KARBALA - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

KARBALA

Więcej niż pierwszorzędna rzemieślnicza robota




Spłacając kredyty




Maciej Niedźwiedzki
11.09.2015


Krzysztof Łukaszewicz rzuca nas prosto w środek wojennego konfliktu. Dołączamy do polskiego oddziału dowodzonego przez kapitana Kalickiego (Bartłomiej Topa). W zdawkowych początkowych napisach dostajemy jedynie kilka podstawowych informacji o interwencji w Iraku. Zaraz potem wsiadamy do wojskowego jeepa i jedziemy po nierównej drodze, by wykonać kolejną misję. Kamera lekko drży, oglądamy twarze młodych żołnierzy komunikujących się ze sobą lakonicznymi zdaniami. Jeden z nich jest bardziej gadatliwy, zaczyna więc opowiadać kawały, staje się duszą towarzystwa, prawdopodobnie zapomina, że każdy oddech może być jego ostatnim. Gdy wydaje się, że rozluźnia nieco atmosferę, zostaje śmiertelnie postrzelony w szyję. Tak kończy się jego epizod w tym filmie. Właśnie w ten bezkompromisowy sposób Łukaszewicz Karbalę rozpoczyna. Rezygnuje z powolnej rozbiegówki, nie daje nam rozpoznać terenu. Od razu rzuca na linię frontu.

Jego film ma bardzo dojrzały scenariusz, praktycznie pozbawiony ekspozycji. Dodatkowo wzbogacony jest o kilka scen-symboli, niebanalnych i, wydaje mi się, wnikliwych. Na pewno prowokujących do głębszej refleksji nad tą wojną. Karbala niezwykle Łukaszewiczowi się udała. To znakomicie zrealizowane i mądre kino, świadczące o tym, że coraz lepiej polscy reżyserzy odnajdują się na polu kina gatunkowego.

b

Siła tego filmu nie tkwi w fabule. Ona jest nad wyraz prosta, oczywiście oparta na prawdziwych wydarzeniach. Polski kilkunastoosobowy oddział zostaje wysłany do ochrony ważnego, strategicznego budynku – nazywanego City Hall. W tym miejscu przetrzymywani są więźniowie, to również siedziba irackiej policji, współpracującej z przybyłymi zewnętrznymi siłami. Kapitan Kalicki otrzymuje zadanie, by przez trzy dni, zanim nadejdzie wsparcie, utrzymać tę lokację w posiadaniu. Przed budynkiem zaczynają się gromadzić uzbrojeni Irakijczycy, planują szturmem zaatakować City Hall i uwolnić wszystkich przetrzymywanych. Polski oddział nie wydaje się być odpowiednio liczny i uzbrojony, by podołać temu zadaniu. Na miejscu stacjonuje tylko jeszcze kilkuosobowa jednostka z Bułgarii. Jednak rozkaz to rozkaz.

Największą wartością Karbali jest to, w jaki sposób Łukaszewicz portretuje bohaterów. Jego film jest refleksją nad istotą wojny, w kompleksowy sposób stara się dociec, dlaczego bierzemy w niej udział. Wprowadza więc szereg postaw i ideologicznych stanowisk, reprezentowanych przez kolejnych żołnierzy. W pamięć zapada konflikt między dwoma braćmi Waszczukami. Starszy z nich wydaje się urodzonym wojskowym, osobą stworzoną do życia w ekstremalnych warunkach. Młodszy przyjechał do Iraku, prawdopodobnie będąc zafascynowany bratem, chce pójść w jego ślady. Udowodnić swoje bohaterstwo. W jednej kłótni między nimi pada takie zdanie (nie cytuję dokładnie): „Większość przyjechała tu po to, by spłacać kredyty. Nikt tu nie myśli o heroizmie czy bohaterstwie”. To odważne słowa, rzadko spotykane w polskim wojennym, zazwyczaj martyrologicznym, kinie. Pewnie one nigdy nie padły, ale w ten sposób reżyser wyraża swój pogląd odnośnie udziału polskiego wojska w tym konflikcie.

b

Wiele mówiąca jest również scena, gdy kapitan Kalicki pod koniec filmu rozrywa na pół biało-czerwoną polską flagę. Robi to, bo potrzebna jest mu jedynie jej górna część jako znak kapitulacji. Ta scena trwa tylko kilka sekund, jest jedynie detalem. Świadczy jednak o tym, jak reżyser „wgryzł się” w wyjściowy materiał. Łukaszewicz w dialogach, czy opowiadając samym obrazem, wzbogaca Karbalę o refleksje nad polskością, narodowymi  symbolami i współczesną historią.

Bohaterowie filmu Łukaszewicza nie są papierowi, choć paradoksalnie tak mało o nich wiemy. To przekonujące, wiarygodnie zagrane, postaci. Na pierwszy plan wychodzi oczywiście Bartłomiej Topa. To wyciszona, ale charyzmatyczna osoba. W jej oczach dojrzymy zmęczenie i poczucie bezcelowości, nawet ślady frustracji. Topa grą ciała doskonale wyraża ciężar, jakim jest dla niego odpowiedzialność za podległych mu żołnierzy. W telefonicznej rozmowie z żoną jest prawdziwie wzruszający. To jedyny moment kiedy dostajemy nieco więcej o nim informacji, przestaje być na moment kapitanem i dowódcą, ale staje się mężem i ojcem.

b

Od strony technicznej Karbala jest osiągnięciem niespotykanym, nieustępującym wysokobudżetowym produkcjom amerykańskim. Montaż, praca kamery, efekty dźwiękowe i scenografia są na najwyższym poziomie.  Przypominającym nieco filmy Kathryn Bigelow. W Karbali nie ma śladu żadnej prowizorki, twórcy unikają również pirotechnicznego efekciarstwa. Stawiają natomiast na realizm: z ekranu aż unosi się wojenny pył.

To film idealnie wyważony, którego forma koresponduje z ponurym wydźwiękiem ideologicznym. Ostatnie ujęcie filmu nie może budzić żadnych wątpliwości. Łukaszewicz wie, że najważniejsze jest to, by wrócić do domu. Nie ważne w jakim stanie. By więcej nie pociągać za spust. Bo wygrać nie mamy szans. Nie w ten sposób.

korekta: Kornelia Farynowska

cinema

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

W KMF od 2013 roku. Uwielbiam filmy Martina Scorsese i animacje Pixara. Interesują mnie europejskie filmy festiwalowe, animacje z całego świata i oczywiście wysokobudżetowe filmy amerykańskie (wyłączając produkcje Marvela, których nie lubię i nie rozumiem). Trzy najlepsze filmy w historii kina to "Ojciec Chrzestny II", "Brokeback Mountain" i "Wściekły byk".
Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • Marcin Marecki

    Jeszcze nie widziałem filmu, dopiero dzisiaj się wybieramy, ale coś czuje, że mi sie też tak spodoba.

  • Michał Zawadzki

    Wreszcie, wreszcie jest dobry polski film wojenny! Oby nie ostatni, Karbala naprawdę trzyma poziom! :)

  • Piotr

    Film z każdego punktu widzenia godny oglądnięcia. Realizacyjnie na najwyższym poziomie, wiarygodny psychologicznie, kilka smakowitych scen, ciekawa historia i jasne, ale niezbyt nachalne przesłanie. Autor recenzji ma rację – sam zastanowiłbym się nad dziewiątą gwiazdką.

  • Andriej

    No najwyższa pora! A rednacz nie jest urażony że tam do biednych, uciskanych muslimów strzelają?

  • niezajesfds

    Oj biedne muslimy. Niech ktos kiedys zrobi jakas kompilacje z video agrywanych przez ISIS. Topienie. Palenie. Dekapitacja. Wysadzanie. Strzelanie do czlowieka z dzialka przeciwlotniczego.

  • Eugeniusz Kowalsky

    Jeżeli nie oglądaliście to polecam gorąco!

    Link: http://1freemoviesonline.com/watch.php?id=resick&title=Karbala

  • gość

    Stwierdzenie że „film ma dojrzały scenariusz” świadczy albo o niewiedzy piszącego na temat scenariuszy filmowych, albo o tym że oglądął „Karbalę” nieuważnie. Film jest pełen scenariuszowych dziur, a szczególnie zauważa się to w tak gloryfikowanej przez autora relacji między braćmi wystepującymi w filmie. Scenarzysta tworzy jakiś absurdalny konflikt poprzez DWIE sceny – przywitania na lotnisku (żenująca i niezrozumiała) i awantury o szmaciankę. Następnie bracia znikają mniej więcej w tym samym momencie aby pojawić się „na gaszenie świec”. Starszy – objawiony niczym Feniks z popiołów pod koniec potyczki, a młodszy (sic!) – w ostatniej scenie filmu, aby widz był zadowolony że jednak nie zginął, gdyż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na jego śmierć pod kołami samochodu. Jeśli scenariusz jest znakomity, to proszę mi wytłumaczyć jaką rolę w tym filmie odegrał Tomasz Schuchardt ? Widzimy go w dwóch scenach – w sztabie, jako bardzo ważną postać, (choć jest jedynie młodym ppor.), następnie jak przeczołguje żołnierza na oczach Irakijczyków (tak na marginesie – widzimy tu że scenarzysta nie ma zielonego pojęcia o służbie w zawodowej armii). Co dalej z tą ważną postacią ? Ano, spędza większosć walk w szoku odwrócony plecami do wroga…
    Winą scenariusza jest ponadto nieuczciwe przedstawienie obrońców w proporcjach 40:2, gdyż w filmie widać dwóch Bułgarów, a było ich czterdziestu ! Dwoma – trzema sekwencjami można takie relacje uwiarygodnić. Co robi w filmie Łukasz Simlat ? Czy scenarzysta miał na niego JAKIKOLWIEK pomysł ? Czemu mają służyć sekwencje z biegającym to tu, to tam niewiarygodnym Antonim Królikowskim ? Chyba jedynie temu, aby na końcu dobił film nieznośnie patetyczną, dramatycznie źle skonstruowaną sceną ratowania dziewczynki z płonącego budynku. Do tego momentu patosu w filmie nie było, co ratowało niezbyt udane dzieło.

    • apolinary

      Zgadzam się z przedmówcą. Dziwią mnie tak wysokie noty dla tego filmu, który jest co najwyżej przeciętniakiem. Brak ekspozycji, będący dla autora recenzji zaletą, dla mnie jest wadą obrazu. O żołnierzach, bohaterach filmu nie dowiadujemy się niczego. Są, bo są, ale jacy są – tego już się nie dowiemy. Widz ma im kibicować, bo tak, bo to są nasi dzielni chłopcy. Jak widzę widzowie to łykają, mnie to np. przeszkadza i ciężko przejąć mi się losem plastikowych żołnierzyków. Co do gry aktorskiej to ciężko tu się wypowiedzieć, bo żaden z aktorów nie miał tu dużo do zagrania. Mają bronić ratusza, więc strzelają, żadnej refleksji nikt nie ma, nikt nie zastanawia się nad sensem walki, co najwyżej Bartłomiej Topa kopie w ścianę, bo nie wie czy mają się poddać czy nie, ale poza ten dylemat nie wychodzimy. Batalistycznie też jest przeciętnie, strzela się dużo, ale chaotycznie, nie ma tu jakiejś myśli, która by panowała nad strzelaniną. W „Mieście 44” wystarczyła jedna scena na cmentarzu żeby poczuć się w piekle wojny, tu ani przez chwilęnie miałem takiego wrażenia, dlatego dziwiły mnie np. słowa amerykańskich żołnierzy, że to cud, że Polacy bronili się tak długo, bo nie ma wystarczającego uzasadnienia dla takich słów w obrazie.
      Reasumując, film nie jest do końca zły, tym niemniej ogląda się go okiem suchym.

      • apolinary

        Jeszcze jedno: ratuja ten film drobiazgi, takie jak: 1) z głośnika lecą okrzyki „śmierć Amerykanom, śmierć najeźdźcom”, żołnierze słuchają tego w milczeniu, w końcu któryś traci cierpliwość, zrywa się i rozwala głośnik serią, 2) „wypierdalaj”, rzucone przez polskiego żołnierza z nożem na gardle (Piłsudski i Kościuszko uśmiechnęli się w tym momencie w niebie)

  • zboj

    Fajna recenzja. Film godny tematu. W końcu ktoś odrobił lekcję kina wojennego w Polsce i nakręcił coś porządnego. Warte 20 zł!.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Bedevilled

Następny tekst

DO UTRATY SIŁ



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE