Biografie ludzi filmu

Nowy/stary Al Pacino. Kolejny etap kariery

Warto przyjrzeć się wyborom obsadowym Ala Pacino w ostatniej dekadzie

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

Przeglądając niektóre premiery kinowe, trudno nie zauważyć, że obsadzani w nich aktorzy – ci z wieloletnim doświadczeniem i rozpoznawalnymi nazwiskami – pełnią funkcję przynęty na widza i niestety niewiele ponad to. Być może, choć smutna to teoria, niektórym z nich po prostu odechciało się próbować nowych rzeczy i ograniczają się do mało wymagających ról.

paranoia_xlgReklamowana nazwiskami Gary’ego Oldmana i Harrisona Forda Paranoja wyreżyserowana przez Roberta Luketica okazała się wtórnym filmem o niczym, a wspomniani weterani aktorstwa zagrali w nim mocno poniżej swoich możliwości. Adam (Liam Hemsworth) rozpoczyna karierę związaną z rynkiem technologicznym. Jego pęd do sukcesu wykorzystują rekiny biznesu (Oldman i Ford), co komplikuje chłopakowi życie. W intrygę wplątana jest też piękna kobieta (Amber Heard), którą Adam się interesuje. Brzmi to banalnie i tak właśnie jest, ale i tak najgorsze jest to, jak niewiele ze swoich zdolności aktorskich pokazują obsadzeni na drugim planie weterani kina. Mało tego – wydaje się, że bez nich ta produkcja  niewiele by straciła. Zarówno Oldman, jak i Ford zapracowali na uznanie i do dziś są w czołówce najbardziej popularnych i cenionych aktorów. Ten pierwszy na dużym ekranie był już liderem Sex Pistols, przeciwnikiem Leona Zawodowca, hrabim Draculą i wujkiem Harry’ego Pottera. A są to jedynie wybrane przykłady najgłośniejszych jego ról. Ford szerokiej widowni kojarzy się najbardziej z postacią zadziornego przemytnika, Hana Solo z Gwiezdnych wojen i tytułowego bohatera serii filmów o archeologu/poszukiwaczu przygód, jakim niewątpliwie jest Indiana Jones.

Misconduct_poster_goldposter_com_1Innym przykładem filmu, w którym aktorskie tuzy wabią widza nazwiskami, jest Misconduct wyreżyserowany przez Shintaro Shimosawę. Podobnie jak w Paranoi, obsadzono tu weteranów kina – Ala Pacino i Anthony’ego Hopkinsa – którzy pełnią tu, niestety, wyłącznie rolę gości honorowych. Wystarczy, że są. I oczywiście, obaj samą swoją obecnością nobilitują Misconduct i są też jedynym powodem, by go obejrzeć, choć jest nudny i boleśnie przewidywalny. Od rozpoczęcia prac na planie cały czas reklamowano film udziałem duetu Pacino i Hopkinsa, którzy nigdy dotąd razem nie pracowali. Biorąc pod uwagę możliwości obu panów, widzowie spodziewali się prawdziwego starcia tytanów, zwłaszcza że grani przez nich bohaterowie występują po dwóch stronach barykady. Aktorskiego pojedynku nie było, a jedna dłuższa wspólna scena raziła niewykorzystaniem potencjału dwóch weteranów.

Obie wymienione produkcje uwypuklają dwie przypadłości, na które cierpią niektóre (często wysokobudżetowe) nowości powstające za oceanem. Pierwszą z nich jest ich nijakość. Fundusze są niemałe, zdjęcia i kostiumy, a także muzyka niby bez zarzutu. Scenariusze czerpią z rzeczywistości, którą wzbogacają elementami sensacyjnymi, a niebrzydkie aktorki tu i tam uchylają rąbka swoich wieczorowych kreacji. Na pozór wszystkie elementy składowe szeroko rozumianego dobrego filmu są na miejscu. A jednak są to produkcje pozbawione polotu, wydają się wykalkulowane i bezduszne. Drugą kwestią, znacznie istotniejszą dla tego tekstu, jest rola starych, dobrych aktorów w nowych, nie zawsze udanych filmach.

Przypadki Paranoi i Misconduct nie są odosobnione, lecz warto zwrócić uwagę na ich bliźniacze podobieństwo na poziomie obsady i przeciętności.

W myśl zasady, że aktor jest tak dobry, jak jego ostatni film, warto przyjrzeć się wyborom obsadowym swojego ulubionego aktora w ostatniej dekadzie, w miarę możliwości odżegnując się od starszych produkcji, które ugruntowały jego pozycję w świecie filmu i popchnęły karierę do przodu.

Dygresja: Minął ponad rok od śmierci Christophera Lee, który był – i na zawsze pozostanie – dowodem na to, że nawet po dziewięćdziesiątce można tworzyć coraz ciekawszych bohaterów i być obecnym w filmowym świecie. Można wszechstronnie rozwijać swoją karierę, biorąc udział w wysokobudżetowej produkcji pokroju Hobbita Petera Jacksona, by chwilę potem zaangażować się w mniejsze, kameralne filmy jak np. Nocny pociąg do Lizbony  wyreżyserowany przez Billego Augusta. I choć trudno porównywać kogokolwiek z Christopherem Lee, są w Hollywood aktorzy, który potrafią wykorzystać upływ czasu na swoją korzyść. Koniec dygresji.

Hollywood-Actor-Al-Pacino-2016

Starość stała się dla Ala Pacino nie tylko codziennością, lecz także tematem podejmowanym na różne sposoby w  filmach, w których ostatnio grywa. Ze swoim emploi aktora z produkcji gangstersko-policyjnych żegnał się trzykrotnie w latach 2008–2011. Najpierw w Zawodowcach Jona Avneta, gdzie połączył siły z Robertem de Niro. Pierwszy raz od czasów Gorączki Michaela Manna zagrali w jednym filmie. Nie był arcydziełem, głównie przez banalny scenariusz i rapera 50 Centa, który nie jest objawieniem aktorskim. Kolejna była Sprawa zamknięta wyreżyserowana przez Dito Montiela, gdzie Pacino zagrał policjanta, a partnerował mu niezmiennie drewniany Channing Tatum. Miejski kryminał także nie był dziełem wybitnym, ale aktor-weteran nie zszedł poniżej swojego poziomu. Był też jedynym interesującym elementem całej produkcji. Ostatnią (do tej pory) przygodą Ala Pacino z kinem gangsterskim byli Twardziele w reżyserii Fishera Stevensa. W przeciwieństwie do Zawodowców i Sprawy zamkniętej (z założenia poważnych) ten film nakręcono z przymrużeniem oka. To historia przestępcy, który wychodzi z więzienia po wieloletnim wyroku i próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości, nawiązuje więc kontakty z kolegami z przeszłości. Partnerujący głównemu bohaterowi Christopher Walken i Alan Arkin tworzą dobrze zgraną ekipę. Między aktorami istnieje wyraźna nić porozumienia, a całość jest bardzo lekka i – choć to nie arcydzieło – ogląda się bezboleśnie, chwilami autentycznie zabawnie.

paci

Te trzy filmy: Zawodowcy, Sprawa zamknięta i Twardziele udowodniły, że ciągłe odwoływanie się do dorobku Pacino sprzed lat nie pozwala na stworzenie nowej jakości. Tym samym aktor skoncentrował się na mniej sensacyjnych produkcjach, bardziej odpowiednich dla jego wieku (czyli zrobił coś, o czym zapomniał Harrison Ford, do tej pory grając w kinie akcji), a także – co o wiele ważniejsze – do jego zdolności aktorskich.

Pierwszym takim filmem był wyprodukowany dla telewizji Jack, jakiego nie znacie Barry’ego Levinsona. Pacino zagrał w nim Jacka Kevorkiana, lekarza opowiadającego się za prawem do eutanazji. Przeprowadzał na swoich nieuleczalnie chorych pacjentach (za ich zgodą) zabieg, który nazwał „wspomaganym samobójstwem” przy użyciu specjalnych urządzeń podających truciznę lub gaz. Film koncentrował się na medialnym zainteresowaniu postacią kontrowersyjnego lekarza oraz konfliktów z prawem, jakie miał ze względu na to, że jego pracę postrzegano jako nieetyczną, a on sam nazywany jest Doktorem Śmiercią. Oparta na faktach historia skupiona wokół drażliwej i istotnej kwestii okazała się sukcesem, a rolę Pacino nagrodzono Złotym Globem i nagrodą Emmy. Wcielił się w Kevorkiana bez reszty, nie tylko poprzez charakteryzację i sposób poruszania się. W niewiele ponaddwugodzinnym filmie aktor przekonująco przedstawił postać, która mocno wierzy w swoje racje i nie boi się ich realizować bez względu na konsekwencje i ryzyko utraty pracy i wolności. Dzieła dopełniają Susan Sarandon i John Goodman oraz Danny Huston w roli obrońcy Kevorkiana. Tym filmem Al Pacino udowadnia, że jego nazwisko nadal oznacza nieprzeciętny kunszt aktorski.

25015811

You Don’t Know Jack (2010)

W latach 2014–2015 zagrał główne role w trzech filmach, które są do siebie zaskakująco podobne ze względu na przekaz, lecz zupełnie różnych fabularnie. Można nazwać je żartobliwie Pacinowską „trylogią geriatryczną”. Pierwszy jest Manglehorn Davida Gordona Greena. Tytułowy bohater jest ślusarzem, a poza pracą zajmuje się swoją kotką i starannym pielęgnowaniem wspomnień o utraconej przed laty miłości. Tym samym nie jest w stanie z nikim zbudować zażyłej relacji. Nie dogaduje się z dorosłym synem, a dyskretne zaloty koleżanki (Holly Hunter) go onieśmielają. Al Pacino okazał się doskonałym wyborem obsadowym. Jego zmęczona, pomarszczona twarz i przejmująco smutne oczy oraz przepełniony goryczą sposób widzenia świata składają się na tragiczną, choć ciekawą postać, którą można polubić i zrozumieć jej motywacje. Sam film jest dobrym dramatem obyczajowym, który wciąga i dobrze się go ogląda. Zagadnienie przemijającego czasu poruszono tu przez pryzmat wracania do przeszłości i ceny, którą płaci się za przywiązanie do niej.

Manglehorn (2014)

Manglehorn (2014)

Dawne czasy prześladują także popularnego piosenkarza, Danny’ego Collinsa, którego Pacino zagrał w Idolu, wyreżyserowanym przez Dana Fogelmana filmie, znacznie pogodniejszym niż Manglehorn. Tu podstarzały piosenkarz przechodzi wewnętrzną przemianę pod wpływem pewnego listu. Okazuje się, że napisał do niego sam John Lennon, lecz korespondencja nie dotarła do adresata. Po latach, kiedy wiadomość do Collinsa znajduje jego agent, daje mu ją przy okazji urodzin. List napisany pierwotnie do wrażliwego artysty trafia do podstarzałego chałturnika, który postanawia zrobić coś ze swoim życiem, póki nie jest za późno. Zamiast wydawać kolejne składanki, Collins wyjeżdża na prowincję, siada do fortepianu i znów próbuje pisać i komponować. Desperacko próbuje też porozumieć się z synem (Bobby Cannavale), z którym wcześniej nie utrzymywał kontaktu. Przemiana, która zachodzi w bohaterach, pokazana jest lekko i nieco ją ugładzono, a sceny poważne pozbawiono dramatycznego ciężaru. I tu Pacino odnalazł się znakomicie. Energiczny, nadpobudliwy starszy pan w kolorowym garniturze i okularach jest zabawny i sympatyczny na scenie, a za kulisami staje się zgorzkniałym i niespełnionym artystą zmęczonym otoczką celebryty, którą trudno nosić, a jeszcze trudniej zrzucić.

Idol (2015)

Idol (2015)

Najbardziej udanym i najciekawszym z trzech filmów tego okresu w karierze Pacino jest Upokorzenie, które Barry Levinson (ponowna współpraca obu panów) wyreżyserował na podstawie powieści Philipa Rotha. Tym razem główny bohater jest aktorem teatralnym. Podczas spektaklu przechodzi załamanie nerwowe i po wizycie w szpitalu wyjeżdża do swojej rezydencji na uboczu, by dojść do siebie i odpocząć. Odwiedza go tam dorosła córka znajomych (Greta Gerwig), która nie ukrywa swojej fascynacji starym aktorem. Między bohaterami tworzy się więź. Pomijając podobieństwo do dwóch produkcji opisanych wcześniej, ten wydaje się najtrafniej pokazywać próbę walki z upływem czasu. Film od pierwszych scen kradnie Al Pacino. Prologiem jest scena w garderobie, gdzie nakłada makijaż i mówi do lustra, ćwicząc swoje kwestie. Dzięki wieloletniej pracy w teatrze odtwórca głównej roli  zdobył warsztat i doświadczenie, dzięki którym od pierwszych scen jego Simon jest interesujący i wzbudza ciekawość widza.

Upokorzenie (2015)

Upokorzenie (2015)

Poza tym przyjemnie ogląda się Ala Pacino w scenografii teatralnej podczas wystawiania sztuk Szekspira, których fragmenty pojawiają się w filmie. Twórczość angielskiego pisarza jest znana aktorowi od lat – nie tylko poprzez Broadway, gdzie występował, choćby w roli Shylocka w Kupcu weneckim, w którym zagrał także na dużym ekranie. I był to nieprzeciętny popis gry aktorskiej Ala Pacino. Poza tym na taśmie filmowej uwiecznił też próbę zekranizowania Ryszarda III, przeplataną dokumentalnymi wstawkami o kulisach produkcji, a ostatnio – w podobnej formie – pomysł na Salome Oscara Wilde’a z Jessicą Chastain w tytułowej roli i Alem Pacino w roli króla Heroda. Z kolei w Upokorzeniu główny bohater przygotowuje się do roli króla Leara. Szekspir przewija się więc przez karierę Pacino bardzo konsekwentnie i wiąże się z bardzo wysokim poziomem jego interpretacji. Kinomani kojarzący tego aktora wyłącznie z pokrzykiwaniem i bieganiem z bronią w ręku mają przed sobą prawdziwy skarbiec znakomitych ról wszechstronnego Pacino.

Wilde Salomé (2011)

Wilde Salomé (2011)

Opisana powyżej „trylogia geriatryczna” obrazuje przemianę, jaką aktor przeszedł w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Miał odwagę oderwać się od swojego dotychczasowego emploi, na które złożyło się raptem kilka filmów. Przez masowego odbiorcę kojarzony najczęściej z rolą gangstera (Człowiek z blizną, Ojciec chrzestny, Życie Carlita) lub policjanta (Serpico, Gorączka, Bezsenność), co jakiś czas udowadniał, że w każdej roli potrafi się odnaleźć i oczarować widza swoim nieprzeciętnym aktorstwem. Zarówno Adwokat diabła, jak i Zapach kobiety to popularne przykłady wszechstronności niewysokiego, ruchliwego Pacino. Obecnie buduje swoich bohaterów, opierając się na tym, jak radzą sobie z upływającym czasem, przez co tworzy nowy rozdział w swojej długiej i bogatej karierze. Choć znakomita większość produkcji z jego udziałem jest co najmniej dobra, od czasu do czasu bierze niestety udział w filmie przeciętnym. Wspomniany wcześniej Misconduct zalicza się do takich właśnie średniaków, gdzie najbardziej oczekiwany element okazał się zupełnie nijaki.

Czy Al Pacino się zestarzał? Niewątpliwie.

Upływ czasu widać na jego twarzy, w mniej płynnych ruchach i przerzedzonej, lecz wciąż bujnej fryzurze coraz bardziej poprzetykanej siwizną. Dobiegający osiemdziesiątki aktor zagrał w kilkudziesięciu filmach, z czego połowa przeszła do tzw. klasyki kina, i to w wielu kategoriach. Kilka razy wcielił się w ludzi żyjących ponad lub poza prawem, a także ścigał takich ludzi jako policjant lub detektyw. Był prawnikiem-idealistą, niepełnosprawnym wojskowym, handlarzem nieruchomościami i diabłem we własnej osobie. Swoją charyzmą i wszechstronnością zachwyca zarówno z dużego, jak i małego ekranu, a także z desek teatralnej sceny. Obecnie przekuł postępującą starość ze słabości w siłę, co pozwala mu na odgrywanie bohaterów doświadczonych przez życie i/lub skomplikowanych, nieprzeciętnych. Zauważyli to niektórzy widzowie, a także niektórzy twórcy filmowi.

Krążyły plotki o obsadzeniu Pacino w roli Salvadora Dalego, Franka Sinatry, a także króla Leara w kolejnej filmowej adaptacji dzieła Szekspira. Najnowszy projekt, w który aktor jest zaangażowany, to ekranizacja powieści The Pirates of Somalia autorstwa Jaya Bahadura. Film nosi tytuł Where the White Man Runs Away i opowiada o prawdziwych somalijskich piratach. Skąd się wzięli, jak wygląda ich życie, etc. Pacino wciela się w rolę Seymoura Tobina, korespondenta wojennego, który wierzy, że świat powinien poznać prawdę o Somalii i tamtejszych piratach oraz powodach, które nimi kierują. Reżyseruje Brian Buckley. Ponadto Pacino pracuje nad kolejnym spektaklem na Broadwayu, tym razem When the God Looks Away autorstwa Tennesee Williamsa. Jest na co czekać.

Czy Al Pacino się zestarzał? Niewątpliwie. Czy zdziadział? W żadnym wypadku.

korekta: Kornelia Farynowska

al-pacino-movies

Ostatnio dodane