"Harry Potter" i "Star Wars" - nadchodzą spin-offy | FILM.ORG.PL

Harry Potter i Star Wars – nadchodzą spin-offy








Filip Jalowski
13.09.2013


Kiedy J.K. Rowling postawiła ostatnią kropkę przy pracy zatytułowanej „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” nie mogła spodziewać się tego, że wkrótce świat ogarnie magiczne szaleństwo. Potter stał się ikoną popkultury, jedną z najważniejszych pozycji książkowych ostatnich dekad. Hollywood nie mogło przepuścić takiej okazji. Kilometrowe kolejki ustawiające się przed księgarniami były wystarczającym gwarantem tego, że filmowa wersja przygód nastoletniego czarodzieja przyciągnie do kin legiony fanów powieści.

Na amerykańskim rynku wydawniczym „Kamień Filozoficzny” pojawił się razem z początkiem września 1998 roku. Jego filmowa adaptacja, powstała pod kuratelą Warner Bros, trafiła natomiast do kin w listopadzie 2001 roku i przy budżecie wynoszącym 125 milionów dolarów zarobiła ostatecznie niemal 975. Ostatnia część serii z wynikiem 1, 341 miliarda dolarów wylądowała na czwartym miejscu rankingu najbardziej kasowych produkcji w historii kina (bez uwzględnienia inflacji). Ostatecznie, osiem filmów o przygodach Harry’ego Pottera zarobiło 7,723 miliarda zielonych banknotów z podobizną George’a Washingtona.

Mimo tego, że materiał powieściowy został wyczerpany, widzowie czuli wyraźny niedosyt. Warner doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że kura znosząca złote jajka nie została wyeksploatowana do końca, dlatego po cichu zaczęto szukać nowych alternatyw. Na celowniku wytwórni znalazła się króciutka książeczka napisana przez Rowling w roku 2001. „Fantastic Beasts and Where to Find Them” to zbiór opisów magicznych stworzeń, jakie pojawiają się w świecie Pottera. Jej przedmowę stworzył Albus Dumbledore, autorstwo przypisuje się natomiast niejakiemu Newtonowi Scamanderowi i to właśnie on ma stać się głównym bohaterem nowej serii filmów osadzonych w uniwersum książek o magach oraz mugolach.

Za scenariusz filmu odpowiadać ma nie byle kto, bo sama J.K. Rowling, która nie kryje swojej sympatii do postaci Scamandera. W wywiadach dotyczących projektu podkreśla, że wyrazem sympatii do tej postaci było chociażby wprowadzenie jego nazwiska na magiczną” Mapę Huncwotów” oraz złączenie w związek małżeński Luny Lovegood oraz wnuka Scamandera (po wydarzeniach z „Insygniów śmierci”). Autorka zapowiada, że akcja nowej powieści ma swój początek w Nowym Jorku, na siedemdziesiąt lat przed wydarzeniami opisanymi w „Kamieniu Filozoficznym”. Nowy projekt nie ma być jednak prequelem serii o Potterze. Rowling zapowiada odrębną historię osadzoną w tym samym świecie.

Oczywiście nikt nie jest w tym przypadku idealistą, który w pomyśle Warner Bros i Rowling dostrzega jedynie czystą radość tworzenia i chęć podarowania widzom nowych magicznych historii. Siłą napędową są tu oczywiście pieniądze, rzecz oczywista. Niemniej, skoro za maszyną do pisania zasiadła sama autorka, to czemu miałoby się nie udać? Osobiście przyjąłem informację o spin-offie z entuzjazmem. Z chęcią jeszcze raz przeniosę się do czarodziejskiego świata zarządzanego przez Ministerstwo Magii, a pomysł na stworzenie serii niezależnej od przygód Pottera jest z pewnością o wiele atrakcyjniejszy, niż zabawa w prequele i sequele. No cóż, czas pokaże!

* * *

Kończąc artykuł o Potterze zbombardowała mnie informacja z magazynu Empire. Na wczorajszej konferencji zorganizowanej przez studio Disneya dla potencjalnych inwestorów, Jay Rasulo (szycha w firmie Myszki Miki) dość wymownie zasugerował, że oprócz kręcenia nowej trylogii Disney ma zamiar tworzyć spin-offy poświęcone poszczególnym bohaterom uniwersum Lucasa. Filmy miałyby pojawiać się w kinach naprzemiennie z kolejnymi częściami trylogii. Mielibyśmy zatem do czynienia ze zjawiskiem, które możemy porównać z tym, co dzieje się obecnie w filmowym świecie Marvela (X-Men – Wolverine). Disney stawiałby jednak na większą regularność premier. Rasulo zasugerował, że od roku 2015 nowa część „Gwiezdnych Wojen” pojawiałaby się w kinach z częstotliwością filmów Allena, czyli co rok.

Istnieją plotki, wedle których bohaterem pierwszego spin-offu miałby być Yoda. Wedle tego, co mówi Rasulo filmu powinniśmy spodziewać się w roku 2016 (rok po premierze VII części „Gwiezdnych Wojen”). Musimy czekać na dalsze informacje.

Przypadek Pottera i „Gwiezdnych Wojen” jest zastanawiający. Czy Hollywood zmienia taktykę i zamiast namiętnego kręcenia sequeli, prequeli oraz remake’ów przerzuci się na tworzenie spin-offów najbardziej kasowych serii? Z pewnością niedługo się o tym przekonamy.







  • Lubię Pottery – oprócz pierwszych dwóch filmów z serii, to świetne rzemiosło, na które patrzy się z przyjemnością. Spin-off mnie ani ziębi, ani grzeje, ale Warner na pewno wyciśnie z franczyzy ostatnie soki.
    Za to decyzja o corocznym spinoffie Star Wars to jednak deprecjonowanie marki – co za dużo to niezdrowo. Allen też raz na wozie, jak pod wozem :)

    • Fidel

      Jeśli miałbym wybierać pomiędzy wymyślanymi na siłę prequelami i sequelami a spin-offami, to zdecydowanie wolę spin-offy, które w jakiś inteligentny sposób „puszczają oko” do widzów poprzednich serii. Niemniej, ze SW masz rację – równoległe realizowanie nowej trylogii i przeplatanie jej kolejnymi spin-offami grozi maksymalnym zmęczeniem materiału. W przypadku Pottera, wedle tego co piszą, sprawa ma się zupełnie inaczej – zamknęliśmy jedną historię, otwieramy drugą, pozostaje jedynie ten sam świat i ew. delikatne połączenia z tym, co było wcześniej. To dobra droga.

  • Mefisto

    Podejrzewam, iż oba te pomysły skończą jak universum Aliena – czyli sprzedać się sprzeda, ale będzie pewnie strasznie złe i/lub toporne, a już na pewno zbędne. W ogóle podejście do SW zadziwia, bo przecież Expanded Universe, abstrahując od jego wielu, wielu, naprawdę wielu głupotek, jest zwyczajną kopalnią fantastycznych pomysłów. Ale nie, znowu dostaniemy małą, zieloną, CGI żabkę.

  • siemk

    Zdanie „Ostatecznie, osiem filmów o przygodach Harry’ego Pottera zarobiło 7,723 miliarda zielonych banknotów z podobiznami amerykańskich prezydentów.” jest niepoprawne, bo jeśli mowa o banknotach jednodolarowych, to na nich jest George Washington, a nie różni amerykańscy prezydencie, którzy są na innych nominałach, ale wtedy banknotów jest trochę mniej niż 7,7 mld :)

    • Fidel

      Ok, ok – poprawione ;)

  • Zakrza

    Mi się pomysł filmowych uniwersów bardzo podoba. Co prawda „Avengers” było słabym filmem, ale samo uniwersum Marvela zbudowane jest niemal perfekcyjnie.
    Co do Pottera to nie jestem fanem tej sagi i wątpię, żebym kiedykolwiek obejrzał film z tego świata.
    Za to fanem Star Wars jestem wielkim. Martwi mnie tylko udział Abramsa i film dotyczący młodości Yody.
    Poza tym czekam na uniwersum DC (chociaż raczej będzie słabe – Affleck Batmanem), chętnie obejrzałbym też kolejny film z Obcymi i Predatorami, niekoniecznie w formie „versus”. Spodziewam się też Hasbroversum z G.I.Joe i Transformers w jednym filmie. Pomysły można mnożyć (nowy Godzilla vs. King Kong? Freddy vs. Jason vs. Ash?).

  • Maciej

    Tak sobie właśnie pomyślałem przy okazji tego artykułu, że w gruncie rzeczy filmowy Hobbit też przecież zawiera elementy sprytnie przemyconego spin-offa. I w takiej formie jak to Jackson pokazał moim zdaniem ma to sens. W przypadku SW i Pottera, ciężko powiedzieć jak to będzie wyglądać – raczej spodziewałbym się sporego rozczarowania.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

#64 Złodziej w hotelu

Następny tekst

Piątek Trzynastego - Z maczetą przez życie



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE