Recenzje

KIKA. Almodóvar do kwadratu

Autor: Michał Bleja
opublikowano

Często mówi się, że Almodóvar swoją sławę zawdzięcza w dużej mierze balansowaniu na granicy dobrego smaku. Wszystkim, którzy są gotowi podpisać się pod tą opinią, chciałbym gorąco polecić Kikę. To jeden z tych filmów Hiszpana, które bez żadnej wątpliwości udowadniają, że reżyser ten nie tyle balansuje na granicy dobrego smaku, ile ma ją w głębokim poważaniu i przekracza ją, w ogóle nie oglądając się na jej istnienie. Kika stanowi niełatwy sprawdzian dla naszego poczucia humoru i dystansu do siebie. Jeśli go zdamy, będziemy się doskonale bawić podczas seansu.

Wśród filmów Almodóvara da się znaleźć dwa podstawowe trendy – obrazoburcze komedie, które bez litości wyśmiewają się ze wszystkiego, z czego wyśmiewać się nie wypada (Pośród ciemności, Labirynt namiętności) oraz filmy kręcone na serio, choć niepozbawione charakterystycznego dla tego twórcy poczucia humoru (Julieta, Drżące ciało). Oba wymienione trendy są obecne w praktycznie każdej jego produkcji, przy czym w jednych wskazówka kieruje się bardziej w stronę powagi i głębi, przy drugich bardziej w stronę absurdu i bezczelności. W przypadku Kiki absurd zdecydowanie przeważa nad głębią. W tym filmie prawie nic nie jest na poważnie, choć na pewno nie da się go uznać za głupawy.

picsart_06-02-01-12-27

Komediowy charakter tej produkcji widzimy już po fizjonomii aktorki zaangażowanej przez Almodóvara do odegrania roli tytułowej. Verónica Forqué doskonale sprawdza się w roli atrakcyjnej, choć, co widać na pierwszy rzut oka, umiarkowanie rozgarniętej Kiki, która, jak sama z rozbrajającą szczerością przyznaje, zakochuje się w każdym facecie, który ma sprawnego penisa i dobre serce. Forqué w Kice gra kobietę, z którą każdy facet chętnie by się przespał, ale niewielu mogłoby się w niej zakochać bez pamięci tak jak w przypadku kobiet, które u Almodóvara odgrywały Penélope Cruz, Francesca Neri czy Adriana Ugarte.

Tytułowa Kika jest kosmetyczką, która pewnego dnia otrzymuje zlecenie na wykonanie makijażu niedawno zmarłego Ramona (Álex Casanovas). Zlecającym jest ojczym Ramona, pisarz Nicholas (Peter Coyote). Ramon podczas wykonywania makijażu wraca do życia. Kika szybko wdaje się w romans zarówno z Ramonem, jak i z Nicholasem, stając się osią wydarzeń obfitujących w niekonwencjonalny seks i równie niekonwencjonalną przemoc, które jakkolwiek mocno odbiją się na jej psychice, to jednak pomogą zrozumieć, czym jest miłość i kto tak naprawdę na nią zasługuje.

Produkcja z 1993 to jeden z najgłośniejszych filmów Almodóvara, co w pewnym stopniu potwierdza tezę o tym, że Hiszpan swoją sławę zawdzięcza głównie bezczelności. Głośnym uczyniły go dwa elementy: po pierwsze postać Andrei (Victoria Abril) i po drugie – scena gwałtu, która zamiast budzić współczucie czy przerażenie, jest najzwyczajniej w świecie komiczna. Oba wymienione elementy zasługują na osobne omówienie.

4bcbp1panah5qacgx6kfnyy3dyq

Postać Andrei swoją wyrazistość zawdzięcza nie tylko odgrywającej ją aktorce, ale również brawurowo napisanym dialogom i przede wszystkim – kostiumom. Wśród projektantów kostiumów do Kiki znajdują się – uwaga – Jean-Paul Gaultier i Gianni Versace, wspomagani przez José Maríę de Cossío, czyli tego samego człowieka, który nieszczególnie wyróżniającą się z tłumu Evę Cobo za pomocą niesamowitych kostiumów przemienił w Matadorze w kwintesencję kobiecości i niezapomniane zjawisko. Kostiumy Andrei to jednocześnie obrazoburczy żart i prawdziwy majstersztyk. Film jest wart obejrzenia nawet dla samego widoku Abril w roboczym ubraniu Andrei z przyczepioną do motocyklowego kasku kamerą telewizyjną. Andrea to oczywista personifikacja dziennikarskiej krwiożerczości wykazywanej przez paparazzi gotowych na wszystko, byle tylko przykuć uwagę widzów, z którymi na tym etapie kariery zarówno Almodóvar, jak i jego aktorzy mieli już niemało do czynienia. Andrea jest postacią do tego stopnia wyrazistą, że moim zdaniem udało jej się ukraść film głównej bohaterce.

8v1tlplorlbcyk4az7ez4gkqge7

Wróćmy do sceny gwałtu, która wbrew moralnej poprawności zamiast budzić przerażenie, budzi śmiech. Gwałcicielem jest Chico (Manuel Bandera), brat Juany, służącej Kiki, odgrywanej przez fantastyczną Rossy de Palmę. Chico jest nadpobudliwym maniakiem seksualnym, który dopiero co wyszedł z więzienia. Zanim do niego trafił, był gwiazdorem porno, gdzie jego ułomność stanowiła bezsprzeczny atut. Niestety Chico, gdy już zacznie, nie może skończyć, dlatego zanim udaje się zdjąć go z Kiki, trzy osoby włącznie z Juaną i dwoma policjantami wezwanymi przez tajemniczego podglądacza, muszą się zdrowo napocić. Szczerze wątpię, czy ktokolwiek poza Almodóvarem odważyłby się tak frywolnie podejść do tematu gwałtu i równie skutecznie zgasić rozbawienie widza. Przestajemy się śmiać właściwie dopiero wtedy, gdy Kika zaczyna płakać.

Kika, choć w założeniu miała być filmem raczej luźnym, stała się jednym z najważniejszych dzieł Almodóvara, jednym z tych, które definiują jego styl i pokazują widzom, czego mogą spodziewać się po innych filmach Hiszpana. Mimo że nie każdemu musi przypaść do gustu i nie każdy zniesie taką dawkę moralnego rozpasania – film ten po prostu trzeba obejrzeć.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane