publicystyka filmowa

Krowa, Kurczak, Samuraj, Atomówki i inni. Animacje CARTOON NETWORK

Autor: Łukasz Budnik
opublikowano

CZĘŚĆ DRUGA, czyli Cartoon Network i seriale zapożyczone

Skupiając się nawet na samych latach dziewięćdziesiątych, odnajdziemy mnóstwo tytułów, które wywołują uczucie nostalgii.

Można się złapać za głowę, przeglądając gigantyczną listę seriali produkcji zewnętrznej emitowanych przez tę stację. Prędzej można zapytać, czego tam nie ma. Skupiając się nawet na samych latach dziewięćdziesiątych, odnajdziemy mnóstwo tytułów, które nie tylko wywołują uczucie nostalgii, ale z którymi wiele osób spotkało się po raz pierwszy zapewne właśnie w ramach oglądania Cartoon Network. Sięgnijmy do klasyki. Emitowano chociażby seriale takie jak Zwariowane melodie, Jetsonowie, Flintstonowie, Popey, Scooby-Doo, Pixie, Dixie i Pan Jinx czy wreszcie Tom i Jerry. Ten ostatni to jeden z moich faworytów, nie tylko w obrębie jednej stacji, ale w ogóle. Ma na karku prawie osiemdziesiąt lat, a nadal bawi każdorazowo (swoją drogą, to właśnie te starsze odcinki są moimi ulubionymi). Tak, każdy odcinek opiera się na tym samym koncepcie, ale jednocześnie kolejne „atrakcje” serwowane przez twórców są tak pomysłowe i zabawne, że nieważne, czy mam cztery lata, czy ponad dwadzieścia więcej – Toma i Jerry’ego zawsze chętnie oglądam.

Podobnie chętnie oglądałem swego czasu Maskę, bazującą na filmie z Jimem Carreyem z 1994 roku. Pierwotnie serial ten emitowała stacja CBS, zaś po zakończeniu emisji nadawano go już właśnie na Cartoon Network. Serial zapożyczył z filmu nie tylko bohaterów, lecz także czynił aluzje w stosunku do fabuły pierwowzoru, jednak całościowo trudno traktować go jako bezpośrednią animowaną kontynuację ze względu na znaczące różnice w charakterach postaci oraz niekonsekwencji wątków. Tak czy inaczej bardzo mile wspominam ten serial – kolorowy, dynamiczny, zabawny i nieco szalony, zupełnie tak jak tytułowy bohater. Jako ciekawostkę dodać można, że głosu głównemu antagoniście użyczył Tim Curry, słynny Frank N. Furter z Rocky Horror Picture Show oraz tytułowe To z telewizyjnej adaptacji powieści Kinga.

Maska nie była jedynym serialem opartym o film z Jimem Carreyem, bo powstała również animowana wersja Głupiego i głupszego, pierwotnie emitowana w ABC, którą ja akurat pamiętam świetnie z Cartoon Network. Jak można się domyślać, nie było to dzieło najwyższych lotów, nie na tyle, by przetrwać na antenie dłużej niż trzynaście odcinków jednego sezonu.

Skoro już mowa o głupocie, przytoczę też Dwa głupie psy, emitowane wcześniej w stacji TBS i będące długo wyczekiwanym sukcesem Hanna-Barbera Studios, czekającego na hit od czasu Smerfów w latach osiemdziesiątych. To animowana w prosty sposób opowieść o, nie pomyliliście się, dwóch głupich psach, nieposiadających w serialu imion. Przy tworzeniu tego serialu pracowało kilku twórców wymienionych już wyżej, jak choćby Tartakovsky czy McCracken, lecz również na przykład Seth McFarlane, odpowiedzialny później za Family Guy.

Tytuły wymienione powyżej są powszechnie kojarzone, a z obserwacji wnioskuję, że inaczej sprawa ma się z serialem SWAT Kats: Radykalny szwadron, o którym koniecznie chcę wspomnieć, bo wówczas był moim ulubionym. Działa to teraz wyłącznie na zasadzie wspomnień, bo od kilkunastu lat nie widziałem ani jednego pełnego odcinka, ale jedno jest pewne – historia o dwóch kotach mechanikach, którzy w obliczu zagrożenia przywdziewają kostiumy i kaski, a potem wylatują z hangaru odrzutowcem zostawiającym za sobą niebieską smugę, to było coś, co mały chłopiec chłonął z wypiekami na twarzy. Niestety entuzjazmu tego nie podzielał jeden z producentów, który zarzucał serialowi zbytnią przemoc i zachęcanie do czynienia tejże (żeby nie było, pomimo sympatii do SWAT Kats ja nie jestem agresywny!). Seria została anulowana, zanim jeszcze wyemitowano wszystkie odcinki. Od jakiegoś czasu trwają rozmowy w sprawie przywrócenia jej na antenę. Ze względu na moją osobistą sympatię bardzo mocno trzymam kciuki.

Dziś Cartoon Network to seriale takie jak słynne Adventure Time, Ben 10 czy kolejne odsłony serii z Lego, ale dla mnie – a także, jestem pewien, dla całego mnóstwa innych osób – wymienione w ramach tego tekstu tytuły (i wiele innych!) są esencją tej stacji. Fascynujące, jak inaczej odbiera się dzisiaj te wszystkie serie oglądane w dzieciństwie, ile zauważa się niuansów, w inny sposób reaguje na prezentowany tam humor. To nadaje tym animacjom drugą młodość, a sentymentalne walory sprawiają, że te same osoby, które siedziały przed telewizorem kilkanaście lat temu, dziś z uśmiechem wracają do nich za pomocą innych mediów. Miła konkluzja.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane