Biografie ludzi filmu

CO SIĘ Z NIMI STAŁO? Sharon Stone

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Gdyby czterdzieści lat temu ktoś powiedział jej, że przejdzie do historii kina, zakładając nogę na nogę, Sharon Yvonne Stone zapewne uznałaby tego kogoś za wariata. Tymczasem kończąca dziś 60 lat aktorka właśnie za sprawą słynnej sceny przesłuchania z Nagiego instynktu (1992) stała się symbolem seksu lat 90. i jedną z najbardziej pożądanych gwiazd kina. Dziś o Sharon pamięta się wyłącznie dzięki jej dokonaniom z tamtej dekady, bowiem w nowym millenium Stone nigdy tak naprawdę nie nawiązała do swych największych sukcesów. Co prawda wciąż dopisuje do swego dorobku kolejne produkcje, głównie telewizyjne, ale jej nazwisko w obsadzie od dawna nie stanowi już zachęty dla widzów.

Widzowie – zwłaszcza płci męskiej – oszaleli na jej punkcie i wydawało się, że Sharon stoi na filmowym szczycie.

Gdy kilka lat po premierze Nagiego instynktu rozmawiała z dziennikiem „The Guardian”, wciąż nie mogła uwierzyć, dlaczego tak wiele aktorek odrzuciło rolę Catherine Tramell. – Przeczytałam scenariusz i pomyślałam sobie „Rany, ktoś będzie miał genialną rolę do zagrania”. Zaraz potem zadałam sobie pytanie „Zaraz, zaraz, przecież to ty masz scenariusz, więc niby dlaczego ci go dali?” – w ten sposób Stone opisywała swoje wrażenia z pierwszej lektury skryptu do Nagiego instynktu, a kilkanaście miesięcy później nazywano ją seksbombą i najbardziej ponętną aktorką świata. Widzowie – zwłaszcza płci męskiej – oszaleli na jej punkcie i wydawało się, że Sharon stoi na filmowym szczycie. Wtedy jednak potwierdziła się stara zasada: im szybciej na niego wchodzisz, tym szybciej z niego spadasz. Nie nastąpiło to od razu: po filmie Paula Verhoevena blondwłosa piękność pracowała regularnie, ale ilość nie przekładała się na jakość. Zamiast zbierać kolejne nominacje do Złotych Globów, jak było w przypadku Nagiego instynktu, szybko stała się królową Malin w tym samym kolorze, „zdobywając” aż dwie takie nagrody za Specjalistę (1994) Luisa Llosy. Wtedy jednak nie dała za wygraną i postanowiła udowodnić światu, że potrafi grać – za rolę w Kasynie (1995) Martina Scorsesego zdobyła swoją jedną jedyną nominację do Oscara, a drugą w karierze nominację do Złotego Globu zamieniła na statuetkę (później w gronie wyróżnionych znalazła się dwukrotnie, ale bez powodzenia). Tak naprawdę jednak wtedy skończyła się wielka kariera Stone – później zagrała jeszcze w dużych produkcjach, ale nigdy nie osiągnęła już poziomu Kasyna. Symbol triumfu w jej przypadku stał się też symbolem powolnego schyłku.

Zdjęcie Timothy’ego White’a dla magazynu „Spirit & Flesh”

Sharon Yvonne Stone przyszła na świat 10 marca 1958 roku w Meadville w stanie Pensylwania jako drugie dziecko Josepha Williama Stone’a II, pracownika fabryki narzędzi, i Dorothy Marie Lawson, księgowej. Miała trójkę rodzeństwa i udane, spokojne dzieciństwo – ponoć już jako dziecko wystawiała przedstawienia w domowym zaciszu. Co ciekawe, nie była jednak gwiazdą tych przedstawień – produkowała, pisała i reżyserowała, a do głównej roli zawsze zatrudniała młodszą siostrę Kelly, która jednak ostatecznie nie zdecydowała się na aktorstwo. Sharon była małym geniuszem – szkołę zaczęła jako pięciolatka i to od razu od drugiej klasy, w wieku siedmiu lat uzyskała wynik 154 na teście IQ, zaś studia na Edinboro University of Pennsylvania rozpoczęła, mając raptem 15 lat. Zostałaby zapewne wybitnym naukowcem, gdyby… nie była tak piękna. Podczas studiów wzięła bowiem udział w kilku konkursach piękności, które w cuglach wygrała i za namową jednego z jurorów rozpoczęła karierę w modelingu, przerywając naukę. Wreszcie mogła spełniać marzenia: w jednym z wywiadów wspominała, że jej narodziny w Pensylwanii były „błędem lądowania”, bo kocha miejską rzeczywistość i to tam powinna przyjść na świat. Przez Nowy Jork trafiła do Europy, gdzie zetknęła się ponownie z aktorstwem. Zafascynowało ją do tego stopnia, że postanowiła zerwać z wybiegiem, na którym radziła sobie coraz lepiej, i wrócić do Stanów, by spróbować swych sił w filmie. Debiutowała u nie byle kogo, bo u samego Woody’ego Allena, choć rolę we Wspomnieniach z gwiezdnego pyłu (1980) trudno uznać za znaczącą. Była jednak wystarczająca, by zwrócić na Sharon uwagę innych filmowców.

Wspomnienia z gwiezdnego pyłu (1980)

Ostatnio dodane