Biografie ludzi filmu

AL PACINO. Nowojorczyk z Corleone

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Po tym, jak w bardzo młodym wieku nie dostał się do słynnego Actors Studio, Al trafił pod skrzydła Charliego Laughtona (nauczyciela aktorstwa; nie mylić z uznanym brytyjskim aktorem/reżyserem Charlesem Laughtonem) do tylko nieco mniej renomowanego Herbert Berghof Studio, które ukończyły też takie sławy, jak Jason Robards, Liza Minelli czy Robert De Niro. W HB Studio Pacino wziął udział w adaptacji Wierzycieli Augusta Strindberga i występ w tej właśnie sztuce uważa za swój aktorski przełom. Przez cztery lata pod okiem Laughtona rozwinął się na tyle, by dostać się do upragnionego Actors Studio, gdzie pod okiem samego Lee Strasberga uczył się słynnej metody Stanisławskiego. Działo się to w kilka lat po tym, jak Al przeżył osobistą tragedię – na przestrzeni dwunastu miesięcy zmarła matka aktora, a potem dziadek, któremu Pacino przypisywał większość zasług związanych z wychowaniem go. Zaledwie 22-letni Alfredo przyjął od losu potężny cios, który – jak sam przyznał – doprowadził go na skraj załamania emocjonalnego. Nie jest tajemnicą, że przez wiele lat swej młodości Pacino nadużywał alkoholu, a do tego często dokładał substancje psychoaktywne – choć zarzeka się, że nigdy nie używał twardych narkotyków. Wówczas, gdy często zdarzało mu się nawet być bezdomnym i nocować w budynkach teatrów, w których grał, lub po prostu na ulicy, aktorstwo go uratowało. Nic dziwnego, że do dziś w osobliwy sposób okazuje swej profesji wdzięczność – poprzez regularne występy na scenie i na ekranie.

Narkomani (1971)

Po ukończeniu Actors Studio, któremu do dziś nie może nadziękować się za ukształtowanie go jako artysty, Al zaczynał profesjonalną karierę na deskach teatrów w Nowym Jorku i Bostonie, zdobywając nawet pomniejsze nagrody za swoje role. W tamtych czasach poznał zresztą nieodżałowanego Johna Cazale, znakomitego aktora, który później partnerował Pacino w Ojcu chrzestnym (1972) i Pieskim popołudniu (1975). Coraz lepszymi występami na Off-Broadwayu wzbudził zainteresowanie agentów, dzięki czemu poznał Martina Bregmana, człowieka, któremu zawdzięcza najważniejsze role, które zagrał w latach 70. Zanim jednak Pacino stanął przed kamerą, w lutym 1969 roku zdobył swoją pierwszą istotną nagrodę – w swym broadwayowskim debiucie w Does a Tiger Wear a Necktie? Dona Petersena tak bardzo zachwycił publiczność i krytyków, że to właśnie do Ala powędrowała Tony Award, najbardziej prestiżowa na Broadwayu. Zrządzenie losu sprawiło, że kilka miesięcy później Pacino zadebiutował w nowej roli – pojawił się w niewielkim epizdodzie w Ja, Natalia Freda Coego, gdzie w obcesowy sposób traktował Patty Duke na potańcówce. Chwilę później rozpoczęła się jedna z najbardziej błyskotliwych karier w historii kina.

Ojciec chrzestny (1972)

Nawet dziś, po ponad 50 rolach filmowych, Pacino przyznaje, że rola syna mafijnego dona była najtrudniejszą w jego karierze.

W 1971 roku zagrał główną rolę u ówczesnego mistrza niezależnego, niepokornego kina amerykańskiego – Jerry’ego Schatzberga – w Narkomanach, gdzie imponował charyzmą i talentem dramaturgicznym. Surowa forma tego filmu nie zniechęciła Francisa Forda Coppoli, który – będąc pod wrażeniem roli Pacino – postanowił zagrać na nosie mocodawcom i do prominentnej roli Michaela Corleone w swoim opus magnum, Ojcu chrzestnym (1972), zamiast Jacka Nicholsona czy Warrena Beatty’ego zatrudnił właśnie potomka imigrantów z miasteczka Corleone. Nawet dziś, po ponad 50 rolach filmowych, Pacino przyznaje, że rola syna mafijnego dona była najtrudniejszą w jego karierze – nie tylko dlatego, że nikt poza reżyserem nie popierał jego kandydatury, ale także ze względu na enigmatyczną naturę bohatera. O tym, że Al z tą wymagającą kreacją poradził sobie świetnie, świadczy nie tylko uwielbienie fanów, ale także nominacja do Oscara, zdobyta po zaledwie dwóch dużych rolach filmowych. Pacino co prawda zbojkotował ceremonię, czując się urażonym za nominację w kategorii drugoplanowej, mimo że miał w filmie znacznie większy udział niż ostatecznie wyróżniony Oscarem za rolę pierwszoplanową Marlon Brando (także zresztą bojkotujący ceremonię, choć z innych względów), ale ta nominacja ustawiła jego karierę. Akademia dała mu swoistą legitymację do ubiegania się o kolejne ważne role, co też Al bezzwłocznie zaczął realizować.

Ostatnio dodane