PRowo próbowaliśmy zrobić, co tylko się dało. Wielka kosztowna kampania byłaby samobójstwem, jeśli chodzi o próg zwrotu filmu (musicie uwierzyć na słowo) .

    Dzięki za Wasze wpisy, bo biorę je sobie do serca (z Trylogią Zemsty to było tak, ze obejrzałem Pana Zemstę dość późno i wtedy zdecydowałem się wprowadzić film do kin, niestety był już wtedy stary, ale kto powiedział, że filmów których nikt nie zdecydował się kupić wczesniej do dystrybucji, nie wolno wprowadzać po roku, dwóch lub trzech latach?)

    w sumie to bardzo się cieszę z tego, co napisaliście. Zastanawiam się tylko i porozmawiam zaraz o tym z kolegami z GF, co można zrobić, żeby filmy takie jak Mistrz trafiały premierowo do mniejszych miast. Na pewno w tych miastach muszą być kina wyposażone w cyfrowe projektory DCP – i na pewno kiniarze muszą mieć miejsce na seans, kiedy zaproponujemy im tytuł. Kopia 35mm do Mistrza była cholernie droga, dużo droższa niż zazwyczaj, dlatego z tego co pamiętam sprowadziliśmy 3. takie kopie. Reszta to DCP.

    I tyle, no może na końcu jeszcze kilka słów: choć od kilkunastu lat wynajduje filmy do repertuaru w GF, dawno żaden nie dal mi tyle satysfakcji, co Mistrz. Żaden nie zadziałał na emocje w tak totalny sposób: hipnotyzując, sprawiając, że chciałem go obejrzeć kilka razy. A jednocześnie dawno żaden aż tak nie podzielił moich znajomych. Wielu z nich,
    którym chciałem pokazać Mistrza jak najszybciej, po seansie wzruszyło ramionami,
    mówiło że pusty, o niczym, nie wiadomo po co nakręcony. Widziałem Mistrza wielokrotnie,
    tak jak kiedyś wielokrotnie oglądałem klasyki amerykańskiego kina – Wściekłego
    byka, Taksówkarza, czy Nocnego kowboja. Jest w Mistrzu kilka scen, które swoja
    intensywnością i energią dorównują najlepszym amerykańskim klasykom lat 70tych i
    80tych. Dla mnie ten film to piorun schwytany w butelkę. Jestem bardzo, a wręcz cholernie ciekawy jak spodoba się Wam . Jeśli go zobaczycie niedługo, jeśli będziecie mieli chwilę i ochotę , proszę napiszcie do mnie na jd@gutekfilm.pl, jak wam się oglądało,

    Jakub Duszyński
    GF

    • Mefisto

      Bardzo dogłębny post z tej drugiej strony – super. Ja tam się cieszę, iż Mistrz w ogóle wchodzi do naszych kin i to w tym roku. Tak więc nie do końca rozumiem to narzekanie. Pamiętam znacznie głośniejsze tytuły, niekoniecznie od Gutka, które chodziły sobie po kraju w 1 lub 2 kopiach – wtedy warto było krzyk podnosić, teraz myślę, że nie ma co drzeć szat. Zwłaszcza, jeśli popatrzy się na inne duże tytuły tego roku, co rusz przesuwane w kalendarzu premier – przykładowo Argo lub Killing Me Softly, oba przecież o znacznie większej promocji, budżetach i z gwiazdorską obsadą.
      Swoją drogą, skoro już przy tym jesteśmy, to chciałbym spytać, czy nie orientuje się Pan czy ktokolwiek z polskich dystrybutorów zamierza wprowadzić do kin ostatni film Friedkina, Killer Joe?

      pozdrawiam

      • etam
        • Mefisto

          Dzięki. Szkoda, że jednak dvd :(

      • Jakub Duszyński

        z tego co wiem prawa kupiła firma Monolith… ale mogę się mylić, na 98%
        prawa zostały sprzedane na Polskę. Jeśli filmu nie ma w ich planach
        kinowych… to może „prosto na dvd”? A i jeszcze zapewniam Pana , który
        napisał, że skoro nowy film Refna ma Gutek to na pewno spieprzą…
        widziałem pierwsze 5 minut filmu i bardzo czekam na resztę. Zrobię
        wszystko, żeby nie spieprzyć. Tzn., żeby film trafił możliwie szybko do
        kin o ile będzie miał w światową premierę w Cannes. Wtedy pewnie
        najwcześniej mógłby trafić do kin np. w sierpniu. Inna sprawa, że często
        w kontraktach znajduje się zapis: dystrybutor może wprowadzić film do
        kin w swoim kraju dopiero po amerykańskiej premierze. Zapis jest
        amsurdalny, długo by tłumaczyć o co chodzi, ale oczywiście o pieniądze i
        niby antypirackie zabezpieczenia… tyle że nie możemy nic tu zmienić.
        Amerykański dystrybutor płaci za licencję do filmu pewnie 100 więcej niż
        my i wymaga takiego zapisu. Kilka razy zdarzyło mi się, że nie mogliśmy
        długo wprowadzić filmu ze wzgledu na plany amerykańskiego
        dystrybutora… Pozdrawiam, J

    • dzięki za ten komentarz. naprawdę wiele wyjaśnia i jednocześnie daje sporo do myślenia gdy mowa o relacjach dystrybutorzy-sieci kinowe… Czekam na Mistrza od pierwszych plotek na jego temat i nie mam wątpliwości, że to najważniejsza premiera tego roku (i pewnie najlepszy film, a co!) – może stąd tak rozpaczliwe darcie szat nad nieobecnością tego tytułu w moim mieście…

      • Jakub Duszyński

        gdyby był Pan jutro w Warszawie zaprosiłbym na premiere w kinie Muranów, Panie Rafale… właśnie zainstalowaliśmy niezły projektor cyfrowy, fajna jakość.

        • chciałbym, ale musiałbym przejechać 200km w jedną stronę. Poczekam cierpliwie, mam nadzieję, że wkrótce dotrze.

          • Piotrek

            A ja wczoraj dostałem zaproszenie do Muranowa, ale za cholerę nie mogłem przyjść. Ten świat niesprawiedliwy… Dzisiaj wybieram się do Multi.

    • Grzegorz Fortuna

      Po przeczytaniu Pańskiej odpowiedzi zrobiło mi się głupio, bo zdałem sobie sprawę, że mnie poniosło – wkurzyłem się po prostu na sytuację z tym „Mistrzem” :). W każdym razie bardzo miło przeczytać sensowne wytłumaczenie takiego stanowiska i rzuca to jednak zupełnie nowe światło na sytuację. Jeśli chodz o „Pana Zemstę” – chodziło mi przede wszystkim nie o samo spóźnienie względem premiery światowej, a o nagłe wycofanie filmu z repertuaru bez wyjaśnienia. „Pan Zemsta” miał początkowo zaplanowaną premierę na lato 2006, po czym nagle go wycofano z repertuaru, nie informując widzów o przyczynach takiej decyzji. Przez rok nie wiadomo było, czy trafi do kin, czy nie, aż w końcu wszedł na ekrany rok później, w lecie 2005 roku.

      Dziękuję też za sprecyzowanie odnośnie nowego filmu Refna – strasznie Panu zazdroszczę, że Pan już widział kawałek, odliczam miesiące do premiery i będę trzymał za słowo odnośnie daty wejścia filmu na ekrany :)
      Pozdrawiam

      • Jakub Duszyński

        Panie Grzegorzu, luz! Rozumiem Pana złość, ja tak też bluzgam „na onych”… np złych sales agents, sprzedawów praw filmowych, którzy na coś nie chcą się zgodzić, albo coś mi komplikują. Zawsze są jacyś „oni”, prawda? Jak w genialnym „They Live” Carpentera…

        Napisałem tak długi post, bo chyba brakuje mi na codzień rozmów o filmach :-)… choć uważam się za totalnego szczęściarza, od dziecka jestem – delikatniem mówiąc – uzależniony od filmów i marzenie się spełniło: mogę je oglądać w olbrzymich ilościach, wybierać, sprowadzać je…

        Czasem na pewno coś spieprzę jak się należy Ja i moi koledzy pewnie nawet często coś zawalamy (tak , totalny wstyd z jakościa niektórych wydań dvd!) . No nic… nigdy nie jest za późno na poprawę podobno.. proszę chclastać panie Grzegorzu do woli… może poskutkuje :-)

        A te pierwsze pięc minut ONLY GOD FORGIVES… proszę sobie wyobrazić mały bar w Bankoku skąpany w neonowym świetle, super powolna jazda kamery przez to wnętrze, światło jak ze Spragnionych miłości Kar waia. W rogu siedzi Gosling, na małej scence tańczy super powoli przy rurze piękna Azjatka. Dla niego. Muzyka jak Juliee Cruise z Twin Peaks. Trzech lokalnych typów spod ciemnej gwiazdy, upitych w trupa, śmieje się z niej. Gosling siedzi chwile w bezruchu. Bardzo powoli wstaje i podchodzi do stolika tych zakapiorów. Rozpina pasek i po chwili robi totalne piekło a la Gaspar Noe z tymi facetami przy pomocy sprzączki do paska. Masakra. Oczywiście nakręcone to wszystko w totalnie rozpoznawalnym dla Refna stylu… znam scenariusz tego filmu dobrze, ale bez obaw nie będę spoilerował. Też nie mogę się doczekać!

        Pozdrawiam!

        J

        • Krzysiek Simsak

          Jest jeszcze więcej filmów będących na sporo przed premierą światową, które osoby takie jak Pan mogły zobaczyć choćby we fragmencie? Nie spotkałem się wcześniej z informacją, że powstał już jakiś montaż Only God Forgives i komuś został pokazany.

          • Jakub Duszyński

            Jasne że tak: to sa wspaniałe chwile, kiedy mogę podejrzeć powstawanie filmu, kiedy udaje sie odiwedzić plan. Niespełna miesiac temu byłem na planie filmu , na który bardzo czekam: Nimfomanka Larsa von Triera. Mogłem cały dzień patrzeć jak pracuje moja ulubiona aktorka Charlotte Gainsbourg… No i zobaczyłem wstepna ukladke montażowa kilkunastu minut filmu. Już możliwość przyjżenia sie na żywo jak pracuje na planie LvT to dla mnie odjazd. Film bęqdzie się składał z dwóch częci, jak kiedyś Kill Bill… O treści proszono, zeby nie mowic, ale jesli jakis film mozna nazwać kontrowersyjnym , tak jak kiedys kontrowersyjne były Diabły Russela, Salo czy Mechaniczna pomarańcza to na pewno Nimfomanka do nich dołaczy i to nie ze względu na sceny porno (jest to hardcore), ale dość wybuchowe koncepcje , co do natury ludzkie.

            A teraz czekam na pierwsze fragmenty innych naszych dwóch filmów: „Zero Theorem” Gilliama z Christopherem Waltzem, Tilda Swinton i Mattem Damonem oraz na Only Lovers Left Alive Jima Jarmuscha. Mam nadzieje, ze producenci pokaża małe fragmenty w styczniu w Berlinie podczas festiwalu.

            Poazdrawiam!

        • Grzegorz Fortuna

          Bardzo się cieszę, że podchodzi Pan do tego w tak profesjonalny sposób :). I ma Pan rację – widzowie narzekają na dystrybutorów, dystrybutorzy na sprzedawców praw, sprzedawcy praw na producentów, producenci pewnie na widzów i koło się zamyka ;-)

          Pierwsza scena z „Only God Forgives” brzmi nieziemsko! Sam opis wywułuje ciary na plechach, więc mogę sobie tylko wyobrazić, jak wielkie wrażenie musi robić ta scena w kinie, z opisaną przez Pana odpowiednio dopasowaną muzyką, opanowanym (do czasu) Goslingiem i charakterystycznym dla Refna stylem wizualnym. Czekam na ten film od momentu ukazania się pierwszych informacji o nim, ale teraz to już nie mogę doczekać się momentu, kiedy będę mół pójść na niego do kina :)

          Pozdrawiam!

  • Szaman

    Bardzo ciekawy wpis Panie Jakubie, aż przypomniałem sobie, że po drugiej stronie czyli u dystrybutora nie siedzą złośliwe roboty tylko ludzie. Pozdrawiam.

  • GwiazdkaWlogo

    Hej, jestem pracownikiem jednej z największych sieci kin w Polsce. Wszyscy w Centrali oczekujemy na Mistrza, jesteśmy wielkimi fanami Andersona. Nie przeskoczymy jednak ilości kopii i nie możemy wprowadzić tego filmu wszędzie tam, gdzie byśmy chcieli. Taki biznes, co zrobić. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

  • agaslawka

    w Łodzi był w jednym kinie. Seans w tygodniu przed godziną 14. Dramat :( a tak na ten film czekałam






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Lewy sercowy

Następny tekst

Aż poleje się krew



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE