Mroczny świat Andrew Kevina Walkera | FILM.ORG.PL

Mroczny świat Andrew Kevina Walkera








07.02.2012


Gdy zachwycamy się konkretnym filmem, zapamiętujemy nazwisko reżysera, głównych aktorów, nastrojową muzykę, czy efekty specjalne. W poszukiwaniu podobnych wrażeń wracamy do tych samych autorów, twórców dzieł, które stanowiły dla nas nowy, ważny etap w przygodzie zwanej filmem. Gdzieś pośród napisów początkowych umyka nam jednak jedno nazwisko, bez którego film nie mógłby zaistnieć na szerokim ekranie. Co łączy ?Siedem?, ?8mm? czy ?Jeźdźca bez głowy?? Kim jest ten tajemniczy człowiek, który sprawił że przeraziło nas 7 grzechów głównych i ośmiomilimetrowa taśma? To scenarzysta Andrew Kevin Walker. Jak każdy człowiek w tym zawodzie, będący nieco w cieniu swoich kolegów po filmowym fachu, reżyserów. Człowiek, który spełnia brudną robotę zwaną pisaniem, robotę, która jak powiedział kiedyś amerykański dramaturg Arthur Miller: ?porządkuje chaos, nadaje mu znaczenia?. To, co jednak wyróżnia Walkera spośród innych scenarzystów hollywoodzkiego przemysłu, to świat, jaki postanowił nam ukazywać w swoich opowieściach. Świat mroczny, przesiąknięty strachem i niepewnym oczekiwaniem. Świat ludzi zabłąkanych w swoim szaleństwie, ludzi pozbawionych nadziei. Świat na tyle przerażający, że każdy kolejny scenariusz nie mógł wejść w fazę realizacji bez wcześniejszych zmian dokonywanych przez producentów. Nawet ?Siedem?, który został okrzyknięty jednym z najlepszych thrillerów, spotkał się z próbą stonowania mrocznej atmosfery. Sam scenariusz powstał już w 1991 r. i choć szybko zainteresowała się nim duża wytwórnia, czekał na realizację kolejne 3 lata.

Co kryje się za tak trudną do przyjęcia dla wielu atmosferą strachu i beznadziei? Czego możemy się doszukać w wizjach Walkera? Czy w jego scenopisarskim dorobku można znaleźć światełko nadziei pośród wszechobecnego mroku? Warto przyjrzeć się początkom pracy scenarzysty.

Krypta, dyskietka i potworne wizje?

Gdy najlepszy scenariusz czekał cierpliwie na swoją kolej, Walker nie tracił czasu. Pisał dalej. Pewnie zastanawiacie się, gdzie mógł zadebiutować twórca mrocznego ?Siedem?? W nielicznym gronie znajdą się zapewne ci, którzy nie kojarzą ?Opowieści z krypty?. Tak, zgadza się. Kevin Walker napisał scenariusz do jednego z odcinków kultowego już serialu, który umiejętnie łączył elementy grozy z czarnym humorem. Był rok 1993. Odcinek pt: ?Well cooked Hams? zawitał na małym ekranie.

Nie był to jedyny sfilmowany projekt przed pamiętnym filmem Finchera. W roku 1994 Walker debiutuje w pełnym metrażu scenariuszem w klimatach horroru pt: ?Brainscan? ( W Polsce znany jako ?Elektroniczna ruletka?). Tytułowy ?Brainscan? to nazwa gry komputerowej, znajdującej się na dyskietce, którą pewien nastolatek z przedmieścia znajduje w przesyłce pocztowej. Świat gry okazuje się na tyle przekonywujący, że trudno odróżnić go od tego realnego. Spragniony emocji nastolatek nie zważa na niebezpieczeństwo i wkrótce staje się narzędziem brutalnej zbrodni.

W tym samym roku, w którym na ekrany kin wszedł ?Siedem?, swoją premierę miał jeszcze jeden film, którego autorem scenariusza był Walker. To ?Hideway? ( w Polsce ?Kryjówka diabła?) oparty na bestsellerze Deana. R. Koontza. Pierwszy i nie ostatni raz Walker podjął się adaptacji powieści. Przede wszystkim jednak to film mający dużo wspólnego z wcześniejszymi projektami Walkera. ?Kryjówka diabła? opowiada o ojcu pewnej rodziny, którego po wypadku samochodowym zaczynają prześladować wizje potwornych morderstw. Bohater zaczyna podejrzewać, że po otarciu się o śmierć w jakiś sposób został powiązany z psychopatycznym mordercą napadającym na młode kobiety.

Jak widać, nawet w produkcjach bardziej komercyjnych, w oczekiwaniu na realizacje ambitniejszych scenariuszy, Walker nie odchodzi od konwencji kina grozy. Czuje się w tym najlepiej: brutalne morderstwa, psychopatyczny zabójca, ucieczka przed rzeczywistością, nawiązania do piekła. Walker pracuje nad znakami rozpoznawczymi swojej twórczości. Pomimo bardziej schematycznej konstrukcji historii, trudno dostrzec w nich także większy optymizm. Walker nie zamierzał odpocząć od gęstego mroku. Jedynie go trochę rozrzedził.

Siedem warstw mroku

Świat, jaki postanowił ukazywać nam Walker, miał objawić się w pełni w następnych projektach scenarzysty z Altony. Mowa oczywiście o wspominanym już ?Siedem? i ?8 mm?.

O filmie Finchera powiedziano już z pewnością wiele. Zdążył skupić wokół siebie wiernych wyznawców, być ogłoszonym jednym z najlepszych thrillerów w historii kina, analizowano go pod kątem konstrukcji fabuły, wypunktowano najważniejsze elementy świadczące o fenomenie deszczowego kryminału.

Warto jednak jeszcze raz pochylić się nad światem przedstawionym przez Walkera, w swojej wizji podporządkowanej siódemce. Siedem dni, siedem grzechów, siedem morderstw. Z tej kumulacji (podobno szczęśliwej) liczby, na pierwszy plan wychodzi przede wszystkim siedem grzechów głównych, promieniujących na cały kształt filmowego świata. Mroczna atmosfera scenariusza Walkera to nie tylko półmrok panujący w kolejnych miejscach brutalnych zbrodni, ściany znaczone krwią, nieustanny deszcz. To tylko pewna otoczka. Mrok, w który prowadzi nas Walker, to przede wszystkim wnętrze współczesnego człowieka, odartego z elementarnych uczuć, zachłyśniętego apatią, jakby stała się dla niego nowym rodzajem powietrza- choć zanieczyszczone pozwala na przetrwanie w ogólnej strefie skażenia.

Walker ukazuje nam także dwie postawy, jakie według niego możemy wybrać w takiej sytuacji. Przedstawia je nam za pomocą dwójki głównych bohaterów: młodego i krnąbrnego policjanta Millsa i doświadczonego detektywa Somerseta, dla którego sprawa seryjnego zabójcy jest ostatnią w karierze. Mamy tu do czynienia z pewnym znanym już chwytem w historii gatunku. Wiele razy policyjne duety stanowili ludzi zupełnie różni od siebie, których oprócz koloru skóry, dzieliło także doświadczenie i podejście do sprawy. ?Siedem? czerpie z tych konwencji, ale różnice pomiędzy dwójką policjantów sięgają znacznie głębiej. Dotyczą podejścia do zła, z którym przychodzi im się spotkać nie tylko w związku ze sprawą morderstw, ale w codziennej konfrontacji z drugim człowiekiem. Możemy się o tym przekonać między innymi w rozmowie Somerseta z żoną Millsa. To jeden z niewielu momentów, gdy doświadczony detektyw odkrywa przed nami swoje osobiste przeżycia. W wyniku zwierzeń dziewczyny opowiada historię swojego dawnego związku i przypadkowej ciąży. Wolał, by dziecko nie przychodziło na świat, gdzie panuje przemoc, gdzie mogłoby dorastać w miejscu postępującego rozkładu. Gdzieś pośród wypowiadanych przez niego zdań, pada jednak jedno ważne słowo: ?strach?. Wtedy pierwszy raz go poczuł. Dlaczego ta kwestia jest tak ważna? Ten, może łatwy do przeoczenia moment zdaje się świetnie pasować do słów z książki ?Jak napisać scenariusz filmowy?, gdzie w rozdziale poruszającym kwestie przesłania, autorzy dokonują podziału bohaterów ?Siedem? na ?cyników niezdolnych przyznać się do bezsilności wobec sił, które sprzysięgły się przeciwko nim? i na ?niewinnych, których ta cecha zgubi?. Do dwójki głównych bohaterów ten podział pasuje, jak żaden inny. Walker konfrontuje bowiem ze sobą dwie zupełnie odmienne postawy. Ta, którą wybiera Somerset, to droga kompromisu. Choć detektyw nie zgadza się ze złem tego świata, woli się wycofać, a w ludzkiej apatii, choć także i dla niego trudnej do zaakceptowania – widzi nieuchronny sposób na przeżycie, sposób, który ludzkość już dawno sobie wybrała. Nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Według detektywa apatia jest rozwiązaniem. Mills, to młody człowiek, który nie stracił wiary, że ten świat nie został jeszcze stracony. Niezwykle istotny okazuje się tu dialog pomiędzy dwójką bohaterów w przedostatni dzień śledztwa. To właśnie w nim zawierają się przytoczone wyżej opinie na temat zła, z którym przyszło im się zmierzyć. Mills wypowiada słowa, które zdają się powracać do nas na pustyni jak wspomnienie lepszego świata, w miejscu, gdzie sprzeciw młodego człowieka brutalnie zderza się z rzeczywistością: ?Chcesz by się z tobą zgodzić i powiedzieć: masz rację. To pieprzony burdel. Powinniśmy iść do pieprzonej dziczy. Ale nic z tego. Nie powiem tak. Nie zgadzam się z tobą. Nie. Nie mogę?.

W mrocznym świecie Walkera nie ma miejsca na dobro. Mills obrazuje całą jego naiwność i niedojrzałość. Pozostaje nam pogodzić się z miejscem, gdzie obojętność wyznacza bieg kolejnym dniom, gdzie apatia ?jest cnotą?. Ważne byśmy potrafili ocalić życie własne i najbliższych. Nie możemy się wychylać. Dlatego tak bardzo tragiczne jest zakończenie ?Siedem?, ale zanim przejdę do sceny na pustyni warto wspomnieć o jeszcze jednym bohaterze filmu Finchera. Bez niego nie można by zakończyć układanki zwanej ?światem Walkera?.

John Doe, wykonawca makabrycznych zbrodni, człowiek który skazywał swoje ofiary na dantejskie męki, bez możliwości skruchy, czyniąc ostatnie chwile ich życia piekłem na ziemi.

Wielu z nas pomyślałoby: psychopata, człowiek niepoczytalny, zatracony w swoim szaleństwie. To także powtarza Mills, ale jedna z ostatnich scen zaburza nam ten obraz. Ofiary Johna to nieprzypadkowi ludzi. Życie każdego z nich podporządkowane było faktycznie jednemu z grzechów głównych. Opierało się na nim i wyznaczało ich każde kolejne działanie. Najbardziej przerażający moment w ?Siedem?, to ten, w którym John uświadamia nam tę prawdę i nie możemy jej zaprzeczyć, prawdę na temat ludzkiego grzechu:

?Tylko w tak gównianym świecie? można stwierdzić z powagą, że byli to niewinni ludzie. Ale nie w tym rzecz. Na każdym rogu ulicy widzimy grzech? w każdym domu? i tolerujemy to. Tolerujemy, bo są powszechne. Trywialne. Tolerujemy rano, we dnie i w nocy??.

Seryjny zabójca, choć w sposób najbardziej przerażający, chce obudzić ludzkość. Wyrwać ją z zatracenia, do którego zmierza.

W scenie na pustyni w ten zaplanowany przez Johna plan, wkrada się jednak pewna nieścisłość. To jedyny moment w tym świetnie skonstruowanym scenariuszu, gdzie można dopatrzeć się pewnej niekonsekwencji Walkera. To dwie ostatnie ofiary seryjnego zabójcy. Dlaczego? Stają się nimi niewinne osoby: żona Millsa i jej nienarodzone dziecko. Młody policjant, który ma obrazować grzech gniewu, zostaje do niego sprowokowany. Nie wyznaczał on jego życia, nie charakteryzował jego policyjnej kariery. Ten moment pokazuje jak bardzo Walker chciał ukazać nam dogłębnie mroczny świat, w którym nawet ludzi dobrych nie omija zło. Walker nie zamierzał pozostawić nam choćby światełka nadziei na pustynnej ziemi.

Osiem milimetrów grozy

Cztery lata po najbardziej poruszającej wizji, znów mogliśmy przekonać się o mrocznej wyobraźni amerykańskiego scenarzysty. Na ekrany kin wszedł ?8 mm? Joela Schumachera. Dla wielu ludzi jest to film o wiele słabszy od kultowego już dla nas kryminału Finchera. Potwierdzały to także wyniki sprzedaży. Pomimo doborowej obsady i scenariusza Walkera, film Schumachera okazał się finansowym fiaskiem. Także krytycy byli raczej nieprzychylni ?Ośmiu milimetrom?, czy jednak słusznie?

Pomijając kwestie zmian, jakie podobno miały zajść w scenariuszu bez zgody samego Walkera, ?8 mm? to historia mająca wiele wspólnego ze światem przedstawionym w ?Siedem?. Scenarzysta prowadzi nas przez mroczne podziemie pornografii, które przywodzi na myśl kolejne kręgi dantejskiego piekła. Skojarzenie nie okazuje się przypadkowe, zwłaszcza gdy ?przewodnik? po nielegalnych klubach w jednej ze scen przestrzega głównego bohatera przed ?tańcem z diabłem?. To zdanie kluczowe dla przyszłych losów detektywa Wellsa. Warto przytoczyć je w całości: ?Gdy tańczysz z diabłem, diabeł się nie zmienia, diabeł zmienia ciebie?.

Walker pokazuje, że droga ku prawdzie, nawet z najlepszymi intencjami może zaprowadzić nas do samego piekła. Brzmi znajomo. Tak, jak Mills, detektyw Wells jest zmuszony do konfrontacji swoich dotychczasowych wartości ze światem, który go przeraża i z tajemnicą, na której odkrycie nie jest gotowy. Motyw zemsty i grzech gniewu opanowuje także i bohatera ?Ośmiu milimetrów?.

Kluczowy dla nas moment to odnalezienie przez detektywa twórców makabrycznego nagrania, tytułowej ośmiomilimetrowej taśmy, na której zostało zarejestrowane brutalne morderstwo. To najbardziej zaskakujący moment. Za przedstawicielami przemysłu porno, ludźmi zdegenerowanymi u podstaw, stoi ktoś jeszcze, osoba, z powodu której miała miejsce śmierć na żywo. To przemysłowiec, jeden z najbogatszych ludzi w Ameryce, człowiek cieszący się wielkim szacunkiem. Dlaczego to zrobił? Gdy główny bohater wykrzykuje kolejne pytania, słyszy w dopowiedzi tylko jedno: ?Bo było go na to stać?.

Wbrew zarzutom krytyków o schematycznej konstrukcji fabuły, Walker nie daje nam prostych odpowiedzi, ale zaskakuje na każdym kroku, nie tylko w przypadku zleceniodawcy nagrania, ale także wykonawców zbrodni. Scenarzysta nie pokazuje nam potwora. Za maską mordercy kryje się twarz zwykłego człowieka, który nie miał złego dzieciństwa , który nie znajduje wyjaśnienia dla swoich zbrodni.

 

Tak, jak w przypadku ?Siedem?, mamy tu do czynienia z głęboko pesymistyczną wizją świata, gdzie człowiek dobry i niewinny nie jest w stanie odnaleźć się w świecie grzechu. W ?8 mm? zachodzi jednak pewna różnica. Detektyw Wells jest w stanie wymierzyć sprawiedliwość oprawcom ofiary. Jednak cena jaką za to płaci, wydaje się zbyt wielka, by zakończenie filmu Schumachera uznać za szczęśliwe.

Raj utracony

Świat Walkera zapewne dla wielu mógłby stać się synonimem filmowego pesymizmu. Za mrokiem wyzierającym ze szczelin zakrwawionych ścian pokoi, za morderstwami i porażkami ludzi wierzących w dobro, nie jesteśmy w stanie dostrzec nawet najmniejszego przebłysku nadziei. Niektórzy fani twórczości Walkera zastanawiają się nawet, kim w życiu prywatnym musi być człowiek, który w tak szczegółowy i przekonywujący sposób ukazał nam wnętrze człowieka i obnażył przed nami wszystkie gnieżdżące się w nim okropności. Można powiedzieć, że Walker sprawił, że ujrzeliśmy współczesnego człowieka bez ?komercyjnego makijażu?, który miał nam przyćmić jego prawdziwe oblicze. Z pewnością Walker wybił się z hollywoodzkiego szeregu, co także nie było bez znaczenia dla utrudnień w rozwoju jego mrocznych wizji. Ale czy Walker rzeczywiście zamierza pozostawić nas jedynie w poczuciu zupełnej beznadziei, chce nas zdołować i wraz z Somersetem uznać, ze jedyne co nam pozostaje to zgodzić się z postawą ogółu, a więc wybrać apatię?

Myślę, że celną uwagą stanie się tu cytat z ?Raju utraconego? Miltona, ten sam, którzy policjanci z ?Siedem? znajdują w pierwszym miejscu zbrodni: ?Długa jest droga i ciężka, która z piekła wiedzie ku światłu?. Być może właśnie w tym tkwi nadzieja, jaką wskazuje nam Walker. Poprzez natężenie zła poruszyć, poprzez dogłębną beznadzieję skłonić do refleksji, wstrząsnąć na tyle by gdzieś głęboko w nas pojawił się sprzeciw wobec obojętności, która choć w mniejszym stopniu, pojawia się także i w naszym życiu. Walker nie zapewnia nam miłych wrażeń, nie wskazuje łatwych rozwiązań, ale trudy podróży mogą się opłacić, gdy na końcu uda nam się dotrzeć do własnego utraconego raju.

Latest posts by Piotr Krajski (see all)












Poprzedni tekst

SPOTKANIE Z CIENIEM

Następny tekst

CHRISTOPHER NOLAN POWSTAJE



Tagi:

OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE