Hitler w Warszawie, czyli ile może być wart nowy film Machulskiego? | FILM.ORG.PL

Hitler w Warszawie, czyli ile może być wart nowy film Machulskiego?








Rafał Oświeciński
15.01.2013


Juliusz Machulski to jedna z najważniejszych osób w naszej zaściankowej kinematografii. Reżyser, scenarzysta i producent, który odpowiada za kilka komedii wielokrotnego użytku – „Seksmisja”, „VaBank”, „Kingsajz”, „Kiler” to sprawdzone telewizyjne hity, puszczane kilka razy do roku i wciąż gromadzące milionową publiczność. Nie lubić ich nie sposób, no nie da się, chyba, że ktoś pozbawiony jest zdrowego poczucia humoru udanie łączącego slapstick z ciekawym tłem, grą gatunkami i genialnymi dialogami.

Ale się Machulski ostatnio popsuł. Zawodzi szczególnie jako scenarzysta swoich filmów – jego dziełka z ostatnich już 14 lat (od czasu udanego sequela „Kilera”) to zabawa w intrygujące pomysły, które w finalnym efekcie są zabijane niechlujnie poprowadzoną fabułą i pretekstowym rozwinięciem akcji. O ile odwołujący się do tradycji komediowego kryminału „Vinci” jeszcze nieźle sobie radził, to już „Ile waży koń trojański” i „Kołysanka” są chyba tylko wyzwaniem dla charakteryzatorów niż spójną, ciekawą fabułą – ten pierwszy razi tandetnym zakończeniem, a ten drugi bezcelowością i brakiem humoru. Wcześniejsza „Superprodukcja” również nie porywała, chociaż obiecywała wiele – to była jednak zrobiona ciężką ręką parodia polskiego filmowego światka. Powstałe w tym samym czasie „Pieniądze to nie wszystko” są fajne dla kogoś, kto lubi pijacką gadkę przy tanim winie (ja czasami lubię).

I dochodzimy do sedna, bowiem w tym roku, gdzieś w okolicach wiosny, pojawi się w kinach najnowsza produkcja Juliusza Machulskiego pt. „AmbaSSada”, wcześniej znana jako „Piusa 17”. Inspiracją była podobno przeprowadzka reżysera gdzieś w okolice centrum Warszawy, czyli w miejsce z jakąś większą, wojenną historią w tle – ambasada Rzeszy i te sprawy. Siadł więc Juliusz i napisał scenariusz o tym, jak to prawdziwy Hitler trafił do współczesnej Polski, a ówczesny Hitler nie był prawdziwym Hitlerem, a podrobionym. Podróże w czasie? Coś w tym stylu i nie jest to żadne novum w filmografii Machulskiego, bo przecież obecne i w „Seksmisji” (w jakiś sposób) i we wspomnianym „Koniu trojańskim”. W roli Hitlera – Wałęsa, czyli Robert Więckiewicz, którego wszędzie pełno. W roli Ribbentropa – Adam Nergal Darski, dla którego to filmowy debiut, i pewnie to wzbudzi jakieś kontrowersje (bo i satanista, i w roli nazisty, ha! – niemniej polecam przy okazji bardzo ciekawą „Spowiedź heretyka”). W pozostałych rolach persony mniej znane – Magdalena Grąziowska i Bartosz Porczyk, którzy grają właścicieli mieszkania o dziwnych właściwościach. Podobno Machulski jest znany z promowania nowych twarzy, choć nie wydaje mi się, żeby miał aż takie zasługi dla kreowania polskiego gwiazdozbioru. Swoją drogą ciężko będzie z Porczykiem, którego znam tylko i wyłącznie z – przepraszam :)  – serialowych „Barw szczęścia”, których w sumie może kilkanaście odcinków widziałem, i jedno co wiem, to że Porczyk jest największym drewnem spośród znanych mi aktorów.

„AmbaSSada” dostała trailer. A raczej coś przypominające trailer i coś, co poklejone jest bez ładu i składu, więc wydaje mi się, że nie jest to coś oficjalnego. Bo jeśli jest to, olaboga, straszne to to. Zresztą, przekonajcie się sami – 4 minuty taniej i nieśmiesznej parodii. Mam nadzieję, że ostatecznie film jednak zagra, bo potencjał jako taki ma, szczególnie w osobie kapitalnego jak zawsze Więckiewicza.

 

Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński






  • Dominika

    o Porczyka bym się nie martwiła ( http://www.teatrpolski.wroc.pl/przedstawienia/smycz ),a co do reszty – zobaczymy.

  • RS

    Dawno temu też popełniłem taki błąd i oceniłem Marcina Dorocińskiego jedynie na podstawie jego występu w katastrofalnym serialu „Fala zbrodni”. Z przyjemnością to potem odszczekiwałem…
    Bartosza Porczyka widziałem parę razy w teatrze – na pewno sobie poradzi.

  • NERGAL ! Fani metalu pójdą :)

  • korek

    panie Rafale polecałbym oceniać aktorów po filmie a nie przed. rola aktora w serialu jakim są barwy nie powinna go skreślać.a pan tą wypowiedzią potwierdził swój brak kasy i prostackość.

  • Mar

    Głupoty autorze wypisujesz, napisać o ,,Pieniądze to nie wszystko”, że to fajne dla kogoś, kto lubi pijacką gadkę, to zwykłe prostactwo. O znajomości życia i dobrego filmu nie wspomnę.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Skyfall Soundtrack

Następny tekst

Urzędnicy mogą się bać. Pierwszy zwiastun "Układu zamkniętego".



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE