Biografie ludzi filmu

MARION COTILLARD. Gwiazda frankoamerykańska

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Nie jest pierwszą francuską aktorką, której udało się w Hollywood, ale niewiele jej rodaczek osiągnęło aż taki sukces za oceanem. W ciągu raptem kilku ostatnich lat grała oblubienice Leonarda Di Caprio, Johnny’ego Deppa i Brada Pitta, a do swoich filmów zapraszali ją tacy geniusze kina jak Woody Allen, Robert Zemeckis i Christopher Nolan. I choć może przebierać w ofertach udziału w wysokobudżetowych amerykańskich projektach, Marion Cotillard ani na chwilę nie zapomina o swych aktorskich korzeniach, równolegle realizując się w znakomitych europejskich filmach. Jak ona to robi?

Większość widzów na świecie dowiedziała się o jej istnieniu w 2007 roku za sprawą brawurowej kreacji, jaką stworzyła w Niczego nie żałuję Oliviera Dahana, pierwszej filmowej biografii Édith Piaf zrealizowanej z takim rozmachem. Cotillard zdobyła za tę rolę wszystkie najważniejsze nagrody, z Oscarem, Cezarem, Złotym Globem i BAFT-ą na czele, z impetem wkraczając na międzynarodową arenę. Bo choć w ciągu poprzednich czternastu lat pracy przed kamerą występowała w popularnych produkcjach francuskich i amerykańskich, nigdy wcześniej – ani, jak się okazało, później – nie osiągnęła tak spektakularnego sukcesu. Nikt nie śmiał kwestionować Oscara dla Marion, która została dopiero drugą w historii Francuzką (po Simone Signoret w Miejscu na górze z 1959 roku) wyróżnioną przez Akademię za główną rolę. Była to też premierowa oscarowa rola zagrana w całości w języku francuskim. Po tylu wyróżnieniach i laurach Cotillard miała tylko jedno wyjście – wykonać kolejny krok w zawodowym rozwoju i na poważnie spróbować swych sił w Hollywood. Nie czekała długo – już kolejny jej film był dużą amerykańską produkcją, w której zagrała u boku wspomnianego nieco wyżej Johnny’ego Deppa.

Dziewica Orleańska

Zanim jednak przyjrzymy się tej części kariery Marion, którą większość z nas zna dobrze lub bardzo dobrze, cofnijmy się do czasów, kiedy Francuzka nie była jeszcze gwiazdą światowego formatu. Cotillard urodziła się 30 września 1975 roku w Paryżu, ale wychowała się w Orleanie, który w historii Francji, Europy i świata zapisał się wielką bitwą wygraną tam przez Joannę d’Arc w trakcie wojny stuletniej. I choć Marion nie wcieliła się w niezwykle ważną dla jej małej ojczyzny postać w filmie Luca Bessona z 1999 roku (zagrała w nim Milla Jovovich), to uczyniła to sześć lat później w teatrze – nigdzie indziej jak właśnie w Orleanie, występując w roli Dziewicy Orleańskiej w sztuce Jean-Pierre’a Loisila. Na scenie Cotillard pobierała pierwsze aktorskie szlify, występując w sztukach swego ojca Jean-Claude’a, także artysty. Dziś wspomina, że jej dom był bardzo kreatywnym miejscem, przez co Marion nigdy tak naprawdę nie brała pod uwagę zajęcia innego niż aktorstwo.

Przed kamerą po raz pierwszy stanęła w 1993 roku i bardzo szybko miała okazję wykorzystać swoją znakomitą jak na Francuzkę angielszczyznę – wystąpiła w serialowej wersji Nieśmiertelnego i choć sama produkcja nie była niczym szczególnym, Cotillard dała do zrozumienia, że jako aktorka gotowa jest do podjęcia każdego wyzwania, także międzynarodowego. The Story of a Boy Who Wanted to Be Kissed Philippe’a Harela z 1994 roku było jej pełnometrażowym debiutem, a zarazem pierwszą główną rolą. Od początku swej filmowej kariery Marion zdefiniowała swoje aktorskie atrybuty dość jasno – jej delikatne usposobienie i krucha natura predysponowały ją do historii miłosnych, w których do dziś z powodzeniem występuje. Nie wypełniają one rzecz jasna całości dorobku Cotillard, jednak często występuje ona właśnie w roli ukochanej głównego bohatera lub – gdy sama jest protagonistką – kobiety zaangażowanej w intensywny emocjonalnie, często destrukcyjny związek. Pierwszą absolutnie pierwszoplanową rolę Marion zagrała w 1996 roku w telewizyjnym filmie Chloé Dennisa Berry’ego, gdzie wcieliła się w nastolatkę, która w wyniku splotu niefortunnych zdarzeń zostaje wciągnięta w prostytucję. Choć dziś niewielu Francuzów pamięta o tym filmie, dla Cotillard było to duże wydarzenie – nie tylko ze względu na to, że była główną bohaterką tej historii, ale też dlatego, iż miała okazję wystąpić u boku Anny Kariny, prawdziwej legendy francuskiego kina.

Kasowy przełom

Marion nie była postacią szczególnie rozpoznawalną nawet we Francji, dopóki nie wystąpiła w roli dziewczyny Samiego Naceriego w niezwykle popularnej serii Taxi. Za występ w pierwszej części, nakręconej w 1998 roku przez Gérarda Pirèsa, otrzymała nominację do Cezara w kategorii Najbardziej obiecująca aktorka, a wobec komercyjnego sukcesu filmu zdecydowała się powrócić do roli Lilly Bertineau także w jego dwóch kontynuacjach. Rola w Taxi zmieniła status Cotillard z „rozpoznawalna” na „popularna”, co z kolei pozwoliło aktorce na spróbowanie sił w Hollywood, dokąd przeniosła się w 2003 roku. Wystąpiła wtedy w Dużej rybie Tima Burtona w roli (a jakże) ukochanej Willa Blooma (Billy Crudup), człowieka starającego się odkryć prawdziwą historię swojego niesamowitego ojca, Eda (Albert Finney). Rola nie należała do szczególnie znaczących, ale pojawienie się w filmie tak uznanego twórcy miało swoją wagę. Kolejne lata upłynęły Marion na skakaniu przez Atlantyk – starała się łączyć europejską część swej kariery (zagrała m.in. u Lucile Hadzihalilovic w Niewinności i w Bardzo długich zaręczynach Jean-Pierre’a Jeuneta w nietypowej dla siebie roli mściwej Tiny Lombardi) z budowaniem reputacji w Hollywood, gdzie wystąpiła także u Abla Ferrary w quasi-religijnej Marii oraz u samego Ridleya Scotta w Dobrym roku, w którym obiektem jej uczuć był Russell Crowe. Zaraz potem przyszedł pamiętny rok 2007, kiedy to Cotillard wskoczyła na poziom nieosiągalny dla większości francuskich, a pewnie i światowych aktorek.

Rola w Niczego nie żałuję zmieniła wszystko. Nie dość, że na jej potrzeby Marion zdecydowała się na świadomą bezsenność, z powodu której chronicznie cierpiała Piaf, dokonując pierwszego tak ogromnego poświęcenia dla filmu, to jeszcze niebywały sukces nie tyle samego dzieła (które wielu krytyków uznało za nierówne i chaotyczne), ale właśnie kreacji Cotillard sprawił, że jej kariera nabrała niesamowitego rozpędu. Po zdobyciu Oscara Marion została błyskawicznie zwerbowana przez Hyldę Queally, jedną z najważniejszych hollywoodzkich agentek i najpotężniejszych kobiet w Krainie Snów w ogóle, która z miejsca zaczęła budować prawdziwie imponującą karierę swej nowej podopiecznej. Reszta jest historią: Queally załatwiła Cotillard występy w najbardziej oczekiwanych produkcjach, takich jak Wrogowie publiczni (2009) Michaela Manna, Nine: Dziewięć (2009) Roba Marshalla czy Incepcja (2010) Christophera Nolana, gdzie zagrała niezwykle mroczną postać ukochanej głównego bohatera. Jednocześnie Marion nie zamierzała zaniedbywać francuskiej kinematografii, w ramach której wciąż ściśle współpracowała z partnerem Guillamem Canetem, grając u jego boku i/lub w jego filmach, takich jak Niewinne kłamstewka z 2010 roku. Dwa lata później Cotillard zagrała kolejną wybitną, choć nie docenioną należycie rolę w Z krwi i kości Jacques’a Audiarda. Wcieliła się postać trenerki orek Stéphanie, która traci obie nogi w wypadku. Jej bohaterka, pozostająca w niełatwej relacji uczuciowej z brutalnym i prostym Alim (znakomity Matthias Schoenaerts), ujawnia wszelkie cechy, z których znamy aktorstwo Marion – kruchość, potrzebę bycia kochaną, ale jednocześnie godność i ukrytą siłę. Występ w Z krwi i kości był najlepszym w dorobku Cotillard od czasu Niczego nie żałuję, choć nie zyskał podobnej liczby wyróżnień (skończyło się na nominacjach do BAFT-y, Złotych Globów oraz nagród Critics’ Choice i Gildii Aktorów).

Świetlana przyszłość

W ostatnich latach kariera dziewczyny z Orleanu nie traci impetu, a wydaje się wręcz, że rozwija się coraz intensywniej. Po Europejskiej Nagrodzie Filmowej i kolejnej nominacji do Oscara w 2014 roku za rolę w Dwóch dniach, jednej nocy braci Dardenne Marion Cotillard pozostaje w pełnym gazie. W samym tylko 2016 roku wystąpiła w czterech dużych produkcjach: Z innego świata Nicole Garcii i To tylko koniec świata Xaviera Dolana, które miały swą premierę podczas festiwalu w Cannes, oraz Sprzymierzonych Roberta Zemeckisa i Assassin’s Creed Justina Kurzela. Zestawienie tych tytułów jest najlepszych podsumowaniem zawodowej filozofii Marion – by łączyć kino autorskie z komercyjnym, produkcje międzynarodowe z typowo amerykańskimi widowiskami. Filozofia ta wymaga od Cotillard niezwykłych nakładów ambicji i poświęcenia, zważywszy na to, że oprócz pracy na planach filmowych artystka pisze i wykonuje piosenki (m.in. w ramach kampanii Lady Dior, których jest twarzą od 2008 roku), a jej dorobek w zakresie działalności charytatywnej i filantropijnej zawstydziłby niejedną fundację. Nic nie wskazuje jednak na to, że Marion zmęczona jest tym stylem życia – tym bardziej, że za swe zasługi dla francuskiego dziedzictwa została odznaczona najwyższym wyróżnieniem dla przedstawiciela kultury, Kawalerem Orderu Sztuki i Literatury. W 2017 roku zobaczymy ją w kolejnych dwóch filmach (oba są francuskimi produkcjami), a można być pewnym, że Hylda Queally ma w zanadrzu kilka hollywoodzkich propozycji dla swojej klientki.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane