nowości kinowe

KRÓLESTWO. Natura w kinie

Wspaniale nakręcony dokument o świecie zwierząt, miejscami jednak ocierający się o kicz.

Autor: Michał Bleja
opublikowano

Natura w kinie

Nie ukrywam, że możliwość obcowania z naturą jest dla mnie bardzo ważna. Uwielbiam chodzić po lesie i podglądać żyjące na wolności zwierzęta. Wydaje mi się, że każdy, kto kiedykolwiek był w górach czy w dowolnym parku narodowym, musi przyznać, że człowiek nigdy dotąd nie stworzył niczego porównywalnego z tym, co możemy tam obserwować.

Filmy przyrodnicze, zakończone kultowym „czytała Krystyna Czubówna”, zawsze wydawały mi się ciekawsze niż 90% serwowanej przez komercyjne kino i telewizję papki przyrządzonej według sprawdzonego przepisu, która każdemu, kto ma horyzonty choć odrobinę szersze niż tych kilkanaście lub dwadzieścia kilka cali szerokości telewizora, musiała się już dawno przejeść. Dlatego gdy tylko podano datę premiery Królestwa w Polsce, wiedziałem, że na pewno się na ten film wybiorę.

krolestwo_3

Królestwo zostało nakręcone przez autorów m.in. Oceanów i Makrokosmosu: Jacquesa Perrina, Stéphane Duranda i Jaquesa Cluzarda, mogliśmy więc być pewni, że zaserwują nam pierwszorzędne widowisko. Na pierwszy rzut oka widać, że zawarte w filmie sceny zostały starannie wyselekcjonowane z bardzo obszernego materiału. Francuzi, aby uzyskać ten efekt, nie tylko uzbroili się w najnowszy sprzęt, ale również w ogromne pokłady cierpliwości. Nie da się ukryć, że mając do dyspozycji drony i specjalistyczne kamery, znacznie łatwiej podglądać naturę niż w czasach Jacques’a Cousteau czy Davida Attenborough, trzeba jednak przyznać, że twórcy filmu wykorzystali technikę w sposób wirtuozerski wykazując się niezwykłą pomysłowością.

Esencją filmu są wydarzenia rozgrywające się w świecie zwierząt w ich naturalnym środowisku. Każde ujęcie stanowi istny majstersztyk – gdyby nie ten film, nigdy nie mielibyśmy szansy na samodzielne zaobserwowanie walki dzikich ogierów czy biegowych pojedynków pomiędzy rysiem i jego ofiarą. Technicznie film jest doskonały i zostawia pod tym względem daleko w tyle wszystkie obrazy przyrodnicze, jakie miałem dotąd przyjemność oglądać. Nasycone kolory i perfekcyjnie dopasowana ostrość pokazują każdy istotny szczegół, pozwalając nam niemal odczuć emocje zwierząt uciekających przed drapieżnikiem czy opiekujących się młodymi. Również montaż został wykonany z polotem i nadaje Królestwu niesamowitej dynamiki – na tym filmie naprawdę nie można się nudzić.

krolestwo_4

Autorom Królestwa na pewno nie można odmówić bystrego oka, pomysłowości i technicznej sprawności w pokazywaniu natury, do miana arcydzieła filmowi jednak sporo brakuje. Przede wszystkim uważam, że próba uczynienia go filmem fabularnym okazała się nieudana. Sceny, w których pojawiają się ludzie reprezentujący różne epoki, ocierają się – niestety – o kicz i zamiast nadawać dziełu głębi, co chyba było zamysłem twórców, są albo śmieszne, albo irytujące. Nie zgadzam się również z zachwytami dotyczącymi ścieżki dźwiękowej Królestwa – muzyka Bruna Coulais’a jest miałka i zbyt oczywista. Uważam, że efekt byłby o wiele lepszy, gdyby twórcy filmu więcej operowali ciszą i tajemnicą zamiast taniej, landrynkowej melodii.

Niezależnie od słabości Królestwa uważam je za jedną z najbardziej wartościowych premier ostatnich miesięcy. Obraz stanowi prawdziwą ucztę dla oka i pozwala nam spojrzeć na naszą planetę z zupełnie innej perspektywy niż ta, z którą mamy do czynienia na co dzień. Mimo że nie wszystko mnie w filmie Perrina, Duranda i Cluzarda przekonuje, gorąco to dzieło polecam. Zaznaczam, że jest naprawdę warte obejrzenia na dużym ekranie, dlatego nie ma co czekać na DVD czy premierę telewizyjną – o wiele lepiej wybrać się do kina. Szkoda, że aby znaleźć takie, które pokazuje Królestwo o rozsądnych porach, trzeba się naprawdę sporo naszukać.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane