Seans urojony

Seans urojony #6 – ON

Autor: Karolina Nos-Cybelius
opublikowano

On. Chłopiec, nazywany Śpikiem. Chłopiec, który nie umie spać. Nie zasypia, ale śni. Na jawie. Chłopiec, który słabo się uczy i zaniża średnią klasy. Jest łatwowierny i daje sobą manipulować. Robi głupstwa albo nie robi nic. O wszystkim zapomina. Nie myśli. Mama Śpika ciągle się za niego wstydzi. Nie takiego syna pragnęła.

Ilekroć mam w ręku książkę, której bohaterem jest dziecko w jakiś sposób inne, mocno odstające od reszty rówieśników, zaczynam wyobrażać sobie, jak mógłby wyglądać filmowy bohater zainspirowany tą literacką postacią. Jeśli to literatura polska, zadaję sobie pytanie, czy ta historia zainteresowałaby Dorotę Kędzierzawską. Nie inaczej było z książka Zośki Papużanki, zatytułowaną po prostu On.

Kędzierzawska jest reżyserką, która potrafi wejrzeć w duszę dziecka. Potraktować z empatią, ale bez przesadnego patosu.

Kędzierzawska jest reżyserką, która potrafi wejrzeć w duszę dziecka. Potraktować z empatią, ale bez przesadnego patosu. Jej małoletni bohaterowie – często bezimienni, anonimowi i osamotnieni – są jak wyspy na mapie dzieciństwa i dorastania. Podobne, a zarazem różne. Istniejące w tym samym miejscu, ale oddalone od świata zewnętrznego i siebie nawzajem.

Dorota Kędzierzawska – reżyserka

Zdaje się, że domeną Doroty Kędzierzawskiej są filmy opowiadające o dwóch biegunowo różnych etapach ludzkiej egzystencji. Z jednej strony właśnie dzieciństwo, z drugiej starość, powolne odchodzenie ze świata. O zagubionych dzieciach opowiadała w filmach Wrony, Diabły, diabły, NicJutro będzie lepiej, Jestem, etc. Obrazem o przemijaniu, kresie życia jest chociażby Pora umierać ze zmarłą niedawno wspaniałą aktorką, Danutą Szaflarską.

Wejdźmy na wyobrażony plan filmowy. Z trzech stron przygotowana przez scenografa przestrzeń PRL-owskiego skromnie urządzonej kuchni, czwarta ściana, to ściana kamer, lamp i mikrofonów. Na podłodze plątanina kabli. Skupmy się jednak na aktorach. Przy stole siedzi kobieta około czterdziestki i dwunasto-, trzynastoletni chłopiec. Matką Śpika będzie Izabela Kuna, samym Śpikiem musi być ktoś wyjątkowy. Nie wyobrażam sobie, żeby w tę rolę mógł się wcielić któryś z dorastających polskich aktorów, raczej – jak to najczęściej u Kędzierzawskiej bywało – nikomu nieznany debiutant. Naturszczyk w najlepszym tego słowa znaczeniu. Bez manier i póz. Nie gra Śpika, jest nim.

Idealny byłby ktoś taki, jak Piotr Jagielski. Jego rola Kundla w Jestem Kędzierzawskiej to najlepsza dziecięca kreacja filmowa, jaką widziałam. Łamie serce. Z pozoru brzydki chłopiec, który ma tak smutne i piękne oczy, że nie sposób oderwać od niego wzroku. Dziecko, które ucieka od świata i zamieszkuje na starej barce… Śpik też uciekał, ale trochę inaczej.

Piotr Jagielski – Kundel w filmie Jestem

Śpik to idiot savant. Nie potrafi o siebie zadbać, nie potrafi rozmawiać z ludźmi, źle odczytuje intencje i – jak to się mawia – zgubiłby głowę, gdyby nie była przyczepiona do szyi. Krótko mówiąc, zachowuje się jak idiota, ale… ma genialny umysł. Teleportuj Śpika w dowolne miejsce w Krakowie, a powie ci, gdzie jest najbliższy przystanek tramwajowy, wskaże, jak dotrzeć do wybranej lokalizacji na terenie miasta, podpowie, o której odjeżdża tramwaj, a może nawet wyczuje szóstym zmysłem, że skład będzie dziś opóźniony o minutę lub dwie. Zna na pamięć wszystkie rozkłady jazdy, a jakby tego było mało, ma wyobraźnię przestrzenną, która pozwala mu koordynować krakowski ruch tramwajowy. Tym żyje Śpik.

Ale wróćmy na plan filmowy. Izabela Kuna właśnie szykuje się do wygłoszenia chaotycznego monologu. Niełatwo będzie powiedzieć to wszystko na jednym wydechu. Mama Śpika wylewa z siebie potok słów:

Zjemy zupę z ryżem, naturalnie, nie ma problemu, przecież chciałam cię mieć zawsze, nawet gdy nie wiedziałam, czy będziesz wolał ryż, czy makaron, więc jakie to może mieć znaczenie, skoro kocham cię takiego, jaki jesteś, i takiego, jaki będziesz, takiego cię chciałam, jesteś moim wymarzonym dzieckiem, najlepszym i najpiękniejszym, usmarkanym kretynem bez perspektyw, pryszczatym brzydalem skazanym na celibat, durniem do kwadratu, moim kochanym synkiem z tłustymi włosami, wielkimi łapami, które niczego nie potrafią zrobić, tylko gubią i psują, wszyscy się z ciebie śmieją i podpuszczają cię, a ty się szczerzysz i dajesz z siebie kpić, myśląc, że tak jest dobrze, jesteś błaznem, karykaturą dziecka, a ja muszę być karykaturą matki, kocham cię, mój śliczny brzydki synku, i to wszystko nieprawda.

Jakby samą siebie chciała przekonać, zaklinać rzeczywistość, usprawiedliwić swoją rodzicielską miłość, a czasem jej brak. A Śpik siedzi zamyślony, siorbie zupę, głos matki zamienia się w odległy szum, a ten w stukot tramwajowych kół o szyny. Zamyka oczy, nie siedzi już w kuchni nad talerzem stygnącej zupy, ale w kabinie tramwaju w mundurze motorniczego.

Izabela Kuna – idealna do roli matki Śpika

Choć filmy Doroty Kędzierzawskiej są do bólu realistyczne, jest w nich też coś nieuchwytnego, co wykracza poza szare tu i teraz. Nie chcielibyście się przekonać, jak reżyserka poradziłaby sobie z surrealistycznymi elementami powieści? Jak wyglądałby dorosły Śpik? Czy byłby naprawdę dorosły, czy może zostałby pokazany jako dziecko w zbyt dużym ubraniu? Umysł dziecka w ciele dorosłego…

Choć filmy Doroty Kędzierzawskiej są do bólu realistyczne, jest w nich też coś nieuchwytnego, co wykracza poza szare tu i teraz. Nie chcielibyście się przekonać, jak reżyserka poradziłaby sobie z surrealistycznymi elementami powieści?

Filmy polskiej reżyserki mają specyficzny styl. Po pierwsze przedstawiają tylko drobny wyrywek rzeczywistości, po drugie są raczej ascetyczne. To nie epickie opowieści ukazujące całe dekady życia człowieka, a jedynie jakiś jego fragment. Książkowy Śpik dorasta i staje się mężczyzną, ale raczej nie będziemy mu towarzyszyć w tym procesie jako widzowie. W filmie Śpik mógłby być dorosły tylko w wyobraźni, symbolicznie… Właściwie wszystkie filmowe opowieści Kędzierzawskiej są dziełem jej wyobraźni, wrażliwości i doświadczeń. Ekranizacja prozy nie pojawiła się do tej pory w jej dorobku, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz.

Reżyserka współpracowała z wieloma uznanymi twórcami na całym świcie, byłoby wspaniale, gdyby muzykę do jej kolejnego filmu ponownie skomponował Michael Nyman (Jestem, Fortepian). Już słyszę te liryczne fortepianowe nuty, które płynnie stapiają się z dźwiękiem kół toczących się po szynach…

Wyróżniony fragment jest dosłownym cytatem z powieści On Zośki Papużanki.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane