Biografie ludzi filmu

NICOLE KIDMAN. Australijski przepis na sukces

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Jest wiele rzeczy, które zawdzięczamy Australii i jej obywatelom: wiertarkę elektryczną (opatentowaną przez Arthura Jamesa Arnota), Wi-Fi (nie byłoby dzisiejszego internetu bezprzewodowego, gdyby nie doktor John O’Sullivan i jego zespół) oraz Highway to Hell zespołu AC/DC. Miłośnicy współczesnego kina dziękują jednak Krainie Kangurów za coś, a raczej kogoś, innego. Dziękują za alabastrową cerę, smukłą sylwetkę i (nie zawsze) rude włosy Nicole Mary Kidman, australijskiego symbolu klasy i dostojeństwa w małostkowym i pazernym środowisku Hollywood. Trudno uwierzyć, że piękna aktorka z Antypodów kończy dziś pięćdziesiąt lat, a przed kamerą debiutowała już ponad trzy dekady temu!

Trudno odmówić Kidman aktorskiej długowieczności.

Zawód aktora jest jedną najmniej stabilnych profesji świata – nigdy nie można być pewnym powodzenia projektu ani tego, czy kolejne miesiące nie upłyną pod znakiem braku zatrudnienia. Łaska widzów na pstrym koniu jeździ, dlatego niejedna dobrze zapowiadająca się gwiazda wypalała się szybciej, niż rozbłysła. Tymczasem pani Kidman, obecna przed kamerami od 1983 roku, niezmiennie fascynuje zarówno filmowców, widownię, jak i festiwalowe gremia, o czym świadczy nagroda specjalna przyznana podczas tegorocznej, jubileuszowej edycji święta kina w Cannes. Utrzymanie się na światowym topie przez tak długi okres nie jest zadaniem łatwym, ale Australijka doskonale adaptuje się do nowych aktorskich wyzwań, dzięki czemu zapraszana jest do najróżniejszych projektów – takich jak choćby niedawne Wielkie kłamstewka, pierwsza od 1989 roku produkcja odcinkowa, w której wystąpiła, z wielkim zresztą powodzeniem, Nicole. I choć w swej ponad trzydziestoletniej karierze z pewnością miewała lepsze i gorsze momenty, to trudno odmówić Kidman aktorskiej długowieczności – cechy rzadko przypisywanej kobietom kończącym dopiero pięćdziesiąt lat.

Bladolica Nicole przyszła na świat 20 czerwca 1967 roku w Honolulu, stolicy pięćdziesiątego stanu USA, Hawajów, gdzie jej rodzice – Antony Kidman i Janelle Glenny – przebywali akurat w celach edukacyjnych. Choć od początku dysponowała obywatelstwem australijskim, z łatwością otrzymałaby paszporty wydane przez odpowiednie organy w Anglii, Irlandii czy Szkocji, ponieważ to stamtąd pochodzą jej przodkowie. Jako że urodziła się na Hawajach, Nicole oprócz swego anglosaskiego imienia otrzymała także imię lokalne – Hōkūlani, które oznacza niebiańską gwiazdę. Co ciekawe, państwo Kidman wspominali później, że inspirację czerpali nie z hawajskiego społeczeństwa, w którym Hōkūlani należy do najczęściej używanych imion, lecz z… zoo w Honolulu, gdzie nazwano tak słoniątko urodzone w podobnym co Nicole okresie. Tak czy inaczej, hawajskie personalia panny Kidman nigdy nie weszły do oficjalnego obiegu, a szkoda, bo Hōkūlani z całą pewnością znacznie bardziej interesująco prezentowałoby się na zdobiącej Oscara tabliczce.

Gdy Nicole miała cztery lata, jej rodzice zdecydowali o powrocie do Australii. Tam Kidman kontynuowała naukę baletu, którą rozpoczęła rok wcześniej, a także zainteresowała się występami scenicznymi, do których – jeśli wierzyć biografom – miała naturalne predyspozycje od wczesnego dziecięctwa. Podobno miłość do aktorstwa wykiełkowała w niej, gdy Nicole obejrzała klasyczną wersję Czarnoksiężnika z Oz z 1939 roku, w której zafascynowała ją kreacja Margaret Hamilton jako Złej Czarownicy z Zachodu. Jak wiele uznanych aktorek, w odgrywaniu ról Kidman odnalazła lekarstwo na swą nieśmiałość – jako dziecko jąkała się i choć udało jej się przezwyciężyć wadę wymowy, wciąż przyznaje się do pewnej wstydliwości. Aktorstwa uczyła się niemal od zawsze – ukształtował ją słynny Phillip Street Theatre, w którym występowała razem z Naomi Watts. To tam panie rozpoczęły przyjaźń na całe życie – w 1991 roku zagrały razem w filmie Randka na przerwie Johna Duigana, a do dziś pojawiają się wspólnie na branżowych imprezach, pozując do zdjęć i wielokrotnie wspominając w wywiadach, że doskonale się rozumieją. Takie relacje w przemyśle filmowym należą do rzadkości.

Ostatnio dodane