Biografie ludzi filmu

NATALIE PORTMAN. Aktorka, która stała się zjawiskiem

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Dla wielu z nas, jeśli nie dla większości widzów, już zawsze pozostanie rezolutną dwunastoletnią Matyldą, która roztopiła serce Leona zawodowca, choć jej kariera obfituje w wiele znakomitych występów. Jednak zwłaszcza dla kinomanów urodzonych w latach osiemdziesiątych Neta-Lee Hershlag, znana szerzej jako Natalie Portman, rola dziewczynki przyjaźniącej się z zawodowym mordercą stała się symbolem najczystszego aktorskiego talentu. I choć powszechne były obawy, że genialna kreacja w filmie Bessona może nie przerodzić się w równie udaną karierę, Portman nieustannie udowadnia nam, że jest aktorką wybitną.

Tak, jak Meryl Streep bez względu na jakość swoich występów nominacje do Oscara zgarnia seriami, tak niemal każda rola Natalie jest wydarzeniem. Nigdy nie jest to jednak wydarzenie z gatunku „tabloidowych”, ekscytujących kolorowe pisemka – w ostatnich latach Portman przyzwyczaiła nas bowiem do tego, że często wybiera role wymagające, silnie nacechowane emocjonalnie, które trudno określić mianem rozrywkowych. Czarny łabędź (2010), Rycerz pucharów (2015), Opowieść o miłości i mroku (2015) czy wreszcie ubiegłoroczna Jackie to dzieła, w których postaci kreowane przez Natalie są wystawiane na ciężkie próby – przez same siebie, swych bliskich lub czasy, w których żyją.

Z drugiej jednak strony wydaje się, że Portman zdaje sobie sprawę z ograniczeń, jakie może stawiać przed nią decyzja o podążaniu ścieżką wyłącznie mniej przystępnego repertuaru, dlatego w ciągu ostatniej dekady swej kariery występowała nie tylko w emocjonalnych dramatach, ale też w komediach czy superbohaterskich widowiskach. Zawsze jednak wnosiła do tych przedsięwzięć delikatność i grację, z którą najczęściej kojarzą ją fani.

Przybyszka z Ziemi Obiecanej

Choć dziś stanowi jeden z aktorskich filarów Hollywood, Neta-Lee Hershlag przyszła na świat 9 czerwca 1981 roku w Jerozolimie jako jedyne dziecko Shelley Stevens (obecnej agentki Natalie) i Avnera Hershlaga, izraelskiego ginekologa. Tak naprawdę jednak korzenie żydowskie Portman zawdzięcza obojgu rodzicom, ponieważ rodzice i dziadkowie Shelley także wyznawali judaizm. W żyłach Natalie płynie krew obywateli Austrii, Polski, Rumunii, Rosji, a pewnie i wielu innych narodowości, biorąc pod uwagę losy Żydów w całej historii świata. Gdy dziewczynka miała trzy lata, Avner i Shelley przeprowadzili się do Stanów, gdzie ojciec Portman ukończył studia medyczne. Mimo że Natalie posiada dziś podwójne obywatelstwo i większość czasu spędza w USA, w jednym z wywiadów przyznała, że jej miejscem na Ziemi jest Jerozolima: „Kocham Stany, ale moje serce jest w Jerozolimie. To tam czuję się w domu”. Nic dziwnego zatem, że na swój pełnometrażowy debiut reżyserski wybrała adaptację autobiograficznej powieści jednego z najsłynniejszych izraelskich pisarzy, Amosa Oza, która rozgrywa się właśnie w Jerozolimie.

Mając tak kosmopolityczne zaplecze, Nata-Lee nie mogła zostać kimś zwyczajnym. Już w podstawówce opanowała hebrajski, dzięki czemu mogła nie tylko uczyć się w żydowskich szkołach (najpierw w Maryland, a później w Jericho i Long Island, gdzie rodzina Hershlagów przeprowadzała się ze względu na pracę ojca), ale też lepiej zrozumieć losy ojczyzny swych przodków i jej historycznego dziedzictwa. Przez lata, gdy w relacjach Izraela i Palestyny dochodziło do krwawych konfliktów, Natalie cierpiała, jak gdyby traciła właśnie kogoś ze swych bliskich. Kwestie religii jednak nigdy specjalnie jej nie zajmowały – od czwartego roku życia ćwiczyła balet i taniec nowoczesny, a podczas letnich wakacji wyjeżdżała na obozy teatralne. Jak wspomina Portman, była chorobliwie ambitnym i bardzo zdecydowanym dzieckiem – wiedziała, co chce osiągnąć i konsekwentnie dążyła do celu już jako mała dziewczynka. Gdy miała dziesięć lat, w pizzerii na Long Island wypatrzyła ją osoba prowadząca nabór na dziecięce modelki do kampanii Revlon. Rezolutna Natalie odmówiła, bo wiedziała, że nie chce zajmować się modelingiem – interesowało ją aktorstwo, dlatego mniej więcej w tym samym czasie wzięła udział w castingu do wystawianej na off-Broadwayu sztuki Ruthless!, w którym wraz z… Britney Spears była dublerką głównej aktorki.

Kontrowersyjny debiut

W 1993 roku podjęła kolejną próbę zaistnienia w aktorstwie i był to rzeczywisty początek kariery Natalie. Wcieliła się w rolę dwunastoletniej Matyldy w Leonie zawodowcu Luca Bessona i była to kreacja tyleż znakomita, co kontrowersyjna. Na rodziców Portman (która właśnie przed premierą filmu postanowiła przyjąć nazwisko babci) spadła fala krytyki za to, że pozwolili trzynastoletniej wówczas córce zagrać wyjątkowo sensualną dziewczynkę w typie Lolity, która zaprzyjaźnia się z płatnym zabójcą. Choć nie obyło się bez kontrowersji, większość opinii dotyczyła jednak znakomitego aktorstwa Natalie, dla której był to pełnometrażowy debiut (w tym samym 1994 roku zagrała także w shorcie Developing u boku Frances Conroy).

Historia kina pamięta wiele przypadków dziecięcych aktorów, którzy po znakomitych debiutach zupełnie się zatracili, jednak nic takiego nie spotkało utalentowanej Portman – jej kariera rozwijała się harmonijnie, choć rola w Pięknych dziewczynach (1996) Teda Demme’a, gdzie Natalie znowu wcieliła się w zmysłową nastolatkę, zrodziła obawy, że aktorskie emploi piętnastoletniej wówczas dziewczyny może zbyt mocno kojarzyć się z seksownymi lolitkami. Między innymi dlatego scenariusz do Wszędzie, byle nie tu (1999) Wayne’a Wanga musiał zostać poprawiony – Portman nie chciała występować w scenie seksu, a Susan Sarandon (filmowa matka Natalie) oraz sam reżyser poparli decyzję młodej aktorki. I dobrze, bo dziewczyna zagrała w tym komediodramacie świetnie, zdobywając dla filmu Wanga jedyną (a swoją pierwszą) nominację do Złotych Globów.

Niedługo po wspaniałym debiucie u Bessona Portman zaczęła występować u równie lub bardziej znanych reżyserów. W swym kolejnym występie zagrała niepokorną przyrodnią córkę Ala Pacino w znakomitej Gorączce (1995) Michaela Manna, a już rok później pojawiła się we Wszyscy mówią: kocham Cię Woody’ego Allena oraz Marsjanie atakują! Tima Burtona (o tej ostatniej roli mówi: „Nie powiem, że był to mój najwspanialszy moment w kinie, ale przynajmniej mogłam przebywać z Timem Burtonem, a Jack Nicholson uczył mnie gwizdać”). Później na trzy lata zniknęła z ekranów – rozpoczęła naukę w liceum, przygotowując się równocześnie do podwójnej roli w Mrocznym widmie, pierwszym epizodzie Gwiezdnych wojen, jednym z najbardziej oczekiwanych tytułów końca poprzedniego millenium.

Po groteskowo kiczowatym widowisku Burtona Natalie miała już pewne doświadczenie w widowiskowych przedsięwzięciach, jednak występ w kultowej serii scence fiction (o której sama miała co prawda średnie pojęcie) to była zupełnie inna liga. I choć cała trylogia gwiezdnowojennych prequeli jest oceniana nieprzychylnie, to do roli Portman nikt nie miał większych zastrzeżeń. W postać królowej Amidali wcieliła się z dużą pewnością siebie, a trzeba pamiętać, że gdy rozpoczęły się zdjęcia do Mrocznego widma (czerwiec 1997), Natalie miała raptem szesnaście lat. Z tytułem tym wiąże się zresztą pewna anegdota, która doskonale opisuje Portman jako osobę ambitną i mocno stąpającą po ziemi – w 1999 roku opuściła światową premierę pierwszego epizodu Gwiezdnych wojen, bo… uczyła się do egzaminów końcowych w liceum.

W poszukiwaniu aktorskiej dojrzałości

Trzyletnia przerwa pomiędzy występami w Marsjanie atakują i Mrocznym widmie była w zasadzie jedyną, jaką zrobiła sobie Natalie w trwającej już ponad dwie dekady karierze. Oprócz ról w trylogii George’a Lucasa na początku XXI wieku Portman wielokrotnie udowadniała swój talent w najróżniejszych gatunkach filmowych – stworzyła niewielką, ale przejmującą kreację owdowiałej matki we Wzgórzu nadziei (2003) Anthony’ego Minghelli i główną rolę żeńską w kultowym Powrocie do Garden State (2004) w reżyserskim debiucie Zacha Braffa, a w tym samym roku stworzyła także jedną z jej najbardziej docenionych kreacji w znakomitym Bliżej Mike’a Nicholsa. Rola striptizerki Alice w kipiącym od emocji dramacie przyniosła Natalie jej nominację do Oscara, a także premierowego Złotego Globa (później powtórzyła ten sukces przy okazji Czarnego łabędzia). W kolejnych latach Portman grała dużo i regularnie, dopisując do swojego dorobku świetne role w tytułach takich jak V for Vendetta (2005) Jamesa McTeigue’a, do którego zdecydowała się zgolić swe piękne włosy, Jagodowej miłości (2007) Kar-Wai Wonga czy Braciach (2009) Jima Sheridana. Wszystko to były jednak zaledwie przystanki na trasie do największego jak dotąd sukcesu w dorobku Natalie – Czarnego łabędzia Darrena Aronofsky’ego, w którym stworzyła swą najlepszą, najpełniejszą i najbardziej złożoną kreację, nagrodzoną w pełni zasłużonym Oscarem.

Rola baletmistrzyni całkowicie pochłoniętej przez obsesję sukcesu była bezsprzecznie największym wyzwaniem w karierze Portman, z którym jednak poradziła sobie fenomenalnie. Natalie ponownie dała dojść do głosu swej łagodnej naturze, która jednak z czasem, na skutek chorobliwej ambicji i postępującej obsesji bohaterki, zastąpiona zostaje przez najmroczniejsze instynkty. Tak wymagająca rola musiała odcisnąć piętno na wrażliwej aktorce, gdyż kolejne tytuły w jej CV to produkcje o zupełnie innym ciężarze gatunkowym. Typowy rom-kom Sex Story (2011) Ivana Reitmana czy kostiumowa komedia Wasza wysokość Davida Gordona Greena z tego samego roku są do dziś jednymi z najsłabszych pozycji w filmografii Portman, które potwierdziły, że w typowo humorystycznym repertuarze Natalie radzi sobie gorzej niż w dramacie czy thrillerze psychologicznym.

Rok 2011 przyniósł także debiut urodzonej w Izraelu aktorki w Marvel Cinematic Universe – w Thorze Kennetha Branagha wcieliła się w naukowca Jane Foster, wybrankę serca tytułowego herosa, która powróciła także w sequelu z 2013 roku. Dwa lata temu Portman pojawiła się w jednej z głównych ról w nie najlepiej ocenionym Rycerzu pucharów Terrence’a Malicka, a także zanotowała niezwykle dojrzały debiut w postaci Opowieści o miłości i mroku, którym walczyła o Złotą Kamerę w Cannes. Wreszcie nadszedł rok 2016, kolejny znamienny w dorobku Natalie, kiedy to zagrała w swoim pierwszym westernie (i to od razu w tytułowej roli!) Niepokonana Jane Gavina O’Connora, a przede wszystkim stworzyła kolejną kreację z potencjałem oscarowym – w Jackie Pablo Larraína przejmująco wcieliła się w Pierwszą Damę, którą obserwujemy w zmaganiach z traumą zamachu na JFK. Jak na razie obecny awards season nie przyniósł Portman żadnej istotnej nagrody, ale przewiduje się, że to właśnie pomiędzy nią a Emmą Stone rozegra się pojedynek o Oscara w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa.

Choć Natalie lada moment urodzi swoje drugie dziecko (jak ostatnio w swym talk show zauważył Jimmy Kimmel, aktorka była w ciąży także przy okazji swej poprzedniej nominacji do Oscara), nie zamierza zwalniać tempa – w minionych miesiącach zakończyła prace nad czterema kolejnymi produkcjami, z których trzy mają wejść do kin jeszcze w tym roku. Szczególnie obiecująco wyglądają Annihilation, kolejny projekt sci-fi Alexa Garlanda, odpowiedzialnego za świetną Ex Machinę sprzed kilku lat, a także Song to Song, jeszcze jedno wspólne przedsięwzięcie Portman i Terrence’a Malicka. Sporym sukcesem może okazać się także pierwsze anglojęzyczne dzieło złotego chłopca kanadyjskiego kina, Xaviera Dolana – premiera Życia i śmierci Johna F. Donovana zaplanowana jest na 2018 rok, ale już dziś fani talentu Kanadyjczyka zacierają ręce. Natalie Portman na firmamencie hollywoodzkich gwiazd widnieje już od niemal ćwierćwiecza, ale jej kariera wydaje się wciąż rozkwitać – pochodząca z Jerozolimy aktorka ma przecież dopiero trzydzieści pięć lat i dziesiątki wspaniałych ról przed sobą.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane