publicystyka filmowa

Liberian Girl. Legendarny teledysk Michaela Jacksona

Autor: Adrian Szczypiński
opublikowano

Tekst z archiwum film.org.pl (01.05.2005)

Tym razem nie będzie o filmie ani o serialu. Będzie o teledysku do piosenki „Liberian Girl” Michaela Jacksona z płyty „Bad” (1987). Można zapytać – a co robi tekst o teledysku na stronie poświęconej filmom? Otóż „Liberian Girl” to rzecz zupełnie wyjątkowa, zarówno na polu wideoklipów, jak i światka filmowego.

Michael Jackson od czasu teledysku do piosenki „Billie Jean” z legendarnego „Thrillera” (reż. Steve Barron), podniósł wideoklipowe chałupnictwo do rangi małych dzieł filmowych. Wcześniej teledyski traktowano jako niewiele warte, telewizyjne ilustracje do singlowych przebojów. Nawet słynna „Bohemian Rhapsody” Queen wyglądała na małym ekranie jak telewizyjna chałtura. Dyskontując nieprawdopodobny sukces płyty „Thriller” (1982), Michael Jackson postanowił stworzyć od zera nową jakość wizualną. Angażując prawdziwą ekipę filmową pod wodzą reżysera Johna Landisa, Jackson wyprodukował 14-minutowy film muzyczny, w którym zremiksowana wersja „Thrillera” (był dopiero trzecim singlem z tej płyty) stanowiła właściwie dodatek do emocjonującej akcji, traktującej o umarlakach, powstałych z grobu i asymilujących wokalistę.

W „Thrillerze” (premiera 2 grudnia 1983 na MTV) znalazło się miejsce dla znakomitych popisów choreograficznych, orkiestrowej muzyki Elmera Bernsteina, doskonale budowanego napięcia i animatronicznych efektów Ricka Bakera, który wilkołaczą metamorfozę Michaela oparł na własnych, oscarowych doświadczeniach z „Amerykańskiego wilkołaka w Londynie” w reżyserii Johna Landisa właśnie.

Teledysk był szokiem zarówno dla telewidzów, jak i świata filmowego, którego zabawki po raz pierwszy w historii zostały tak doskonale wprzęgnięte w produkcję wideoklipu. Idąc za ciosem, Jackson w 1985 roku wystąpił w „Kapitanie Eo” w reżyserii Francisa Forda Coppoli (i wyprodukowanym przez George’a Lucasa), kilkunastominutowym musicalu w konwencji baśniowej SF, zrealizowanym na potrzeby trójwymiarowej projekcji w Disneylandzie. Dwa lata później Michael Jackson wydał płytę „Bad”. Tytułowy, 18-minutowy film muzyczny do tej piosenki zrealizował Martin Scorsese. Michael zagrał w nim prześladowanego przez Wesleya Snipesa chłopaka, który postanawia pokazać, kto tu jest naprawdę „zły”. Po teledysku „The Way you make me feel” i kilku kolejnych wydawało się, że jacksonowski schemat pozostanie niezmienny – trochę fabuły na początek, potem piosenka, przedłużona o wymyślny układ taneczny i epilog, w którym Jackson okazywał się zwycięzcą w swoim świecie. Lecz wtedy przyszła kolej na urzekającą balladę „Liberian Girl”. Charakter utworu wykluczał dynamiczną fabułę, a widok smętnego Jacksona, wyznającego miłość tytułowej dziewczynie z Liberii, nie wydawał się zbyt zachęcający. Zamiast tego widzowie MTV otrzymali najprawdziwsze „the best of” największych gwiazd amerykańskiego showbiznesu.

Akcja teledysku rozgrywa się w hali zdjęciowej, wyglądającej jak kilka planów filmowych zebranych w jednym miejscu. W czarno-białym prologu, w trakcie którego widać postać księdza, stylizowanego na Maxa von Sydowa z „Egzorcysty”, kamera zatrzymuje się na pięknej, czarnoskórej dziewczynie. Klaps, obraz nabiera kolorów i od tego momentu właściwie każde ujęcie ukazuje niemal samych najważniejszych i najpopularniejszych ludzi ówczesnego przemysłu rozrywkowego Ameryki. Poniżej ich krótka prezentacja w kolejności pojawiania się w teledysku.

Brigitte Nielsen

Ambitna Dunka zaczęła karierę w Hollywood od krótkiego romansu z Arnoldem Schwarzeneggerem, który jednak, jako facet z żelaznym zasadami, wolał, by Brigitte usidliła jego ówczesnego rywala, Sylvestra Stallone. I tak też się stało. Sly obsadził ją w „Cobrze” i „Rocky IV”. Gitte zagrała też w „Czerwonej Sonji” i czarny charakter w „Gliniarzu z Beverly Hills 2”. A potem zaczął się jej upadek…

Paula Abdul

Jej właściwym zajęciem jest choreografia. Po kilku latach wymyślania setek sposobów na gibanie się Michaela Jacksona i jego siostry Janet (razem wystąpiły w teledysku „Nasty”), w latach 1988- 1995 Paula Abdul nagrała cztery przebojowe płyty (i jedną składankę z największymi przebojami). Klipy dla niej kręcił m.in. David Fincher. W teledysku „Rush Rush” u boku Pauli Abdul wystąpił Keanu Reeves.

Carl Weathers

Ówczesna gwiazda mocnego kina. Sławę zdobył dzięki Sylvestrowi Stallone. Jako bokser wagi ciężkiej Apollo Creed, wystąpił w czterech częściach „Rocky’ego”. W latach 80. Weathers ugruntował swój wizerunek twardziela za sprawą sensacyjnego „Action Jackson” i przede wszystkim „Predatora” Johna McTiernana. Na planie „Liberian Girl” u jego boku siedzi…

Whoopi Goldberg

Debiutowała u Stevena Spielberga w „Kolorze purpury”. Później jej aktorski status powoli piął się na szczyty gwiazdorstwa, w czym decydującą rolę odegrał Oscar za drugoplanową rolę w „Uwierz w ducha”. Whoopi jest uwielbiana za niezwykły talent komediowy i przeklinana za kilkukrotne, nudne i mało zabawne prowadzenie oscarowych gali.

Quincy Jones

Michael Jackson byłby ostatnim chamem, gdyby na plan teledysku nie zaprosił Quincy Jonesa, producenta, który stał za sukcesem płyt „Off the Wall”, „Thriller” i „Bad”. To człowiek-legenda amerykańskiego przemysłu muzycznego. Jazzman, kompozytor muzyki filmowej („Kolor purpury”) i przede wszystkim genialny producent płytowy. To on dyrygował chórem gwiazd na planie teledysku „We Are the World”.

Amy Irving

Ta rudowłosa kobieta znana jest przede wszystkim jako wieloletnia partnerka życiowa Stevena Spielberga. Jako aktorka, Amy Irving nie ma za sobą jakichś spektakularnych sukcesów, choć początek kariery był obiecujący – jedna z głównych ról w „Carrie” Briana De Palmy. Po latach Amy Irving wystąpiła także w koszmarnym sequelu tego filmu.

Olivia Newton-John

Czasy jej świetności to druga połowa lat 70. Wtedy ekrany całego świata zawojowały kiczowate filmidła, w których ludzie zamiast mówić i chodzić, śpiewają i tańczą. Olivia była gwiazdą „Grease” (1978) Randalla Kleisera i „Xanadu” (1980) Roberta Greenwalda. Siłą rzeczy i tradycji, na planie „Liberian Girl” partnerować mógł jej tylko jeden aktor…

John Travolta

Zaczynał w „Carrie”, triumfował w „Gorączce sobotniej nocy” i „Grease”, potem na długie lata został zapomniany i wreszcie odkryty na nowo przez Quentina Tarantino. Po „Pulp Fiction” Travolta ponownie zawojował ekrany kinowe. Przeważnie z doskonałym skutkiem („Bez twarzy”, „Fenomen”, „Kod dostępu”), choć trafiła się mu także kuriozalna „Bitwa o Ziemię”.

Corey Feldman

Corey Feldman czasy świetności obchodził w latach 80., kiedy to za sprawą Stevena Spielberga zagrał w dwóch produkowanych przez niego przebojach „Gremliny” i „Goonies”. Image beztroskiego nastolatka Corey wykorzystywał też w horrorach „Stand by me” Roba Reinera, „Straceni chłopcy” Joela Schumachera i zwariowanej komedii „Prawo jazdy”.

Steven Spielberg

W pewnym momencie Whoopi Goldberg pyta „kto to reżyseruje?” i nagle pojawia się krzesełko reżyserskie Stevena Spielberga (choć ten wideoklip naprawdę wyreżyserował niejaki Jim Yukich). Spielberg został tu bardzo efektownie nakręcony w identyczny sposób, jak Roy Scheider w „Szczękach”, czyli z jednoczesnym odjazdem wózka i zbliżeniem transfokatora kamery.

Debbie Gibson

Jej nazwisko pamiętają już chyba tylko maniacy list przebojów z drugiej połowy lat 80., kiedy na topie były takie wynalazki jak Tiffany, Jason Donovan, Sinitta, Bros i Kylie Minogue. Amerykanka Debbie Gibson zdobyła popularność przebojowymi piosenkami „Shake your Love”, „Only in my Dreams” z płyty „Out of the Blue” i „Electric Youth” z albumu o tym samym tytule.

Rosanna Arquette

To z miłości do niej wokalista zespołu Toto napisał piosenkę „Rosanna”. Pochodząca z aktorskiego klanu aktorka, dziś jest przede wszystkim kojarzona z rolą Johany Baker w genialnym „Wielkim błękicie” Luca Bessona. Pamiętamy ją także z „Silverado”, „Pulp Fiction” czy „Crash”. Na planie „Liberian Girl” Rosannę Arquette widzimy w towarzystwie Jasmin Guy.

Weird Al Yankovic

Ten prześmiewca jest doskonale znany miłośnikom filmów jak i widzom MTV. Yankovic zbudował swą popularność na parodiach teledysków (także Michaela Jacksona, z którego „Bad” genialnie zrobił „Fat”). Potem parodiował Indianę Jonesa w „UHF” i na kilka sekund pojawił się w „Nagiej broni”. Kilka lat temu znakomicie obśmiał czarne rytmy w teledyskowej parodii „Amish Paradise”.

Lou Ferrigno

Oto właściciel jednego z największych bicepsów na świecie (dobrze ponad 60 cm obwodu). Kariera Lou Ferrigno bardzo przypominała koleje losu Arniego S. Obaj sławę zdobyli dzięki kulturystyce, obaj zaczęli potem grać w filmach. Lecz dla Lou los nie był łaskawy. Pamiętany jest właściwie tylko ze słabiutkiego serialu „Incredible Hulk” (1977) i jego sequeli, gdzie grał tytułowego zielonego potwora.

Don King

Pozostajemy w kręgu sportowym. Właścicielem tej rozwianej kupki siana na głowie jest legenda boksu zawodowego, słynny menedżer Don King. Był promotorem największych gwiazd pięściarstwa: Muhammada Ali, Sugar Raya Leonarda czy Mike’a Tysona. W 1997 roku postać tę zagrał Ving Rhames w telewizyjnym filmie „Don King. Only in America” Johna Herzfelda.

David Copperfield

Przy hollywoodzkiej magii nie mogło zabraknąć najsłynniejszego współczesnego iluzjonisty, Davida Copperfielda. Urodzony jako David Kotkin, syn rosyjskich imigrantów, od 30 lat uwodzi cały świat swoimi sztuczkami, dowodząc, ile pozornie czarnoksięskich sztuczek skrywa pomysłowe wykorzystanie praw fizyki, podane widowni w perfekcyjnie skonstruowanym spektaklu.

Lou Diamond Philips

Sławę zdobył rolą Richiego Valensa w „La Bambie” (1987). Później zagrał w obu częściach westernowych „Młodych strzelb”. I tak kończą się słynne pozycje w liczącej ponad 50 pozycji filmografii urodzonego na Filipinach aktora. Lou Diamond Phillps próbował swych sił także jako reżyser m.in. pojedynczych odcinków seriali „Twilight Zone” i „The Outer Limits”.

Billy Dee Williams

Pomimo ekranowego debiutu już w 1959 roku, wielu lat pracy i prawie 70 pozycji w filmografii, Billy Dee Williams do końca życia zostanie Lando Calrissianem, z „Imperium kontratakuje” (1980) i „Powrotu Jedi” (1983). Tym sposobem dołączył on do galerii aktorów, którzy nieważne, co jeszcze w życiu zagrają, będą pamiętani przede wszystkim przez fanów Gwiezdnej Sagi.

Richard Dreyfuss

Ta twarz również będzie zawsze kojarzona z dwoma filmami, choć Richard Dreyfuss w swoim życiu nagrał się, że hej, a nawet zdobył Oscara w 1978 roku. Ale na początku swej kariery miał szczęście spotkać Stevena Spielberga, który najpierw powierzył mu rolę Matta Hoopera w „Szczękach”, a potem kazał szukać Diabelskiej Wieży w „Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia”.

Danny Glover

Natomiast ta twarz przypisana została niemal wyłącznie do postaci Rogera Murtaugha, statecznego ojca rodziny i partnera szalonego Martina Riggsa z czterech filmów „Zabójcza broń”. I choć Danny Glover grał i nadal gra sporo („Kolor purpury”, „Wielki kanion”, „Predator 2”, „Bopha!”, „Piła”), to dzięki Richardowi Donnerowi został sztandarową postacią kina sensacyjnego.

Dan Aykroyd

Sielską atmosferę na planie teledysku przerywa wjazd dwóch motocykli. Za kierownicą jednego widzimy Dana Aykroyda. Wyrosły na „Saturday Night Live” Aykroyd, to jeden z najwybitniejszych aktorów stricte komediowych. Gwiazdą został po „Blues Brothers” Johna Landisa i „Pogromcach duchów” Ivana Reitmana. Próbował swych sił także jako reżyser w komedii „Same kłopoty”.

Steve Guttenberg

Choć zagrał w obu częściach „Kokonu” i niezłym thrillerze „Okno sypialni”, jego nazwisko (bardzo historyczne swoją drogą…), jest kojarzone przede wszystkim z serią „Akademia policyjna”, w której zagrał aż do czwartej części. Po rezygnacji z roli bezczelnego Mahoneya, seria ta zaczęła wykazywać stałą tendencję spadkową. A sam Guttenberg już nigdy nie zagrał w takim kasowym przeboju.

I wreszcie… Michael Jackson

Patrząc na zdjęcie, aż trudno uwierzyć że Michael był kiedyś naprawdę czarny (choć tu jest w pół drogi ku wybieleniu). Trudno też pojąć, jak największa muzyczna gwiazda lat 80. i 90. mogła doprowadzić do sytuacji, które mamy okazję śledzić w serwisach informacyjnych. No cóż, Jacksona od wielu lat uważano za artystę, którego geniusz idzie w parze z ekscentryzmem i zachowaniami patologicznymi. Po płycie „Bad”, Jackson już nigdy nie odzyskał dawnej sławy, pomimo naprawdę udanego albumu „Dangerous” i premierowych przebojów ze składanki „HIStory”. Jego ostatnia płyta „Invincible”, choć wyprodukowana za potworne pieniądze, to już marny cień dawnej jakości.

Po „Bad” nie pogorszyła się jedynie jakość jego wideoklipów. Nadal pracowali dla niego najlepsi. Nie licząc quasi-autobiograficznego filmu muzycznego „Moonwalker” ze wspaniałym „Smooth Criminal” Colina Chilversa, oraz 40-minutowego „Ghosts” Stana Winstona, krótsze formy nadal trzymały bardzo wysoki poziom. John Landis ponownie usiadł na reżyserskim stołku przy „Black or white”, oszałamiającym pokazie efektów wizualnych z kontrowersyjną sekwencją, w której Michael rozbija na ulicy wszystko, co mu wpadnie w ręce. John Singleton wyreżyserował stylizowany na starożytny Egipt „Remember the Time”, a Spike Lee dwie wersje „They don’t care about us” (uliczną i więzienną). Za „Give in to me” odpowiadał Andy Morahan. David Fincher natomiast, w swój stylowy i elegancki sposób zilustrował „Who is it” z płyty „Dangerous”. Lecz mistrzostwem świata ostatnich jacksonowskich lat pozostanie „Earth Song” w reżyserii Nicholasa Brandta, 7-minutowy, fenomenalnie nakręcony i zmontowany hymn na cześć wolności i pokoju.

I choć tradycja zapraszania gwiazd do teledysków jest starsza od omawianego tutaj (wcześniej powstał m.in. genialny w swej prostocie „You can call me Al” Paula Simona z Chevy Chasem), a i obecnie nad wyraz często artyści estrady sięgają po znane twarze dużego ekranu, to chyba nikt nie pobije konsekwencji i pomysłowości Michaela Jacksona i jego „Liberian Girl”, dedykowanej Elizabeth Taylor.

Ostatnio dodane