POCIĄG DO HOLLYWOOD. KASIA FIGURA. PKP do Stanów nie dojeżdża | FILM.ORG.PL

POCIĄG DO HOLLYWOOD. KASIA FIGURA. PKP do Stanów nie dojeżdża








Karol Barzowski
20.07.2014


 

Katarzyna Figura to przypadek szczególny wśród polskich aktorów próbujących zrobić międzynarodową karierę. O jej poczynaniach w Stanach mówił niegdyś cały kraj – tuż po wejściu w nowy ustrój wysłaliśmy bowiem w świat nasze dobro narodowe. Obdarzona dwoma wielkimi atutami (a także niemałym talentem) aktorka była symbolem naturalnego piękna Słowianek, a z drugiej strony wpisywała się w schemat amerykańskiej seksbomby. Teoretycznie był to idealny przepis na sukces. Polscy widzowie byli przekonani, że Figura zostanie gwiazdą Hollywood – po prostu nie było innej możliwości. A jednak jej pociąg nie dojechał do celu. Udana kariera czekała aktorkę dopiero po powrocie do kraju.

 

Przeczytaj o innych podbojach Hollywood: 

Agata Buzek

Andrzej Blumenfeld

Beata Późniak

 

Przygoda Kasi Figury ze światowym kinem rozpoczęła się tak naprawdę jeszcze w Polsce, gdy w 1987 roku wystąpiła w filmie Radosława Piwowarskiego „Pociąg do Hollywood”. Aktorka wcieliła się w nim w Mariolę Wafelek vel „Merlin” – pracownicę WARS-u, która marzy o wielkiej filmowej karierze. Jest zafascynowana Dziesiątą Muzą od kiedy obejrzała „Pół żartem, pół serio” Billy’ego Wildera. Stale wysyła zresztą do słynnego reżysera listy, które pozostają bez odpowiedzi. Po wielu perypetiach związanych z operatorem-daltonistą, milionerem z małego miasteczka i złotą rybką ukrytą w butelce piwa, w ostatniej scenie filmu prośby Merlin zostają wysłuchane – Wilder dzwoni do niej, i choć nie wiemy jak potoczyła się ich rozmowa, telefon ten daje nadzieję na spełnienie nieosiągalnego marzenia o karierze w Hollywood.

Piersi_5978932

JAPONIA, TURCJA I POLSKA SEKSBOMBA

katarzyna-figura-w-filmie-pocic485g-do-hollywoodZanim Figura odebrała swój telefon od innego znanego reżysera, jeździła po świecie promując „Pociąg…”. Była m.in. w Japonii, gdzie zrobiła prawdziwą furorę. Dla niewtajemniczonych warto dodać, że wspomniana wyżej ostatnia scena rozgrywa się w wodzie, gdy Merlin bierze kąpiel nago. Widać wtedy aktorkę w całej okazałości, a było to w okresie, kiedy jej ciało znajdowało się w szczytowej formie. Pruderyjni Japończycy na ten widok wprost oniemieli, co poskutkowało cenzurą (intymne miejsca rozmazano), ale i sporym rozgłosem. Plakaty z Figurą można było spotkać np. w tokijskim metrze.

Niemały szum aktorka wywołała też w Stambule, gdzie wręczała nagrodę na jednym z festiwali filmowych. Idąc z pokaźnych rozmiarów trofeum w stronę reżysera André Téchiné potknęła się i upuściła statuetkę wprost na jego stopy. Gdy uklękła, aby je podnieść, miała głowę na wysokości krocza reżysera, a jej spódnica mini podwinęła się tak niefortunnie, że widać było jej całą pupę. Jeśli dodać do tego, że trofeum miało falliczny kształt tulipana… Można sobie łatwo wyobrazić, jak wyglądała ta sytuacja. Fotoreporterzy mieli używanie – kadr z Figurą znalazł się na pierwszych stronach wielu gazet w Turcji.

PLAYBOY, 40 TYSIĘCY DOLARÓW, PARYŻ I OSCARY

Yuma 2Już wtedy wydawało się, że polska aktorka swoim wyglądem oraz charyzmą wzbudza ogromne zainteresowanie międzynarodowych mediów. Potwierdziło się to, gdy wyjechała z „Pociągiem…” na festiwal do Miami. Była to jej pierwsza wizyta w USA. Dostała wtedy propozycję sesji dla magazynu „Playboy”. Za trzy dni pracy proponowano jej 40 tysięcy dolarów – sumę, za którą w tamtych czasach można było kupić w Polsce duże mieszkanie. Figura jednak wystraszyła się. Przebywała tam jako reprezentantka Filmu Polskiego, miała wizę służbową i określony czas pobytu. „Playboy” chciał zaś, aby została kilka dni dłużej. Aktorka obiecała im wtedy, że sama dopełni wszystkich formalności, ale ostatecznie wsiadła do samolotu i po prostu uciekła. Była wtedy świeżo upieczoną mamą (jej syn Aleksander urodził się cztery miesiące wcześniej) i nigdy nie widziała na oczy żadnego wydania „Playboya” – cała sytuacja przytłoczyła ją. Miała przecież po prostu polecieć do Stanów na kilka dni, pojawiając się na premierze „Pociągu…” i udzielając paru wywiadów. Zdecydowanie nie była przygotowana na taki rozwój wypadków. Po latach przyznała jednak, że do dzisiaj żałuje swojej decyzji. Bardzo mnie to kusiło, a z drugiej strony byłam przerażona, nie miałam się kogo poradzić. Przecież nie rodziców, którzy wobec takiego dylematu byliby jeszcze bardziej przerażeni i bezradni niż ja. Więc uciekłam jak mała dziewczynka. A przecież byłam już dorosłą kobietą, miałam 25 lat. I pomimo to nie potrafiłam spojrzeć na to w sposób praktyczny i odważny” – mówiła w jednym z wywiadów.

Sytuacja ta sprawiła jednak, że Figura jakiś czas później postanowiła zawalczyć o międzynarodową karierę. Oddała syna na wychowanie dziadkom, a sama wyjechała do Paryża uczyć się aktorstwa w Conservatoire d’Art Dramatique. Przebywając we Francji poznała wiele osób ze świata filmu, m.in. twórców „Cyrano de Bergerac”. Zaprosili ją, by towarzyszyła im na ceremonii rozdania Oscarów w 1991 roku (film miał pięć nominacji do tej nagrody). Zachwycił ją wtedy blichtr i oprawa tego wydarzenia, a także możliwość przebywania wśród najznakomitszych aktorów oraz reżyserów. Podjęła wtedy świadomą decyzję o spróbowaniu swoich sił w Hollywood.

Próbowaliśmy znaleźć jakieś zdjęcie Figury, ale niestety, internet nie daje na to szans.

Próbowaliśmy znaleźć jakieś zdjęcie Figury, ale niestety, internet nie daje na to szans.

PIERWSZY CASTING, PIERWSZA SZANSA

Jeszcze w dniu ceremonii poznała agentów z William Morris Agency – niespełna tydzień później podpisała z nimi kontrakt. Nie minęło dużo czasu, a załatwili jej casting do jednej z głównych ról w „Graczu” Roberta Altmana. Była to pierwsza, a jednocześnie najpoważniejsza i… tak naprawdę ostatnia szansa Figury na zaistnienie w światowym kinie. Film okazał się olbrzymim sukcesem – zawojował Cannes, zdobył kilka nominacji do Oscarów, dwie nagrody BAFTA oraz uznany został za najlepszą komedię na 50. rozdaniu Złotych Globów. Taka rola mogłaby być dla polskiej aktorki przełomem. Z pewnością otworzyłaby jej potem wiele drzwi, dając ogromne możliwości rozwoju kariery. Ale… zamiast na pierwszym planie, ostatecznie zobaczyliśmy Figurę w epizodzie (a to i tak chyba słowo na wyrost). Nie było żadnego sukcesu, a jedynie angaż w charakterze statystki. Okoliczności, w jakich się to stało, elektryzowały jednak polskie media przez wiele miesięcy. Dlaczego?

Figura informowała wszem i wobec, że Altman powierzył jej główną rolę kobiecą. Twierdziła, że odpowiadał mu jej „nieopanowany, nieokrzesany talent”. Miało mu się podobać, że aktorka mówiąc po angielsku raz po raz wtrącała słowa francuskie albo polskie lub mówiła w całkowicie zmienionym szyku. Chciał, aby zagrała dokładnie tak, jak zachowywała się rozmawiając z nim prywatnie. W postaci, która przemierzyła cały świat, żeby odnieść sukces w Hollywood, i która mówi bez ładu i składu, ale z zapałem kogoś, kto ma dużo do powiedzenia, zobaczył doskonały materiał na swoją postać – kłamczuchę, która cały czas coś wymyśla. Pamiętam też, że jeszcze zanim zaproponował mi rolę w »Graczu«, zadzwonił, żeby powiedzieć mi po prostu, że jestem bardzo dobrą aktorką” – mówiła. Wtedy jednak do sprawy mieli się wtrącić producenci. Choć Altman powierzył rolę Figurze, oni nie zgodzili się, tłumacząc, że chcą gwiazdorskiej obsady. Aktorka twierdziła, że zapracowała na rolę, ale przepadła ona już bez jej winy – „Niczego więcej niż wywalczyć rolę u reżysera zrobić nie mogłam. W Hollywood producent filmu może zrobić wszystko, co zechce. Może nawet dokonać montażu, którego reżyser w ogóle by nie zaakceptował. Nie walczyłam więc”.

ALTMAN, ALTMAN, ALTMAN

Trzeba otwarcie przyznać, że hollywoodzka kariera Kasi Figury w dużej mierze ogranicza się właśnie do tej roli – tej, której ostatecznie nie dostała. Już sam fakt obecności polskiego nazwiska wśród twórców tak znakomitego filmu ugruntował pozycję Figury jako naszej eksportowej gwiazdy. Media odnosiły się jednak do tej sytuacji w różny sposób. Jedni współczuli Figurze, doszukując się anty-polskiego spisku i namawiając ją do powrotu do kraju, gdzie ludzie potrafią ją docenić. Inni uważali, że aktorka miała zbyt wygórowane oczekiwania co do swojego pierwszego castingu, po przejściu jednego etapu poczuła się, jakby już dostała rolę, a potem musiała przełknąć gorzką pigułkę. Dla nich cała historia z powierzeniem jej roli przez Altmana była jedynie nadinterpretacją faktów. Podobne zdanie mają zresztą Ewa Mazierska i Michael Goddard, autorzy książki „Polish Cinema in a Transnational Context”. Piszą oni w niej, że Figura najprawdopodobniej była po prostu jedną z wielu kobiet spoza Ameryki, które walczyły o rolę June Gudmundsdottir (ostatecznie otrzymała ją Greta Scacchi), a tłumaczenia o nieprzychylnych producentach są często używane jako wymówka przez rozczarowanych aktorów.

Gdzie leży prawda? Tego już nigdy się nie dowiemy. Zagraniczne media milczą na ten temat, a świętej pamięci Altman nigdy nie został zapytany przez naszych dziennikarzy o Figurę. Oglądając „Gracza” ma się jednak wrażenie, że polska aktorka świetnie nadawałaby się do roli June. Poza tym słynny reżyser rzeczywiście miał chyba do niej słabość. Jakby nie było, Figura i tak pojawiła się w „Graczu” – jest gościem wielkiej filmowej gali, na której główny bohater wygłasza swój monolog dotyczący przyszłości kina. Polka nie ma żadnego tekstu, to rólka, którą mogłaby zagrać dziewczyna z ulicy, ale… wśród największych sław Hollywood. Obok Figury na takich samych zasadach siedzą np. Bruce Willis, Julia Roberts, Nick Nolte, Cher, Patrick Swayze czy Susan Sarandon. Jeśli przyjąć, że dostała angaż w charakterze statystki, była to zdecydowanie ekskluzywna wersja takiego zlecenia. Ponadto, Altman obiecał Figurze rolę w swoim kolejnym filmie, „Na skróty”. Miał jej powiedzieć, że są tam dwie role, do których by pasowała i będzie mogła sobie wybrać tę, która bardziej jej się spodoba. Ale… znowu się nie udało.

Jak wspominała po latach aktorka, najpierw jej agent zaczął przebąkiwać o jakimś problemie, a następnie Altman zadzwonił do niej i powiedział, że scenariusz okazał się być zbyt długi, kilka ról musiało wypaść z filmu, w tym niestety jej. Figura wtedy załamała się i straciła swój zapał do atakowania Hollywood. W jednym z wywiadów przyznała: „Mnie w Stanach nie pozwalała przetrwać rozpacz. Ona się brała z beznadziei. Dlaczego? Bo wszystkie wysiłki na nic. Szłam na casting, a ktoś mnie mamił: »Jesteś wspaniała, świetnie to zrobiłaś«. Idę na kolejne zdjęcia próbne i znowu jestem wspaniała, ale później do niczego nie dochodzi”.

0263049Koniec końców jedynym poważniejszym angażem aktorki okazał się być „Pret-á-porter”, kolejny film Altmana. Niestety już nie tak udany. Jest to wielowątkowa, lekka historia rozgrywająca się podczas Tygodnia Mody w Paryżu. W filmie pojawia się bardzo dużo postaci, które mają jednakowe znaczenie dla fabuły (która zresztą nie odgrywa jakiejś szczególnej roli) – ostatecznie nawet takie gwiazdy jak Julia Roberts, Sophia Loren, Forest Whitaker, Tim Robbins czy Kim Basinger dostają naprawdę niewiele czasu na ekranie. Figura wcieliła się zaś w asystentkę jednej z takich postaci. Jak można się domyślać, polskiej aktorki nie ma w filmie wiele. To mała, choć barwna rólka, która zostaje zapamiętana głównie dzięki temu, że Figura… pokazuje goły tyłek (trzeba przyznać, że nie tylko „od przodu” prezentowała się wtedy co najmniej przyzwoicie). Jak stwierdziła sama aktorka, był to dla niej swoisty prezent od Altmana, angaż na otarcie łez.

SEKS, SEKS, SEKS

Oczywiście hollywoodzka przygoda Figury to nie tylko Robert Altman. Polska aktorka zagrała w kilku filmach klasy B, w których na pierwszym planie eksponowano jej obfity biust. Była wśród nich np. duża rola w thrillerze erotycznym „Krwawe pranie” nawiązującym do włoskiego nurtu giallo. Oprócz tego podobna klimatem „Fatalna przeszłość” (ciekawostka: Polka zagrała w nim postać o nazwisku… Jennifer Lawrence) oraz hiszpański „Estación Central”, gdzie Figura uprawiała seks z… wężem. Filmy te bardzo trudno dziś odnaleźć, a ich pojedyncze fragmenty dostępne są właściwie jedynie na portalach z klipami nie dla dzieci. W jednym z nich ufarbowana na czarno aktorka opowiada o swoim „kliencie”, a następnie obejrzeć możemy, jak owego klienta obsługuje – rzecz dzieje się przy wielkim oknie i… nie, nie wiem jak to ładnie napisać…

fatalpastPolka starała się też o rolę w „Złym poruczniku” Abla Ferrary (choć akurat jako zakonnicę trudno ją sobie wyobrazić), telewizyjnym „Mężczyźni i kobiety 2: W miłości nie ma zasad” Mike’a Figgisa (przegrała z Juliette Binoche) oraz słynnym „Adwokacie diabła”, gdzie mogła zagrać u boku Keanu Reevesa i Ala Pacino. Co z tego wszystkiego wyszło? Romans z Ferrarą.

Przekopywanie się przez newsy dotyczące tego związku w polskiej prasie bulwarowej to prawdziwa katorga – w niektóre wypowiedzi Figury przytaczane przez tego typu media aż trudno uwierzyć. Dowiedzieć się z nich można np. że amerykański reżyser wprowadził Polkę w świat dzikiego seksu, narkotyków i psychodelicznych doznań. Figura miała uczestniczyć w orgiach z udziałem np. Christophera Walkena. „Przygoda z Ablem to był eksperyment… Żywioły. Otworzył mnie seksualnie” – mówiła dla jednego z plotkarskich tygodników. Ferrara uważał ją ponoć za swoją muzę i był nią zafascynowany. Chciał nawet prosić aktorkę o rękę. Związek ten był jednak dość destrukcyjny, a szalony i niebezpieczny reżyser nie wydawał się godny zaufania. Wszystko skończyło się, gdy Figura wyjechała do Paryża, a Ferrara dopuścił się zdrady. W jaki sposób Polka podsumowuje zaś ten romans? „On twierdził, że jest zachwycony moim aktorstwem, ale nie ma dla mnie roli. I to był największy ból związany z tym związkiem. Mógł przecież dać mi chociaż małą rólkę, a moja pozycja znacznie by wzrosła”. Ekhm… Trzeba chyba mieć nadzieję, że polskie dziennikarstwo plotkarskie jest wyjątkowo nierzetelne i takie słowa z ust pani Kasi nigdy nie padły. Tym bardziej, że w innym wywiadzie ponoć zapewniała, że „choć spała z wieloma reżyserami, producentami i aktorami, nigdy nie robiła tego dla kariery”… Ekhm…

Kilerow dwoch 1-F-2689-19

POWRÓT DO DOMU

Po 1995 roku aktorka coraz częściej przyjeżdżała do Polski. Po udanych rolach w „Kilerze”, „Szczęśliwego Nowego Jorku” czy „Historiach miłosnych”, zaczęła powoli rezygnować z Hollywood. Choć w 1998 roku wciąż jeszcze miała tam agenta, wprost mówiła, że ma wrażenie, że już niespecjalnie stara się jej znaleźć jakikolwiek angaż. Nie oszukujmy się – potencjalna kariera Figury w Stanach w dużej mierze opierała się na jej urodzie (a właściwie… figurze). Kiedy postanowiła się tam przeprowadzić, miała już prawie 30 lat. Sama po latach przyznała, że jak na tamtejsze standardy była wręcz staruszką. Wciąż wyglądała świetnie, co widać choćby w „Graczu”, gdzie pomimo tak nieistotnej roli w scenie niemalże zbiorowej, po prostu błyszczy. Lata jednak mijały, a nowe propozycje nie pojawiały się. Typ urody, jaki reprezentowała Figura, u dojrzałej kobiety nie wywoływał już efektu „wow”. Poza tym jej seksapil odpowiadał raczej dawnym upodobaniom Fabryki Snów – w latach dziewięćdziesiątych Hollywood nie szukało już drugiej Marilyn Monroe, a raczej sympatycznej chłopczycy w stylu Julii Roberts, Meg Ryan czy Sandry Bullock. Trzeba było pogodzić się z tym, że pociąg Figury nie dotarł do celu. Zawrócił jednak i został triumfalnie powitany w miejscu, z którego kilka lat wcześniej odjechał.

Trzeba przyznać, że hollywoodzka przygoda aktorki stała się w Polsce po pewnym czasie obiektem żartów i drwin. W jednym z wywiadów Figura przyznała, że Polacy po prostu chyba jej nie lubią. Wracając do kraju mogła być więc pełna obaw. Ale, paradoksalnie, obśmiewana przez media i publiczność porażka aktorki pozwoliła jej przetrwać w świadomości polskich widzów. Mimo że przez kilka lat nie występowała w rodzimych produkcjach, doniesienia na temat jej zagranicznej kariery sprawiły, że pamięć o niej była wciąż żywa. Figura wróciła do kraju jako celebrytka, będąc głównym tematem nagłówków raczkującej wtedy prasy plotkarskiej. Sama zresztą ułatwiała im zadanie (Halo? Seks-telefon?). Popularność tę aktorka wykorzystała jednak w najlepszy z możliwych sposobów – zaczęła grać zróżnicowane role u utalentowanych reżyserów, stopniowo odchodząc od wizerunku seksbomby. „Ubu Król”, „Żurek”, „Ajlawju” czy „Zemsta” to tylko kilka przykładów tego, na co stać naszą Merlin.

katarzyna-figura

*

Ostatnio Kasia Figura odeszła trochę na ubocze. Po ujawnieniu szokujących informacji o byciu ofiarą przemocy domowej, przeprowadziła się do Trójmiasta. Częściej niż w filmie gra w teatrze. Zainteresowała się też fotografią. W jednym z niedawnych wywiadów stwierdziła, że jej hollywoodzka kariera, mimo że nie przebiegła tak jakby sobie tego życzyła, to i tak jej sukces. Już sam udział w castingach do tak wielkich produkcji aktorka uznaje za cenne doświadczenie, a to, jak jej porażki odbierane są przez innych, w ogóle jej nie interesuje. „To są moje przeżycia, których nikt mi nie odbierze” – mówiła. No i… ma rację. Nie każdy sportowiec musi zdobyć złoto na igrzyskach, nie każdy naukowiec musi dokonać przełomowego odkrycia i nie każda aktorka musi grać główne role. Spójrzmy prawdzie w oczy – już sama współpraca z takim reżyserem jak Altman to coś, co spotyka nielicznych. O jakiejkolwiek zagranicznej karierze jednak (z szacunku dla tych, którym rzeczywiście udało się ją zrobić) jednak nie mówmy. Przyjmijmy, że Kasia Figura przeżyła swoją „hollywoodzką przygodę” – i wszyscy wtedy będą zadowoleni.

Choć ostatnich kilka lat przyniosło raczej słabe role tej aktorki i głównie poza-artystyczne występy (jej wywiad, a raczej intymna rozmowa z synem, która pojawiła się w jednym z tygodników, to po prostu skandal, w dodatku za jedyne dwa złote…), to wciąż jedna z najbardziej charakterystycznych i najlepiej kojarzonych polskich aktorek. Co ważne, Kasia Figura jednocześnie należy też do tych najbardziej utalentowanych – szkoda, że Hollywood nie zdążyło się o tym przekonać. A czy my jeszcze kiedyś będziemy mieli na to szansę..?







  • M

    Połowa artykułu jest nieczytelna (ciemna czcionka, ciemne tło). Pod zdjęciem z The Player podpis się skopiował.

  • Mefisto

    Ano, zmarnowana szansa, ale i tak chyba jedna z najbarwniejszych takich.

    P.S. Merlin, to czarodziej był ;)

  • plum

    świetny tekst!

  • radek pizza s

    To właśnie na łamach tygodnika RAZEM Figura powiedziała „dopę zedre a kariere zrobie” wyjezdzajac do Hollywood. Jak widać dopę zdarla puszczając się z kim popadnie a kariery nie zrobiła. Dla mnie to zwykła prostytutką. Ale by się nieylic sprawdziłem w słowniku języka polskiego. PROSTYTUTKA






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Pożądanie

Następny tekst

Niekończąca się opowieść



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE