Biografie ludzi filmu

CHARLIZE THERON. Afrykańska królowa

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Wywołani do tablicy, ile nazwisk aktorów i aktorek pochodzących z RPA potrafilibyście wymienić? Nie martwcie się, drodzy czytelnicy – wielu fanów kina ma bardzo znikomą wiedzę o filmowcach z Republiki Południowej Afryki. W ostatnich latach sytuacja ta nieco się zmieniła dzięki sukcesowi duetu Neill Blomkamp–Sharlto Copley, ale pewnie spora część fanów talentu i urody Charlize Theron (zastanawiacie się, jak poprawnie wymówić jej imię i nazwisko? Z pomocą przychodzi sama zainteresowana) nie zdaje sobie sprawy, że ta piękna blondwłosa aktorka urodziła się w południowoafrykańskim mieście Benoni, które słynie z… największej na południowej półkuli liczby stajni na kilometr kwadratowy.

W takich właśnie farmerskich warunkach wychowywała się Charlize, potomkini Holendrów, Francuzów i Niemców, urodzona 7 sierpnia 1975 roku w rodzinie Afrykanerów. Dorastała w Putfontein, przedmieściach ponad stupięćdziesięciotysięcznego Benoni, gdzie na dwóch hektarach ziemi poznawała naturę, jak poprzednie pokolenia jej farmerskiego rodu. Na początku swego pobytu w Hollywood często wspominała swoje prowincjonalne wychowanie, swą ukochaną kózkę, a także dzieci dojeżdżające do szkoły na osłach. O ile wczesne dziecięctwo Charlize mogło jeszcze bywać beztroskie, o tyle okres dojrzewania upłynął pod znakiem traumy – na kilka tygodni przed szesnastymi urodzinami dziewczyny jej ojciec-alkoholik napadł na swą żonę, a ta skorzystała ze swej broni i śmiertelnie postrzeliła małżonka. Sąd, znając poprzednie wybryki głowy rodu Theron, uznał tragiczne zdarzenie za obronę konieczną i oczyścił matkę Charlize z zarzutów. Kerrie, jak mówił na dziewczynę ojciec, dorastała w cieniu tragedii, bezwzględnie podporządkowując się dyscyplinie wprowadzonej przez matkę, która mimo ostrego wychowania starała się spełniać wszystkie marzenia córki, która jednego dnia pragnęła zostać malarką, drugiego – muzykiem. To drugie marzenie nawet zaczęła realizować, grając na gitarze najpierw dla szkolnych kolegów, później dla klientów lokalnego supermarketu, zarabiając w ten sposób pierwsze pieniądze.

Wróżono jej karierę – wszelkiej maści doradcy mówili: „Schudnij kilka kilogramów i będziesz supermodelką!”.

W szkole podstawowej była odludkiem, nosiła wielkie okulary i podkochiwała się w kim popadnie, z zachwytem obserwując także najpopularniejsze dziewczyny w szkole. Miała mnóstwo kompleksów, ale gdy weszła w wiek nastoletni, uodporniła się na złośliwości rówieśników i mocniej uwierzyła w siebie. Jako trzynastolatka wyjechała do Johannesburga do szkoły z internatem, a wkrótce rozpoczęła naukę w National School of Arts w największej metropolii RPA. Chciała tańczyć, ale jako szesnastolatka wygrała konkurs modelingowy i przeprowadziła się do Mediolanu. Wróżono jej karierę – wszelkiej maści doradcy mówili: „Schudnij kilka kilogramów i będziesz supermodelką!”. Spędziła rok na wybiegach, usiłując połączyć pozowanie z nauką baletu, ale wkrótce wysiadły jej kolana i jako tancerka była skończona. Mieszkała wtedy przez pewien czas w Nowym Jorku, a przymusowy rozbrat z baletem wpędził ją w poważną depresję. Odwiedziła ją wówczas matka, która w swoim bardzo zasadniczym stylu postawiła córce ultimatum: „Albo wymyślisz, co robić dalej, albo wracasz ze mną do domu, bo dąsać się możesz także w Afryce Południowej”. To właśnie za matczyną poradą Charlize postanowiła poszukać szczęścia w Hollywood. Gdy przyleciała do Los Angeles, taksówkarz zawiózł ją do obskurnego motelu, gdzie bała się nawet zasnąć. Kochała kino, ale nie miała pojęcia o aktorstwie. Postanowiła wziąć lekcje i… pomogło. Od razu poczuła, że jest na właściwym miejscu – pozostawało jedynie sprawić, by uwierzyli w to hollywoodzcy decydenci.

Opatrzność czuwała nad Charlize, choć sytuacja, w której na dobrą sprawę zaczęła się jej kariera, nie należała do najprzyjemniejszych. Gdy mieszkała już w LA, ale wciąż nie udawało jej się znaleźć agenta, musiała skorzystać z przesłanego przez matkę czeku i w tym celu udała się do jednego z banków na Hollywood Boulevard. Okazało się jednak, że czek nie może zostać zrealizowany, a młoda i wybuchowa panna Theron postanowiła głośno i dobitnie wyrazić swoje niezadowolenie z takiego obrotu sprawy. Gdy skończyła wrzeszczeć na pracownika banku, podszedł do niej nieznajomy mężczyzna, który stał za nią w kolejce do okienka, i wręczył jej wizytówkę. To był John Crosby, łowca talentów, który w napadzie szału Theron dostrzegł coś wyjątkowego. Mężczyzna zapoznał Theron z kilkoma agentami castingowymi i wkrótce przybyszka z Afryki stanęła na planie filmowym. Co prawda jej niemy debiut w trzeciej części Dzieci kukurydzy (1995) raczej nikomu imponować nie może, ale już istotna rola drugoplanowa w niepozornej, znakomicie obsadzonej i bardzo udanej czarnej komedii Dwa dni z życia doliny (1996) Johna Herzfelda była czymś, co ładnie prezentowało się w CV. Theron zagrała tam dziewczynę płatnego zabójcy, ale była to typowa rola atrakcyjnej panienki. Takie zresztą w dużej mierze były pierwsze kreacje Charlize w Hollywood – choć w Adwokacie diabła (1997) Taylora Hackforda, Wielkim Joe (1998) Rona Underwooda czy Żonie astronauty (1998) Randa Ravicha starała się jak mogła, wszyscy zachwycali się głównie jej urodą. Jednak tempo rozwoju jej kariery świadczyło o tym, że Hollywood dostrzegło w Theron coś więcej niż tylko ładną buzię.

Ostatnio dodane