Biografie ludzi filmu

SCARLETT JOHANSSON. Bo w niej jest seks!

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

O gwiazdach takich jak ona kiedyś mawiało się: dziewczyna z plakatu. Władczynie męskich umysłów, inspiratorki kobiecej zazdrości – w Złotej Erze Hollywood stawały się boginiami zbiorowej świadomości, a ich fotografie zdobiły szafki żołnierzy amerykańskiej armii i ściany więziennych cel (pamiętacie Skazanych na Shawshank?). Dziś plakaty z gwiazdami filmowymi są już reliktem przeszłości, ale wciąż są wśród nas boginie takie jak Scarlett Johansson, uważana za jedną z najseksowniejszych współczesnych hollywoodzkich aktorek. Dla jednych jest wyłącznie ładną dziewczyną z Manhattanu, inni widzą w niej niezwykle utalentowaną i wszechstronną artystkę.

Jaka naprawdę jest boska Scarlett? Prawda zapewne jak zwykle leży pośrodku, ale wystarczy pobieżne prześledzenie kariery mającej duńskie i amerykańskie obywatelstwo Johansson, by przekonać się, że nie osiągnęłaby tak wiele, gdyby nie ów boski pierwiastek w postaci talentu aktorskiego (a także wokalnego, bo przecież wydała także dwie płyty i często współtworzy soundtracki swych filmów). Warto też zauważyć, że Scarlett zadebiutowała w kinie jako dziesięciolatka, kiedy o wygrywaniu rankingów na najseksowniejsze aktorki nie mogła nawet myśleć, i choćby z tego względu nie można obecnych sukcesów Johansson przypisywać wyłącznie urodzie zielonookiej gwiazdy. Tym bardziej, że w ostatnim czasie Scarlett znacznie częściej niż w bezbronne ślicznotki wciela się w heroiny kopiące tyłek złym facetom.

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być uważanym za ideał piękna? Albo stylu? Albo jednego i drugiego? Scarlett Johansson od kilkunastu już lat uchodzi za jedną z najpiękniejszych kobiet świata, ale – jak często podkreśla – nigdy o tę etykietkę nie zabiegała. Nie ma to jednak większego znaczenia – jeśli wyglądasz tak jak Scarlett, jeśli cały świat pada przed twoją urodą i wdziękiem, masz przechlapane. Będąc na tak monstrualnym świeczniku, w centrum popkulturowego Wszechświata, nie możesz pozwolić sobie na krzywo pomalowany paznokieć, sklejone rzęsy czy – o zgrozo! – źle dobrany strój. Każdy wizerunkowy błąd odbije się bowiem szerokim echem w środowisku i może zaszkodzić reputacji, a w skrajnych przypadkach całej karierze. Niejedna gwiazda nie poradziła sobie z taką presją, ale akurat bohaterka tego tekstu wydaje się nie przejmować konwenansami – i choć łatwo mówić o „akceptacji siebie”, gdy ma się ciało i prezencję Afrodyty, to gdy mówi o tym Scarlett, brzmi naprawdę wiarygodnie.

Dziś jest jedną z najbardziej kasowych aktorek w Hollywood.

Bo właśnie samoakceptacji – i odwagi! – wymaga pojawienie się zupełnie nago w niezależnym, przygnębiającym thrillerze sci-fi (Pod skórą, 2013), w którym owa nagość potraktowana została w hiperrealistyczny sposób, bez wygładzania i sensualności. Bo trzeba znać swoją wartość, by, operując wyłącznie głosem, wzbogacić znakomite dzieło filmowe (Ona, 2013). Bo musi mieć ogromny dystans do samej siebie gwiazda, która decyduje się zagrać powierzchowną… gwiazdę filmową (Ave, Cezar!, 2016). I tylko osoby o naprawdę silnej osobowości potrafią z powodzeniem przejść od ról dziecięcych do dorosłych, a to bez wątpienia udało się Johansson. Dziś jest jedną z najbardziej kasowych aktorek w Hollywood (w 2016 żadna z pań nie mogła równać się ze Scarlett pod względem wyniku finansowego filmów z jej udziałem), członkiem ekipy odpowiedzialnej za potężny sukces Marvel Cinematic Universe i jedną ze współczesnych muz Woody’ego Allena. To wystarczająco dużo, by zasłużyć na nieśmiertelność.

Scarlett Johansson jest prawdziwą dziewczyną z Manhattanu – właśnie w najgęściej zaludnionej dzielnicy Nowego Jorku przyszła na świat 22 listopada 1984 roku jako drugie dziecko Karstena Johanssona, architekta z Kopenhagi, i mającej polsko-białoruskie korzenie Żydówki Melanie Sloan. Mimo szacownej profesji ojca w domu Johanssonów nie było bogato, choć rodzice starali się zapewnić swoim dzieciom jak najlepszą edukację już od samego początku, co pozwoliło Scarlett na ukończenie prestiżowej Professional Children’s School – instytucję, którą kończyli także Carrie Fisher, Christina Ricci czy Macaulay Culkin.

Pani Johansson była wielką entuzjastką kina i talentu swojej córki, toteż zabierała ją na wszelkiej maści castingi, zarówno do reklam, jak i produkcji fabularnych. Mała Scarlett ciężko znosiła niepowodzenia, dlatego Melanie staranniej zaczęła dobierać przesłuchania, w których brała udział jej córka – w końcu zaowocowało to debiutem w familijnym Małolacie (1994) Roba Reinera, gdzie mała Johansson zagrała niewielką rolę u boku dziecięcej megagwiazdy, Elijah Wooda. Później Scarlett grała między innymi córkę Seana Connery’ego (W słusznej sprawie Arnego Glimchera z 1995 roku), a w 1996 roku po raz pierwszy zwróciła na siebie uwagę szerszej publiczności rolą w Manny i Lo Lisy Krueger. To po tej roli Mick LaSalle z „San Francisco Chronicle” napisał o Johansson: „(…) jeśli uda jej się przejść przez okres dojrzewania i nie utracić tej spokojnej aury, może stać się ważną aktorką”. Wygląda na to, że jej się udało.

Ostatnio dodane