Biografie ludzi filmu

KATE WINSLET. Ewolucja kobiety, ewolucja aktorki

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Z pewnością jest jedną z największych współczesnych aktorek. Była siedmiokrotnie nominowana do Oscara, choć tylko jedno z tych wyróżnień zdołała przekuć w statuetkę. Jest  właścicielką trzech Złotych Globów, tyluż nagród BAFTA i Europejskich Nagród Filmowych, a także Honorowego Cezara, którego w 2012 r. otrzymała od Francuskiej Akademii Sztuki i Techniki Filmowej. Od dwóch lat w hollywoodzkiej Alei Sław błyszczy gwiazda z jej nazwiskiem, a tymczasem Kate Elizabeth Winslet pozostaje tą samą skromną i prawdomówną dziewczyną z Reading w hrabstwie Berkshire.

Prawdopodobnie niewielu widzów poza Wielką Brytanią wie, że Kate zaczynała na małym ekranie. Nie jest to może szczególne zaskoczenie, bo często to właśnie telewizyjna sława prowadzi młodych adeptów sztuki aktorskiej do świata kina. Tyle że w przypadku Winslet powyższy schemat nie znalazł zastosowania – kilkanaście serialowych występów raczej nie zrobiły z niej gwiazdy TV, choć musiały okazać się wystarczającym doświadczeniem, by mogła przekonać do siebie nie tak jeszcze sławnego Petera Jacksona. Na castingu do Niebiańskich istot Kate pokonała sto siedemdziesiąt cztery inne dziewczęta i w ten sposób dziewiętnastoletnia Brytyjka zadebiutowała w nowozelandzkim filmie kinowym.

Dziś, dziesiątki nagród i setki nominacji później, Winslet uchodzi za jedną z najbardziej utalentowanych, a jednocześnie najskromniejszych i najbardziej trzeźwo myślących aktorek. Nie zdarzają jej się wpadki – nawet gdy występuje w filmie tak miernym jak Niezgodna, błyszczy na tle kiepskiej jakości materiału, nie schodząc poniżej wyznaczonego samej sobie poziomu. Regularność, z jaką zdobywa Oscarowe nominacje, świadczy o tym, że karierę rozwija świadomie, dobierając role tak, by mogła dać im jak najwięcej. Według niektórych źródeł jeden z recenzentów Niebiańskich istot napisał w 1994 roku, że Kate Winslet już zawsze będzie kojarzona z rolą w filmie Jacksona i nigdy nie zostanie gwiazdą. Co prawda nie udało mi się dotrzeć do tej recenzji, ale jeśli to prawda, ten człowiek musi nieźle pluć sobie dziś w brodę!

Kate Winslet to aktorka, która nie zwykła obniżać lotów. Nie ma w jej filmografii ról, w których wypadłaby słabiej lub mniej przekonująco. Co ciekawe, z równym powodzeniem wciela się w kobiety silne, jak Joanna Hofmann ze Steve’a Jobsa, i delikatne, jak jej bohaterki z Lektora i Małych dzieci. Niegdyś grywała buntowniczki – nie tylko w Niebiańskich istotach, ale także choćby w Świętym dymie Jane Campion z 1999 roku, gdzie stoczyła brawurowy aktorski pojedynek z Harveyem Keitelem. I wyszła z niego zwycięsko! Dziś Kate Winslet, która na całym świecie stanowi symbol naturalnego kobiecego piękna, nietkniętego hollywoodzkim plastikiem, gra kobiety silne, niezależne, wręcz władcze. Ewolucja kobiety znalazła odbicie w ewolucji aktorki.

Na polskich ekranach goszczą właśnie Psy mafii, w których Kate wciela się nietypową dla siebie rolę – zagrała bezwzględną szefową mafii. Jak sama przyznała, był to jeden z niewielu przypadków w jej karierze, kiedy zupełnie nie identyfikowała się ze swoją postacią. Premiera najnowszego filmu Johna Hillcoata to doskonała okazja, by przyjrzeć się wcześniejszym rolom Winslet. W poniższym, bardzo subiektywnym zestawieniu znalazło się kilka kreacji, w których jej identyfikacja z postacią była z pewnością o wiele łatwiejsza.

SUBIEKTYWNY WYBÓR NAJLEPSZYCH RÓL KATE WINSLET

Zakochany bez pamięci (USA 2004, reż. M. Gondry) – nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie wywarł na mnie film Michela Gondry’ego. Być może trafił na wyjątkowo rozwiniętą wówczas wrażliwość wchodzącego w dorosłość chłopaka, a może po prostu tak sugestywnie opowiada o rozpadzie miłości i pamięci. Bez względu na to, co bezpośrednio wpłynęło na to, że Zakochany bez pamięci nadal tkwi w mej głowie w szufladce z napisem WOW!, wrażenie to nie byłoby tak silne, gdyby nie fenomenalne aktorstwo. Do dziś uważam, że to właśnie Jimowi Carreyowi i Kate Winslet należały się Oscary za role pierwszoplanowe w 2005 roku – tymczasem ona musiała zadowolić się nominacją, zaś on mógł tylko trzymać kciuki za filmową partnerkę, gdyż nie został nawet wyróżniony. Obie kreacje robiły niesamowite wrażenie – najpierw wzajemne uczucie, a potem rosnąca między bohaterami niechęć budziły w widzach całą gamę najskrajniejszych uczuć, od sympatii po wrogość, od wzruszenia po dojmujące przygnębienie. Zakochany bez pamięci to popis Kate nieszablonowej, wyrazistej, nieco szalonej. To rola, do której trudno porównać którąkolwiek inną jej kreację – jedynie  młodzieńcza energia z Niebiańskich istot może być punktem odniesienia dla niebieskowłosej Clementine Kruczynski.

the-reader-kate-winslet

Lektor (USA/Niemcy 2008, reż. S. Daldry) – bodaj najbardziej wzruszająca rola Kate Winslet. Nie mam na myśli wzruszenia melodramatycznego, takiego jak w hitowym Titanicu Jamesa Camerona, dzięki któremu młoda Brytyjka – nomen omen – wypłynęła na szerokie wody. Nie, chodzi mi o coś innego – o wzruszenie oparte na współczuciu, empatii, na zrozumieniu tragicznego położenia bohaterki, która ze wstydu przed własnymi niedoskonałościami skazuje się na tragiczny los. Hanna, motornicza berlińskiego tramwaju i była członkini SS, nawiązuje romans z nastolatkiem, który staje się dla niepiśmiennej kobiety tytułowym lektorem – czytając jej słynne powieści i opowiadania, chłopak otwiera przed nią światy, których sama nigdy by nie poznała. Rola Winslet ma w sobie niezwykłą szlachetność i niewinność, co wobec wojennej przeszłości jej bohaterki może wydawać się paradoksalne. Kate daje Hannie uczciwość, która nakazuje kobiecie przyznać się do winy, i odwagę, dzięki której godnie znosi swój tragiczny los.

holiday-kate-winslet-jack-black

Holiday (USA 2006, reż. N. Meyers) – zanim wystąpiła w filmie Nancy Meyers, Kate Winslet grała niemal wyłącznie w historiach dramatycznych i obyczajowych. Holiday, urocza komedia romantyczna wykorzystująca znany skądinąd motyw zamiany miejsc, wreszcie pozwoliło brytyjskiej aktorce na wyjście z ciasnego gorsetu dramatu i wykorzystać nieco humoru w procesie kreowania postaci. I wyszło znakomicie! Film Meyers należy do tej rzadko spotykanej kategorii rom-comów, która nie powoduje mdłości i zgrzytania zębami. Holiday jest autentycznie zabawne, w czym duża zasługa Kate, wcielającej się w przeciętną do bólu trzydziestolatkę z Londynu, która zamienia się domami z bogatą mieszkanką Los Angeles. Nieco niezdarna Iris (Winslet dwukrotnie wcielała się w postać o tym imieniu) urzeka swoją bezpretensjonalnością i nieskrępowaniem w okazywaniu entuzjazmu. Aż żal, że chyba jeszcze tylko Rzeź Romana Polańskiego pozwoliła Kate na powrót do bardziej humorystycznego aktorstwa.

little-children-kate-winslet

Małe dzieci (USA 2006, reż. T. Field) – rok 2006 był zdecydowanie jednym z najbardziej udanych w bogatej karierze Winslet. Wystąpiła we wspomnianym wyżej Holiday, Wszystkich ludziach króla, a przede wszystkim w szeroko docenianych Małych dzieciach Todda Fielda. Reżyser powraca w tym filmie do tematu skomplikowanych związków na tle relacji rodzinnych, który poruszał już w swoim fabularnym debiucie Za drzwiami sypialni. Kate wciela się tu w znużoną swoim małżeństwem trzydziestolatkę Sarę, która nawiązuje płomienny romans z przystojnym Bradem. Oboje przyprowadzają dzieci na ten sam plac zabaw, oboje też tkwią w związkach, które nie przynoszą im satysfakcji. Małe dzieci z dużą wrażliwością traktują temat małżeńskiej niewierności – Field nie osądza swych bohaterów, ale też nie usprawiedliwia ich działań. Zadaje raczej pytanie o to, co tak naprawdę popycha mężów i żony do poszukiwania szczęścia poza domem rodzinnym. Ekranowy związek Winslet i Patricka Wilsona ma w sobie mnóstwo ekranowej chemii – to prawdziwy filmowy romans, w którym aż kipi od namiętności i czułości. Ujęciem na plaży, które jest dosłownym nawiązaniem do słynnej sceny ze Stąd do wieczności Freda Zinnemanna, reżyser podpowiada nam jak silne jest uczucie pomiędzy bohaterami. W swojej roli Kate wielokrotnie daje jednak do zrozumienia, że osobiste szczęście może czasem znaczyć mniej niż dobro rodziny.

Steve Jobs

Steve Jobs (USA 2015, reż. D. Boyle) – to wielka sztuka zagrać w filmie biograficznym tak, by przyćmić tytułowego bohatera. W 2014 roku dokonała tego Felicity Jones w Teorii wszystkiego, w 2015 roku zaś powtórzyła ten wyczyn Kate Winslet, brawurowo wcielając się w Joannę Hoffman, wieloletnią przyjaciółkę i doradczynię tytułowego bohatera. Oglądając najnowszy film Danny’ego Boyle’a, przyłapałem się na tym, że czekałem tylko na moment, gdy na ekranie pojawi się Kate. Nieco manieryczne aktorstwo Michaela Fassbendera zasługuje być może na uznanie, ale to fenomenalna charyzma Winslet powoduje, że Steve Jobs jest filmem żywym, dynamicznym. Hoffman w jej wykonaniu to osoba, która nie ugina się pod ciężarem geniuszu swego przyjaciela, a gdy zachodzi potrzeba, potrafi wymierzyć mu prawdę niczym bokserski cios. To prawdziwa baba z jajami, dzięki której główny bohater nie zatraca się w samouwielbieniu i potrafi zmusić się do naprawienia popełnionych przez siebie błędów. Można pokusić się o stwierdzenie, że to Hoffman/Winslet sprawia, że Jobs/Fassbender staje się nie tylko wielkim wizjonerem, ale także człowiekiem.

korekta: Kornelia Farynowska

kate-winslet-387359

Ostatnio dodane