publicystyka filmowa

Lynchowski gabinet luster. Sobowtóry i podwojenia w TWIN PEAKS

Autor: Karolina Nos-Cybelius
opublikowano

Bliźniaczki Jade i Emerald

W Miasteczku Twin Peaks są też prawdziwe bliźniaczki. Chociaż „są” to za dużo powiedziane, trudno byłoby je opisać czy rozpoznać ich twarz. Funkcjonują jako widma albo głos z offu. Jade i Emerald to bohaterki opery mydlanej Zaproszenie do miłości, tak chętnie oglądanej przez część mieszkańców Twin Peaks. Losy dwóch sióstr rywalizujących o względy tego samego mężczyzny mocno angażują widzów. Dowodem tego jest komiczna scena, w której zapytana, co się dzieje, Lucy relacjonuje szeryfowi przebieg ostatniego epizodu Zaproszenia do miłości. Truman jest zmuszony doprecyzować pytanie – „co się dzieje  t u t a j” – by uzyskać odpowiedź od recepcjonistki. Zaproszenie do miłości to pełna intryg telenowela, która w jakiś sposób jest odbiciem tego, co dzieje się w Twin Peaks. Odbiciem w krzywym zwierciadle.

Bobby i Mike/ Bob i Mike

Bobby Briggs i Mike Nelson. Przyjaciele z ogólniaka. Pierwszy spotykał się z Laurą, drugi z Donną – również najlepszymi przyjaciółkami. Najpierw poznajemy ten młodzieżowy duet niepokornych i agresywnych chłopaków, dopiero później okazuje się, że w serialu jest inna para o tych samych imionach. Mike i Bob, zabójcy, o których istnieniu dowiadujemy się ze snu agenta Coopera. Dlaczego nastolatkowie noszą te same imiona, co demoniczni zbrodniarze, z których jeden przestał zabijać, a drugi nie zamierzał nigdy rezygnować z krwi? Jakie symboliczne znaczenie się za tym kryje? Definicja doppelgängera zakłada, że to także imiennik. Sobowtór nie musi być zatem identyczny w sensie fizycznym, może nosić identyczne imię i nazwisko. Z pewnością imiona są tropem, który wskazuje, że obu Bobów i obu Mike’ów łączy coś więcej. Bob i Bobby to zdrobnienia od imienia Robert, a właśnie tak miał na imię tajemniczy sąsiad Palmerów z czasów, gdy Leland był jeszcze dzieckiem. Mike’ów też jest w Twin Peaks znacznie więcej. Jednoręki mężczyzna handlujący butami i… tajemniczy diler, który ginie w lesie w kontynuacji Miasteczka Twin Peaks, filmie Ogniu, krocz ze mną. Znając twórczość Lyncha, nic nie jest przypadkowe. Dobór imion także. Jak to interpretujecie?

Czarna Chata i Biała Chata

Nie mam gotowej odpowiedzi, czym są.  Ze słów majora Briggsa można wywnioskować, że wojsko prowadzi na terenie Twin Peaks dyskretne badania, których celem jest odkrycie portalu do innego świata albo światów. Bo jeśli istnieje jeden alternatywny świat, to może ich być więcej. Biała i Czarna Chata to – jak nietrudno się domyślić – skrajne przeciwieństwa. Zgodnie z najprostszą symboliką tych barw Biała Chata to miejsce czyste, dobre i pełne harmonii. Być może jest nią dom z wizji majora. Opowiada o nim podczas pojednania się z synem, Bobbym. Na neutralnym gruncie, w barze w Twin Peaks, po raz pierwszy rozmawiają jak bliscy sobie ludzie. Major Briggs opowiada synowi o swoim śnie na jawie, w którym widział monumentalny dom. Miejsce, gdzie człowiek może być sobą i czuć się szczęśliwy. Natomiast Czarna Chata jest odpowiednikiem piekła. Piekła, do którego można trafić jeszcze za życia, które jest jak mroczny labirynt bez wyjścia. W czarnej chacie wszystko jest… czerwone. Właśnie tam trafia agent Cooper i spotyka swojego złego bliźniaka. Dochodzi do sceny, która jest charakterystyczna dla sobowtórowych – filmowych i literackich – opowieści. Pogoni za sobowtórem, w której zatraca się tożsamość i już nie wiadomo, kto jest kopią, a kto oryginałem.

Czarna Chata jest odpowiednikiem piekła. Piekła, do którego można trafić jeszcze za życia, które jest jak mroczny labirynt bez wyjścia.

Dale Cooper i jego doppelgänger

Finał Miasteczka Twin Peaks pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. To, co Cooper widzi w lustrze, jest oczywiście jasnym komunikatem, ale nadal nie wiemy, kim/czym jest Bob i skąd te sobowtóry. Nieco więcej dowiadujemy się z filmu Ogniu, krocz ze mną. W serialu Dale Cooper śnił o Laurze Palmer, w filmie jest odwrotnie, to Laura śni sen o agencie FBI. Kiedy granica między jawą a snem jest wyjątkowo cienka, w pokoju Laury pojawia się widmo z przyszłości. Zakrwawiona, umierająca Annie Blackburn leży nieruchomo na łóżku obok Laury i przekazuje jej wiadomość. „Cooper utkwił w Czarnej Chacie. Zapisz to w dzienniku”. Dziewczyna chyba nie posłuchała tej rady, bo Cooper, który przecież czytał oba jej dzienniki, nie dostał ostrzeżenia. Dobro zostało zablokowane, Bob wydostał się na wolność. Czy zło wyszło na świat w przebraniu Coopera? Czy to zło opętuje nadwrażliwych ludzi czy też tkwi w każdym? Czy kiedy mroczna część osobowości ujawnia się i zaczyna dominować, stery przejmuje Bob? O tak, jest nad czym się zastanawiać.

Sobowtór może symbolizować mroczne alter ego Coopera. Lynch zdaje się mówić, że każdy ma sobowtóra, bo każdy składa się z pierwiastków dobra i zła. A może w Czarnej Chacie nikt nie jest sobą. „Kiedy znów mnie ujrzysz, to nie będę ja” – przepowiada Karzeł. Czyżby dawał do zrozumienia, że do Czarnej Chaty można tylko wejść, nigdy wyjść, bo to, co ją opuszcza, nie jest już tobą?…

Ostatnio dodane