Jeśli nikt nie chwali twojego filmu, pochwal go sam | FILM.ORG.PL

Jeśli nikt nie chwali twojego filmu, pochwal go sam








Grzegorz Fortuna
28.01.2014


Lubię KINO

Ciężko jest być dystrybutorem filmowym w Polsce. Na Torrentach hulają świeżutkie kopie, kamerówki można oglądać dzień po wejściu danego filmu do kin, teraz sezon przedoskarowy w dodatku, więc wszystkie gorące premiery od dawna są w dobrej jakości w Internecie, a do tego kryzys, recesja, panie, i bieda ogólna. Plakaty na przystankach już nie wystarczają, zwiastuny giną w zalewie youtube’owych filmików, więc trzeba ciułać, kombinować, jak się tylko da.

Jednym z najstarszych sposobów jest cytat na plakacie lub w zwiastunie – ot, taki sygnał, że tym pinglarzom, co o filmach piszą, też się podobało. Zazwyczaj to jedno zdanie albo nawet jedno słowo, do tego zwykle wyrwane z kontekstu, podpisane nazwiskiem lub nazwą portalu, na które przeciętny widz i tak nie zwróci uwagi. Problem pojawia się jednak wtedy, kiedy żaden krytyk nie chce o twoim filmie dobrze napisać albo – żeby było bardziej absurdalnie – w ogóle nie zorganizowałeś jeszcze pokazu prasowego. Co wtedy zrobić? Jak sobie radzić? Jak przekonać widzów, że choć reklamowany film jest polską komedią romantyczną, czyli należy do gatunku zupełnie już publiczność nieinteresującego, to jednak warto na niego pójść?

Dystrybutor Kino Świat znalazł rozwiązanie – wystarczy zrecenzować własny film. A potem umieścić cytat z recenzji w zwiastunie. Prosto, tanio (copywriterzy w końcu na śmieciówkach ciułają) i przyjemnie!

Brzmi to jak sen wariata, ale, jak widać, takich mamy dzisiaj dystrybutorów. Kino Świat wprowadza na ekrany komedię romantyczną Weroniki Migoń „Facet (nie)potrzebny od zaraz” w Walentynki. W zwiastunie (a dokładnie w 1:22) pojawia się cytat z recenzji umieszczonej na portalu lubiekino.pl, według której „Facet…” to „najlepsza od lat komedia o mężczyznach”.

 

Wszystko byłoby ok, ale nie jest, bo lubiekino.pl to – podobnie jak facebookowy profil „Lubię KINO” – strona dystrybutora Kino Świat. Dystrybutorzy już jakiś czas temu odkryli, że media społecznościowe działają trochę inaczej niż media klasyczne, i mało kto chce lajkować ich standardowe profile. Dlatego też więksi dystrybutorzy promują rozpowszechniane przez siebie filmy za pomocą facebookowych stron o neutralnych nazwach – właśnie takich jak „Lubię KINO”.

Niby nie ma tu jawnego oszustwa, bo cytat rzeczywiście pochodzi ze strony podanej jako źródło. Kino Świat nie informuje jednak czytelników i widzów o swoich praktykach – ani na Facebooku „Lubię KINO”, ani na lubiekino.pl nie ma bowiem choćby słowa wzmianki o tym, że profil i strona należą do dystrybutora. A że rzeczywiście tak jest, można łatwo sprawdzić, porównując tytuły filmów wprowadzanych przez Kino Świat z tytułami filmów, które są za pomocą tych mediów reklamowane.

I choć teoretycznie cała sprawa to tylko drobiazg, trudno się nie zdenerwować, widząc tego typu działania. Dystrybutor recenzuje własny film, wypisuje o nim dowolne rzeczy, podszywając się pod niezależne medium, a widzowie mogą sprawdzić te rewelacje tylko w jeden sposób – oglądając film, już po zapłaceniu za bilet. Nie od dziś wiadomo, że marketing to drapieżna branża, ale byłoby dobrze, gdyby jego granice wyznaczało chociażby zwykłe poczucie wstydu.

kino_swiat

Grzegorz Fortuna

Grzegorz Fortuna

Miłośnik polskiej kultury filmowej okresu transformacji, dawnego włoskiego kina gatunkowego, filmu grozy i współczesnej popkultury. Członek kolektywu VHS Hell. Zainteresowany wszystkim tym, co zapomniane lub niedocenione. Bardzo lubi kebab.
Grzegorz Fortuna

Latest posts by Grzegorz Fortuna (see all)







  • Mefisto

    Trudno się nie zdenerwować? Serio? Już pomijając, że – jak sam piszesz – nikt nie patrzy już na podobne cytaty (abstrahująd od tego, że chyba tylko prawdziwych desperatów interesują podobne zwiastuny polskiego…niczego w sumie), to nie za bardzo widzę, czym tu się denerwować. Można jedynie litościwie pokiwać główką nad takim desperackim krokiem.

    • Grzegorz Fortuna

      Niby tak, ale wiesz, dystrybutor to nie dzieciak z ADHD, który podłożył koleżance pinezkę pod tyłek. To jednak duża, w założeniu poważna firma i wkurza mnie takie robienie widzów w konia, nawet jeśli niewiele zmienia.

      • Mefisto

        Wiesz, mnie wkurza np. coś bardziej bijącego po kieszeni i rzeczywistości (jak polska służba zdrowia i panowie „politycy”), aniżeli tandetna polityka podrzędnego dystrybutora względem filmów, których i tak nikt nie ogląda. Rozumiałbym, gdyby chodziło o jakiś naprawdę głośny hit sezonu, którego wszyscy wyczekują z utęsknieniem. Ale to? C’mon! Szkoda nerwów :) Zresztą, jak już ktoś napisał w innym komentarzu, takie praktyki to nic nowego.

        • Janek Steifer

          Nie widzę zupełnie w tekście Grześka żadnego szczególnego zdenerwowania, czy histerii. Nie czuć klimatu obnażania spisków stulecia :) To strona filmowa, więc jak najbardziej trafne jest zwracanie uwagi na żałosne praktyki dystrybutorów – chocby po to, by widzowie nie zajmujący się tego typu rzeczami na co dzień mieli większa świadomość manipulacji – nie tylko tej w kinie, ale i w mediach ogolnie. Sam tekst jest dobry, a sprawa to żenada, która pogrąża Kino Świat w moich oczach jeszcze bardziej.

          • Mefisto

            Dzięki za zwrócenie uwagi, iż jest to strona filmowa – nie wiedziałem o tym :)
            Co do reszty, to przeczytaj lepiej całą dyskusję dwa razy, bo ja ani nie atakuję tekstu, ani nie mówię, że jest zbędny, czy histeryczny, a po prostu nawiązuję do jego zawartości. A co do manipulacji w mediach to nawet nie mam pojęcia, jak się do tego odnieść, skoro ta obecna jest w nich właściwie od zawsze, czy to pod postacią zwykłej propagandy czy też, jak dziś, poprawności politycznej. Więc jeśli ktoś jeszcze nie ma tej świadomości, to kolejny artykuł o Kino świecie raczej mu oczu nie otworzy :)

          • Janek Steifer

            Wiem, że nawiązujesz do zawartości, przecież o tym piszę (jakbyś atakował tekst to też byś nawiązywał do zawartości :)). Zbagatelizowałeś tekst i obawy autora o nieszczerość dystrybutorów, bo dla ciebie to taka oczywista oczywistość. Nie wszyscy są tacy kul cynicznie wyluzowani, żeby manipulacje olewać, bo przecież co tam, ‚nikt tego nie czyta i o w ogole o co cho bo przeciez manipulacja wszedzie jest i zawsze, wiec mnie to nie wkurza, wiec po co ciebie wkurza’. (Lol, swoja drogą, dzieki w ogole za wspomnienie, ze manipulacja w mediach jest od zawsze – nie wiem co to ma do rzeczy, skoro pisalem o tym, ze niektorzy mają małą tego świadomość, a nie że manipulacja to jakaś nowość :D). A ja uwazam, ze tego tekstu nie warto bagatelizowac, jak nie powinno sie bagatelizowac i olewac manipulacji w innych mediach. Tego typu ignorancja na manipulacje wlasnie doprowadzila do klapek na oczach i tryumfu wkurzających ciebie politykow (no bo co z tego, ze np. Wyborcza ściemnia i zmyśla wypowiedzi „naocznych świadków”, skoro przecież JA wiem, ze oni śćiemniają, co nie?).

            To nie jest najważniejsza rzecz na Świecie, ale przecież JESTESMY NA STRONIE FILMOWEJ (bo sadze, ze nie pamietasz wciąż ;)) i wkurzają nas też złe filmy, więc nie widzę powodu by nie wkurzać się cwaniacką taktyką reklamową dystrybutora. Ja na przykład nigdy nie pomyślałbym, ze Kino Świat robi coś takiego i ciesze się, że powstał taki drobny wpis na ten temat, bo to interesujące.

          • Mefisto

            Rozdmuchujesz wszystko poza proporcje i przypisujesz mi coś, czego nie napisałem – to dopiero manipulacja :P Do zawartości tego konkretnego akapitu – to miałem na myśli. Ignorancja, serio? Bo przeciętny dystrybutor chwali swój własny film metodą pokątną, więc powinienem interwieniować? Przecież o to właśnie chodzi, że w tym konkretnym przypadku pusty śmiech wystarczy (co innego interwencja w czyjś film, jak w przypadku Robaczków; to faktycznie może wkurzać, ale lipny PR?) – a w przyszłości można po prostu Kinu świat patrzeć na ręce. Tyle.

          • Janek Steifer

            Ale jakie ‚interweniowac’? Grzesiek pokazuje palcem na to, bo go to zirytowało – calkiem prawidlowo. Nie widzę tutaj – nie wiem – nawolywania do ścięcia głowy dyrektorowi Kina Świat, podania ich do Trybunału Praw Człowieka, czy osądzenia przed radą Kryptonu. Tekst zwraca uwagę na żenującą praktykę, o której wielu by nie wiedzialo i nie wiedzialoby, ze trzeba „po prostu Kinu świat patrzeć na ręce”. Tyle. :)

          • Mefisto

            Spoko, ale jak dla mnie nie różni się to i nie zaskakuje bardziej od aktorów, którzy w każdym wywiadzie promującym film wychwalają go pod niebiosa, nawet jeśli sami wiedzą, iż jest to gówno.

        • Grzegorz Fortuna

          Mefisto, tak jak Janek pisał – wiadomo, że to nie jest żaden spisek ani sprawa wagi państwowej, ale skoro jesteśmy na stronie filmowej, to można i powinno się o takich rzeczach wspominać :). Tym bardziej, że wbrew pozorom to daje czasem pozytywny rezultat – choćby ostatnio zgwałcone przez dystrybutora „Robaczki z zaginionej doliny” zostały wycofane z kin i zastąpione wersją oryginalną.

          • Mefisto

            Raz jeszcze: a czy ja piszę, że nie można? :>

  • żałosne praktyki, choć zrozumiałe – nie ma kto chwalić, więc chwalą sami siebie :)

  • Grifter

    Pamiętam jak kiedyś w Stanach – dystrybutor „Człowieka widmo” powoływał się na slogany nieistniejących reporterów New York Timesa i na plakatach i ulotkach zamieszczał pełne peanów cytaty wyimaginowanych panów. Sprawa wyszła na jaw, a co poniektórzy widzowie domagali się zwrotu kasy za bilet (bo wprowadzono ich w błąd). Czy im zwrócono tego nie wiem, ale jak widać takie „niefajne” praktyki istniały od dawien dawna…

  • kinoman

    Fair to to nie jest, ale akurat Kino Świat należy do najporządniejszych dystrybutorów. Nie zmusza jednosalowych kin do grania przez dwa tygodnie danego filmu na wyłączność, jak robi to wielu.

    • a przy okazji dodaje listę dialogową do filmu, który został zaplanowany jako niemy (bez zgody twórców „Robaczków z Zielonej Doliny”). Słabo.

  • Krystek K

    O Frankensteinie się nie wypowiadam, ale film o Zosi – czyli facet niepotrzebny wyglada na bardzo dobry film. Wreszcie coś, co nie jest dramatem/thrillerem, po który masz traumę nastepny tydzień. Mało u nas się robi dobrych pozytywnych filmów, a ten taki może być.

    • EwciaK

      Na Frankensteina miałam chęć się wybrać, ale chyba już w tym temacie prochu nie wymyślą, za to na pewno (wbrew pogodzie za oknem) wybiorę się na jakiś „ciepły” i optymistyczny film… a Facet (nie)potrzebny… właśnie na taki film mi wygląda ;-) zresztą wiadomo, ze wszystkich filmów i tak nie obejrzę, a wybrać trzeba i tak i tak…

  • Omi

    Idąc tokiem rozumowania autora, to dystrybutorzy w ogóle nie powinni tworzyć haseł, żadnego copy, ani zajawek. Przecież to jest pomieszania. Zresztą ktoś w KN, pewnie dostał zadanie znalezienia najlepszego punktu w filmie i napisał o tym – najlepsza komedia o mężczyznach i tyle.

    • Grzegorz Fortuna

      Ale kto mówi, że nie powinni tworzyć haseł reklamowych? Chodzi tylko o to, że nie powinni podszywać się pod niezależne medium. Wydaje mi się, że w tekście jest to dość dokładnie napisane.

  • Pingback: Facet (nie)potrzebny od zaraz - Kontemplacja trzydziestolatków o życiu | FILM.ORG.PL()






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Piłkarzyki rozrabiają

Następny tekst

Jack Ryan: Teoria chaosu



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE