Kino klasy Z

BONEJANGLES. Kiedy Jason poznał żywe trupy

Morderca w masce, zombie, czarownica spalona na stosie, sukkubus, facet z piłą mechaniczną zamiast dłoni - to wszytko w jednym filmie, który będzie gratką, ale wyłącznie dla najbardziej zatwardziałych fanów horroru.

Autor: Jarosław Kowal
opublikowano

Groza pastiszu

Współcześni twórcy kina klasy Z doskonale znają swoją wartość oraz oczekiwania widzów, a świadomość ta pozwala im przekraczać kolejne granice absurdu. Bonejangles jest jednym z wielu takich przykładów z ostatnich lat i pełnymi garściami czerpie z klasyków gatunku.

Fabuła w skrócie – zamaskowany, nieśmiertelny morderca (przypominający bohatera Headless) atakuje małe miasteczko, w którym jednocześnie dochodzi do epidemii zombie będących pod kontrolą sukkubusa. Gdzieś to już widzieliście? Tak, ale w kilku różnych filmach, a połączenie autorstwa Bretta DeJagera, choć wtórne, ma do zaoferowania sporo ciekawych rozwiązań i znakomitą rozrywkę.

Jakość zdjęć nie pozostawia złudzeń co do wysokości budżetu filmu – musiał być kręcony za ekstremalnie małą kwotę, niemniej obsada daje z siebie wszystko i skutecznie obniża wrażenie, jakobyśmy mieli do czynienia ze stuprocentowo amatorskim przedsięwzięciem. Nie mogło zresztą być inaczej, skoro na ekranie pojawiają się Reggie Bannister – nieśmiertelny romantyk oraz śmiertelny wróg Tall Mana z serii Phantasm (lub Mordercze kuleczki w polskiej wersji językowej…) oraz Elissa Dowling – aktorka, która w ciągu ostatnich dziesięciu lat wystąpiła w ponad siedemdziesięciu „złych” filmach (w tym świetne We Are Still Here, Gwiazdy w oczach czy Tales of Halloween).

Bannistera nie dostajemy dużo, pojawia się na samym początku i okazjonalnie jeszcze w kilku innych momentach, ale jego postać jest istotna dla fabuły. Gra Edgara Friendly’ego znanego jako Rozpruwacz z Nowego Brunszwiku, a tytułowy Bonejangles – bezwzględny zabójca zainspirowany Jasonem Voorheesem, Michaelem Myersem i całą plejadą podobnych postaci – to jego syn. Jak nietrudno się domyślić, „należycie” wychowany. Jak to możliwe, że przeżył między innymi postrzelenie, dźgnięcie nożem, podpalenie, utopienie, zamrożenie, wystawienie na działanie toksyn? Zazwyczaj slashery nie dostarczają odpowiedzi na podobne pytania, ale tym razem moc czarnego charakteru zostaje pokrótce wyjaśniona – błogosławieństwo matki, kapłanki voodoo… A jakżeby inaczej!

Podobnie jak Krzyk czy Behind the Mask: The Rise of Leslie Vernon, także Bonejangles nie powinien być oglądany bez obszernej wiedzy dotyczącej kina grozy.

Oczywiście są dzieciaki wygłupiające się przy ognisku, oczywiście Bonejangles zostaje tymczasowo ogłuszony, oczywiście stróże prawa próbują przetransportować go do jakiegoś zamkniętego ośrodka i oczywiście nie udaje im się to, bo w maleńkim miasteczku Argento (ktoś tu naoglądał się Odgłosów) każdego roku, dokładnie 18 kwietnia zmarli wstają z grobów, by przypomnieć o zbrodni sprzed lat. Nad tymi wszystkimi wątkami góruje rzecz jasna atmosfera seksualnego napięcia przybierającego przeróżne kształty, jednak inny charakterystyczny element tego rodzaju filmów został pominięty – nagości w Bonejangles jest mniej niż w przeciętnym polskim filmie z lat 80. Z nagromadzenia niezliczonych klisz udało się stworzyć coś oryginalnego, co z jednej strony służy jako parodia, a z drugiej autor scenariusza (a zarazem odtwórca tytułowego siepacza) nie próbuje wyłącznie odhaczać kolejnych nawiązań do znanych scen i postaci bez eksplorowania własnego pomysłu. Jest to interesujące i wciągające, choć bardziej jako ciekawostka, a najpoważniejszy minus to skromne i wtórne sceny zabójstw, które powinny być przecież wisienką na torcie.

Podobnie jak Krzyk czy Behind the Mask: The Rise of Leslie Vernon, także Bonejangles nie powinien być oglądany bez obszernej wiedzy dotyczącej kina grozy. Bez znajomości klasycznych slasherów, Martwego zła i Nocy żywych trupów przyjemność z oglądania filmu Bretta DeJagera będzie znacznie niższa czy wręcz żadna. Te niespełna osiemdziesiąt minut to wewnętrzny żart, stworzony przez fanów horrorów dla fanów horrorów i nikt spoza tego kręgu nie znajdzie tutaj rozrywki dla siebie.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane