Biografie ludzi filmu

JESSICA CHASTAIN. Szczerość ponad wszystko

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Choć dziś trudno w to uwierzyć, jeszcze 10 lat temu o Jessice Michelle Chastain nie słyszał zupełnie nikt. Przed rokiem 2011, kiedy premierę miało aż pół tuzina tytułów z udziałem rudowłosej aktorki, znali ją jedynie zapaleni fani Ostrego dyżuru, Veroniki Mars czy Prawa i bezprawia, którzy mogli kojarzyć ją z pojedynczych epizodów w tych serialach. Obecnie Chastain to nazwisko, które pojawia się na liście życzeń najważniejszych producentów i reżyserów Hollywood, a wszystko wskazuje na to, że najlepsze wciąż przed nią.

Jessica, w przeciwieństwie do bohatera jednej z ostatnich sylwetek, Javiera Bardema, nie urodziła się w rodzinie od pokoleń zajmującej się kinem, nie miała także łatwego dzieciństwa – jak szczerze wyznała w jednym z wywiadów, ona i jej rodzeństwo często chodzili spać głodni. Samotnie wychowująca ich matka robiła wszystko, by zapewnić byt swej rodzinie, ale w pojedynkę zazwyczaj niewiele mogła zdziałać. Choć Chastain znała swego biologicznego ojca – był nim muzyk Michael Monasterio – w jej akcie urodzenia figuruje mało przyjemny zwrot „ojciec nieznany”. Jessica znacznie lepszą relację zbudowała z ojczymem-strażakiem, ale problemy natury rodzinnej i ekonomicznej na pewno nie pozostały bez wpływu na rudowłosą nastolatkę, która w czasie liceum pozostawała odludkiem. Jak to często bywa w przypadku aktorów, występy na scenie czy przed kamerą stały się dla niej formą ekspresji, do której nie była przyzwyczajona na co dzień. Ten swoisty ekshibicjonizm spodobał się jej i stał się czymś w rodzaju wentylu bezpieczeństwa dla psychiki tej młodej kobiety.

Gdy jednak już na dobra wkradła się do świadomości widzów i krytyków, zrobiła to w naprawdę wielkim stylu.

Choć była dość zahukaną nastolatką i szkolne zajęcia nie były jej największą pasją, udało jej się dostać do prestiżowego Juilliard, instytucji kształcącej najlepszych amerykańskich artystów, od muzyków przez tancerzy do aktorów właśnie. Chastain otrzymała także stypendium, finansowane – zgodnie z modelem stosowanym w Juilliard – przez uznaną osobistość ze świata sztuki. W jej przypadku był to Robin Williams, któremu Jessica nigdy nie podziękowała osobiście za pomoc, choć wysłała mu dziesiątki liścików z wyrazami wdzięczności. Gdy po wielu latach w jednej z restauracji w Los Angeles Williams usiadł przy stoliku obok, Chastain spanikowała. Chciała poczekać z podejściem do niego, aż słynny komik skończy posiłek, ale nie zdążyła – w pewnym momencie jej dobroczyńca zerwał się i wybiegł z restauracji, a jej nigdy nie było dane wyrazić ogromu wdzięczności za jego pomoc. Aktor zmarł w 2014 roku, jednak Jess Weixler, najlepsza przyjaciółka Jessiki, twierdziła, że podczas jednej z rozmów z Williamsem przyznał jej się, że widział wszystkie filmy z udziałem Chastain. Chyba trudno o większy wyraz uznania dla podopiecznej ze strony jej mecenasa.

Wobec bardzo nieśmiało rozwijającej się kariery telewizyjno-filmowej (poza niewielkimi epizodami w serialach i niekontynuowanych pilotach przez pierwsze cztery lata kariery Jessica tak naprawdę nie zaistniała przed kamerą) Chastain próbowała swych sił na scenie. Jednak także i na tym polu nie mogła pochwalić się sukcesami, gdyż jej role w inscenizacjach Wiśniowego sadu Czechowa i Żony Rodneya Richarda Nelsona zostały przyjęte bardzo chłodno. Również występ u Ala Pacino w Salome Oscara Wilde’a nie spotkał się z entuzjazmem, choć aktor-reżyser po pięciu latach nakręcił także fabularno-dokumentalną wersję tego spektaklu i ponownie zaufał umiejętnościom Chastain. W 2011 roku, gdy projekt Pacino ujrzał światło dzienne, Jessica po raz pierwszy miała swoje pięć minut, a w zasadzie chciałoby się rzec – dwadzieścia pięć. W tamtym roku rudowłosa aktorka pojawiła się w aż siedmiu produkcjach, z czego pięć było dużymi pełnometrażowymi filmami fabularnymi. Po kinowym debiucie w tytułowej roli w Jolene (2008) Dana Irelanda, gdzie przejmująco zagrała dużo młodszą od siebie dziewczynę wykorzystywaną przez kolejnych mężczyzn, kariera Jessiki nie nabrała zawrotnego tempa – jedynym wartym uwagi filmem, w którym pojawiła się do roku 2011 był thriller szpiegowski Dług Johna Maddena. Zagrała tam agentkę Mossadu ścigającą nazistowskiego zbrodniarza, ale choć zarówno film, jak i rola Chastain prezentowały wysoki poziom, Dług nie wywołał większego rezonansu. Na prawdziwe sukcesy Jessica musiała poczekać jeszcze kilkanaście miesięcy.

Gdy jednak już na dobra wkradła się do świadomości widzów i krytyków, zrobiła to w naprawdę wielkim stylu. Role w Drzewie życia Terrence’a Malicka, Służących Tate’a Taylora, Koriolanie Ralpha Fiennesa czy Take Shelter Jeffa Nicholsa znacząco różniły się od siebie, podobnie jak tonacje samych filmów, ale Chastain nadała im wszystkim wspólny mianownik – subtelność i finezję. Bez względu na to, czy jest kochającą matką anonimowej amerykańskiej rodziny, bogatą, bezdzietną i nieco naiwną damą w latach 50. XX wieku czy żoną rzymskiego generała, Jessica nadaje swym postaciom szlachetną grację, dzięki której od jej bohaterek trudno oderwać wzrok. Najbardziej wyrazistą z nich jest oczywiście Celia Foote ze Służących – postać tyleż niepasująca do ograniczonego ideologicznie środowiska bogatych białych żon, co moralnie stojąca ponad nimi. Prostolinijna, nieco infantylna, jednak dobroduszna Celia i jej słodko-gorzki żywot chwytała za serce, a kreacja Chastain spotkała się z uznaniem wielu gremiów przyznających najważniejsze nagrody, choć żadna z premierowych nominacji – m.in. do Oscara, Złotego Globu, nagrody BAFTA czy Screen Actors Guild – nie zamieniła się w statuetkę. We wszystkich tych przypadkach Jessica musiała uznać wyższość swej partnerki z planu, Octavii Spencer.

Ostatnio dodane