DANIEL CRAIG. Pierwszy blondyn Zjednoczonego Królestwa | FILM.ORG.PL

DANIEL CRAIG. Pierwszy blondyn Zjednoczonego Królestwa

Craig nie należy dziś do grona największych gwiazd filmowych – dziewczęta raczej nie tracą dla niego głowy, a panowie raczej nie obierają go sobie za wzór.








Dawid Myśliwiec
02.12.2015


Nazywam się Bond. James Bond – dźwięk tych słów z pewnością wywołuje w nim jednocześnie agresję i niemoc, wszak to właśnie niemal wyłącznie z nimi kojarzy go świat już od blisko dekady. Choć w XXI wieku wystąpił już w ponad dwudziestu filmach, prawdopodobnie już do końca kariery będzie wyłącznie agentem 007. W dodatku pierwszym blondwłosym agentem 007. Z takim bagażem niełatwo planować profesjonalny rozwój. Ale komu miałoby się to udać, jeśli nie Danielowi Craigowi? To przecież facet, który uwiódł samą Larę Croft!

Przyznam się, bo nie ma co ukrywać – bardzo długo nie lubiłem Craiga. Uważałem, że jego zdolności aktorskie są, mówiąc eufemistycznie, nie najwyższe, a chyba żaden film z jego udziałem nie przypadł mi do gustu. Nie byłem więc szczególnym entuzjastą jego wyboru na nowego odtwórcę roli Bonda, chociaż, gwoli ścisłości, nie należę również do największych fanów agenta 007. Paradoksalnie jednak to kreacja, co do której można było mieć najwięcej obaw, spowodowała, że doceniłem aktorskie emploi Brytyjczyka. To właśnie takiej roli potrzebował – powściągliwej, niewymagającej dramatycznych szarż i psychologicznej głębi, choć James Bond w jego wykonaniu na pewno stał się bardziej wielowymiarową postacią.

Daniel Craig

daniel craig młodyNiewykorzystany debiut

Bardzo długo Daniel Craig był aktorem, który funkcjonował niemal wyłącznie w obrębie brytyjskiego kina niezależnego – nawet w Zjednoczonym Królestwie nie należał do gwiazd pierwszego formatu. Kinofile naturalnie byli zaznajomieni z jego dorobkiem, gdyż na przełomie wieków regularnie pojawiał się w telewizji i niezależnych produkcjach, jednak komu mówią coś dzisiaj nazwiska Williama Boyda czy Terrence’a Grossa – reżyserów, u których wówczas zagrał? A zaczynał przecież bardzo obiecująco, debiutując w 1992 roku u Johna G. Avildsena (tak, tego od Rocky’ego i Karate Kid) w świetnie przyjętym Zewie wolności. Miał wówczas dwadzieścia cztery lata, a więc nie należał do najmłodszych kinowych debiutantów. Nie było to jednak jego pierwsze doświadczenie aktorskie – przez całą dekadę lat 80. grywał w teatrach i uczył się fachu w szkołach aktorskich (rzucił szkołę w wieku 16 lat), zaś w słynnej londyńskiej Guildhall School of Music and Drama miał okazję poznać między innymi Ewana McGregora i Josepha Fiennesa.

Our Friends in the North

Christopher Eccleston, Daniel Craig / Our Friends in the North (1996)

Udany debiut nie przyniósł kolejnych interesujących ról w kinie – Craig na kilka lat przepadł w telewizji, występując w serialach i niskobudżetowych produkcjach przeznaczonych na mały ekran, spośród których na uwagę zasługuje jedynie miniseria BBC Our Friends in the North, w której pojawił się u boku doskonale znanych obecnie brytyjskich aktorów, Christophera Ecclestona i Marka Stronga. Nagrodzona BAFT-ą produkcja to do dziś jeden z większych sukcesów i najlepiej przyjmowanych ról Craiga. Druga ważna pozycja to Love Is the Devil. Szkic do portretu Francisa Bacona, gdzie partnerował Derekowi Jacobi. Rzut oka na listę nominacji i nagród urodzonego w Chester aktora wystarczy bowiem do tego, by uznać pierwszą dekadę jego kariery za nieszczególnie udaną.

Dopiero seria mniejszych i większych ról z lat 2001–2004 przyniosła prawdziwy przełom, dzięki któremu Daniel Craig przestał być artystą znanym jedynie wyjątkowo dobrze zorientowanym miłośnikom brytyjskiej telewizji i niszowego kina.

Derek Jacobi, Daniel Craig / Love Is the Devil: Study for a Portrait of Francis Bacon (1998)

Derek Jacobi, Daniel Craig / Love Is the Devil: Szkic do portretu Francisa Bacona (1998)

Nieśmiały romans z Hollywood

Choć już w 1998 roku pojawił się w głośnej brytyjsko-amerykańskiej koprodukcji Elizabeth, na to, by zaistnieć w hollywoodzkiej produkcji, musiał jeszcze poczekać. Wejście do wysokobudżetowego kina miał jednak iście gwiazdorskie, gdyż od razu trafiła mu się ekranizacja kultowej gry – ekranizacja Tomb Raidera z Angeliną Jolie w roli Lary Croft co prawda okazała się artystyczną i finansową klapą, ale Craig osiągnął swój cel. Jako Alex West, nemesis/kochanek głównej bohaterki, zaistniał w świadomości masowej widowni i choć ta kreacja nie przyniosła mu statusu gwiazdy, kolejne filmy z jego udziałem były już znacznie poważniejszymi produkcjami.

Już rok po premierze Tomb Raidera wystąpił w dużej roli w znakomicie przyjętej Drodze do zatracenia Sama Mendesa – tego samego, z którym później będzie miał okazję pracować przy filmach o agencie 007. Kawał znakomitego kina gangsterskiego z Tomem Hanksem w roli głównej to było to, czego kariera Craiga potrzebowała – sprawdził się w bardzo wymagającym gatunku, nie ustępując znacznie bardziej uznanemu koledze.

Angelina Jolie, Daniel Craig / Tomb Raider (2001)

Angelina Jolie, Daniel Craig / Tomb Raider (2001)

Nieoczekiwany kierunek

Wbrew temu, czego moglibyśmy się spodziewać, Daniel Craig nie zaczął grać na potęgę. Kolejne lata nie upłynęły mu co prawda bezczynnie, ale jego kariera poczęła rozwijać się w dość nieoczekiwanym kierunku. Na przestrzeni lat 2003–2004 wystąpił w trzech kameralnych brytyjskich produkcjach, raczej oddalając się od Hollywood, niż zbliżając do sukcesu na amerykańskiej ziemi. Zdecydowanie nie był to jednak czas stracony – kreacje w Sylvii Christine Jeffs oraz dwóch filmach Rogera Michella, Matka i Przetrzymać tę miłość, zostały znakomicie przyjęte, a jednocześnie przypomniały teatralny rodowód Craiga.

Ci, którzy spodziewali się zobaczyć go w kolejnych niezależnych dramatach, byli z pewnością mocno zaskoczeni, gdy ujrzeli twarz Daniela na plakatach Przekładańca, jednego z najlepszych brytyjskich filmów gangsterskich w ostatnich latach, a być może nawet jednej z najbardziej udanych tamtejszych produkcji w ogóle. Craig w roli XXXX, dilera kokainy o uznanej pozycji w środowisku, ujawnił zupełnie nową jakość aktorską, a film Matthew Vaughna – tego samego, który w późniejszych latach zachwyci świat Kick-Assem i Kingsmanem – z powodzeniem może mierzyć się z kultowymi dziełami tego gatunku autorstwa Guya Ritchiego. Daniel to może nie Jason Statham, ale udźwignął ciężar ekranowej gangsterki po mistrzowsku. Z perspektywy czasu kreację tę należy uznać za przełomową w nieco chaotycznie rozwijającej się karierze Craiga – można zaryzykować stwierdzenie, że jest jedną z dwóch ról definiujących go jako aktora.

still-of-colm-meaney,-daniel-craig-and-george-harris-in-layer-cake-(2004)

Layer Cake (2004)

Symbol

Drugą jest oczywiście postać Jamesa Bonda i nie może być to żadnym zaskoczeniem – postać agenta 007 jest jednym z największych współczesnych popkulturowych symboli, rozpoznawalnym w każdym zakątku świata od ponad półwiecza.

RANKING FILMÓW 007

W zasadzie każdy z dotychczasowych odtwórców tej roli – Sean Connery, Roger Moore czy Pierce Brosnan – w zbiorowej świadomości zapisał się głównie jako Bond właśnie. Bohater tego tekstu zapisze się w bondowskiej historii jeszcze mocniej, a powodów jest co najmniej kilka. Po pierwsze: jest pierwszym blondynem w tej roli. Po drugie: agent 007 w jego wydaniu przekroczył kolejne historyczne progi w box office (Casino Royale – ponad 500 milionów dolarów, Skyfall – ponad miliard!). Po trzecie: jeszcze nigdy Bond nie był bohaterem tak mrocznym i bezczelnym zarazem. Oczywiście Jamesowi nigdy nie brakowało temperamentu i pewności siebie, jednak zwykle nie przekraczał granic wyznaczonych przez kodeks gentlemana. Bond-Craig to prawdziwy samiec alfa: bezpośredni, czasem nieokrzesany, ale jednak w większości przypadków wciąż po brytyjsku dystyngowany.

mens_fitness_18988

Daniel nadał postaci Jamesa Bonda nowy wymiar – sprowadził go do poziomu bliższego zwykłym śmiertelnikom. Agent 007 wciąż dokonuje rzeczy niemożliwych, ale dziś pozwala dojść do głosu pierwotnym emocjom – gniewowi, nienawiści, chęci zemsty. Odkąd Craig stał się Bondem, słynny agent Jej Królewskiej Mości jest postacią z krwi i kości, nie zaś wyidealizowanym wyobrażeniem superbohatera w smokingu.

Jak możemy się domyślać, odtwarzanie tak rozpoznawalnej roli niesie ze sobą określony bagaż.

Od czasu Casino Royale żadna z ról Daniela – może za wyjątkiem występu w remake’u Larssonowskiej Dziewczyny z tatuażem – nie wypadła choćby w połowie tak okazale jak agent 007. Inwazja, Kowboje i obcy, Dom snów – żaden z tych tytułów nie jest wart zapamiętania, a gdyby tylko z nich składał się aktorski dorobek Craiga, prawdopodobnie nie zasłużyłby on na tekst w KMF-ie.

Daniel Craig, Rooney Mara / The Girl with the Dragon Tattoo (2011)

Daniel Craig, Rooney Mara / Dziewczyna z tatuażem (2011)

Wspomniana Dziewczyna z tatuażem była zresztą ostatnim tytułem spoza serii o Bondzie, w którym wystąpił Daniel – od 2011 roku w całości poświęca się obowiązkom odtwórcy roli agenta 007 i na temat jego stosunku do tej misji zdążyły już powstać legendy. Według niektórych źródeł Craig ma już serdecznie dość tej niezwykle wymagającej roli, zgodnie z innymi planuje już udział w kolejnych Bondowskich produkcjach. Kolejne miesiące prawdopodobnie rozwieją te wątpliwości, ale jedno pozostaje pewne – nawet gdyby Daniel postanowił już dziś zakończyć karierę, ma swoje miejsce nie tylko w annałach kina brytyjskiego, ale też popkultury.

Craig nie należy dziś do grona największych gwiazd filmowych – dziewczęta raczej nie tracą dla niego głowy, a panowie raczej nie obierają go sobie za wzór. Wielu jego rówieśników może jednak patrzeć na niego z zazdrością, wszak nie każdemu z nich udaje się zagrać u Spielberga (Monachium), a tylko nielicznym aktorom w historii przypada zaszczyt zagrania najsłynniejszego szpiega w historii. Być może nasze dzieci i wnuki nie będą zachwycać się nim tak, jak my zachwycamy się sir Connerym, ale pierwszy blondyn Zjednoczonego Królestwa z pewnością zapracował na uznanie.

korekta: Kornelia Farynowska

Daniel Craig funny

Dawid Myśliwiec

Oglądam dziesiątki filmów miesięcznie, a na liście tytułów do nadrobienia nic nie ubywa - a wręcz przybywa. W 2015 r. udało mi się osiągnąć cel - obejrzeć średnio 1 film dziennie. Tą samą estymą darzę "Kobietę z wydm", "Ojca chrzestnego" i "Deadpoola", slow cinema przeplatając głupimi komediami. O kinie piszę, bo samo oglądanie mi nie wystarcza, a najlepsze uczucie to to, gdy komuś spodoba się polecony przeze mnie film. Od ośmiu lat rzeźbię sobie na www.mysliwiecoglada.pl.






  • Jestem pewien, że Craig sobie poradzi. Nie jest tak wymuskany jak Brosnan, więc nie ograniczają go pewne schematy, które wymuszają granie przystojnych / szarmanckich / uroczych bohaterów. Jako Bond był Bondem z krwi i kości – cóż że uciekł od kanonów piękna i przyzwyczajeń, skoro w 100% pokazał te tak zwane męstwo, surowość, innego typu maczyzm niż do tej pory. I wiekszość to kupiła, tym bardziej, że był w tym przekonujący. Takie doświadczenie pozwala mu na sięganie po odmienne role, nie musi się bać zburzenia precyzyjnie zbudowanego wizerunku, może spokojnie poszukiwać. Jego komentarze przy Spectre sugerują, że facet ma ambicję, nie chce zamykać się w bezpiecznym świecie i odcinać kuponów od sukcesu.

  • michax

    Brosnan nie zawsze grywa pozytywnych bohaterów bo po Bondzie czy nawet przed zdarza mu się zagrać złe charaktery. Nie zgadzam się co do zdania „jednak zwykle nie przekraczał granic wyznaczonych przez kodeks gentlemana”. To jak w pierwszych filmach 007 traktował kobiety to teraz by nie przeszło i napewno feministki by protestowały:-)Zgoda że Brosnan, Dalton i Moore kojarzą się głównie z Bondem, choć niesłusznie bo dobrzy aktorzy (Roger kojarzy mi się jeszcze z serialem Święty, tak jak Brosnan z Remington Steele), ale napewno nie Connery, to jedyny aktor któremu udało się uwolnić z tej szufladki. W sumie jak słyszę nazwisko Connery to kojarzy mi się bardziej z ojcem Indiany, filmami jak np. Nieśmiertelny, Imię Róży, Nietykalni, Twierdza (choć tutaj też zagrał angielskiego agenta) i innymi rolami a nie z 007.

    • Dawid Myśliwiec

      Oczywiście, Connery ma na koncie wiele dobrych ról, ale mimo wszystko wydaje mi się, że większość widzów, a już na pewno tych starszych, kojarzy go jako Bonda. Moore to akurat rzadki przypadek aktora, który zagrał dwie (niemal) równie ikoniczne role – dla 50% widzów będzie Bondem, dla pozostałych 50% Templarem :) Ale już Brosnan to ewidentnie aktor, który swoją pozycję zawdzięcza agentowi 007 – bez tych kilku tytułów byłby pewnie jednym z wieeeeelu wykonawców, którzy nigdy nie wybili się ponad przeciętność.

      • Mefisto

        Przy czym Connery kojarzony jest mocno z Bondem, bo przecież był pierwszym wcieleniem tej postaci (na dużym ekranie). Nie zgodzę się natomiast co do Brosnana, który zanim przyszedł Bond zdobył sobie serca publiki Remingtonem właśnie (co w sumie było powodem wstrzymania jego roli 007 na jakiś czas). Bond go oczywiście wywindował do gwiazdorstwa nr 1, ale też nie jest tak, iż to jego jedyny zapisek w popkulturze.
        A tekst bardzo spoko, choć bagatelizacja niektórych tytułów, jak Monachium (czy Defiance) trochę razi.

        • Dawid Myśliwiec

          Masz rację, Remington Steele to na pewno ważna postać w jego dorobku, ale sądzę, że gdyby nie Bond, Brosnan mógłby skończyć jak Tom Selleck – na zawsze pozostanie Magnumem, ale w kinie nie zaistniał tak, jakby sobie życzył.
          A co do pominięcia niektórych tytułów – chyba tylko w przypadku Cage’a przeszedłem przez naprawdę WSZYSTKIE tytuły z filmografii tego aktora. W przypadku Craiga „Monachium” to bez wątpienia ważny film, ale jednak w moim odczuciu niebędący przełomem. A okres w jego karierze od „Casino Royale” aż do dziś – z wyłączeniem Bondów – uważam za mocno przeciętny, bo „Inwazja”, „Opór” czy „Dom snów” są właśnie takie, nic więcej. Bronią się jedynie „Złoty kompas” i „Dziewczyna z tatuażem”, ale to też nie są wielkie dzieła.

          • Mefisto

            Tom Selleck to dziś już bardziej Richard z Przyjaciół, niż Magnum ;)
            A względem tych filmów – nie zawsze chodzi o jakość przy uwzględnianiu.

  • SoKoMoK

    Pamiętam też niezłą rolę Daniela jako żydowskiego partyzanta z II Wojny Światowej, ale zapomniałem tytułu. Ostatnio widziałem też remake Inwazji, ale tam akurat gwiazdą była Nicole Kidman, Craig był trochę w cieniu. A rola w „Drodze do zatracenia” zupełnie mi się nie podobała, nie lubię psycholi mordujących kobiety i dzieci. Zastanawiam się jak wypadłby w roli kostiumowej w filmie historycznym, jako rycerz z mieczem lub szablą u pasa. Takiej roli chyba jeszcze nie zagrał, a może ja tylko nie znam. Może powinien postarać się o występ np. w „Grze o tron?”.

    • Dawid Myśliwiec

      A wiesz, że też o tym myślałem podczas tworzenia tego tekstu? Bo wydaje mi się, że nadałby się idealnie. W filmach kostiumowych co prawda występował („Elizabeth”), ale to były inne role, a np. jako rycerz króla Artura sprawdziłby się na pewno. Film, w którym Craig grał żydowskiego partyzanta, to „Opór”, został wspomniany w jednym z komentarzy poniżej.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Z JAK ZACHARIASZ. Postapokaliptyczne romansowanie

Następny tekst

ŻÓŁTA CEGLANA DROGA #1



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE