publicystyka filmowa

Harry Potter i Star Wars – nadchodzą spin-offy

Autor: Filip Jalowski
opublikowano

Kiedy J.K. Rowling postawiła ostatnią kropkę przy pracy zatytułowanej „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” nie mogła spodziewać się tego, że wkrótce świat ogarnie magiczne szaleństwo. Potter stał się ikoną popkultury, jedną z najważniejszych pozycji książkowych ostatnich dekad. Hollywood nie mogło przepuścić takiej okazji. Kilometrowe kolejki ustawiające się przed księgarniami były wystarczającym gwarantem tego, że filmowa wersja przygód nastoletniego czarodzieja przyciągnie do kin legiony fanów powieści.

Na amerykańskim rynku wydawniczym „Kamień Filozoficzny” pojawił się razem z początkiem września 1998 roku. Jego filmowa adaptacja, powstała pod kuratelą Warner Bros, trafiła natomiast do kin w listopadzie 2001 roku i przy budżecie wynoszącym 125 milionów dolarów zarobiła ostatecznie niemal 975. Ostatnia część serii z wynikiem 1, 341 miliarda dolarów wylądowała na czwartym miejscu rankingu najbardziej kasowych produkcji w historii kina (bez uwzględnienia inflacji). Ostatecznie, osiem filmów o przygodach Harry’ego Pottera zarobiło 7,723 miliarda zielonych banknotów z podobizną George’a Washingtona.

Mimo tego, że materiał powieściowy został wyczerpany, widzowie czuli wyraźny niedosyt. Warner doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że kura znosząca złote jajka nie została wyeksploatowana do końca, dlatego po cichu zaczęto szukać nowych alternatyw. Na celowniku wytwórni znalazła się króciutka książeczka napisana przez Rowling w roku 2001. „Fantastic Beasts and Where to Find Them” to zbiór opisów magicznych stworzeń, jakie pojawiają się w świecie Pottera. Jej przedmowę stworzył Albus Dumbledore, autorstwo przypisuje się natomiast niejakiemu Newtonowi Scamanderowi i to właśnie on ma stać się głównym bohaterem nowej serii filmów osadzonych w uniwersum książek o magach oraz mugolach.

Za scenariusz filmu odpowiadać ma nie byle kto, bo sama J.K. Rowling, która nie kryje swojej sympatii do postaci Scamandera. W wywiadach dotyczących projektu podkreśla, że wyrazem sympatii do tej postaci było chociażby wprowadzenie jego nazwiska na magiczną” Mapę Huncwotów” oraz złączenie w związek małżeński Luny Lovegood oraz wnuka Scamandera (po wydarzeniach z „Insygniów śmierci”). Autorka zapowiada, że akcja nowej powieści ma swój początek w Nowym Jorku, na siedemdziesiąt lat przed wydarzeniami opisanymi w „Kamieniu Filozoficznym”. Nowy projekt nie ma być jednak prequelem serii o Potterze. Rowling zapowiada odrębną historię osadzoną w tym samym świecie.

Oczywiście nikt nie jest w tym przypadku idealistą, który w pomyśle Warner Bros i Rowling dostrzega jedynie czystą radość tworzenia i chęć podarowania widzom nowych magicznych historii. Siłą napędową są tu oczywiście pieniądze, rzecz oczywista. Niemniej, skoro za maszyną do pisania zasiadła sama autorka, to czemu miałoby się nie udać? Osobiście przyjąłem informację o spin-offie z entuzjazmem. Z chęcią jeszcze raz przeniosę się do czarodziejskiego świata zarządzanego przez Ministerstwo Magii, a pomysł na stworzenie serii niezależnej od przygód Pottera jest z pewnością o wiele atrakcyjniejszy, niż zabawa w prequele i sequele. No cóż, czas pokaże!

* * *

Kończąc artykuł o Potterze zbombardowała mnie informacja z magazynu Empire. Na wczorajszej konferencji zorganizowanej przez studio Disneya dla potencjalnych inwestorów, Jay Rasulo (szycha w firmie Myszki Miki) dość wymownie zasugerował, że oprócz kręcenia nowej trylogii Disney ma zamiar tworzyć spin-offy poświęcone poszczególnym bohaterom uniwersum Lucasa. Filmy miałyby pojawiać się w kinach naprzemiennie z kolejnymi częściami trylogii. Mielibyśmy zatem do czynienia ze zjawiskiem, które możemy porównać z tym, co dzieje się obecnie w filmowym świecie Marvela (X-Men – Wolverine). Disney stawiałby jednak na większą regularność premier. Rasulo zasugerował, że od roku 2015 nowa część „Gwiezdnych Wojen” pojawiałaby się w kinach z częstotliwością filmów Allena, czyli co rok.

Istnieją plotki, wedle których bohaterem pierwszego spin-offu miałby być Yoda. Wedle tego, co mówi Rasulo filmu powinniśmy spodziewać się w roku 2016 (rok po premierze VII części „Gwiezdnych Wojen”). Musimy czekać na dalsze informacje.

Przypadek Pottera i „Gwiezdnych Wojen” jest zastanawiający. Czy Hollywood zmienia taktykę i zamiast namiętnego kręcenia sequeli, prequeli oraz remake’ów przerzuci się na tworzenie spin-offów najbardziej kasowych serii? Z pewnością niedługo się o tym przekonamy.

Ostatnio dodane