nowości kinowe

OSTATNIE KUSZENIE CHRYSTUSA

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

Film nie jest oparty na Ewangeliach, jest fikcją, próbą zbadania odwiecznego, duchowego konfliktu”informuje reżyser w pierwszych minutach seansu.

A gdyby Jezus zszedł z krzyża? Kontrowersyjne pytanie. Powszechnie znana jest historia Jezusa z Nazaretu, którego śmierć i zmartwychwstanie to naczelny dogmat chrześcijaństwa. Zainspirowany powieścią Nikosa Kazantzakisa Martin Scorsese stawia prowokacyjne pytanie o sens poświęcenia Chrystusa, a także zastanawia się nad konfliktem jego boskiej i – a może przede wszystkim – ludzkiej natury. Choć temat jest na tyle złożony, że mógłby wypełnić cały film, nie brakuje również kontekstów społecznych, politycznych i romantycznych. Reżyser konstruuje intrygujący świat i zaludnia go pełnokrwistymi bohaterami, udowadniając, że religijne kino nie musi być patetycznym widowiskiem ani multimedialną katechezą.

Ostatnie kuszenie Chrystusa rozgrywa się w świecie, który nie jest tylko tłem dla teologicznych rozważań, lecz bogatą, wielowarstwową rzeczywistością. Rzuca się w oczy specyficzny folklor: tatuaże na twarzach i ciałach kobiet, instrumenty muzyczne, tradycyjne obrzędy. Te szczegóły dopowiadają wypełniony piachem, pyłem i skałami jałowy krajobraz zdominowany przez błękitne niebo i brązowo-beżowe pustkowia. Chwilami wyglądają jak powierzchnia innej planety lub świat z pogranicza jawy i snu. Mimo niewielkiego budżetu ekipie udało się stworzyć wiarygodną scenografię, mając do dyspozycji marokańskie ruiny, niewielkie oazy i zróżnicowane ukształtowanie terenu. Niezależnie od sceny wszystkie miejsca – sypialnia Marii Magdaleny, świątynny targ czy obóz Jana Chrzciciela – składają się na spójny i pełen ciekawych detali świat.

Wypełniający go bohaterowie są wyraziści i charakterni. Rudowłosy Judasz (Harvey Keitel) to zapalony bojownik walczący z rzymskim okupantem. Człowiek czynu, którego irytuje niezdecydowanie Jezusa, za którym jednak podąża, by zrozumieć jego misję. Inni apostołowie to prości ludzie z całym zestawem przywar i ograniczeń. Słuchają swojego nauczyciela, a między sobą dyskutują o możliwych interpretacjach jego słów. Z kolei jedną z najciekawszych postaci w Ostatnim kuszeniu Chrystusa jest Jan Chrzciciel (Andre Gregory), który przypomina postapokaliptycznego guru prymitywnego plemienia, nawołujący do nawrócenia i odnowy duchowej. Zupełnym przeciwieństwem powyższych – a także najbardziej nietypowym wyborem obsadowym – jest Piłat (David Bowie). To elegancki, opanowany urzędnik w todze, a w skazańcu widzi kolejnego polityka zagrażającego Rzymowi. Jednak najciekawszą i najbardziej złożoną postacią w filmie jest jego główny bohater.

Jezus Scorsesego – choć niekanoniczny i niedogmatyczny – jest tak bliski człowiekowi, jak to tylko możliwe. Pełen sprzeczności i niedoskonałości. Kotłują się w nim emocje, ale jednych się boi, a innych wstydzi. Często się waha, a każda decyzja dużo go kosztuje. Czuje więź z Bogiem i jest nią przerażony. W swojej relacji z nim główny bohater jest podobny do pacjenta, który po usłyszeniu wyroku lekarza przechodzi przez pięć etapów żałoby: zaprzeczenie, gniew, targowanie, depresję i ostatecznie akceptację stanu rzeczy. Tak przedstawiony Jezus jest postacią bardzo dynamiczną, a przez to intrygującą. Początkowy bunt przeciw Bogu wyraża, wyrabiając krzyże na potrzeby rzymskich egzekucji. Udział w nich ma stłumić głosy, które słyszy. Już po tej scenie – jednej z pierwszych w filmie – widać wyjątkowość podejścia do tej postaci.

Zamiast napełnionego mistyczną mocą mędrca o błogim wyrazie twarzy Scorsese proponuje zagubionego samotnika z misją, której nikt nie rozumie – bo zrozumieć nie może. Sam Jezus często błądzi po omacku, ucząc się wypełniania woli Bożej w sposób ułomny, typowy dla człowieka.

Może właśnie takie ujęcie tematu przeraża niektórych do tego stopnia, że boją się zobaczyć Ostatnie kuszenie Chrystusa lub widzą w nim zagrożenie dla religii? Protesty zaczęły się jeszcze przed premierą i w pewnym sensie trwają do dzisiaj (ubiegłoroczna emisja filmu w TVP Kultura spotkała się z falą oburzenia). Najczęściej przedstawiano w kinematografii boską, nadprzyrodzoną stronę Jezusa, gubiąc lub spychając na margines pierwiastek ludzki. Martin Scorsese odwraca sytuację i prowokuje do dyskusji, przedstawiając intymny portret tej niedoskonałej części Chrystusa – jedynej, z którą możemy się utożsamić.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane