Król wraca na tron | FILM.ORG.PL

Król wraca na tron

Artykuły o filmach, publicystyka filmowa / 04/11/2011








Rafał Oświeciński
04.11.2011


Są takie filmy, na które czeka się przebierając w miejscunogami. Nie dlatego, że fabuła brzmi intrygująco, a za całokształt odpowiadasprawdzony twórca. Samo wystąpienie jakiegoś aktora w moim przypadku nigdy niebyło wystarczającym wabikiem, bo aktorzy jak to aktorzy – nie zawsze wiadomoczego się po nich spodziewać, tym bardziej jeśli i reżyser, i opowieść, wktórej biorą udział, nie podniecają wystarczająco mocno.

Ale jest wyjątek. Nazwisko ma Schwarzenegger. Pojawiło się właśnie pierwsze zdjęcie z filmu, w którym gra główną rolę.
Arnie nie jest dobrym aktorem – to jasne. Drewniania mimika,niezdarne ruchy, mocno wyczuwalny twardy, austriacki akcent nie potrafiąprzykryć niewątpliwej charyzmy, która działa na ekranie niczym magnes. W tymjest wyjątkowy i zaprawdę powiadam Wam – to żywy klasyk aktorski, na którego,nawet po jego odejściu, będziemy spoglądać z rozrzewnieniem wiedząc jednocześnie,że żadne inne mięśniaki nie są w stanie zagrozić pozycji, jaką wywalczył. Aniprzymierzani do podobnych ról Vin Diesel, ani Dwayne Johnson, ani nowy Conan,ani marvelowscy superbohaterowie z kratą na brzuchu, ani wielu innychekranowych twardzieli prezentujących biceps nie wpłynęło tak na wyobraźnię, jakArnie. Blisko był Gerard Butler, który niesamowicie przypakował wcielając się wrolę Leonidasa w pełnym testosteronu ?300?, ale to był pojedynczy strzał.

Arnie, po zejściu z fotela gubernatora, na którym zasiadałprzez ostatnich 8 lat, powraca na swój tron i pokaże nowym napakowanymgwiazdkom, gdzie jest ich miejsce. Przyszły rok to ?Expendables 2?, czylijeszcze większy rozpierdol  z jeszczewiększą ilością ikon kina akcji lat 80.(tym razem z Norrisem, JCVD i Travoltą).A 2013 to główna rola w ?The last stand?.

Diesel i Johnson. Przesuńcie się, Panowie.
Pierwsze foto z planu nie mówi zbyt wiele. Na nim Arnie wroli szeryfa, obok laseczka ze spluwą, Knoxville i kultowy drugoplanowiec Luiz Guzman. Schwarzenegger będzie walczył na jankeskiej prowincji z kartelem narkotykowym.Mniejsza o fabułę, przecież wiadomo, o co biega. Podobno Arnie zdaje sobiesprawę z zaawansowanego wieku (w tym roku skończył 64 lata!), więc na pewno niebędzie prężył zwiotczałych już mięśni (w przeciwieństwie do Sylwka, któryimponuje tężyzną). Oby. Bo jeśli spróbuje mierzyć się ze swoim emploi znanym z ?Commando?czy ?Predatora? będzie śmieszniej niż ciekawie. A jak dyskutować z własnymwizerunkiem doskonale pokazał Sylwek w świetnym, poruszającym ?Rocky Balboa?.

?The last stand? reżyseruje  Jee-Woon Kim, dla którego to debiut naamerykańskiej ziemi. Facet odpowiada za niezły horror ?I saw the devil? orazpastiszowy western ?Dobry, zły i zakręcony?. O ile do dorobku trudno miećzastrzeżenia (bo go praktycznie nie znam, a składa się z 8 tytułów), to dotychczasowe doświadczeniaAzjatów w debiutowaniu w USA są raczej mizerne, niewidoczne (pomijając AngaLee). Więc trudno w tym przypadku wyrokować, co i jak może Kim zrobić.

Za scenariusz odpowiadają: Jeffrey Nachmanoff, któryodpowiada za stworzenie skryptów do niezłego ?Traitora? z Donem Cheadle i do ?Pojutrze?Emmericha, oraz George Nolfi, trochę bardziej doświadczony, bo jest autorem ?Ocean?s12?, ?The Adjustement Bureau? (w tym reżyseria) i ?Ultimatum Bourne?a?.
Obok Arniegowystąpią Johnny Knoxville (szef ekipy ?Jackassa?), Peter Stormare, Harry DeanStanton i Forest Whitaker.

Co z tego będzie? Nie mam bladego pojęcia. Z jednej strony nic nie sugeruje nadzwyczaj dobrego filmu, z drugiej strony jednak, Arnie chyba chce wrócić w glorii i chwale, więc być może „The last stand” jest taką szansą?

Arnie tweetuje: Just wrapping up a big day on The Last Stand with Zach Gilford and our great director, Jee-Woon Kim.


Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński






  • Dux

    Mam nadzieję, że "The Last Stand" będzie takim schwarzeneggerowym "Cop Land" – inaczej (tzn. jeśli będzie Arnold próbował skakać, biegać i robić rozpierduchę jak za czasów "Commando") wróżę filmowi klapę, a Arniemu kompromitację.

  • Hitch

    Mógł chociaż pozbyć się tego balona spod koszuli… Szczerze powiedziawszy, nie wróżę tej produkcji nawet umiarkowanego sukcesu.

  • desjudi

    dlaczego? Bohaterowie lat 80. świetnie się sprzedali u Sylwka. Zresztą sam Sylwek świetnie sobie radzi z ciągłym odnoszeniem się do sentymentów. Budżet filmu oscyluje wokół 50 baniek, więc nie jest źle, powinien na siebie zarobić.

  • Dux

    Stallone w "Cop Land" miał jeszcze większy balon i dał radę ;). Niestety, Arnold musi tym razem postawić na AKTORSTWO, a nie na ciało, a sam film musi być solidnym dramatem sensacyjnym, a nie kinem akcji. Bądźmy jednak szczerzy, Arnold skończył się na arcyzajebistym "True Lies" (również aktorsko wypadł tam nieźle), a później była już równia pochyła: "Junior", "Szósty dzień", "End of Days", "Collateral Damage", "T3". Musi, po prostu musi podstarzały Arnold iść drogą wyznaczoną przez Stallone'a w "Cop Land" i Eastwooda w "Gran Torino" – musi swój emploir twardziela/pakera przekuć w jakąś postać z charyzmą i charakterem a nie tężyzną fizyczną, i – co będzie trudne – rzetelnym aktorstwem.

  • Rus

    Kim Jee-Woon to przede wszystkim rewelacyjny dramat kryminalny "Słodko-gorzkie życie" i fajnie by było gdyby "The Last Stand" poszło właśnie w tym kierunku, a nie w stronę siłowania się na wskrzeszenie czegoś co już dawno umarło.

  • Albertino

    Jedynie reżyser nakazuje zachować optymizm (chociaż jego ostatni film był fatalny). No cóż, pozostaje czekać.

  • tomashec

    Z jednej strony reżyser dający nadzieję, z drugiej Knoxville, który pewnie za pajaca będzie robił, więc z dramatu sensacyjnego nici. W ogóle to The Last Stand miał być po pierwszej rezygnacji Arniego grany przez Sly'a właśnie. Jednak ten wyrosły Austriak się namyślił. Ja tylko czekam jak Quentin zaprosi obu panów do swego filmu (miałem cichą nadzieję, że nastąpi to już przy tym szykowanym spaghetti-westernie…. W każdym razie jestem umiarkowanie czekający.

  • Anonymous

    Zadanie dla castingu – dobrać konusów z wielkimi bandziochami, coby zgrzybiały i zaoponiony Arnold prezentował się przy nich prężnie i atletycznie :)
    A Sly i Arnie nie pasują do filmów Tarantino. To nie kultowcy tego pokroju co Franco Nero czy Henry Silva.

  • K_Pudd

    Reżyser rewelacyjny, ale obawiam się, że przemielą go w tym Hollywoodzie na papkę, jak z większością zagranicznych reżyserów, których tam zapraszają.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Kat shoguna: Samotny Wilk i Szczenię - recenzja

Następny tekst

K jak Kartony



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE