publicystyka filmowa

MARVEL CINEMATIC UNIVERSE. Kogo wciąż brakuje?

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Marvel Cinematic Universe to jedno z tych filmowych przedsięwzięć, o których powodzenie raczej nie trzeba się martwić. Kolejne produkcje spod znaku komiksowego giganta pojawiają się w kinach częściej, niż Uwe Boll wymyśla nowe projekty, a jednak każda z nich gromadzi przed ekranami miliony widzów na całym świecie. Jakby tego było mało, archiwa wydawnictwa Marvel skrywają w sobie jeszcze mnóstwo postaci, które mają w sobie ogromny kinowy potencjał.

Już za kilka dni oficjalnie rozpocznie się Trzecia Faza Kinowego Uniwersum Marvela. Premiera Kapitana Ameryki: Wojny bohaterów rozpocznie kolejny rozdział w ewolucji zarabiającego miliardy dolarów przedsięwzięcia. W planach są kolejne części przygód Thora, Strażników galaktyki, Ant-Mana i Avengers, na ekranach wkrótce zadebiutują także Doctor Strange, Black Panther i Captain Marvel, a w zanadrzu jest jeszcze kolejny reboot przygód Spider-Mana. Równolegle rozwija się także miniuniwersum 20th Century Fox, gdzie królują X-Men i – od niedawna – Deadpool, ale można spodziewać się, że prędzej czy później te wszechświaty połączą się, ku uciesze fanów komiksowych crossoverów. Ale to przecież zaledwie wierzchołek góry lodowej! W kolejce do wkroczenia na wielki ekran czeka jeszcze mnóstwo marvelowskich superbohaterów, z których wyselekcjonowaliśmy dla was tych, na których najbardziej warto czekać.

she-hulk

Zielona kuzynka

Co to jest: robi się wielkie, zielone i wściekłe, gdy się zdenerwuje? Większość z was wskazałaby pewnie Hulka, jednak Bruce Banner nie jest jedynym człowiekiem, który musi szczególnie uważać, by utrzymać nerwy na wodzy. Jego kuzynka Jennifer Walters także należy do osób, którym stres wybitnie nie służy – zwłaszcza od czasu kiedy Bruce, chcąc uratować życie ukochanej kuzynce, zmuszony był przetoczyć swoją krew do żył Jennifer. Jak łatwo się domyślić, Hulkowe DNA przyjęło się także w żyłach spokrewnionej z Brucem kobiety, która wkrótce poczęła przemieniać się w She-Hulk lub, jak pieszczotliwie zwą ją niektórzy, w Shulkie.

W odróżnieniu od swego słynniejszego krewniaka Jennifer podczas przemiany nie przybiera tak monstrualnych rozmiarów, a ponadto jako She-Hulk zachowuje inteligencję i trzeźwość umysłu. Twórcy tej postaci zadbali także o to, by urodziwa bohaterka w swej zielonej formie nie traciła powabu, dzięki czemu Walters byłaby znacznie atrakcyjniejszą wersją Hulka, zwłaszcza na wielkim ekranie. Shulkie to idealna filmowa propozycja także dlatego, że twórcy tej postaci nadali jej cechę, która w kinie sprawdza się znakomicie – Jennifer doskonale radzi sobie z przełamywaniem tzw. czwartej ściany, które niedawno z dużym powodzeniem na ekranie prezentował Deadpool.

Szefowie MCU mają spore pole do manewru, by wprowadzić do swego uniwersum ponętną olbrzymkę – w długiej komiksowej karierze (pojawiła się w swojej własnej serii The Savage She-Hulk w lutym 1980 roku) Walters była członkinią Avengers, Fantastic Four, Heroes for Hire, Defenders, Fantastic Force oraz S.H.I.E.L.D. Większość tych grup już zaistniała na wielkim lub małym ekranie, więc czemu nie?

namor

Skoro DC ma Aquamana, Marvel ma…

Namora, władcę mitycznej podwodnej krainy Atlantis, przedstawiciela rasy homo mermanus. Znany także jako the Sub-Mariner superbohater jest jedną z najstarszych postaci ze stajni Marvela – pojawił się w pierwszym numerze Marvel Comics w październiku 1939 roku m.in. obok oryginalnego Human Torcha (wówczas jeszcze androida, niemającego nic wspólnego z późniejszym członkiem Fantastic Four), wcielając się w rolę pierwszego marvelowskiego złoczyńcy. Wkrótce stał się jedną z najpopularniejszych postaci Złotej Ery amerykańskiego komiksu, a jego losy związane były z całym mnóstwem znakomitych supergrup, poczynając od Avengers, przez Defenders i Fantastic Four, a kończąc na X-Menach.

Namor McKenzie urodził się jako syn księżniczki Atlantis, Fen oraz człowieka, kapitana amerykańskiego statku Leonarda McKenziego. Stał się księciem podwodnej krainy i mimo początkowej niechęci wobec tych żyjących na powierzchni wielokrotnie stawał się sprzymierzeńcem ludzi i mutantów (sam nazywany jest pierwszym mutantem Marvela). Trudno wymienić wszystkie supermoce Namora: do najważniejszych z nich należy zaliczyć nadludzką siłę, szybkość i sprawność, a także możliwość latania, która razem z naturalną dla Sub-Marinera umiejętnością funkcjonowania w środowisku wodnym czyni z niego bardzo groźnego przeciwnika niemal w każdych warunkach.

Decyzja Warner Bros. i DC Comics o przygotowaniu osobnego filmu o przygodach Aquamana (który na kartach komiksów debiutował dwa lata później niż Namor) powinna sprowokować Marvel Studios do działania – wydaje się, że pojawienie się Sub-Marinera na wielkim ekranie to tylko kwestia czasu. Co prawda Marvel przespał pierwszą okazję do wprowadzenia tej postaci do MCU (Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów inspirowany był sagą Civil War, w której Namor także odegrał niewielką rolę), ale nie należy tracić nadziei na jego ekranowy debiut – wszak w tym roku premierę mieć będzie Doctor Strange, a to właśnie z nim i Hulkiem książę Atlantisu uformował w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku nieformalną grupę Defenders.

Jedyną, ale całkiem sporą przeszkodą w realizacji tego projektu jest problematyczna kwestia praw autorskich, które tylko częściowo znajdują się w rękach Marvel Studios – na bazie starych umów pozostałymi prawami autorskimi do realizacji filmu o Namorze dysponuje Universal Studios, które jakiś czas temu zleciło nawet stworzenie wstępnych szkiców podwodnej krainy Atlantis. Kevin Feige, szef Marvel Studios, z dużą pewnością twierdzi jednak, że to jego wytwórnia prędzej czy później przygotuje kinową wersję przygód Sub-Marinera. Kiedy? Zapewne dopiero wówczas, gdy prawnicy obu wytwórni dogadają się w sprawie satysfakcjonującej wszystkich ugody.

New-Warriors-Marvel-Comics

Najbardziej niedoceniana supergrupa

Nawet średnio obeznany z komiksowym światem widz jest w stanie wymienić kilka superbohaterskich grup spod znaku wielkiego M. Avengers, Fantastic Four, X-Men – to z pewnością najbardziej rozpoznawalne teamy, które doczekały się już nie jednego, a co najmniej kilku filmowych wcieleń. Netflix powoli zbiera się do kompletowania obsady The Defenders (w przygotowaniach są seriale o Luke’u Cage’u i Iron Fist), a przecież w przyszłym roku wybierzemy się do kina na kontynuację wielce udanych Strażników galaktyki. Jednak wobec niedawnej informacji o przesunięciu terminu rozpoczęcia prac nad Inhumans (adaptacja kolejnego komiksu rozgrywającego się w kosmicznej rzeczywistości) na bliżej nieokreśloną przyszłość należy przypuszczać, że MCU nieprędko powiększy się o nową supergrupę. A szkoda, gdyż w zanadrzu jest choćby X-Force, ekipa będąca odłamem doskonale znanych X-Men, dowodzona przez charyzmatycznego i niezwykle pogmatwanego Cable’a, znanego czytelnikom komiksów TM-Semic z X-Cutioner’s Saga. Do tej postaci (a pewnie także i do całego zespołu) prawa dzierży jednak inne studio – 20th Century Fox, które z pewnością łatwo ich nie odda.

Jeśli jednak szefowie Marvel Studios zechcieliby jednak uzupełnić swój filmowy kosmos o nowy superteam, powinni zastanowić się nad The New Warriors. Relatywnie młody zespół bohaterów o wyjątkowych mocach (debiutowali w 1989 roku) także powinien być znany tym, którzy zaczytywali się w tłumaczeniach amerykańskich komiksów na początku lat dziewięćdziesiątych. Wówczas w kwartalniku Mega Marvel pojawiła się właśnie grupa stworzona przez Toma DeFalco, oparta w większości na młodych superherosach znanych już jako pełnoprawne postacie lub sprzymierzeńcy bardziej popularnych bohaterów. Firestar, Marvel Boy, Namorita, Speedball, Night Trasher, a zwłaszcza Nova to postacie, które mogłyby sporo pokazać na wielkim ekranie. New Warriors funkcjonowali na amerykańskim rynku komiksowym ze zmiennym szczęściem, pojawiając się i znikając z niego co kilka lat. Ostatnia seria przygód tej grupy zakończyła się w styczniu 2015 roku, jednak nie należy wykluczać, że ta drużyna powróci. Grono fanów komiksu w samych Stanach jest liczne, a umieszczenie tej ekipy w MCU nie powinno być szczególnie trudne – biorąc pod uwagę, że także brali udział w wydarzeniach znanych z Civil War, a Nova jest jednym z ważniejszych bohaterów całego uniwersum Marvela, adaptacja wybranych historii o New Warriors mogłoby być strzałem w dziesiątkę. Nawet budżety komiksowego giganta nie są jednak z gumy, a Marvel Cinematic Universe rządzi się określonym harmonogramem, dlatego nie należy spodziewać się pojawienia się Novy i spółki na wielkim ekranie w najbliższej przyszłości. Kto wie, być może jedna z najbardziej niedocenianych spośród marvelowskich supergrup doczeka się debiutu w kolejnej, czwartej już fazie budowania MCU?

Kłopot bogactwa

Każdy fan Marvel Comics mógłby sporządzić podobną listę bohaterów, których chciałby zobaczyć w kolejnym blockbusterze. Interesująca mogłaby być np. ekranizacja bardzo świeżego komiksu (debiut: maj 2015) A-Force, opowiadającego o specjalnej kobiecej jednostce Avengers, szaloną popularnością zaś cieszyłaby się w Pakistanie adaptacja przygód ostatniego wcielenia Ms. Marvel, Kamali Khan, będącej pierwszą muzułmańską superbohaterką komiksowego giganta, która otrzymała własną serię. Zanim jednak na dobre zaczniemy bujać w obłokach i planować kolejne ekranizacje, warto zapoznać się z poniższą grafiką, przygotowaną przez thegeektwins.com. Doskonale obrazuje zawiłości związane z prawami do adaptowania przygód poszczególnych marvelowskich postaci, które dziś znajdują się w rękach kilku dużych wytwórni. Marzeniem każdego fana komiksów jest to, by w przyszłości przygotowywanie podobnych infografik nie było potrzebne, gdyż tylko w przypadku kompromisu pomiędzy wytwórniami możliwe będzie stworzenie prawdziwie bezkresnego Marvel Cinematic Universe.

korekta: Kornelia Farynowska

marvel-rights_4444x3556

Ostatnio dodane