Biografie ludzi filmu

DANUTY SZAFLARSKIEJ recepta na długowieczność: kochać życie

Danuta Szaflarska (1915-2017)

Autor: Berenika Kochan
opublikowano

„Naprawdę wierzyłem, że ona nigdy nie umrze” – napisał w mediach społecznościowych filmowiec Andrzej Saramonowicz. W jej śmierć uwierzyć trudno, aktorka przed kamerą i na deskach teatru aktywna była niemal do niepowtarzalnego na skalę światową końca. 19 lutego 2017 zmarła w wieku stu dwóch lat wybitna Danuta Szaflarska, która dzięki swoim rolom dla nas będzie żyć wiecznie.

W kinie byłam pierwszy raz, mając sześć lat. Do dziś widzę tę lokomotywę z filmu braci Lumière, która jedzie wprost na mnie.

Urodzona w 1915 roku w Kosarzyskach na Sądecczyźnie. 6 czy 20 lutego? Te daty podają różne źródła. Pani Danusia wyjaśniła, że datę urodzenia na 20 zmieniła jej w dokumentach przesądna mama (jak dodała, „wstyd o tym mówić”), bo we wsi żyła wówczas obłąkana Dorota, a 6 lutego przypadały jej imieniny. Przygodę z aktorstwem rozpoczęła w okresie międzywojennym jeszcze w Nowym Sączu, a w połowie lat trzydziestych wyjechała na studia do Warszawy. Gdy otrzymała Dyplom Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej, w poszukiwaniu szczęścia wyruszyła do Wilna. Rozpoczęła się wojna. Nie na tyle jeszcze namacalna, by przeszkodzić Szaflarskiej w debiucie w spektaklu Szczęśliwe dni. Do 1941 roku aktorka grywała w Teatrze Polskim w Wilnie, a do momentu wybuchu powstania warszawskiego, już w stolicy, w teatrach konspiracyjnych. Z Wilna do Warszawy przyjechała już jako żona muzyka Jana Ekiera, z którym miała córkę Marię. Pani Danuta służyła w powstaniu warszawskim jako łączniczka, szczęśliwym zrządzeniem losu kilka razy uniknęła śmierci.

W trakcie powstania środowisko inteligenckie nie stroniło od kultury. Szaflarska nieraz wspominała koncert, który dawał w budynku na Koszykowej jej mąż pianista. Kule wlatywały przez okna budynku, a on grał, grał… Film o muzyce ulicznej okupowanej Warszawy, pierwszy polski film powojenny, Zakazane piosenki (1946) (wystąpiły w nim również Alina Janowska i Hanka Bielicka), przyniósł jej bodaj największą sławę. Jeszcze przed premierą zdjęcie aktorki ukazało się na okładce pierwszego numeru magazynu Film, który wyprzedał się podobnie szybko, jak później bilety do kin.

Występy artystki nie podobały się jednej tylko osobie. Jej mężowi, który wyznawał tradycyjny model rodziny: kobieta gotuje, mężczyzna pracuje. Szaflarska postawiła mu ultimatum: rzucę aktorstwo, jeśli ty rzucisz muzykę. Choć związek rozpadł się, to ponoć nie przez tę różnicę zdań.

Zawód aktorski zagraża trwałości małżeństwa.

Po Zakazanych piosenkach kariera Szaflarskiej nabrała rozpędu. Do 2015 roku grała w średnio dwóch, trzech filmach i spektaklach (do tego w spektaklach Teatru Telewizji) rocznie. Niezapomniane postaci u najlepszych reżyserów: Leonarda Buczkowskiego (prócz Zakazanych piosenek, wystąpiła u niego również w Skarbie), Stanisława Różewicza (Głos z tamtego świata, 1962), Tadeusza Konwickiego (Dolina Issy, 1982), Andrzeja Wajdy (Korczak, 1990) czy u Agnieszki Holland (Janosik. Prawdziwa historia, 2007). Twórcy filmu i teatru wspominają, że z każdej swojej bohaterki tworzyła surowy kryształ. Prawdziwy, wyróżniający się blaskiem, wręcz wyznaczający grę pozostałych członków zespołu aktorskiego.

Dolina Issy

Choć nie wiadomo, czy pani Danusi spodobałyby się wszystkie te wychwalające memoriały. Nie lubiła ponoć jubileuszów i pogrzebów ze względu na fakt, iż obyczaj nakazuje o świętującym bądź zmarłym mówić tylko dobrze. „To nie może być szczere”, skwitowała.

Paweł Supernak, Zdjęcie do depeszy PAP pt. Danuta Szaflarska świętuje 100. urodziny

Wyszła za mąż po raz drugi, za spikera radiowego Janusza Kilańskiego, któremu urodziła córkę Agnieszkę. Wcześniej planowała ślub z pionierem polskiej transplantologii i aktywnym taternikiem, Tadeuszem Orłowskim, największą miłością swojego życia. Dlaczego nie wyszło? O tym pani Danusia nie chciała nigdy opowiadać.

Udzielała się zawodowo do listopada 2016 roku, dopóki stwierdziła, „że jej się nie chce”. W ostatnich latach stworzyła kreacje między innymi babci Janosika, starej zielarki w Pokłosiu Pasikowskiego, staruszki na wózku inwalidzkim w Między nami dobrze jest Grzegorza Jarzyny, a także Berty Gardo w węgierskim filmie obyczajowym Mama i inne cudaki z naszej rodziny Ibolyi Fekete.

Najtrudniejsze dla kobiety jest, jak kończy trzydzieści lat, bo wtedy wie, że opuszcza młodość. Tak stało się ze mną. A potem to już była tylko zabawa! Pięćdziesiąt, siedemdziesiąt, dziewięćdziesiąt!

Dziennikarze pytali o receptę na długowieczność. „Kochać, doceniać życie”, odpowiadała. Zamiast narzekać na problemy starości, żyć chwilą, z wdzięcznością za to, co się ma. (Reżyserka Dorota Kędzierzawska opowiada, jak przy produkcji Pora umierać musiała prosić: „Danusiu, idź wolniej, grasz przecież starszą kobietę!”) Przestać pędzić, uśmiechać się. Danuta Szaflarska akceptowała życie, jakim jest, jak mawiała, wszystkie jego „barwy, cienie i odcienie”. Dwa małżeństwa, niespełniona miłość, dwójka dzieci, wojna i wielka kariera, przeprowadzki, możliwości, wzloty i upadki. Takie jest życie. „Każde życie jest cudem” – myślała sobie, gdy jako mała dziewczynka godzinami oglądała mieszkające w trawie owady. W pełni świadomie, bo już wtedy wiedziała, że właśnie tak jest.

korekta: Kornelia Farynowska

Między nami dobrze jest

Ostatnio dodane