Lars von Tatar | FILM.ORG.PL

Lars von Tatar








Rafał Oświeciński
20.04.2011


Obrzydliwy, bezsensowny, idiotyczny, nudny, przytłaczający, depresyjny, męczący, niepotrzebny, kiczowaty. Straszny w ogóle i w szczególe. W dwóch słowach ? do dupy. W jednym ? ścierwo. To tyle o ?Antychryście? ? kilka najpopularniejszych epitetów o bełkotliwym artyzmie filmu (ha, filmów także!) von Triera.
Teraz czas na coś nowego. „Melancholia”. Kino katastroficzne Made in LvT. Będzie obrzydliwe, bezsensowne, idiotyczne, nudne, przytłaczające, depresyjne, męczące, niepotrzebne, kiczowate? Oby!
Tym razem Jack Bauer ratuje świat przed zderzeniem z planetą

Proszę, niech będzie! Najlepszy film roku 2009, czyli ?Antychryst?, jest dziełem niemalże doskonałym, choć w odbiorze zdecydowanej większości widzów dokładnie taki, jakim go opisałem w pierwszym zdaniu. Najprościej ? i to będzie słuszna diagnoza ? wielu widzów nie zrozumiało czym był ?Antychryst?, co nie znaczy, że w niezrozumieniu i niecierpliwości nie mają racji. Można kochać te psychoanalityczne bebechy, można patrzeć bez obrzydzenia na te fantazje, koszmary i lęki zrodzone w głowie najsłynniejszego żyjącego Duńczyka, ALE można je zwyczajnie odrzucać, co nie będzie reakcją przesadną, niewłaściwą. Jak z jedzeniem ? niektórzy ze smakiem pałaszują surowe mięso w postaci tatara (obowiązkowo z posiekano drobno cebulką i świeżutkim żółtkiem), innych sama idea wzięcia do buzi świeżo zmielonej wołowiny odrzuca, nie mówiąc już o połykaniu. Tu nie chodzi o gust. Chodzi o postawę wobec idei jedzenia czegoś, co powstało w konkretnej formie i treści. Być może jest smaczne. Ale po co to jeść, skoro obok leży podwędzany filet z pstrąga? Po co oglądać i próbować wejść w świat opętany artystyczną depresją, skoro to wymaga przełknięcia surowej padliny?
Chodzi lisek koło drogi… Choas Reigns!
No właśnie. Za tego typu dylematy, częściej lub rzadziej pojawiające się w filmografii LvT, uwielbiam jego kino. Jak dotąd każdy kawałek zaserwowanego dania przełknąłem bez popitki, w tym było kilka dań, które uważam za arcydzieła kuchni światowej, choć zostały upichcone według znanych składników (?Przełamując fale?, ?Idioci?, ?Dogville?, ?Tańcząc w ciemnościach? i wszystkie inne w sumie). Uwielbiam te manipulacje kucharza, który kocha nie tylko gotować, ale i patrzeć na reakcje smakoszy: ich zachwyt kęsem lub obrzydzenie widokiem nieznanego dania na talerzu. Obojętność, nijakość? To nie ta restauracja. Tu kuchenna rewolucja toczy się od samego początku.
Ale miało być o ?Melancholii?. Najnowsze dzieło LvT zadebiutuje w Cannes. W konkursie głównym. Nie wiem prawie nic o tym filmie, oprócz faktu, że tym razem Lars mierzy się z kinem katastroficznym (planeta uderza w planetę) i ze ślubem, który komplikuje wiele spraw (Bess i Jan 2?). I jeśli mierzy się tak, jak mierzył się z innymi gatunkami, to znowu czeka nas idealnie przemielony, odpowiednio doprawiony i udekorowany tatar, który będzie nie do przełknięcia większości siedzącej przy stole.
Zwróćcie uwagę na dobrą obsadę: Kirsten Dunst, Charlotte Gainsbourg, John Hurt, Charlotte Rampling, Stellan Skarsgard, Udo Kier. I Jack Bauer.

Zwiastun nie mówi wiele. Jest nawet dość przeciętny. Ale to w końcu tatar. Kawał świeżego mięsa nabierze smaku dopiero po zmieleniu i przyprawieniu.
Połkniesz?
Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński






  • Hitch

    Cóż, nie zgadzam się z tym, że niby nie zrozumiałem Antychrysta. W tym pseudoartystycznym bełkocie tak naprawdę nie ma nic ponad reżysera krzyczącego "ukrywam swój filmowy brak wyobraźni i bycie niemotą pod płaszczykiem taniego pół-porno". Film to nie malarstwo – nachalne silenie się na artyzm zwykle kończy się takim Antychrystem, czyli celuloidowym pawiem człowieka, który nie chce ani bawić, ani mówić nic ciekawego. W efekcie bredzi i to brzydko.

  • desjudi

    Skąd wiesz, że bredzi? Jeśli jest to projekcja jego stanów depresyjnych, w które popadł – i facet przyznaje się do tego – więc dlaczego uważać to bełkot? Oskarżanie LvT o brak wyobraźni i pół-porno to trochę przegięcie. Każdy aspekt tego filmu podlega sensownej interpretacji, słuchać trzeba chcieć. To mi się zdaje jest istota kina LvT – prowokacja i manipulacja, które wymagają zapoznania się z artystą, czyli LvT. To jest właśnie tatar, którego nie przełykasz, co nie znaczy, że dla innych może być niestrawny i vice versa – strawność nie powoduje przełknięcia u każdego.

  • Peckinpah

    Nie widziałem jeszcze żadnego filmu von Triera. Jedyne co mnie przekonuje do obejrzenia "Melancholii" to Jack Bauer :) Jeśli Kiefer chce wyjść z szuflady, w którą wpadł przez wiadomy serial to wybrał dobrą drogę, bo rola u von Triera na pewno nie jest łatwa i pewnie w niczym nie przypomina Jacka Bauera. Ale mogę się mylić… Ciekaw jestem tego filmu i tego jak sobie wymieniony przeze mnie aktor poradzi.

  • Hitch

    "projekcja jego stanów depresyjnych"
    No właśnie dlatego bredzi! Jeśli chciał kręcić film o chorobie psychicznej, mógł być bohaterem dokumentu dla Discovery.

    Miejsce człowieka, który na festiwale jeździ swoją wersją papamobile, bo niby tyle ma fobii i zdiagnozowano u niego depresje jest w szpitalu psychiatrycznym nie na stołku reżysera. To jak dać schizofreniczce zostać opiekunką dla dzieci.

    Poza tym, film do którego konieczna jest znajomość reżysera? To już nie jest film, tylko autolaruka. Z resztą, o czymś świadczą jego nad wyraz skromne słowa o sobie "jestem najlepszym reżyserem na świecie".

    Mam dla ciebie złe nowiny, von Trier: jesteś pizdą nie reżyserem. Reżyser Na Wspólnej jest lepszym filmowcem od ciebie, że nie wspomnę o np. Michaelu Mannie czy Spielbergu.

  • desjudi

    Spasuj trochę z emocji, Hiczu. Nie lubisz jego filmów – ok, ale nie nazywaj "pizdą". Nie tylko kultura osobista tego wymaga.
    Artysta ma prawo być jakim chce, dopóki ma publiczność/widzów. Fobie, depresje i ogólne psychiczne bziki są na porządku dziennym w tym świecie i nie ma co z tej – często immanentnej – cechy tworzenia szydzić. Skreśliłbyś połowę filmowców, aktorów, muzyków, nie mówiąc już o artystach-malarzach, na czele z Dalim.
    Ty w ogóle widziałeś coś więcej od LvT, prócz "Antychrysta"?

  • Dux

    Hitch, otwierając bloga czy też umożliwiając czytelnikom komentowanie recenzji przez wtyczkę facebookową obawialiśmy się, czy nie zaleje nas lawina wpisów chamskich i wulgarnych, tymczasem wśród komentarzy czytelników, czy to podpisanych imieniem i nazwiskiem czy to anonimowych nie zdarzyło się chamstwo, a tu masz, własny zaufany człowiek wpada i piździ – weź się Hitch ogarnij.

  • Hitch

    Widziałem i też mnie krew zalewała. Przy Antychryście po prostu wybuchłem.

    Co do innych gatunków sztuki – tak jak pisałem wcześniej, film to nie malarstwo. To wyższy poziom interakcji obcującego, ale też realizmu (za sprawą aktorów, nieważne w jak bzdurnym filmie). To co jest świetnym materiałem na obraz, może do filmu kompletnie nie pasować.

    Z resztą, nie od wczoraj wiadomo, że sporo reżyserów to niespełnieni artyści, którzy ani nie potrafią rysować, ani brzdękać na tubie, więc łapią się za filmy, wmawiając sobie i innym, że jednak są w czymś uzdolnieni. Szkoda tylko, że znajdują widzów, którzy myślą o nich tak samo.

    W filmach potrzebne jest twórcze podejście, nie skrajnie wymyślne. Dlatego dużo lepszym filmem o fobiach jest choćby Arachnofobia. Niby lajtowa przygodówka, ale o absurdalnym strachu przed, w tym wypadku pająkami, mówi więcej niż Trier o strachu przed wszystkim.

  • Hitch

    Dux, co czyni mój komentarz chamskim? Jeden wulgaryzm wstawiony nie bez namysłu, tylko by spotęgować zobrazowanie mojej nienawiści do Triera i jemu podobnych "reżyserów"?

    Jakbym go nazwał kapciem, brzydkim brodaczem albo świdrem to nie były już chamski mój wpis?

  • desjudi

    Film to wyższy poziom realizmu? Co więc z Fellinim, Lynchem, Bunuelem? Brak u nich twórczego podejścia? Dlaczego uważasz, że "Dogville" lub "Element zbrodni", tudzież "Przełamując fale" nie udowadniają twórczego podejścia LvT do wybranych tematów [tęsknota, miłość, zemsta, poświęcenie]?

    Bez względu na to, czy mamy do czynienia z obrazem, muzyką czy filmem chodzi o relacje twórca-odbiorca – i nie mogą to być relacje podlegające jakiemuś z góry ustalonemu schematowi, bo "film wygląda tak", a "muzyka ma brzmieć tak". Nie bawmy się w faszyzm/komunizm. Artysta tworzy podług tego, co chce i jak chce. Nadaje temu jakieś znaczenie, akcentując swoją wizję CZEGOŚ. I pokazuje to. Albo to kupujesz, albo nie. Widzisz to, co on chce żebyś zobaczył, lub nie widzisz. Jeśli nie widzisz, a podobno ktoś coś zobaczył, to wypatrujesz drogowskazów, albo je olewasz. Nie istnieje coś takiego jak "skrajnie wymyślne". Bo co to w ogóle znaczy – skrajność w sztuce. Albo wymyślność. No jasna cholera, istotną cechą sztuki jest przekraczanie granic, a nie ich ustalanie!

    "Szkoda tylko, że znajdują widzów, którzy myślą o nich tak samo."
    Szkoda, że nie znajdujesz w sobie odrobiny szacunku dla kogoś, kto stworzył coś, co ci się nie spodobało.

  • desjudi

    Poza tym – jak można nienawidzić kogoś, jakiegoś reżysera?? Nielubienie filmów nie usprawiedliwia idiotycznej nienawiści do kogoś, kto nie robi filmów docenianych przeze mnie, widza.
    Hitch, ale co widziałeś prócz Antychrysta? Z ciekawości pytam.

  • Hitch

    Ależ ja doskonale rozumiem, że każdy ma prawo tworzyć to, co mu się podoba. Ja nie bronię kręcić Trierowi filmów w takiej formie, w jakiej mu się podoba.

    Ale niech nikt później go, łącznie z nim, nie wychwala pod niebiosa, bo on jest takim twórcą, jak Foxx aktorem. Obaj udają. Jamie, że gra, Trier, że ma coś do powiedzenia, i że ubiera swoje w filmy w przemyślaną, spójną formę.

    Nie jestem przeciwnikiem przekraczania granic, póki to za sobą niesie coś więcej. A jeśli Antychrysta Trier nakręcił dla siebie, to po co go wrzucił do dystrybucji kinowej? Jeśli jest to film jednak dla widzów, czemu muszę wiedzieć, że to projekcje jego stanów depresyjnych.

    Nawet jeśli to wiem (a wiedziałem, gdy oglądałem)to NICZEGO to nie zmieniło. To film pusty jak ostatnie dokonania Michaela Baya, tylko zamiast w amerykańsko-coolerski sposób, w europejsko-depresyjny. Nie jestem fanem ani jednego, ani drugiego. I nie mam nic do tego, póki ktoś mi nie powie, że np. Wiseman nakręcił równie fajną Szklaną Pułapkę, co te McTiernana, bo nie nakręcił.

  • Hitch

    Kolesia, któy jeździ swoim papamobilem i mówi, że jest najlepszy na świecie można tylko nienawidzić. Janksi mają na to chyba określenie "Douchebag".

    Widziałem ze dwa odcinki Królestwa, Dogville, Tańcząc w ciemnościach, Przełamując fale. Choć oprócz Antychrysta, żadnego do końca nie wytrzymałem, ale to tylko dlatego, bo oglądałem z kimś. Reaguję alergicznie na takie filmy.

  • tomashec

    Hitch, czyli jednak miałem trochę racji. Ziejesz nienawiścią .. ;)

  • desjudi

    HItch,
    Nie jestem w stanie odnieść się do Twoich zarzutów w stosunku do von Triera, bo nic nie widzę, oprócz, sorry, oczywistych bzdur w ocenie formy jego filmów. Można filmów nie lubić, ale oskarżać LvT, że nie ma pomysłu na formę? Gdzie, co, jak?

    "Nie jestem przeciwnikiem przekraczania granic, póki to za sobą niesie coś więcej. "

    Niesie, ale ty tego nie widzisz. Nie chodzi mi o docenienie, zachwyt, ale straszną ignorancję dla czegoś, co wymaga podejścia z innych strony, i dla tych, którym tatar smakuje. Z takim podejściem to se głęboko można wsadzić całą klasykę, która od widza wymaga więcej ponad rozrywkowość – Bergman, Fellini, Tati, Kieślowski, Bunuel, Allen, Polański, dziesiątki innych, którzy przelewają/przelewali na taśmę własne fobie, lęki, kompleksy; którzy upubliczniali osobiste spojrzenie na etykę, Boga, miłość, zemstę itd. Co z literaturą, w której wiwisekcja najbardziej intymnych wyznań nie jest niczym zdrożnym? Co ze sztuką malarską, rzeźbiarstwem, które polegają na przetworzeniu uczuć i emocji w rzecz? Im nie odmawiasz, filmowcom – tak? Z jakiej racji?

    "To film pusty jak ostatnie dokonania Michaela Baya, tylko zamiast w amerykańsko-coolerski sposób, w europejsko-depresyjny. "

    Mam dowód na to, że Antychryst nie był pusty. Czytałeś tekst Miniszewskiego?
    http://www.taraka.pl/index.php?id=nieprawdy

    O Dogville: http://www.film.org.pl/prace/dogville_analiza.html

    O Przełamując fale:
    http://www.film.org.pl/prace/przelamujac_fale.html

  • Hitch

    Nie przemawiają do mnie takie teksty, jak ten Miniszewskiego. To rozbuchana i skrajna nadinterpretacja.

    A Polańskiego bardzo lubię i na większości jego filmów bawiłem się przednio, także nie wiem skąd to stawianie go obok Triera. Bo w przeciwieństwie do niego, Roman zajebiście przekłada na język filmowy zajebiste historie.

    Wcześniej wspominałeś Lyncha, on też przeważnie rozumie, że kręci filmy. Twin Peaks? Rewelacyjny serial. Czemu? Bo to dziwny film (przy czym szalenie intrygujący), ale nie pokaz dziwnych slajdów rozumianych tylko przez "reżysera" i każdego, kto nauczy się na pamięć jego historii choroby.

    Douche-Trier-bagowania ciąg dalszy: zabijanie zwierząt dla celów dramatycznych – czegoś do czego nikt mnie nigdy nie przekona i jeśli kiedyś będę w pobliżu planu takiego filmu, wszyscy na nim przekonają się jak to jest mieć połamane nogi dla celów dramatycznych.

  • artu

    hejcianie Hitcha mi się podoba. za sam fakt, że von Trier potrafi tak wkurwić. czerpię z tego jakąś satysfakcję, mimo że antychryst mi się nie podobał, a resztę znam na żenującym poziomie (czytaj: nie widziałam królestwa, chociaż mam je na dysku od dwóch lat).

    same argumenty dotyczące definiowania kina, jaką to kino sztuką jest, a jaką 'nie powinno być', podobnie jak doszukiwanie się motywów, psychologizowanie, jednym słowem, tak dosłowne traktowanie Reżysera – nie dla mnie. definitywnie odrzucam.

    ale z przyjemnością patrzę na wkurw.

  • desjudi

    wkurw z jednej strony i zachwyt z drugiej świadczą o dużej wartości sztuki uprawianej przez LvT. I o to chodzi.
    Arte, nie mów, że nie znasz "Idiotów", "Dogville" czy "Europy" :) Bo jeśli nie, to jesteś dobrym obiektem do vontrierowego zmolestowania :)

  • Anonymous

    Już nie wspominając o "Przełamując fale", które każda szanująca się kobieta powinna znać, żeby nie skończyć z miłości tak jak Bess. :) I ja również kocham Larsa za ten ogólny wkurw. Sama go przeżyłam, tu na forum film.org. Ale nie na rezysera, czy jego dzieło, lecz na tych, którzy go gnoją. Teraz mam ich gdzieś, niech sobie gadają i wyzywają i niech zamiast tatara zajadają kolorowe śliczne pisanki. Byle nie za dużo, bo jaja zapychają i są bardzo gazotwórcze, można od nich pęknąć!
    /bab(k)a filmowa/

  • Hitch

    Tia, zawsze się ktoś taki pojawi, co twierdzi, że skoro gardzę Trierem to muszę być zakochany w Michaelu Bayu. Jak dla mnie robią takie samo puste kino, tyle że Bay wie o tym, kiedy Trier wciąż wącha własne bąki i uważa się za władcę wszechświata.

  • artu

    @ desjudi

    oczywiście znam dogville, które bardzo lubię, niestety europa zakończyła swój żywot obok królestwa. idiotów słabo pamiętam, ale przełamując fale to gwałt, wiadomo. z perspektywy czasu zaczynam doceniać to, co zrobili ze mną bjork i von trier w tańcząc w ciemnościach, ale nie wiem, czy do tego filmu powinno się wracać.

  • Fidel

    Trier na bank cieszyłby się z napinki Hitcha ;]

    Przede wszystkim, wiem że nazwiska takie jak Bunuel, Lynch, Bergman etc. padają w odpowienim kontekście, ale zestawianie ich z Trierem to moim zdaniem duża pomyłka. Duńczyk gra kilka lig niżej.

    Główną zaletą Triera jest to, że wciąż kombinuje. Z jednej strony mamy trylogię złotego serca, a z drugiej 'Królestwo', czy 'Szefa wszystkich szefów' – we wszystkim widać charakterystyczny styl Triera, "podpis twórcy", ale konwencje znacznie się różnią. Duńczyk sprawdza się we wszystkich. Patrząc jednak dokładniej np. na tą trójkę Idioci-Przełamując-Tańcząc łatwo da się dostrzec, że Trier odrobinę oszukuje. Wszystkie filmy są niczym innym, jak audiwoizualnym gwałtem na wrażliwości widza i obawiam się, że od początku do końca jako coś takiego zostały obmyślone. Przez takie proste, lecz mistrzowsko poprowadzone (bez wątpienia) granie na emocjach przekaz filmu zostaje trochę przytępiony. W przypadku jednego filmu rzecz do zaakceptowania, ale robienie trzech filmów opartych dokładnie na tym samym efekcie jest już delikatną przesadą. To takie "patrzcie, robię trzeci film tak samo i prawie o tym samym, a wy i tak będziecie płakać na końcu" – no pewnie będziemy, ale co z tego, skoro tydzień po filmie będę pamiętał z niego jedynie fakt, że ryczałem na koniec?

    'Antychryst' może i jest zapisem stanów psychicznych Triera, ale co z tego? Takie podejście wcale nie ratuje filmu przed staniem się nieudanym, kiczowatym, lecz zajebiście sfotografowanym potworkiem. 'Antychryst' stoi w niezręcznym rozkroku gdzieś pomiędzy filmem, który ma coś ważnego do powiedzenia, a kiczowatą (w złym znaczeniu tego słowa) szmirą ślizgającą się po zbyt wyeksponowanych symbolach. Można sobie tłumaczyć, że to przecież Trier i on na pewno ironizuje i bawi się w 'Antychrysta' zupełnie świadomie, lecz w taki sposób to można wytłumaczyć wszystko – w filmie nie ma żadnych mrugnięć do widza, które wskazywałyby na takie podejście Duńczyka. No chyba, że za coś takiego uznać dedykację dla Tarkowskiego, która również jest dla mnie nie do końca czytelna, bo z jednej strony Trier Tarkowskiego podobno nie lubi i całość byłaby prztyczkiem w nos (Tarkowskiego można krytykować na wiele sposobów, ale napewno nie za pomocą czegoś takiego jak 'Antychryst'…), a z drugiej 'Antychryst' nieudolnie próbuje naśladować 'Zwierciadło', które również jest takim audiowizualnym strumieniem świadomości (w przeciwieństwie do 'Antychrysta' szalenie konsekwentnym). Jeśli 'Antychryst' miałby być głosem typu "patrz Andrei jak spieprzyłeś to 'Zwierciadło', powinieneś zrobić to w ten sposób" to współczuję Trierowi, jeśli ma być faktycznie jakąś formą tribute (w co wątpię) to współczuję mu jeszcze bardziej. A zatem tatar? Ok, ale nie z duńskiego mięsa, a ze szwedzkich wiórów z Constaru.

    A co do 'Melancholii' to na ten czas polecam: http://www.imdb.com/title/tt1269566/
    Ładna fotka z filmu: http://www.filmyswiata.pl/data/img/f216e7746d2b0c2.jpg
    Prawdziwsze to, szczersze i pozbawione wykalkulowanego gwałtu a la Trier.

  • artu

    @ Fidel
    "Patrząc jednak dokładniej np. na tą trójkę Idioci-Przełamując-Tańcząc łatwo da się dostrzec, że Trier odrobinę oszukuje. Wszystkie filmy są niczym innym, jak audiwoizualnym gwałtem na wrażliwości widza i obawiam się, że od początku do końca jako coś takiego zostały obmyślone. Przez takie proste, lecz mistrzowsko poprowadzone (bez wątpienia) granie na emocjach przekaz filmu zostaje trochę przytępiony.

    czekaj czekaj, jaki 'przekaz'? przecież tam chodzi – przynajmniej w moim odczuciu – o gwałt na widzu. po prostu. i fakt, że miękną ci nogi, jest największą siłą tego kina. von trier nie jest hollywoodzkim cynikiem – przecież on nie ukrywa tego, że widzem manipuluje. tym samym odsłania tzw. magię kina w stanie najczystszym.

    "W przypadku jednego filmu rzecz do zaakceptowania, ale robienie trzech filmów opartych dokładnie na tym samym efekcie jest już delikatną przesadą."

    zupełnie nie rozumiem tego zarzutu – to się chyba powinno chwalić? :D

  • Fidel

    Mimo wszystko te filmy próbują poruszać ważne tematy, lecz jest to jedynie pretekstem do 'gwałtu'.

    Manipulacja widzem – ok, ale chodzi mi o to, że ja dałem zmanipulować się raz (oglądając jego pierwszy film), a potem już wiedziałem z czym to się je i jak to się skończy. Taktyka Triera po prostu się nie sprawdza, ciężko złapać rybę gdy zarzuca się wędkę wciąż w tym samym miejscu i z tą samą przynętą na haczyku.

  • artu

    @ Fidel

    "Mimo wszystko te filmy próbują poruszać ważne tematy, lecz jest to jedynie pretekstem do 'gwałtu'."

    czyli zmiękczanie kolan jest 'nieważne', a bieda i miłość to tematy 'ważne'? eeeeetam.
    poza tym – GDZIE GRANICA? :)

    "Manipulacja widzem – ok, ale chodzi mi o to, że ja dałem zmanipulować się raz (oglądając jego pierwszy film), a potem już wiedziałem z czym to się je i jak to się skończy. Taktyka Triera po prostu się nie sprawdza, ciężko złapać rybę gdy zarzuca się wędkę wciąż w tym samym miejscu i z tą samą przynętą na haczyku."

    taktyka von Triera się sprawdza i tyle, bo des i ja jakoś się nabieraliśmy więcej niż raz.

    mi Antychryst robił krzywdę nudą i BRAKIEM EMOCJI, i dlatego go nie lubię, bo czuję sztuczność i jałowość obrazu zamiast bólu i żalu.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Moc pierścienia znów wyczuwalna

Następny tekst

Recycling music



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE