Książka a film

Książka a film #5 – PTASIEK

Kogo nazywasz szaleńcem? Co jeśli to właśnie nadmiar rzeczywistości zabija…

Autor: Karolina Nos-Cybelius
opublikowano

„Nie ma takiej absurdalnej rzeczy, której by człowiek nie zrobił, próbując nadać życiu jakiś sens” – analiza powieści Williama Whartona i filmu Alana Parkera.

Ptasiek (Birdy) w reżyserii Alana Parkera jest dziś uznawany za film legendarny. Mimo że nie odniósł kasowego sukcesu, po premierze otrzymał mieszane recenzje, a jedyną nagrodą filmową, jaką może się poszczycić, jest Grand Prix na festiwalu w Cannes w 1985 roku, Ptasiek to jeden z tych filmów, które określa się mianem kultowych. Każdy szanujący się kinoman powinien dzieło Parkera znać. Osobiście dość późno zetknęłam się z tą adaptacją filmową. Kiedy zdecydowałam się na seans, miałam już kilkukrotną lekturę Ptaśka na koncie. To jedna z moich ulubionych powieści, mam do niej osobisty stosunek i sentyment, dlatego towarzyszyły mi pewne obawy, że film zburzy wizję tej nieszablonowej opowieści, jaką wybudowałam w swoim umyśle…

Pewnie podobne obawy miał reżyser filmu, kiedy w 1978 przeczytał debiut powieściowy amerykańskiego autora Williama Whartona. Z jednej strony Parker zamarzył o przeniesieniu historii na ekran, z drugiej zdawał sobie sprawę, że konstrukcja narracyjna, elementy surrealizmu, cała poetyka książki praktycznie uniemożliwiają stworzenie adaptacji filmowej, która by dzieła Whartona nie okaleczyła. Minęły cztery lata i zarzucony pomysł powrócił. W 1982 roku wytwórnia A&M Films kupiła prawa do ekranizacji. Scenariusz na podstawie powieści Whartona napisali Sandy Kroopf i Jack Behr. Alan Parker podjął się wyzwania wyreżyserowania filmowego Ptaśka, który dwa lata później trafił do kin.

Wybieram „szaleństwo”

Klamrą kompozycyjną książki i filmu jest pobyt Ptaśka (nie znamy prawdziwego imienia tytułowego bohatera, od początku fabuły dla wszystkich i dla siebie samego jest Ptaśkiem) na oddziale psychiatrycznym. Młody mężczyzna jest pogrążony w katatonii. Całymi dniami siedzi w kucki w kącie pokoju, trzeba go karmić, poić, pielęgnować. Nie mówi, nie patrzy w oczy. Czasem zachowuje się jak ptak, a dokładniej pisklę, jednak nieznający jego nawyków i hobby – któremu przed laty podporządkował całe swoje życie – lekarze i pielęgniarze zdają się nie dostrzegać, że anonimowy pacjent „jest ptakiem”. Dla nich to kolejny wojenny niedobitek, człowiek, który traumatyczne doświadczenia na froncie przypłacił obłędem.

birdy-movie-1006442137

Ale czy Ptasiek rzeczywiście jest szalony? Czy można nazwać szaleńcem kogoś, kto świadomie zdecydował się na odcięcie od świata i ucieczkę w wyobraźnię?

Jedyną osobą, która go odwiedza, jest przyjaciel z dzieciństwa, Al Columbato. Podobnie jak Ptasiek został ranny na wojnie. Tyle że ran Ptaśka nie widać. To rany na umyśle i duszy. Al został poszatkowany i w środku, i na zewnątrz. Obecnie jest człowiekiem bez twarzy. Obandażowanym, kulejącym, resztkami sił ukrywającym, że wojna dokonała spustoszenia też w jego wnętrzu. Książkowy Al sabotuje terapię Ptaśka, toczy wyrafinowane – jego zdaniem – gierki z psychiatrą Weissem. Albo zwyczajnie nie wierzy w szaleństwo przyjaciela, albo miota się pomiędzy pragnieniem powrotu Ptaśka do świata a chronieniem jego wewnętrznej przestrzeni przed intruzami, przeczuwając intuicyjnie, że Ptasiek tylko tam jest szczęśliwy.

Po południu znowu idę do Ptaśka. Zaczynam wątpić, czy to w ogóle ma sens. Rzecz w tym, że wcale nie jestem pewien, czy chcę, żeby Ptasiek oprzytomniał. Ten świat to jedna wielka kupa gówna; im więcej mu się przypatruję, tym gorzej wygląda. Ptasiek pewnie wie, co robi. Martwić się o nic nie musi, zawsze ktoś o niego zadba, ktoś go nakarmi. Może przeżyć całe życie, udając zasranego kanarka. I co w tym takiego okropnego?

Narracja w powieści Whartona

W powieściowym oryginale mamy do czynienia z dwudzielną narracją, której proporcje stopniowo ulegają zmianie. Do książkowej opowieści wkraczamy wraz z Alem, który siłuje dotrzeć do Ptaśka, wywołać w nim jakąś reakcję, przebudzić. Podczas pierwszej i kolejnych wizyt Al tworzy achronologiczną opowieść o ich wspólnym dojrzewaniu. W narrację Ala wkradają się krótkie fragmenty o refleksyjnym charakterze pisane kursywą. To myśli Ptaśka przebijają się na powierzchnię. Z czasem jest ich coraz więcej. Oprócz tych bardzo abstrakcyjnych, kontemplacyjnych wtrąceń zaczynają pojawiać się wspomnienia, wyrażone wprost opowieści o zdarzeniach byłych i wyobrażonych. Ptaśkowej narracji jest coraz więcej. W pewnym momencie perspektywa Ptaśka zaczyna dominować, następuje odwrócenie proporcji i to Ptasiek ma teraz główny głos, a wspomnień Ala jest coraz mniej i mniej… Jest to bardzo ciekawy zabieg. Wharton na różnych etapach powieści oddaje głos innemu bohaterowi, ale można bez trudu oszacować, że Al i Ptasiek dzielą tę opowieść mniej więcej po równo. Al powraca na ostatnich kartkach książki, kiedy wreszcie wyrzuca z siebie makabryczne wspomnienia z wojny (w książce jest to druga wojna światowa, akcję filmu przesunięto o kilka dekad i bohaterowie uczestniczą w wojnie w Wietnamie). Jest to coś na kształt punktu kulminacyjnego, choć nie dzieje się w czasie rzeczywistym, jest jedynie reminiscencją z nieodległej przeszłości. Finał książki jest jeszcze bardziej nietypowy niż cała jej reszta…

9g6yg5qunetg9xcecv8yueab6w9

Pisane kursywą fragmenty dla wielu czytelników są barierą nie do przebicia. Moi znajomi, którzy nie sięgnęli po powieść Whartona albo odłożyli niedokończoną lekturę, uważają film Parkera za wybitny, zatem oceniają go nieco wyżej niż ja sama. Powieść, choć trudna i naszpikowana z pozoru nużącymi opisami ornitologicznymi, jest genialną literacką ilustracją alternatywnego uniwersum istniejącego w głowie tytułowego bohatera. Można powiedzieć, że Wharton opisał coś na kształt życia w wirtualnym świecie jeszcze sprzed ery gier komputerowych i avatarów.

Współczesny Ikar

Fascynacja Ptaśka ptakami wyrosła z marzeń o lataniu. Z czasem przerodziła się w coś na kształt obsesji. A może chodziło o powrót do natury, odnalezienie prawdziwej wolności… Coś, co było początkowo nieszkodliwym dziwactwem, zamieniło się w styl życia, a nawet substytut życia, tyle że nie gorszy, a lepszy od oryginału.

Chłopak narzuca sobie reżim diety, by osiągnąć wagę proporcjonalną do wagi i masy ciała ptaka. Inaczej nigdy nie poleci. A latanie – tak jak pływanie – jest w zasięgu ręki człowieka. Trzeba tylko spełnić pewne wymogi, odpowiednio się przygotować. Następuje etap obserwacji i kalkulacji. Ptasiek poznaje zwyczaje ptaków, bada ich anatomię, podpatruje ruchy. Uczy się pilniej niż zwykle, zdobywa wiedzę, to pozwala mu na prywatne badania. Wyliczenia, wykresy, wektory… Przychodzi czas na pierwszą próbę. Ptasiek buduje coś na podobieństwo lotni i wyrusza z Alem w teren. Scena na wysypisku śmieci nieopodal brudnego jeziorka została wspaniale odwzorowana w filmie Alana Parkera. Al jest ważną częścią spełniającego się marzenia przyjaciela. Tylko Ptasiek odlatuje, ale lecą obaj. A upadek wcale nie boli. Ptasiek poprawia skrzydła i próbuje ponownie…

birdy-1984-06-g

Sen we śnie

Sen, w którym Ptasiek staje się ptakiem, przychodzi niespodziewanie. Nie ma początku, tak jakby istniał od zawsze. To jak powrót do źródeł. Dla niego to nie świat nierealny, urojony, przeciwnie, to świat hiperrealny.

Najpierw istnieje wyraźny podział na życie dzienne, ludzkie, i życie nocne, ptasie. Stopniowo to śnione wypiera to na jawie, zaczyna dominować, warunkować plany. W Ptaśku walczą dwie osobowości, ludzka i ptasia. Nadal nie jest wolny, nigdzie się nie czuje sobą, jest równie osamotniony w obu światach. Musi zadecydować, jaka jest jego tożsamość. Obserwowanie ptaków na jawie (ma dziesiątki, a potem setki kanarków) przestaje go fascynować. Nic w tym szczególnego, skoro sam może być ptakiem, doświadczać ptasiego ciała i lotu bezpośrednio. Przerywa naukę latania. Nie potrzebuje tego, skoro lata we śnie. Dociera do niego, że właśnie do tego dążył. Nie do fruwania jak ptak, tylko bycia ptakiem.

2

Sen to drugie, alternatywne życie. Ptasiek coraz częściej zastanawia się, czy jest człowiekiem, który śni, że jest ptakiem, czy ptakiem, któremu śni się ludzkie życie. Która z tych rzeczywistości zasługuje na miano prawdziwej? Czy sen może być realniejszy od rzeczywistości?

Następuje kolejne pękniecie. Otwiera się coś jak portal łączący oba te miejsca. Wydarzenia ze snu przenikają do rzeczywistości. Wszystko, czego Ptasiek doświadczył i zaobserwował, śniąc, nazajutrz dzieje się na jawie…

Mentorem i przyjacielem chłopaka jest pan Lincoln, Afroamerykanin, który jak nikt zna zwyczaje kanarków. To u niego Ptasiek odnajduje Pertę, samicę kanarka, którą najpierw wyśnił i która została jego kochanką, ptasią żoną, matką ich wspólnych dzieci. Tworzenie się ptasiej tożsamości, doświadczone w urojonym świecie, zakładanie gniazda, rodzina, potomstwo, bycie ojcem.

Świadomość, że jestem cząstką swoich dzieci, będzie ważnym dowodem na to, że istnieję.

Ptasiek zestroił się ze światem kanarków do tego stopnia, że zdefiniował na nowo pojęcie czasu. Stworzył własny system podziału czasu zgodny z rytmem życia i cyklem rozrodczym tego gatunku ptaków. Nadał poszczególnym etapom przybliżoną wartość w odniesieniu do czasu ludzkiego i stworzył szereg nazw, nie mających odpowiednika w żadnym znanym języków.

Po śmierci ukochanej Perty – najpierw we śnie, nazajutrz na jawie – Ptasiek traci zainteresowanie ptakami. Ot tak z dnia na dzień, z sekundy na sekundę. Więź zostaje przecięta. Chłopak zaczyna obserwować ludzi i stwierdza, że są nie mniej interesujący od ptaków. Spędza więcej czasu z Alem, wkrótce koniec szkoły i koniec dzieciństwa. Pora na dorosłość.

Tego wszystkiego w filmie zabrakło. Nie widać, jak konstytuuje się tożsamość Ptaśka jako kanarka. Zanika paralela pomiędzy życiem ptaków i ludzi, a także obraz Ptaśka, który woli doświadczać jako ptak tego wszystkiego, co mógłby poznać jako chłopiec, a później młody mężczyzna. W adaptacji filmowej nie udało się też w pełni oddać więzi Ptaśka i Perty oraz momentu śmierci samiczki kanarka, który był doświadczeniem granicznym, po którym Ptasiek zaczyna życie na nowo.

Opisując związek erotyczny Ptaśka i Perty, Wharton dokonał niemałej transgresji. Czegoś podobnego w literaturze nie było. Fantazje erotyczne chłopca skupiają się na samicy kanarka, którą kocha i której pragnie. Nie ma to jednak nic wspólnego z zoofilią czy jakąkolwiek dewiacją seksualną. Ptasiek zrezygnował dla niej z bycia nastoletnim chłopakiem, zadecydował, że jest ptakiem i jako ptak kochał się w wyobraźni z ptakiem.

clipboard06-2

Wharton opisuje tę scenę dość naturalistycznie i dosłownie, natomiast w filmie Parkera została ona zilustrowana w bardziej subtelny i niezwykle poetycki sposób. Na wielkiej ścianie z czerwonej cegły pojawia się cień ptaka. Macha skrzydłami, ale nie odlatuje, pozostaje w zasięgu wzroku. Jakby tańczył taniec godowy.  A w tle monolog Ptaśka o miłości do Perty i odczuciach, gdy połączyli się w jedność. Właśnie takie fragmenty ekranizacji rekompensują wszelkie skróty w fabule. Książkę Whartona naprawdę niełatwo przenieść na ekran. Sprawić, że sedno tej opowieści trafi ostatecznie nie tylko do czytelnika, ale i widza to sztuka, która się Parkerowi udała.

Powieść inicjacyjna

Ptaśka można włączyć do nurtu literatury inicjacyjnej. Spełnia kryteria, bo opowiada o dojrzewaniu, o najróżniejszych pierwszych razach, i wkraczaniu w dorosłość. Tyle że wszystkie te inicjacje głównych bohaterów są w powieści i filmie dość brutalne. Śmierć i okrucieństwo poznają po raz pierwszy, dorabiając w wakacje jako hycle. Kiedy tylko przekonują się, co dzieje się ze schwytanymi psami, obiecują sobie nie zrobić tego nigdy więcej.

Jeśli chodzi o inicjację seksualną, jest to wyjątkowo ciekawa kwestia. Al reprezentuje w tym wypadku typowego nastolatka, który dąży do kontaktu fizycznego z dziewczyną i nie przepuści żadnej okazji. Natomiast dla Ptaśka rówieśnice są całkowicie niepociągające. Nie można powiedzieć, że chłopak jest aseksualny, bo czuje pociąg do Perty, ale nie czuje go do kobiet. W powieści Whartona dochodzi jednak do częściowego zbliżenia między Ptaśkiem a koleżanką ze szkoły. Ma to miejsce po balu, w zaparkowanym na odludziu aucie. Ptasiek nie chce zdradzić Perty, ale jego ciało reaguje na pocałunki i pieszczoty śmiałej dziewczyny. To czysta mechanika. Bez udziału woli Ptaśka, który częściowo się wzbrania, a częściowo poddaje dziewczynie, która przejmuje inicjatywę (Parker mocno okroił tę scenę, filmowy Ptasiek nie jest zainteresowany dziewczyną, z która spędził bal, dotyka przez sekundę jej piersi, ale do niczego więcej nie dochodzi).

Jednak najważniejszą, a zarazem najbardziej traumatyczną inicjacją jest wojna. Dojrzewającego Ptaśka wypełniają idealizm, marzenia o lataniu i naiwna wiara, że wystarczy poczekać, a wszystko się jakoś ułoży. Wkroczenie w dorosłość boleśnie weryfikuje jego światopogląd. Mechanizmy społeczne i mechanizmy władzy wymuszają podporządkowanie. Mundur wojskowy to uniform, który zamienia Ala i Ptaśka w innych ludzi. Odtąd nie są sobą. Nie mają realnego wpływu na własny los. Miotają się. Patrzą na śmierć. Czują ból. Od tego wszystkiego chcą uciec. Zrezygnować z bycia częścią systemu nawet za cenę tradycyjnie pojmowanych godności i wolności.

maxresdefault

Szaleństwo wojny

Czy wszystkie szpitale w kraju są teraz pełne pierdolniętych żołnierzy?

Pyta retorycznie książkowy Al. Otoczenie szpitala psychiatrycznego sprzyja rozmyślaniom nad tym, czym jest normalność. Bohater dochodzi do wniosku, że zna tylko jeden stuprocentowo nienormalny świat – wojnę.

W adaptacji filmowej nie została wyeksponowana bardzo ważna postać sanitariusza pacyfisty, Renaldiego (w filmie pojawia się nieobecna w książce postać, pielęgniarka Hannah, która przejmuje część obowiązków Renaldiego, zaprzyjaźnia się i nawiązuje przelotny flirt z Alem). Jako jeden z niewielu odważył się odmówić służby wojskowej i zamiast na front trafił do pracy w szpitalu. Al wiele z nim rozmawia. Renaldi wykłada mu swoje poglądy i mówi:

Wojnę można zwalczyć tylko w pojedynkę…

Do końca nie wiadomo, co takiego przytrafiło się Ptaśkowi na froncie. Jak wyglądał ten punkt, za którym było już tylko to, co z zewnątrz wygląda jak obłęd. Nie dowiadujemy się tego z książki. W jej finale poznajemy wojenne przeżycia Ala i możemy się tylko domyślać, że doświadczenia Ptaśka były analogiczne. W powieściowym oryginale Ptasiek budzi się w szpitalu polowym i odlatuje. Dosłownie i przenośni. W wyobraźni opuszcza swoje ciało i w locie opuszcza front. Staje się w pełni ptakiem.

aiptf4wzslrhqrdc9mpv4xskmja

Jego samego musieli gdzieś po drodze splugawić. I on już teraz siebie nie chce.

Mówi Al o przyjacielu. I to samo dotyczy również jego. Kiedyś odważny, agresywny, prowokujący Al Columbato jest teraz roztrzęsionym i rozbitym człowiekiem, który chce się schować, w jakiś sposób zazdrości Ptaśkowi ucieczki od strachu, wspomnień, okrucieństwa i beznadziei świata.

Dlaczego Ptasiek siedzi tam w środku i czeka, aż mu wyrosną pióra, a ja tutaj chowam się za bandażami? Zaczyna do mnie docierać, że wcale nie chcę wychodzić znowu na świat z gołą facjatą.

W powieści Al wyobraża sobie, że zamieniają się z Ptaśkiem miejscami. On zamknięty jak w klatce, obok Ptasiek próbuje wyrwać go z odrętwienia opowieściami o przeszłości. W adaptacji filmowej jest trochę inna, ale równie pamiętna scena. Al nie umie się odnaleźć w rzeczywistości, dlatego chętnie spędza czas w celi milczącego Ptaśka. Jednocześnie mocno wzbrania się przed zanurzeniem się w siebie, w swoje prywatne szaleństwo. Oglądamy wraz z nim krwawe sceny, wspomnienia z niedawnej wojny… Traumatyczne doświadczenia, które kumulują się na przestrzeni jednej tragicznej nocy, sprawiają, że wojna staje się dla Ala na chwilę surrealistycznym snem. Widzi, jak jego kompanów rozrywają zakopane na polu miny, ale sam przestaje wierzyć w ich realność. Po prostu idzie przed siebie, pewny, że nic mu nie grozi. Bo to przecież nie może być prawda. To tylko koszmarny sen… Al wstaje, chce wyjść, ale drzwi pokoju-celi Ptaśka są zamknięte. Wpada w panikę. Szamoce się, próbuje wyrwać kraty, wrzeszczy. Jest pewny, że go zdemaskowali, odkryli, że nie jest zdolny do normalnego życia, jest tylko o krok od przepaści. Chwilę trwa, zanim sanitariusz otworzy ciężkie drzwi. Al opuszcza pomieszczenie na miękkich nogach. Jego sylwetka, tempo kroków, to, jak wygląda i niepewnie posuwa się długim szpitalnym korytarzem, w którym słychać tylko echo kroków, zdradzają, że jest złamanym i zrezygnowanym człowiekiem. Wygląda nie jak dwudziestokilkulatek, ale jak starzec, który czeka już tylko na śmierć. Zobaczycie tę scenę, a już nigdy nie powiecie, że Nicolas Cage aktorsko jest drewnem.

t3ud90u

Al zaciągnął się do armii na ochotnika. Kiedy tylko uzyskał pełnoletniość, chciał udowodnić, że jest prawdziwym mężczyzną. Nie wiedział, na co się pisze. Ptasiek odwrotnie, był pewien, że dostanie kategorię, która go skutecznie przed wojskiem uchroni. Wychudzony, zabiedzony, szaleństwo w oczach… Też się pomylił. Powieściowy Ptasiek nigdy nie wsiadł do samolotu. Al, który początkowo zachłysnął się adrenaliną męskiego świata i nie przekonał się jeszcze na własnej skórze, czym naprawdę jest wojna, życzył przyjacielowi, by wsiadł na pokład śmigłowca i poleciał, jak zawsze marzył. W adaptacji filmowej Parkera to właśnie rozbicie się wojskowego śmigłowca, którym leciał Ptasiek, jest momentem granicznym i genezą jego traumy. Obraz jak po apokalipsie. Ptasiek jest jedynym w promieniu kilkuset metrów żywym człowiekiem. Dookoła wybucha i płonie napalm. Krew wsiąka w ziemię, porozrywane na strzępy ciała, zwęglone kończyny i nadpalone głowy, a Ptasiek siedzi nieruchomo, zadziera szyję w kierunku nieba i wrzeszczy. Wrzeszczy, aż ochrypnie, by potem już się nie odezwać. Jeśli tak wygląda świat ludzi, to ja się wypisuje. Wcale nie chcę być jego częścią.

Narratorzy powieści Whartona najczęściej są porte-parole autora. Książki w mniejszym lub większym stopniu osnute na wątkach autobiograficznych są odbiciem doświadczeń i światopoglądu pisarza. Tylko w tej pierwszej, debiutanckiej znajdziemy tyle niesamowitości i literackiej magii. Al Columbato to w dużej mierze właśnie Wharton, którego złamała wojna. Przeżycia wojenne to powracający motyw w twórczości Whartona. W całości poświęcona tej tematyce jest jego trzecia powieść, W księżycową jasną noc.

Ptasiek według Parkera

Jedyny zarzut, jaki mam wobec twórców Ptaśka, to zbyt intensywne zagęszczenie zdarzeń na początku filmu i pójście na skróty, jeśli chodzi o obsadę. Ptaśka i Ala powinno zagrać nie dwóch, a czterech aktorów. Znacznie uwiarygodniłoby to filmową opowieść. W książkowym oryginale Ptasiek i Al poznają się jako dzieciaki w wieku około dwunastu lat. Przez kilka lat są nierozłączni, w szkole średniej natomiast zaczynają się od siebie oddalać. Al interesuje się sportem i dziewczynami, Ptasiek coraz bardziej zanurza się w ptasim świecie, uciekając od realnego. Tymczasem w filmie chłopcy poznają się (epizod ze scyzorykiem, wierny powieściowemu oryginałowi) jako nastolatkowie w pełni rozkwitu. O ileż lepiej przedstawiałaby się ta historia, gdyby w filmie pojawiły się młodsze wersje bohaterów. Odtwarzający rolę Ala Nicolas Cage miał w trakcie zdjęć dwadzieścia lat, a Matthew Modine, czyli filmowy Ptasiek, dwadzieścia pięć. Nawet nie posiadając tej wiedzy, widzimy, że są to wyjątkowo dobrze „rozwinięci” młodzieńcy. Modine i Cage jako tako pasują do ról maturzystów i młodych żołnierzy, ale ich widok na początku filmu, w momencie zawiązywania się relacji między bohaterami we wczesnym dojrzewaniu, mocno dziwi… Jeśli nawet uznać, że w wersji filmowej poznają się już jako uczniowie szkoły średniej, wszystkie te ich wygłupy i wspólnie przeżywane przygody wydają się nieautentyczne, zbyt infantylne jak na nastolatków wkraczających w dorosłość.

nicolas-cage-and-matthew-modine-in-birdy-1984

Pomijając to potknięcie na początku fabuły, później jest już tylko lepiej i z każdą kolejną sceną Parkerowski Ptasiek coraz bardziej zasługuje na miano kultowego filmu. Twórcy starają się radzić sobie z niełatwą i wieloznaczną powieściową historią. Na przykład podwójne życie Ptaśka, to ludzkie na jawie i ptasie we śnie, ilustrują równie wymownie, ale bardziej dosłownie, niż to było w książce. Nagi Ptasiek kładzie się na podłodze wielkiej klatki, awiarium, w pozycji embrionalnej spędza noc z ptasią rodziną nie tylko umysłem, ale i ciałem. Widmowy, wyśniony świat symbolizują cienie ptaków, półrealne byty widoczne i nieistniejące zarazem. Cienie i gra światła to rozwiązanie, którym twórcy filmu chętnie się posługują i które nadaje obrazowi lekko liryczny i oniryczny charakter.

Na uwagę zasługują też genialne sceny z perspektywy lotu ptaka. Małego ptaszka, który leci nie gdzieś hen wysoko, tylko penetruje najbliższą okolicę, osiedle Ptaśka, pobliską łąkę. Właśnie oczami ptaka widzimy, jak paskudny i zrujnowany jest to świat. Zaniedbane budynki, rozpadające się szopy i gołębniki, brudne ulice. W tym pejzażu nie ma żadnej szlachetności ani piękna.

Realizacyjnie Ptasiek jest dziełem wybitnym i dla kina przełomowym. I choć według mnie nie dorównuje książkowemu oryginałowi, tylko osoby które doceniły i utożsamiły się z Ptaśkiem książkowym, mogą odczuwać lekki niedosyt. Twórcom nie do końca udało się odtworzyć newralgiczne epizody tej opowieści, ale udało im się przekazać poprzez medium filmowe ciężar tej niesamowicie pięknej i zarazem bolesnej historii o przyjaźni i dorastaniu. Może zabrakło kilku elementów, ale taka jest specyfika filmu. Ważne, że całokształt i sedno Whartonowskiej opowieści w filmie Parkera wybrzmiewa.

Filmowy Ptasiek nie istniałby bez muzyki Petera Gabriela. Właśnie tu artysta zadebiutował jako twórca muzyki filmowej. W scenach powietrznych, z lotu ptaka, oraz powracających w filmie kilkakrotnie epizodach ukazujących skutki wojny w Wietnamie słyszymy te same dźwięki. Subtelna wokaliza i mocne uderzenia w bębny. Pierwotna, przypominająca bicie serca, rytmiczna muzyka. Cała ścieżka dźwiękowa Ptaśka to mistrzostwo. Pulsuje, a drgania czuć nie tylko w uszach, ale i na ciele.

Klatka cywilizacji

Dla swoich kanarków Ptasiek jest bogiem. Jako chłopiec na zewnątrz klatki jest dla nich centrum wszechświata. To on umieścił je w awiarium, podzielił na pary, on karmi i pielęgnuje. Ale w książce Whartona ta perspektywa zostaje także odwrócona. Symboliczną reprezentacją Ptaśka staje się jeden z kanarków, który nie przyjmuje do wiadomości istnienia klatki, wali w nią z impetem, spada, otrząsa się i próbuje ponownie. Autor pokazuje, że to ludzkość żyje w wielkiej klatce, którą sama sobie zbudowała. Tą klatką jest cywilizacja. Zamknięci w niej ludzie odgrywają swoje role. Życie to gra z bogatym zestawem reguł. Normy i ograniczenia, władza jednych i podwładność drugich tworzą kraty, które otaczają wszystkich po równo. Jednak większość ludzi ich nie dostrzega, a do tego mają się za panów świata. Ptasiek i Al przez te metaforyczne kraty zaglądają i pragną ucieczki od konformizmu, od społecznych reguł i dogmatów. Pragną prawdziwej wolności.

Sto miliardów ptaków, pięćdziesiąt na jednego człowieka – a ludzie jakby ich nie widzieli. Taplamy się w szlamie niebotycznych obszarów i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Jak musi patrzeć na naszą niewolę ptak z przepychu przestworzy?

maxresdefault

Współcześni Ptaśkowie – syndrom hikikomori

Hikikomori to japoński termin określający pewną przypadłość – można by rzec chorobę cywilizacyjną – która polega na świadomym odcięciu się od świta, zamknięciu w ciasnym pokoju i życiu jak pustelnik. Nawet etymologia tego słowa wpisuje się w jakiś sposób w to, czego doświadczył Ptasiek. Bo dosłowne znaczenie hikikomori to „wycofanie się”, „rezygnacja”, „ukrycie się”, „bycie w środku”, w czymś na kształt własnej wewnętrznej świątyni. Dosłownej i symbolicznej. Jest to termin ukuty dopiero w latach dziewięćdziesiątych, ale czytając Ptaśka, porównywałam symptomy jego ucieczki z tym zjawiskiem. Hikikomori dotyka głównie mężczyzn, a przyczyny to stres, niemożność sprostania wygórowanym oczekiwaniom, bunt przeciw normom społecznym. A także chęć zaznaczenia swojej indywidualności, odrębności w kolektywnych, zuniformizowanych społeczeństwach takich jak japońskie, chińskie, koreańskie. Ofiara hikikomori tkwi we własnym świecie. Niezależnie od wieku, czy to nastolatek, czy dorosły mężczyzna, przestaje opuszczać dom. Rodzina zostawia pod drzwiami jedzenie, a on raz na jakiś czas zostawia za drzwiami worki ze śmieciami i bieliznę do prania. Nie chce widzieć innych ludzi. Świat zewnętrzny przestaje dla niego istnieć. Wycofuje się z życia rodzinnego i społecznego. Eskapizm Ptaśka ma wiele cech wspólnych z hikikomori. Właściwie jedyną większą różnicą jest to, że osoba cierpiąca na ten syndrom często uzależnia się od Internetu. Ptasiek nie musiał, miał wirtualny świat we własnej głowie. Gdyby Wharton żył i zabrał się za pianie tej powieści współczesne, na pewno nie zabrakłoby w niej i tego elementu. Zmierzam do tego, że Ptasiek – powieściowy i filmowy – jest opowieścią bardzo aktualną i uniwersalną. Takich Ptaśków – choć noszą inne imiona –  jest wielu. Ich też nazywa się szaleńcami, choć nie wszyscy nimi są…

W jakiś sposób my wszyscy uciekamy. Metody są różne, bardziej i mniej niebezpieczne, uzależniające. Ze słuchawkami na uszach; przed ekranem telewizora, wyobrażając sobie siebie jako jednego z bohaterów serialu; w alkohol; w narkotyki; w świat wirtualny; albo zwyczajnie zatapiając się marzenia, w sny na jawie. Ja też czasem uciekam. A potem czuję się winna, bo trzeba przecież dorosnąć, zrezygnować z fantazji, zakotwiczyć się w realności, żyć, być odpowiedzialnym i poważnym człowiekiem, zarabiać pieniądze, płodzić dzieci… A co, jeśli to właśnie nadmiar rzeczywistości zabija? Jeśli ucieczki do świata wyobraźni paradoksalnie ratują nas przed szaleństwem? Trzeba tylko umieć znaleźć lub samemu postawić granicę między światem w głowie i światem dookoła. W niektórych sytuacjach powinna nawet być ruchoma. Bo życie jest nieprzewidywalne i też nie trzyma się zasad.

Whartonowski surrealizm

W powieści Whartona znalazło się kilka scen na pograniczu literackiego realizmu magicznego i surrealizmu. Po pierwsze wyśnione życie Ptaśka, które znajduje odbicie w rzeczywistości. Marzenie senne niejako warunkuje to, co później zdarzy się na jawie. Coś na kształt snu proroczego. Po drugie, wszystkie te momenty, w których eksperymentujący z przebraniami z ptasich piór i lotniami Ptasiek spada, ale nie dzieje mu się nic złego. Te upadki powinny go zabić. Wskazują na to logika i prawa fizyki. Ale tak się nie dzieje. Ptasiek nie spada jak kamień w wodę, on miękko ląduje, więc z czasem nie tylko on sam, ale i Al zaczyna wierzyć, że jego przyjaciel naprawdę potrafi latać.

ptasiek_image1_226887

W finale powieści jest obraz, który szczególnie zapada w pamięć, a którego – ze zrozumiałych względów – zabrakło w adaptacji filmowej. W trakcie ucieczki z oddziału psychiatrycznego Ptasiek i Al są gonieni przez psychiatrę Weissa. Kiedy ich dogania, dochodzi do sceny o symbolicznej wymowie:

Patrzymy, a Weiss sięga ręką za głowę, aż na kark. Pociąga za coś, jakby języczek gigantycznego suwaka. Rozpina się przez środek głowy, przez twarz, szyję, brzuch, aż po pachwiny. A potem występuje z kombinezonu tłustego majora-psychiatry. Staje w pełnym słońcu i jest piękny.

Wyjątkowo trudno oddzielić w powieściowym Ptaśku coś, co nazwałabym fikcją podstawową, czyli wykreowany przez pisarza powieściowy świat przedstawiony, od fikcji drugiego stopnia, czyli simulacrum stworzonego przez tytułowego bohatera. Dopiero niedawno, czytając Ptaśka po raz czwarty, zadałam sobie następujące pytanie: Czy fragmenty pisane kursywą są połączeniem prawdziwych powieściowych wydarzeń, wspomnień bohatera, z fantastycznymi rojeniami, czy może obie te płaszczyzny są na równi fikcją, którą wymyślił Ptasiek? Zarówno ptasi świat, jak i ten ludzki, w którym bohater funkcjonuje jako jedynak w ubogiej rodzinie, może być wyłącznie wytworem jego fantazji. Przychodzi mi to do głowy dokładnie w momencie, gdy w obu światach (snu i rzeczywistości) kolejno umiera Perta. A zaraz potem czytam, że siedzący w kucki w pokoju bez klamek Ptasiek płacze. Powstaje pytanie, czy w izolacji przeżywa po raz drugi wyobrażone przed laty wydarzenia, czy też dopiero jako pacjent na bieżąco układa narrację, która nie ma odpowiednika w przeszłości… Zaraz przychodzi też refleksja, że przecież część jego opowieści potwierdza i uwiarygodnia Al. Tylko że Al też nieustannie tworzy fikcje. Na przykład w kontaktach z psychiatrą. Pogrywa z Weissem, okłamuje go, zmyśla na poczekaniu niestworzone historyjki. Ptaśka też kiedyś okłamał. W epizodzie z zakopanym skarbem, którego bezskutecznie szukali… Jak w tych warunkach odróżnić prawdę o urojenia? Jesteśmy w szpitalu psychiatrycznym, nie powinniśmy ufać w ani jedno słowo, które tu usłyszymy… Możemy uznać obu bohaterów za szaleńców albo nie uznać za takiego żadnego z nich. Być może to przesadnie dzielenie włosa na czworo z mojej strony, ale jednak otwiera nowe pole interpretacji tej wieloznacznej powieści i pokazuje, że Ptaśka można odczytywać na wiele sposobów.

Na pewno każdy się zgodzi, że jakkolwiek by nie odczytywać Whartonowskiej opowieści, jest to zapis potęgi wyobraźni, zarówno konkretnego twórcy, jak i ludzkości w ogóle. Młodych, starych, chorych, zdrowych. Może mamy prawo nazywać siebie w pełni ludźmi tylko tak długo, jak długo umiemy dać się ponieść wyobraźni i czystej abstrakcji…

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane